Rozdział 17: Wyprawa po skarb - Werka96
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rozdział 17: Wyprawa po skarb
A A A

Nana otworzyła oczy. Gdy podniosła się, zaczęła strasznie boleć ją głowa. W całym pokoju, w którym spała, unosił się silny zapach ziół i  olejków. Przed łóżkiem stała kobieta z czerwonymi włosami. Nana przyglądała się jej przez dłuższą chwilę, aż w końcu zapytała:

– Anastazja? To ty?

Anastazja uśmiechnęła się szeroko, usiadł na krześle obok łóżka i powiedziała z ulgą:

– Tak się cieszę, że się w końcu obudziłaś! Myślałam, że coś jest nie tak.

– Co ty tutaj robisz? – zdziwiła się Nana. Królewna nie mogła również zrozumieć, dlaczego znalazła się znów w pokoju gościnnym w  zamku królewskim w Miodowym Królestwie. Dobrze pamiętała moment, gdy wyszła z Dawidem na zewnątrz. Potem była już czarna dziura i moment, gdy obudziła się przy Anastazji. Królewna Czerwonego Królestwa wszystko jej wytłumaczyła. Gdy Nana usłyszała o tym, że jej towarzysz podróży, w którym zaczęła się zakochiwać, był podejrzewany o rzucenie na nią niebezpiecznego zaklęcia, nie mogła w to uwierzyć.

– Red nie mógł tego zrobić! – zaprzeczała Nana. Red był dla niej taki dobry i czuły. Nie mogła pojąć, dlaczego Dawid i Anastazja wskazali go jako potencjalnego sprawcę.

– Uwiódł cię tylko po to, żeby rzucić na ciebie te zaklęcie – rzekła Anastazja i przedstawiła Nanie fakty, które nakierowały Wielkiego Królewicza na Reda. – Dawid kazał swym żołnierzom go schwytać. Podczas jego nieobecności dwa razy próbował uciec z celi. Dziś Dawid zlecił przesłuchanie. Przykro mi.

Po tych słowach Anastazja podała Nanie filiżankę z naparem ziołowym na ból głowy i wzmocnienie. Królewny siedziały przez chwilę w milczeniu. Nana była przygnębiona i cały czas kapały jej łzy z oczu. Postawiła napar na szafce nocnej. Anastazja chwilę siedziała przed nią i  ją obserwowała. Po kilku minutach przytuliła ją mocno. Nana uwolniła się z uścisku koleżanki i podziękowała jej za uratowanie życia oraz zapytała:

– Ile spałam?

– Dwa dni – odparła Anastazja.

Gdy Nana piła powili napar, do pokoju wszedł Dawid. Widok Nany siedzącej na łóżku sprawił, że uśmiechnął się do niej szeroko. 

– Dziękuję ci bardzo, Anastazjo. Widać, że mój trud się opłacił – zwrócił się ciepło do królewny Czerwonego Królestwa.

– Mówiłam, że zrobię wszystko, aby stanęła na nogi jeszcze tego samego dnia! – Anastazja uśmiechnęła się do Wielkiego Królewicza.

Dawid chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Nana przerwała mu, z  przejęciem mówiąc:

– Co my robimy z tym skarbem? Przecież mam go dla ciebie zdobyć!

– Może weźmiesz ze sobą Anastazję? – zaproponował Wielki Królewicz, wskazując dłonią królewnę z czerwonymi włosami.

– Dlaczego nie chcesz iść ze mną? – zdziwiła się Nana.

– Muszę się przygotować do walki z Ludwikiem – Dawid od razu spochmurniał. – Przepraszam cię, Nano.

Nana kiwnęła głową, patrząc na Dawida. Rozumiała doskonale, jak ważna była dla niego ta walka. Nie miała do niego żadnych pretensji.

– Czy wyruszysz ze mną? – Nana zwróciła się do Anastazji. Królewna Czerwonego Królestwa pokiwała twierdząco głową. Na jej twarzy malował się uśmiech.

– Właśnie wróciłem z przesłuchania Reda – Wielki Królewicz Dawid zmienił temat. – Rzucił na ciebie zaklęcie na zlecenie twojej matki.

– Powinnam się domyślić! – zdenerwowała się Nana i uderzyła pięścią w stolik nocny. Dawid i Anastazja byli bardzo zdumieni reakcją Nany. Oboje byli przekonani, że Nana została kiedyś uwolniona z wieży. Królewna Królestwa Wysokiej Góry opowiedziała im wszystko – o despotycznej matce, która chciała ją uwięzić z powrotem w wieży oraz o ucieczce. Powiedziała im również o powodach decyzji. Nanie na początku trudno było o tym opowiadać, ponieważ obawiała się reakcji kolegi i koleżanki, ale zarówno Dawid, jak i Anastazja wysłuchali ją uważnie.

– Muszę przyznać, że to było naprawdę odważne z twojej strony – rzekła Anastazja. – Ja nigdy bym się nie odważyła zrobić czegoś takiego.

– Nano, jesteś chyba pierwszą królewną, która uciekła z wieży! – zawołał wesoło Dawid.

– Koniec rozmowy na dziś! – Nana szybko wstała z łóżka. – My wyruszamy! A ty, Dawidzie, przygotowujesz się do objęcia tronu!

 Królewny bez żadnych przeszkód dotarły do  Miodowych Gór. W  tym rejonie żyło wiele pszczół i rosła niezliczona ilość rodzajów ziół, więc miejsce to było rajem zarówno dla pszczelarzy, jak i dla zielarzy. Szczyt Miodowych Gór – Lśniąca Góra – wyglądał jakby był cały ze złota. Według miejscowej legendy na szczycie spała gigantyczna pszczoła, która służyła pierwszemu władcy Miodowego Królestwa. Miała ona strzec mapy do skarbu.

– Dawid powiedział mi, że według legendy wejście znajduje się na szczycie – odezwała się Anastazja, gdy kobiety stanęły nieopodal góry. – Bardzo trudno tam się wspiąć, ponieważ wierzchnia warstwa skały jest śliska.

– Jak tam dotrzemy? – spytała Nana, wpatrując się w szczyt. Anastazja uderzyła pięścią w skałę. Nana była tak zaskoczona tą czynnością, że aż odjęło jej mowę. Ona również słyszała pogłoski o  nadludzkiej sile królewny Anastazji, lecz nie wierzyła w nie. Królewna Czerwonego Królestwa wyciągnęła linę z hakiem i  obwiązała liną najpierw siebie, a potem Nanę. Później rzuciła hak i  sprawdziła, czy się wbił w skałę, ciągnąc linę. Wszystko było w  porządku, więc kobiety zaczęły się wspinać. Ta wspinaczka przypominała trochę jazdę na łyżwach, ponieważ królewny ślizgały się po skale, gdy odbijały się od jej powierzchni, aby wspiąć się wyżej.

– Szkoda, że Dawida z nami nie ma! – śmiała się Nana.

– Mógłby sobie tu potańczyć! – zaśmiała się Anastazja.

Zabawna wspinaczka miała swoją cenę – Nana zemdlała na szczycie ze zmęczenia. Na szczęście królewna wcześniej powiedziała Anastazji o chorobie, więc królewna Czerwonego Królestwa wiedziała, co miała zrobić. Czekając, aż Nana się obudzi, Anastazja postanowiła zajrzeć do jaskini. Gdy postawiła pierwszy krok w środku, usłyszała dziwne bzyczenie. Postanowiła wejść głębiej. Kilka metrów dalej ujrzała ogromną pszczołę, która najwyraźniej spała. Od razu szybko wróciła do wyjścia. Nana akurat się obudziła. Anastazja szybko opowiedziała jej o owadzie.

– Czyli legenda jest prawdą! – wydusiła z siebie Nana. Była bardzo podekscytowana i jednocześnie wystraszona.

Królewny weszły do środka jaskini najciszej, jak tylko potrafiły. Nana była bardzo zdziwiona, że ta pszczoła spała – przecież było lato. Gdy Nana wraz z Anastazją znalazły się obok gigantycznego owada, zaczęły oglądać pomieszczenie. Na górze, na jednej ze skał zobaczyły mały podest, na którym znajdował się zwój.

– To pewnie mapa do skarbu – szepnęła Nana i postawiła krok do przodu. Chciała ruszyć drugą nogą, ale zauważyła, że prawą ugrzęzła w miodzie. Czarodziejka próbowała wydostać nogę z lepkiej mazi, lecz sama nie dawała rady. Po chwili zmagań Anastazja pomogła jej, wykorzystując swoją nadludzką siłę. Gdy królewna z Czerwonego Królestwa wyciągnęła Nanę z miodu, kobiety upadły z hukiem na ziemię. Wtedy gigantyczna pszczoła otworzyła oczy i zaczęła tak głośno bzyczeć, że królewny nie były w stanie siebie nawzajem usłyszeć. Nana podjęła decyzję o ucieczce. Anastazja pobiegła za nią. Pszczoła poleciała za nimi. Gdy kobiety znalazły się na zewnątrz, Nana szybko krzyknęła do  Anastazji:

– Podaj mi dłoń!

Czerwonowłosa królewna spełniła prośbę czarodziejki. Królewna z Królestwa Wysokiej Góry wypowiedziała zaklęcie, dzięki któremu mogły zlecieć bezpiecznie na dół. Gdy tylko znalazły się na ziemi, usłyszały znów głośne bzyczenie i spojrzały w górę. Ujrzały grube żądło pszczoły, przypominające miecz. Młode kobiety rzuciły się do ucieczki. Nana strzelała do pszczoły piorunami z różdżki, ale one w ogóle nie działały. W końcu wypowiedziała zaklęcie Hokus Pokus. Po chwili z jej różdżki wyleciał ogromny strumień ognia, który pszczoła sprytnie ominęła. Anastazja krzyczała coś do Nany, lecz kobieta nie mogła nic usłyszeć z powodu głośnego bzyczenia owada. Nagle Anastazja pchnęła ją z taką siłą, że aż czarodziejka poleciała kilkanaście metrów w głąb pobliskiej łąki. Nana wstała. Była cała poobijana. Czarodziejka zaczęła biec w stronę Anastazji. Nagle zauważyła, że królewna Czerwonego Królestwa biegnie w stronę pszczoły i zobaczyła Anastazję wskakującą na pszczołę. Królewna Czerwonego Królestwa kopnęła ją z taką siłą, że aż owad spadł z hukiem na ziemię. Anastazja wylądowała na nim i  zaczęła skakać po odwłoku. Jej skoki były tak silne, że aż pszczoła zginała się w pół. Po kilku skokach zapadła głucha cisza. Nana stała z  otwartymi ze zdziwienia ustami. Podbiegła do Anastazji, która zeszła z  martwej pszczoły. Kobieta była bardzo zmęczona.

– Twarda sztuka z tej pszczoły! – wydusiła z siebie Anastazja, ocierając pot z  czoła i poprawiając włosy.

– To było naprawdę świetne! – Nana nie mogła wyjść z podziwu. – Moje zaklęcia przy tym, co ty zrobiłaś, były kompletnie bezużyteczne!

– Nie były to złe zaklęcia, po prostu na nią nie działały – rzekła Anastazja i spochmurniała. – Przepraszam, że tak mocno cię pchnęłam, starałam się jak najdelikatniej, ale jak zwykle mi się nie udało…

– Nic mi się poważnego nie stało – uśmiechnęła się Nana i dotknęła ramienia koleżanki. – Chodźmy po mapę!

Królewny ruszyły w stronę Lśniącej Góry, na którą ponownie się wspięły i weszły do jaskini. Tym razem ominęły miód. Anastazja wspięła się na górę i wzięła mapę. Gdy tylko zeszła na dół, jaskinia zaczęła się zawalać. Na szczęście kobiety zdążyły wyjść na zewnątrz.

– Może znów użyjesz tego zaklęcia co wcześniej? – zaproponowała Anastazja. Nana uśmiechnęła się i znów chwyciła koleżankę za rękę oraz wypowiedziała to samo zaklęcie. Po chwili kobiety znalazły się na dole.

– Może coś zjemy? – westchnęła Nana ze zmęczenia.

– Dobry pomysł – rzekła Anastazja i królewny usiadły na trawie oraz wyciągnęły kanapki, przygotowane przez nadwornego kucharza Wielkiego Królewicza Dawida.

–  Jestem ciekawa, jak Dawidowi idzie walka z Ludwikiem – Nana położyła się na trawie. – Słyszałam, że król Ludwik jest bardzo silnym czarodziejem.

– Ja też – Anastazja oparła się o drzewo. – Oby Dawid wygrał tą walkę. Nie chcę, żebyśmy oddawały skarb temu łajdakowi.

Gdy czarodziejki posiliły się, ruszyły na poszukiwania skarbu. Znajdowały się po północnej stronie góry, więc musiały ją na początku obejść. Potem przeszły cztery kilometry na południe, a potem pięć kilometrów na wschód. Trasa była bardzo prosta, lecz długa. Gdy Nana i Anastazja zbliżały się do białej, niskiej wieży, zaznaczonej na mapie jako koło, słońce chyliło się ku zachodowi.

– Nie dziwi cię to, że dotarłyśmy tu tak szybko i bez przeszkód? – Anastazja zatrzymała się kilkadziesiąt metrów przed budowlą.

– Z jednej strony może to być dziwne – zastanawiała się Nana. – ale z drugiej strony mamy do czynienia ze skarbem z czasów, gdy nie było łowców skarbów, a co za tym idzie, skomplikowanych zabezpieczeń.

Anastazja cofnęła się kilka kroków, mówiąc:

– Może na dzisiaj sobie damy już spokój, co? Wypoczęte szybciej zdobędziemy ten skarb…

Dla Nany zachowanie Anastazji było dziwne – kobieta bez problemu weszła na górę, pokonała ogromną pszczołę, a bała się wejść do wieży? Czarodziejka postanowiła nie pytać koleżankę o nic, więc po chwili milczenia się zgodziła.

Następnego dnia kobiety podeszły do drzwi wieży. Szły bardzo wolno, starając się iść cicho i cały czas wypatrywały pułapek. Gdy doszły do drzwi, Nana otworzyła je wolno i rzuciła duży kamień do środka, aby sprawdzić, czy były jakieś pułapki. Kobiety stały dłuższą chwilę patrząc się na kamień jak sroka w gnat. Nic się nie wydarzyło, co oznaczało możliwość bezpiecznego wejścia.

– Ten pierwszy władca Miodowego Królestwa nie wysilił się bardzo, jeżeli chodzi o pułapki – skomentowała Nana, oglądając ściany.

Nagle z obu stron wyleciały dziesiątki mieczy w kierunku królewien. Nana zdołała z lewej strony zniszczyć miecze piorunami z  różdżki, a Anastazja kopała wszystkie miecze, przez co poraniła sobie nogi. Gdy królewny doszły do kolejnych drzwi, Anastazja przewróciła się. Gdy Nana zobaczyła nogi królewny Czerwonego Królestwa, postanowiła od razu je opatrzyć. Na szczęście rany nie były zbyt głębokie. Nana użyła tej samej mikstury, za pomocą której wyleczyła Reda podczas podróży w Czarnym Królestwie. Anastazja cały czas krzyczała z bólu. Nana próbowała ją uspokajać. Czarodziejka później zabandażowała jej nogi.

– Idziemy dalej – Anastazja wstała. Podziękowała Nanie i  otworzyła kolejne drzwi. W następnym pomieszczeniu znajdowały się schody prowadzące do następnych drzwi. Królewny obejrzały całe pomieszczenie i nie dostrzegły żadnych pułapek.

– Ja wejdę pierwsza – Nana postawiła stopę na pierwszym stopniu. Nic się nie działo. Zanim Nana weszła dalej, zwróciła się do Anastazji tymi słowami:

– Zostań tutaj. Ja znajdę ten skarb.

– Oszalałaś?! – sprzeciwiała się Anastazja. – Co będzie, jeżeli trafisz na jakiegoś potwora, którego nie możesz zabić, używając różdżki?

Po tych słowach zaczęła ściągać bandaże z nóg.

– Co ty robisz?! – zdenerwowała się Nana i chciała zatrzymać Anastazję, ale uspokoiła się, gdy zobaczyła, że po ranach nie było już ani śladu.

– Oprócz nadludzkiej siły mam jeszcze jedną zdolność – moje ciało szybko się regeneruje – wyjaśniła Anastazja.

– Idziemy razem – oznajmiła Nana i chciała postawić nogę na kolejnym stopniu, ale zobaczyła, że jakiś wąż oplótł swoim ciałem jej nogę i właśnie zamierzał ją ugryźć. Anastazja chwyciła go za głowę i  zgniotła ją. Gdy wąż się już nie ruszał, uwolniła nogę czarodziejki z  ciała węża i rzuciła go pod ścianę. Niespodziewanie kobiety usłyszały syczenie. Na każdym stopniu wił się przynajmniej jeden wąż. Nana cały czas strzelała do nich piorunami z różdżki. Zabijanie węży znacznie spowolniło kobiety. Gdy królewny stanęły przed kolejnymi drzwiami, Nana zemdlała. Rzucanie zaklęć przez tak długi czas i stres związany ze  strachem przed ukąszeniem  bardzo ją zmęczyły. Anastazja złapała ją w porę i położyła na ziemi. Bardzo długo czekała, aż czarodziejka się ocknie. W końcu sama postanowiła się zdrzemnąć.

 Gdy Nana odzyskała przytomność, od razu spostrzegła drzemiącą obok drzwi Anastazję. Czarodziejka obudziła szybko królewnę i kobiety zabrały wszystkie swoje rzeczy. Nana otworzyła kolejne drzwi. Gdy weszły do pomieszczenia, ujrzały ogromny stos złota oraz innych drogocennych kamieni. Czarodziejki stały przez chwilę, rozkoszując się pięknym widokiem.

– Dawidowi z pewnością się to przyda – powiedziała Nana.

– Na pewno nie weźmiemy wszystkiego we dwie! – martwiła się Anastazja.– Potrzebujemy wozów! Wielu wozów!

– Zobaczmy jeszcze, czy w ogóle możemy sięgnąć po to złoto – Nana uspokoiła ją. Zrobiła kilka kroków do przodu, gdy nagle ze złota wynurzyło się dwóch kamiennych żołnierzy.

– To był dobry pomysł – uśmiechnęła się Anastazja i  pobiegła w stronę żołnierzy. Zaatakowała naraz obu. Jednego zniszczyła lewą, a  drugiego prawą ręką. Jednak zaraz wszystkie kamienie znów same się „złączyły” i kamienni żołnierze powstali. Nana i Anastazja wytrzeszczyły oczy ze zdumienia.

– Musi być tutaj jakiś talizman! – Nana próbowała dociec przyczyny „odrodzenia się” żołnierzy. Anastazja niszczyła żołnierzy rękami i nogami. Nana za to używała zaklęć. Kamiennych żołnierzy pojawiało się coraz więcej. Po chwili czarodziejka krzyknęła do Anastazji:

– Zajmiesz się żołnierzami, a ja znajdę talizman!

– Dobrze! – odpowiedziała szybko Anastazja. – Tylko pośpiesz się, bo jest ich tak dużo, że aż się już trochę zmęczyłam!

Nana zaczęła od oglądania ścian. Nie dostrzegła tam talizmanu. Potem obejrzała podłogę. Tam go również nie znalazła. Anastazja już była tak zmęczona, że aż nie trafiła jednego żołnierza, przez co kamienna postać trafiła ją w głowę. Królewna Czerwonego Królestwa padła na ziemię nieprzytomna. Nana była bardzo zdenerwowana. Nie wiedziała, co zrobić w tej sytuacji: szukać talizmanu czy ratować koleżankę? Wybrała to pierwsze. Wiedziała, że jeżeli nie pozbędzie się tych żołnierzy, nie zdoła pomóc Anastazji. Najpierw wypowiedziała następujące zaklęcie:

Nie myślcie, że mną łatwo rządzicie,

bo mnie przecież nie widzicie!

Po tych słowach Nana stała się niewidzialna. Nie za bardzo jej to pomogło, ponieważ kamienni żołnierze w jakiś sposób wyczuwali jej obecność, ale ich ruchy były wolniejsze. Dzięki temu Nana mogła łatwiej skupić się na dwóch rzeczach jednocześnie. Nagle na jednym z żołnierzy zobaczyła białą kartkę z napisem. Chciała do niego podejść, ale żołnierz ją wyczuł i uderzył w plecy. Królewna przewróciła się na ziemię. Żołnierz miał tę kartkę na nodze i to bardzo nisko, więc czarodziejka łatwo ją zerwała. Wszyscy żołnierze zamienili się w piasek. Nana wstała z trudem, otrzepała się z niego i zajęła się Anastazją. Dzięki temu, że jej organizm szybko się regenerował, Nana musiała jedynie poczekać, aż koleżanka odzyska przytomność. Gdy Anastazja ocknęła się, kobiety wyszły z  wieży. Były tak wyczerpane, że postanowiły zostać pod wieżą na noc i dopiero rano wybrać się w powrotną podróż do Miodowego Królestwa.

Następnego dnia królewny obudziły się bardzo zmęczone. Żadna z  nich nie mogła wykonać nawet najprostszej czynności takiej jak wstanie, czy siedzenie. Z trudem wyciągnęły jedzenie z toreb. Jadły na leżąco.

– Wiadomo, że wczoraj był ciężki dzień, ale przecież wcześnie poszyłyśmy spać! – denerwowała się Nana. – Nie rozumiem, dlaczego jesteśmy w tak opłakanym stanie!

–  Domyślasz się, co nam mogło zaszkodzić? – zapytała Anastazja.

– Cały czas się nad tym zastanawiam, lecz nic nie przychodzi mi do głowy – odparła Nana.

– Ja również nie mam pojęcia – Anastazja zaczęła panikować. Kobiety zastanawiały się wspólnie nad tym nagłym problemem, lecz nie przyniosło to żadnego efektu.

– Może kucharz Dawida coś zrobił? – odezwała się Nana po długiej chwili milczenia.

– Wszystko możliwe – powiedziała Anastazja, którą uspokoiło postawienie hipotezy przez Nanę. – Jeżeli to trucizna,  może być tylko jedna: eliksir powodujący silne zmęczenie. Mógł zostać wlany do soku w celu wzmocnienia działania.

– Co ze mną będzie? Przecież na ciebie za chwilę przestanie działać! – spanikowała Nana.

– Prawdopodobnie tak będzie – Anastazja również się zdenerwowała. – Nie ma tutaj w pobliżu nic, czego bym mogła użyć do przygotowania antidotum. W tym miejscu na pewno nie rośnie czerwona konwalia! Nie mamy też soku z nietoperza! Może przestańmy teraz rozmawiać, to się szybciej zregeneruję, a ty będziesz dłużej żyć!

Królewny zamilkły. Kobiety cały czas spały. Jedynie, co Nana robiła, to wstawała tylko po to, aby zażyć lekarstwa. Postanowiły, że nie będą jeść kanapek, tylko pić wodę. Były pewne, że do wody nikt nie dodał żadnej trucizny.

Po dwóch dniach leżenia i spania Anastazja w końcu mogła się ruszyć. Zanim królewny wyruszyły, Anastazja upolowała dzika. Nakarmiła również Nanę.

– Nie sądziłam, że tak potrafisz! – Nana była bardzo zachwycona umiejętnościami koleżanki.

– Gdy wyjeżdżałam na chwilę z wieży, wujek zabierał mnie na  polowania – Anastazja pakowała swoje i Nany rzeczy. – Wujek i ciocia są jedynymi osobami, które nie uważają mnie za potwora. W  przeciwieństwie do moich rodziców zawsze chcieli, żebym nauczyła się korzystać ze swojej nadludzkiej siły. Jestem im za to niezmiernie wdzięczna, ponieważ dzięki nim nauczyłam się walczyć.

Potem Anastazja opowiedziała Nanie o początkowym molestowaniu przez żołnierzy. Czarodziejkę tak bardzo poruszyła ta opowieść, że aż w jej oczach pojawiły się łzy.

– Twoi rodzice próbowali coś z tym zrobić? – zapytała, wycierając oczy.

– Myśleli, że mówię to tylko po to, żeby wypuścili mnie z wieży. – Anastazja spuściła smutno głowę i wzięła dwie torby. – Wcześniej symulowałam różne choroby, abym mogła być poza wieżą i przez to myśleli, że kłamię.

Podczas podróży powrotnej królewna Czerwonego Królestwa opowiedziała Nanie o tym, jak rodzice rozkazali przywiązać ją do wieży i o późniejszych gwałtach. Czarodziejce było bardzo przykro, że nie mogła w tym momencie przytulić koleżanki. Jedyne, co była  w stanie zrobić, to dotknąć jej suchej dłoni. Anastazja mówiła o wszystkim ze łzami w oczach.

Nana przespała większość podróży do zamku. Już nie dlatego, że musiała, ale również z powodu braku sił na normalne funkcjonowanie. Gdy królewny dotarły na miejsce, czarodziejka była już na skraju śmierci. Anastazja zaniosła ją szybko do medyków. O  wszystkim poinformowała lokaja Dawida. Sasza poinformował królewnę o tym, że ostatnio jedna ze sprzątaczek znalazła butelkę z tą trucizną i przesłuchano wszystkie osoby pracujące w kuchni, Okazało się, że truciznę dodała kobieta, która była w związku z Ludwikiem i chciała mu w ten sposób pomóc. Celem miał być jednak Wielki Królewicz Dawid, a nie królewny.

Nana leżała nieprzytomna na łóżku. Medycy próbowali przywrócić jej siły za pomocą przeróżnych naparów i mikstur, lecz przez długi czas ich starania nie przynosiły żadnych efektów. Po kilku godzinach czarodziejka ocknęła się.

– Proszę nic nie mówić, królewno! – polecił szybko jeden medyk, a drugi powiedział Nanie, gdzie była i co się z nią działo.

Wszyscy medycy pilnowali, aby Nana nie zamykała oczu. Czarodziejka piła przeróżne mikstury i smarowano ją najróżniejszymi maściami po całym ciele. Medycy pracowali przez całą noc, aby rano Nana mogła się poczuć jak po dobrze przespanej nocy. Ich wysiłki się opłaciły.

– Na pewno królewna już się dobrze czuje, ale królewna nie powinna na razie udawać się w podróż do swojego królestwa – nalegał starzec z długą brodą – szef całego zespołu medyków.

– Dlaczego? – zdziwiła się Nana, która leżała w łóżku przykryta szczelnie kołdrą. Miała na sobie jedynie jedwabny szlafrok. Bardzo krępowała ją obecność mężczyzn w pokoju.

– Królewna czuje się dobrze tylko dzięki naszej ciężkiej pracy, a nie dzięki normalnemu snu – wyjaśniał starzec. – Królewna musi przespać jedną noc, aby wszystko wróciło do normy. Ponadto dzisiaj królewna będzie bardzo często oddawała mocz, co może być trochę kłopotliwe podczas podróży.

Nana od razu pobiegła do łazienki. Gdy wróciła do swojej sypialni, medyków już nie było. Na krześle przy łóżku siedziała Anastazja. Na łóżku leżała niebieska suknia Nany.

– Powiedziałam Saszy o skarbie – oznajmiła, gdy Nana przebierała się w garderobie.– Wyruszam dzisiaj z zastępem żołnierzy do wieży i  zamierzam wrócić od razu do domu, więc chciałabym się pożegnać.

– Dziękuję ci za uratowanie życia – Nana przytuliła mocno królewnę z Czerwonego Królestwa, gdy tylko wyszła zza zasłony.

– To drobiazg – Uśmiechnęła się Anastazja. Odwzajemniła uścisk koleżanki. Nana pożegnała się z Anastazją. Chciała właśnie usiąść na łóżku, gdy nagle koleżanka wróciła i  zawołała:

– Dawid wrócił!

Obie królewny wybiegły na zewnątrz przed zamek. Musiały przecisnąć się przez tłum wiwatujących ludzi. Na koniu zobaczyły Dawida wraz ze swoim mieczem i różdżką, co oznaczało zwycięstwo. Po chwili przybiegł (już były) król Ludwik. Nie miał on ani miecza, ani różdżki. Nana i Anastazja domyślały się, że Wielki Królewicz dzięki swoim umiejętnościom pokonał starszego brata, niszcząc jego miecz i różdżkę. Zwycięzca wstał z konia. Po jego wyrazie twarzy królewny widziały, jak bardzo walka go wyczerpała. Mężczyzna miał pełno otarć na całym ciele i podbite oko. Ludwik za to był ranny w nogę i również wszędzie poobijany. Twarz miał bladą jak płótno. Po chwili klęknął, ponieważ nie mógł już utrzymać się na nogach.

– Szanowni poddani! – oznajmił Dawid. – Jak sami widzicie, wygrałem pojedynek i to ja będę królem Miodowego Królestwa! W trakcie walki dowiedziałem o się jednej ważnej rzeczy.

Na chwile zapanowała cisza. Dawid z wściekłością spojrzał na brata i ostro krzyknął:

– Ludwik zabił poprzedniego Wielkiego Królewicza Ryszarda!

Zaczęło się szemranie wśród tłumu. Wszyscy  zastanawiali się, dlaczego Ludwik posunął się do tak okropnej zbrodni.

– Ludwik zrobił to, ponieważ wiedział o specjalnym dokumencie, w którym napisano, że on jest dopiero drugi w kolejce do tronu, mimo że jest najstarszy – zaczął wyjaśniać Dawid. – Rodzice doskonale wiedzieli, że jesteś draniem i nie chcieli ci w ogóle przyznać korony! Z tego powodu postanowiłeś się pozbyć Ryszarda, zabijając go podczas jednej z waszych wypraw! Za to powinieneś zostać ścięty gilotyną! Jednak umowa jest inna.

Po tych słowach Dawid odprowadził brata do zamku. Medycy opatrzyli mu nogę. Były król zabrał ze sobą jedynie najpotrzebniejsze rzeczy i opuścił królestwo. Podczas wychodzenia z miasta mieszkańcy obrzucili go zgniłymi warzywami i oblali pomyjami. Gdy stanął u wrót miasta, wrzasnął:

– Jeszcze kiedyś się spotkamy!

Po tych słowach opuścił teren miasta. Mimo że Dawid odniósł sukces, nakazał wprowadzić czas żałoby po zamordowanym bracie.

– Ryszard był dla mnie bardzo ważny – westchnął smutno Dawid, gdy przebywał z Naną w swoim pokoju i odpoczywał na balkonie (Anastazja wyruszyła po skarb). – Jedynie on wspierał mnie w byciu muzycznym czarodziejem. Znalazł innego muzycznego czarodzieja i  przekonał rodziców do mojego treningu w królestwie. Dzięki Ryszardowi stałem się tym, kim jestem dzisiaj. Wiedziałem, że Ludwik wyznaje zasadę „po trupach do celu”, ale nigdy nie spodziewałem się, że zabije członka swojej rodziny.

– Czasami tak jest w życiu – westchnęła Nana i poklepała Dawida po ramieniu. – Myślimy, że znamy swoich bliskich, a okazuje się, że nie wiemy o nich wszystkiego.

– Bardzo dziękuję tobie i Anastazji za odnalezienie skarbu – uśmiechnął się Dawid. – Bardzo chciałem dać część również i jej, ale nie chciała przyjąć zapłaty.

– Widocznie już jej zapłaciłeś, uwalniając ją z wieży – Nana oparła łokcie o kamienną poręcz balkonu.

– Opowiedziała mi również o tym, co przeżyła w wieży i w sumie się jej nawet nie dziwię – Dawid również się oparł, wpatrując się w księżyc. –  To, co ją spotkało, jest nie do opisania i do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że takie rzeczy się dzieją. Ja na miejscu jej rodziców w życiu bym do czegoś takiego nie dopuścił.

– A ja zawsze myślałam, że to ja mam najgorzej – powiedziała smutno Nana, także patrząc w niebo. – Zawsze myślałam, że to ja mam najgorsze warunki, bo żaden wojownik nie chce zdobyć mojej wieży. Historia Anastazji uświadomiła mi, że niektórzy ludzie mogą mieć gorzej.

Wojsko Dawida musiało trzy razy wyruszać po skarb pierwszego władcy Miodowego Królestwa. Działo się to jeszcze kilka dni po koronacji Dawida, więc Nana musiała jeszcze tam zostać. Dzień po żałobie Dawid został koronowany na króla i z tej okazji odbywały się jego koncerty. Pierwszy był w hali koncertowej w zamku, drugi na rynku, a trzeci w najbiedniejszej dzielnicy miasta. Na każdym z nich pojawiły się tłumy ludzi. Młody król grał na pianinie, gitarze oraz wykonywał napisane i skomponowane przez siebie utwory. Gdy skarby sprowadzono do zamku, muzyczny czarodziej wydzielił część dla Nany i przywołał Feliksa, aby królewna mogła polecieć do domu wraz z kosztownościami.

– Raz jeszcze bardzo ci dziękuję – powiedział Dawid na pożegnanie. Nana czuła, że jego wdzięczność to nie tylko słowa. Czarodziejka skądś wiedziała, że on ją naprawdę czuje.

– Do usług, Wasza Wysokość! – zawołała wesoło Nana i pożegnała się z młodym królem. Potem poprosiła Feliksa, aby wzbił się w  powietrze.  

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Werka96 · dnia 27.01.2022 17:43 · Czytań: 412 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/09/2022 00:31
Witaj Wigo Widocznie tak... Dzięki za czytanie, tym… »
Majster89
26/09/2022 21:00
dzięki Brytka ;) pozdrawiam Majster89 »
przyszycguzik
26/09/2022 12:26
Dzięki Agnes :) »
gaga26111
26/09/2022 10:49
Wow no ciekawy komentarz :) całkiem daleki od tego co miałam… »
Brytka
26/09/2022 07:41
Głęboka prawda, polubiłam. »
wolnyduch
25/09/2022 22:01
Bardzo intrygujący wiersz, msz bardzo osobisty, w moim… »
Wiga
25/09/2022 21:59
Widocznie miał pozostać Pozdrawiam jesiennie po… »
wolnyduch
25/09/2022 21:55
próbowałam wiersz skasować, niestety bezskutecznie... »
wolnyduch
25/09/2022 21:49
Nie znam inspiracji, pewnie wówczas mogłabym dobrze wiersz z… »
Wiga
25/09/2022 17:23
Abi-syn Dziękuję za odwiedziny. Co prawda Wiga, nie Wilga,… »
Brytka
25/09/2022 07:46
AnDob - cała dzisiejsza rzeczywistość to jedna wielka… »
Brytka
25/09/2022 07:40
przyszycguzik - Dziękuję, przemyślę te zaznaczone fragmenty,… »
tetu
25/09/2022 00:29
Abi, mnie też hamował niemy krzyk, do tego stopnia, że… »
Majster89
24/09/2022 22:13
dziękuję za miły komentarz;) pozdrawiam serdecznie… »
pociengiel
24/09/2022 21:57
Dzięki wielkie. »
ShoutBox
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
  • Dzon
  • 17/09/2022 00:04
  • Eee.. tak napisałem trochę głupot i chciałem skasować. Sorry.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas