Wieś Kości Wielkie – Warszawski Prequel - Marek Adam Grabowski
Proza » Historie z dreszczykiem » Wieś Kości Wielkie – Warszawski Prequel
A A A

Był to duży i szary budynek, okrążony również szarym murem. Wyglądał jak coś pośredniego pomiędzy więzieniem, a klasztorem. Inna sprawa, że właściwie był czymś pośrednim, czyli szkołą katolicką prowadzoną przez siostry Felicjanki w Warszawie.

Wchodziły do niej cudne, dzieci ubrane w cudne mundurki. Granatowe marynarki i granatowe spodnie dla chłopców, a granatowe spódniczki dla dziewczynek. To swoją drogą ciekawe, że w Polsce tylko w szkołach katolickich dozwolone jest mini, a wręcz nakazane. Większość uczniów była podwożona luksusowymi samochodami, ale część przyjechała autobusem lub przyszła pieszo. Te musiały uważać na dresów z pobliskiej rejonówki, gdyż to tajemnica poliszynela, że dzieciaki z państwowych szkół lubią na ulicy polować na te ze szkół katolickich. Było tam też jedno dziecko zupełnie nie cudne. Mianowice łoś – chuda okularnica. I tak miała szczęście, że w szkole były mundurki, gdyż dzięki temu nie musiała chodzić we wstrętnych dresach, które kupowała jej mama. Wówczas wyglądałaby jeszcze brzydziej. W weekend próbowała zmniejszyć swoją szpetotę, robiąc sobie amatorskie pasemka, ale one niezbyt dobrze wyszły. Rodzice Łosia nie byli specjalnie religijni. Posłali ją do szkoły katolickiej, gdyż przedtem w państwówce miała same dwóje. W istocie zmiana w ocenach nastąpiła – teraz miała same jedynki.

Gdy tylko weszła do klasy od razu naskoczyła na nią piękna kapitan czirliderek (a każdy, kto był gnębiony w szkole wie, że nie ma nic gorszego niż czirliderki i koszykarze), będąca jednocześnie siostrzenicą posła Chrześcijańskiej Unii Jedności:

- Ty, głupia! Wiesz, że nie wolno mieć w szkole pasemek!

- E tam! - Odburknęła Łoś.

- Tak, to posłuchaj! - złośliwie udająca oburzoną laszecka wyciągnęła regulamin szkoły (miał tylko sto stron) i celowo jękliwym głosem zaczęła czytać. - Twoje włosy mają być skromne i schludne! Bla bla bla!

Mówiąc to aż wykrzywiała się. Te wstrętne minki nawet ładnie komponowały się z jej hebanowymi włosami.

Łosiowi omal nie pękły uszy.

Do klasy weszła siostra Perpetua i zaczęła prowadzić lekcję chemii. Miała naburmuszoną twarz. Trudno się dziwić, wszak to ciężki los być zakonnicą- nauczycielką. Na wsi żaden chłopka jej nie chciał, więc wstąpiła do zakonu. I teraz musi uczyć dzieci pań mecenas, pań doktor czy, co może najgorsze, pań influencerek. Potem przyłażą takie paniusie w futrach i w szpilkach na zebranie i wykłócają się o piątki dla swoich rozpuszczonych smarkaczy. Najgorsze jej to, iż połowa z tych babsztyli to tzw. nawiedzione laseczki, które są bardziej pobożne od samych sióstr, a połowa zupełnie nie jest wierząca, a dzieci dała tutaj tylko dla szpanu, i niektóre nawet domagają się zajęć o LGBT. Ale przynajmniej zakon opłaca jej już drugie studia. Jak je skończy, to może już znajdzie sobie chłopa i pomyśli o apostazji.

Dzieciaki podeszły zobaczyć eksperyment. Córeczka ambasadora Węgier (która uprawia karate) uderzyła Łosia, a klasa wybuchnęła gromkim śmiechem. Siostra zaś dalej mieszała płyny. Rozległy się krzyki:

- Nic nie widać! Łoś zasłania!

Teza, że jedna osoba może zasłonić aż dwudziestu czterem pozostałym (nawet tym, które były przed nią), była mało prawdopodobna. Niemniej jednak łatwo można było rozwiązać problem. Wystarczyło skierować Łosia na sam koniec. Jednak siostra miała lepszy pomysł. Uśmiechnęła się (chyba pierwszy raz tego dnia) i wydała rozkaz:

- Dziewczynko, nie rób innym problemu i uklęknij!

I tak Łoś musiała uklęknąć na twardych płytkach. A że spódniczki od mundurków były (jak już pisałem) krótkie, to kolana miała właśnie na tych płytkach.

Dzieci wybuchnęły śmiechem triumfu.

Była już przerwa. Łoś stała pod ścianą. Nagle syn znanej pani profesor psychologi zdjął mundurek i uderzył Łosia. W innych wzbudziło to zainteresowania, więc chłopak bił dalej. Wydawał przy tym hasła opisujące poszczególne uderzenia:

- A teraz podkręcony, a teraz zakręcony!

To niesamowite, że umiał każdy cios nazwać.

Prawie wszyscy się śmieli. Prawie; gdyż Łoś płakała.

Gdy już było po wszystkim Łoś, poszła do oazy wszystkich na nerdów – biblioteki szkolnej. Przywitała ją brzydka bibliotekarka, tak brzydka, że mogłaby być zakonnicą. Jednak nie jest; to matka piątki dzieci i żoną prezesa Krajowego Związku Niewidomych.

- Poproszę Harrego Pottera – powiedziała Łoś.

- Ależ dziecino, przecież wiesz, że czytanie tej książki to grzech śmiertelny! - odpowiedziała bibliotekarka.

- To czemu jest w naszej bibliotece?

- A idź sobie do piekła! - Po tych słowach podała jej książkę.

Łoś usiadła i zaczęła czytać. W pewnym momencie przestała i ryknęła śmiechem:

- Jak już będę dorosła, to nauczę się magii! I wyjadę z Warszawy, choćby na sam koniec świata! Będę wszechmocna i pozbawiona litości! Ludzie będą się mnie bali! Nikt nie będzie na mnie mówił Łoś! Wszyscy będą mówili na mnie Witch!

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2022

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marek Adam Grabowski · dnia 15.04.2022 16:48 · Czytań: 257 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
mike17 dnia 20.04.2022 19:01
Treść wyjątkowo bezbarwna i kulawo napisana.
Tekst nic ciekawego nie wnosi, co więcej, stanowi bełkot i gadkę o niczym.
Nic z tego tekstu nie wyniosłem.
Nic nie sprawiło, że poczułem dreszcz.
Ot, zestaw liter i nic poza tym.
Jako wprawka ujdzie, jako utwór nie.
Marek Adam Grabowski dnia 20.04.2022 20:13
No, cóż komentarz mocno krytyczny, ale przyjmuję go na klatę, chociaż zabrakło mi tutaj argumentów. Mam nadzieję, tylko że szczery, a nie wynikający z jakiś uprzedzeń. Inna sprawa, że żeby te opowiadanie zrozumieć trzeba znać resztę serii.

Pozdrawiam
akwamen dnia 21.04.2022 15:46
Przeczytałem i ja.
No tak trochę szwankuje interpunkcja zmieniając sens zdań, np:
"Wchodziły do niej cudne, dzieci ubrane w cudne mundurki." - kto wchodził cudny?
Sporo powtórzeń, np:
"Granatowe marynarki i granatowe spodnie dla chłopców, a granatowe spódniczki dla dziewczynek." - granatowe.
Niekonsekwentnie używasz wielkiej litery w ksywce "Łoś" -
Cytat:
"Mia­no­wi­ce łoś – chuda oku­lar­ni­ca."
Cytat:
i "Po­pro­szę Har­re­go Pot­te­ra – po­wie­dzia­ła Łoś."
Cytat:

"Pra­wie; gdyż Łoś pła­ka­ła.
" - niefortunne użycie średnika. Trochę literówek.
Nie wypowiem się w temacie fabuły, gdyż wolałbym najpierw przeczytać całość cyklu, jednak na pewno przydałoby się dopracować technikalia.
Zajrzę do innych Twoich tekstów w wolnej chwili.
P.


Literówki
Marek Adam Grabowski dnia 21.04.2022 20:57
Akwamen - Dzięki! Widać, że dokładnie przeczytałeś, czego chyba nie można powiedzieć o poprzednim komentatorze. Mam dysleksję z stąd te błędy. Zrobię korektę, ale chyba nie jutro, gdyż będę zajęty nowym opowiadaniem. Przeczytaj poprzednie, a wtedy zrozumiesz koniec. Dla osoby nieznającej serii, będzie on bez sensu.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
21/05/2022 20:25
Dziękuję, wolnyduchu. Też się zastanawiałam nad… »
Galernik
21/05/2022 20:15
Marian, podpisuję się pod opiniami powyżej. Z jednym małym… »
Jacek Londyn
21/05/2022 16:31
Dziękuję za opinię, wolnyduchu. W sprawie dolnej półki -… »
wolnyduch
21/05/2022 15:13
Sympatyczna mini, gdyby to był mój wiersz, to by miał inne… »
wolnyduch
21/05/2022 15:04
Dobry, wymowny wiersz, pięknie napisany. Niestety w czasie… »
wolnyduch
21/05/2022 14:57
Dobrze napisane, tekst wartko płynie. Co do tych win… »
Dobra Cobra
21/05/2022 12:33
Bardzo mile i społecznie zaangażowane opowiadanie, które w… »
Florian Konrad
21/05/2022 10:19
dziękuję. była dobra :) »
Marian
21/05/2022 09:09
Annakoch, dziękuję za odwiedziny i komentarz. Miło mi, że Ci… »
wolnyduch
21/05/2022 02:28
Tak, bardzo dobre, to prawda, no cóż, często trudno się… »
Brytka
21/05/2022 00:39
Ok. Zaciekawił. »
wolnyduch
21/05/2022 00:35
Witaj Pulsarze, nie wiedziałam, że się już poznaliśmy… »
wolnyduch
20/05/2022 23:59
Ten drugi w.w.p ja go piszę z małej litery, czemu, chyba nie… »
Florian Konrad
20/05/2022 23:02
Dziękuję. Ten pan to... Glapa, czy bWładimir Władimirowicz?… »
Florian Konrad
20/05/2022 23:00
Dziękuję! »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:49
Najnowszy:Parderdf
Wspierają nas