Przystań - Afrodyta
Proza » Inne » Przystań
A A A

 

            Świtało. Resztki złocistego różu rozpłynęły się, dzięki czemu słońce rozbłysło w pełnej okazałości. Nadchodzący dzień witały ptaki, świergocąc radośnie po nocnym odpoczynku. Wylatywały znienacka, cieszyły się wolnością i przestrzenią. Nie potrzebowały korytarzy powietrznych, nawigacji ani drogowskazów, prowadziło je życie. W oddali mienił się las, lekko szeleścił liśćmi zrzucającymi lśniące perły z rosy. Poruszające się gałęzie niczym wyciągnięte ramiona zapraszały na ucztę smaków i aromatów. Stałam w progu, opierając się o framugę drzwi. Rześkie powietrze chłodziło mnie delikatnie. Słońce wspinało się coraz wyżej, zapowiadał się gorący dzień. Chłonęłam ten poranek jak pustynia zbłąkaną kroplę wody. W moich oczach odbijały się zadziwiające odcienie zieleni zalegającej okoliczne łąki i pola, usta dotykały przydrożnych maków, ochoczo kradły czerwień ich płatków.
            Południe. Powietrze znieruchomiało, ciążąc nad światłem. Upał drgał w liniach wysokiego napięcia. Gwar sprzed kilku godzin ucichł, bohaterowie poranka ukryli się w lesie, by oddawać się błogim pieszczotom. Siedziałam na schodach, tuż przy wejściu. W skupieniu obserwowałam słodką ciszę, która rozbrzmiewała w uszach niczym pieśń Orfeusza. Czułam zapach tego dnia, który najpierw przytulał mnie dyskretnie, a potem uwalniał ukrytą istotę mojej natury. Czas płynął leniwe. Przymknęłam powieki i zwróciłam się do gwiazdy ognia. Pozwoliłam, aby jej życiodajne promienie wędrowały po twarzy i szyi. Bijące we mnie serce wyznaczało rytm istnienia, rozkosznie przenikając duszę. Pragnienie przynależności do otoczenia i tej chwili nabierało siły. Współistnienie zbliżało mnie do Boga bardziej niż najpiękniejsze modlitwy świata. Teraz mogłam wstać i wiedziałam, że nogi nie odmówią mi posłuszeństwa. Każdy kolejny krok stawał się lżejszy i prowadził do celu. Biegłam, włosy łagodnie uderzały o policzki. Miałam wrażenie, że uniesione i otwarte dłonie wyprzedzały stopy, które coraz częściej odrywały się od podłoża. Nie wiem, kiedy porzuciłam sandały. Nie mogłam złapać tchu, a od nagłego przypływu tlenu szumiało mi w głowie. Czułam, że jestem. Zatrzymałam się, oddech się uspokajał. Drżałam z wysiłku, ale dotarłam na miejsce. Patrzyłam przed siebie, chłonęłam widok błękitnej otchłani poszarpanej obłokami, które co jakiś czas zasłaniały płonącą kulę, przynosząc ulgę ziemi.
        Południe minęło bezpowrotnie. Usiadłam, nie odrywałam wzroku od krajobrazu rozciągającego się wokół. Zniknęła granica pomiędzy mną a podłożem. Rozbudzony nagle zefirek muskał moją twarz, szybko tworzył coraz silniejsze fale powietrza i wprawiał w ruch garderobę, która wirowała, plącząc się niezdarnie między łydkami. Niebo i ziemia przenikały się, ich zalotne spojrzenia zapowiadały miłosne spotkanie. W przestworzach unosiła się woń ofiarodawcy i jego daru oraz niepokojące oczekiwanie ziemi. Wyciągnęłam ręce i nogi, przylgnęłam do niej, ramionami obejmując jej powierzchnię. Na policzku poczułam szorstkość i ciepło. Popękana spragniona żywicielka świata i ja połączone w uścisku. Wymieszały się nasze tchnienia, zaplątały doznania, rozpłynęły myśli, już nie odróżniałam właścicielek pragnień momentalnie porwanych przez wicher, które echem odbijały się od okolicznych pól i lasów. Czas się zatrzymał. Odarta ze zbędnych gestów i podejrzeń uczyłam się przyjmować dary życia. Niebo się otworzyło. Ziemia przyjęła pierwsze krople  z wdzięcznością. Deszcz powoli przemieniał się w ulewę, radośnie wydmuchując bańki mydlane. Smaki ziemi i wody wymieszały się, magiczna konsystencja sprawnie zagarniała coraz większy teren. Wstałam, uniosłam lekko głowę, patrzyłam w górę. Pozwoliłam, aby spływająca strumieniem woda wypłukała ze mnie grudki ziemi, którą okrywają jedynie tajemnicze historie ludzi przemierzających światy.
          Przestało padać. Gdy wracałam, podniosłam porzucone wcześniej, spłakane kryształowym deszczem, sandały. Pogodny wieczór zapraszał do tańca, szerokim gestem otwierał wielkie wrota do sali balowej. Wiatr suszył moje kosmyki, poruszał nimi łagodnie w takt swoich kolejnych podmuchów. Żegnające dzień słońce otulało ciepłem, rozgrzewając przemoczone ciało. Wzrok zaostrzył się i sięgał teraz bardzo daleko. Gdziekolwiek spojrzałam, widziałam przystań dla zgubionego serca. Dom, moja ziemia. Ziemia, mój dom.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Afrodyta · dnia 06.01.2022 21:54 · Czytań: 376 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 6
Komentarze
Jacek Londyn dnia 06.01.2022 23:00
To nie jest tekst z gatunku tych, za którymi przepadam. Nie o to jednak chodzi.
To pisanie wydaje mi się świeże i prawdziwe. Wyczuwa się radość Autorki towarzyszącą tworzeniu. To duży atut.

Na pewno popracowałbym nad zdaniami:

Chłonęłam ten poranek jak pustynia zaplątaną kroplę wody.

W skupieniu obserwowałam słodką ciszę

Włosy poruszały się wraz ze mną

Uniesione i otwarte dłonie biegły pierwsze i nawet nie wiem, kiedy porzuciłam sandały.

Smaki ziemi i wody wymieszały się, sporządzając magiczną konsystencję, ochoczo powlekającą coraz większy teren.

Uważam, że opowiadana historia wybrzmiałaby lepiej, gdyby ograniczyć ilość imiesłowów przysłówkowych. Jest ich dużo za dużo.

Pozdrawiam
JL
Afrodyta dnia 07.01.2022 00:25
Jacku, dziękuję, że pochyliłeś się nad moim tekstem, mimo tego, że gatunek nie jest Twoim ulubionym. Skorzystałam z Twoich uwag odnośnie wskazanych przez Ciebie zdań, wyeliminowałam też wiele imiesłowów przysłówkowych. Zostawiłam bez poprawki drugie, wskazane przez Ciebie zdanie, nadal mi się podoba "obserwowanie ciszy". Jeszcze raz dziękuję, pomogłeś mi, a szczególnie mojemu tekstowi. Pozdrawiam serdecznie.
Usunięty dnia 08.01.2022 08:05
Podobnie jak Jacek powiem, że to nie mój klimat ten tekst. Ja raczej, z małymi wyjątkami, skupiam się na prozie działania, a tu jest proza odczuwania. Niemniej widzę, co autorka chciała wyrazić.
To, co rzuca się jako pierwsze, to stosujesz konstrukcję np: słońce oświetlało moją twarz. Ciągle używasz "moje/mój...". A zauważ, że można też inaczej: słońce oświetlało mi twarz albo czułem na twarzy światło słoneczne (w tym ostatnim pozbywamy się zaimkozy.). W Twoim przypadku jest to forma budująca większy dystans, bo skoro coś działało na moją twarz, a nie na mnie, to musi być dystans. Osobiście stosowałbym to zamiennie.

Kilka cytatów:
Cytat:
Nie wiem, kiedy po­rzu­ci­łam san­da­ły.
- porzuciłam? A co to, mąż albo pomysł, że można porzucić? Subiektywnie to do poprawy.
Cytat:
Pod­ska­ku­ją­ce włosy
- jakie? Subiektywnie do poprawy.
Cytat:
Zie­mia pierw­sze kro­ple przy­ję­ła z wdzięcz­no­ścią.
- kolejność: Ziemia przyjęła pierwsze krople z wdzięcznością.
Cytat:
spa­da­ją­ca woda
- Subiektywnie nie brzmi to dobrze. Woda raczej kojarzy się z większą ilością naraz niż pojedyncze krople wody.

Ale ogólnie na duży plus za klimat.

Pozdrawiam
Afrodyta dnia 08.01.2022 11:40
Antoni, dziękuję za odwiedziny oraz przedstawione podpowiedzi i wskazówki. Zrezygnowałam z niektórych zaimków, poprawiłam inwersję i "podskakujące włosy". Co do większej ilości wody, to myślę, że, gdy jest ulewa, to jest również duża ilość wody. Trochę jednak zmieniłam ten fragment, może będzie lepiej. "Porzucone sandały" zostawiam, dla tekstu i bohaterki są ważne, mają sens metaforyczny, symboliczny. Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 12.01.2022 17:00 Ocena: Przeciętne
Bardzo mi przykro, ale mój komentarz będzie krytyczny. Nie kwestionuje, że starałaś się tworząc te zdania; ale wyszły one dziwacznie, pseudo - poetycko, jeśli chodzi o początek, to wręcz kiczowato. Na pewno nie dałbym tego na górną półkę (inna sprawa, że na nią ostatnio ląduje ponad połowa tekstów). Wybacz mi tę zrzędzenie.

Pozdrawiam
Afrodyta dnia 12.01.2022 18:32
Marku, wybaczam, dziękuję za odwiedziny, również pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
28/02/2024 22:59
Gosposię, Zbysiu, w odpowiedzi na mój komentarz, ująłeś w… »
Kazjuno
28/02/2024 22:13
Zbysiu Zaciekawiłeś mnie powyższym komentarzem. Bliski… »
Jacek Londyn
28/02/2024 19:03
Zdzisławie, z treści fraszki wnioskuję, że pomimo… »
Marek Adam Grabowski
28/02/2024 15:55
Zamiast pisać od nowa wklejam mój komentarz z innego… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:24
Kaziu Nie zrozumiałeś mnie niestety, jeśli chodzi o… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:06
Kaziu To jest niedokończony przeze mnie komentarz, tak jak… »
Kazjuno
28/02/2024 13:26
Sposobów na poderwanie "gosposi" może być wiele.… »
Kazjuno
28/02/2024 13:01
Cieszę się, że przeczytałeś i dzięki za taaaaaaki duży i… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:40
Kaziu Pisałem wcześniej o pomyśle na część 5-tą, już ją… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:14
Roninie Podobała mi się ta miniatura. Chociaż zacząłem od… »
Kazjuno
27/02/2024 23:32
No, Zbysiu, Muszę pogratulować! Nie należę raczej do… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 23:23
Kaziu Nie pamiętam, co czytałem i nie skończyłem… »
pliszka
27/02/2024 23:22
Muszę przyznać, że tekst ten skłonił mnie do szczególnie… »
pliszka
27/02/2024 22:57
Uderzająco prawdziwe i smutne. I nie tylko z miłością tak… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 21:42
Dobry wieczór Pliszko Bardzo Ci dziękuję, że jako jedyna… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 28/02/2024 12:15
  • Dla nas to było takie samo zaskoczenie jak i dla Was ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 28/02/2024 12:00
  • No to śmieszne nie było, już rozwijałem matę i owijałem papierem ryżowym krótkie tanto... ;-]
  • Redakcja
  • 28/02/2024 11:50
  • Wracamy po krótkiej przerwie. Tęskniliście? ;-)
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty