Pelagia Dziura. 3 odcinek - tulipanowka
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Pelagia Dziura. 3 odcinek
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

Wrzucam kolejną garść wspominek z rozmów z kosmitką, Pelagią Dziurą. Zwracałam się do niej per Dziura, a ona przedstawiła mi się „roboczo” Pelagia. Innymi słowy naprawdę nie nazywała się ani Pelagia, ani Dziura, tylko jakoś tam po ichniemu – kosmicznemu.

 

Spytałam Dziurę, czy na jej planecie mają jakieś religie. Skoro ich technologia umożliwia loty międzygwiezdne, to może nie potrzebują Boga, zastanawiałam się.

Zaczęło się dyskusji w czasie drogi powrotnej z kościoła do domu. Wracałyśmy w piątkę, czyli Dziura, ja i moje trzy przyjaciółki z kółka różańcowego: Jola, Aga i Gosia.

 

- Podoba mi się wystrój waszego kościoła i nagi mężczyzna na ołtarzu – powiedziała Dziura. - Ale tych znaków przy wejściu nie rozumiem. Skreślone krótkie spodenki. Skreślone odkryte ramiona.

- Chodzi o szacunek – wyjaśniła Jola.

- Też tego nie rozumiem – Aga odgarnęła przyklejający się do czoła kosmyk włosów. - Dlaczego niby odkryte ramiona latem to brak szacunku?

- Dziewczyny! - krzyknęła Gośka pod wpływem nagłego olśnienia. - Pelagia sugeruje coś innego. Prawda, Pela?

- Tak – kiwnęła głową Dziura. - Wszyscy poubierani od stóp do głów, a gapią się przez godzinę na gołego faceta. I to jest w porządku?

- Historia nie jest sprawiedliwa – kąśliwie skomentowała Gośka. - Zapewne Jezus całe życie chodził przyzwoicie ubrany, z zakrytymi kolanami i ramionami. Lecz kiedy umierał obdarto go z ciuchów. Raz jeden. Cóż. Raz wystarczyło. Teraz za karę wszędzie występuje na golasa.

Zaśmiałyśmy się cicho (bo przecież nie wolno podśmiechiwać się z Boga; nie wiadomo czy ma poczucie humoru). Ja zakryłam dłonią usta, żeby ukryć wesołość. Nie żebyśmy drwiły z kościoła, czy wiary. Po prostu podsumowanie Gośki było zabawne. Jak się nieco uspokoiłyśmy Jola westchnęła:

- W sumie ważniejsze jest zmartwychwstanie niż śmierć. Ale to znaki i obrazy śmierci są powszechne. Chodzi mi o krzyż.

- Wiemy, wiemy – mruknęłam w odpowiedzi.

- A tuż po zmartwychwstaniu Jezus może być przedstawiany w ubraniu. I wtedy jest przyzwoicie i z szacunkiem – zauważyła Aga. - Tyle, że na obrazkach często ma odkryte ramię i pierś.

- Ja nie mam doświadczenia z facetami – zaczęła Dziura w aspekcie ziemskich mężczyzn (bo przecież była kosmitką) i spojrzała znacząco na mnie – ale wydaje mi się, że często miewają włosy na torsie.

- Tak. Raczej tak – Aga przywoływała obrazy z pamięci, co objawiało się w unoszeniu wzroku ku niebu.

- W tych włosach mieszka cudny zapach - dodałam.

- Niektórzy się depilują. Teraz taka moda propedalska – Gośka włożyła dwa palce do buzi i zaczęła demonstracyjnie je wsuwać i wysuwać.

- Przestań – Aga złapała Gośkę za łokieć. - Bo się porzygam.

- Ale z pewnością nogi facetów są owłosione. I do tego zmierzałam – Dziura uniosła ręce z kciukami ku górze.

- Do męskich nóg? - Aga nie kryła zaskoczenia.

- Do tego, dlaczego na ołtarzu stawiacie nagiego faceta z wydepilowanymi nogami i bez ani jednego włosa na klatce – stwierdziła z satysfakcją Dziura. - Skoro przeciętny facet jest owłosiony.

- Pytasz, pod czyj to gust? - zgadywałam.

- Homofobom to nie przeszkadza, to najważniejsze – zdążyła wtrącić Gośka.

Zdążyła wtrącić nim rozpętała się wielka debata. A właściwie kłótnia o to komu podobają się wydepilowani mężczyźni. O to kto bardziej lubi przyglądać się nagim panom: kobiety czy homoseksualiści. Czy wizerunek Jezusa bez ubrania ma aspekt seksualny, czy nie.

Nie ma sensu przytaczać tej kłótni, ponieważ po pierwsze już nie pamiętam co kto mówił, i kto ile razy zmienił front. Po drugie do żadnych konkluzji nie doszłyśmy. Warte wspomnienia jest tylko pytanie, które w ferworze dyskusji wyrwało się Agnieszce:

- Czy by było gdyby Maryja umarła na krzyżu odarta z szat?

 

Wróciłyśmy z Dziurą do domu, a po zjedzeniu kolacji spytałam:

- A czy macie religie.

- Tak mamy – przytaknęła Dziura. - Teraz jedną. Jedną legalną religię obowiązującą na całej planecie. Religia jest ważna i użyteczna, bo nie wszyscy potrafią stosować się do zasad, które są dobre dla ogółu, lecz niekoniecznie dla jednostki. Dodając otoczkę boskości wielu łatwiej jest trzymać się reguł. Prawda jest taka, że system karno-sądowy, mandaty, sankcje i tym podobne to wszystko za mało; jest do obejścia. Natomiast osoba wierząca sama siebie pilnuje i to pilnuje się już od momentu pokusy. Samokontrola jest najważniejsza. Fundament. Podstawa.

- Ty też wierzysz?

- Tak.

- A mówisz tak jakbyś wiedziała, że to ściema. Jakbyś czuła, że to jest wymyślone. Trochę przypominasz mi Gośkę.

- Być może trudno ci to zrozumieć. Być może nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć. Ja wiem, że nasza religia została wymyślona przez kobiety, które przetrwały wielką wojnę. A z drugiej strony od dziecka byłam wychowywana w wierze i tak bardzo nią nasiąkłam, że – Dziura podrapała się po głowie – że nie umiem przestać wierzyć. Rozum podpowiada jedno, a serce krzyczy coś przeciwnego.

- Ja czuję bożą obecność. Wierzę, że Bóg istnieje i...

- Tak, wiem – Dziura przerwała mi wpół zdania.

- Przepraszam, że ci przerwałam – ale to ja przeprosiłam.

- Nie ma za co. W sumie moje odczucia są tak średnio ważne. Pytałaś o naszą religię.

- Jest jeden Bóg?

- Tak, na Pelagiusie wierzymy w jednego boga w pięciu osobach.

- Nieźle. Jesteście lepsi. U nas jest w trzech.

- Starucha, Staruch, Młodzieniec, Dziewczyna i Psiak – wymieniła Dziura.

- Psiak? To chyba przesada – zaśmiałam się.

- To dla ocieplenia boskiego wizerunku. Psiak jest osobą boską i w nawiązaniu do tego w pałacach bożych, takich odpowiednikach waszych kościołów, trzymane są psy. Po pałacach bożych, w czasie obrzędów, takich odpowiednikach waszych mszy, biegają małe, prześliczne, biało-żółte pieski. Dzieciaki są zachwycone. Mogą pogłaskać. Mogą pobawić się z pieskiem. Z radością, bez przymusu, chcą przychodzić do pałacu i uczestniczyć w obrzędach. Ze względu na pieski, właśnie. A w tym czasie mimochodem ich młodziutkie umysły nasiąkają wiarą i boskimi zasadami.

- Ale psiak jest bogiem?

- Nie rozumiem twojego zdziwienia. Psiak, czy gołąb, co za różnica – wzruszyła ramionami Dziura.

- Aaa... gołąb. Pijesz do Ducha Świętego.

- Nie chcę się licytować. Ale moim zdaniem Psiak jest lepszy. I jeszcze zazwyczaj bierze się do pałaców bożych pieski z rasy buniaków. Buniaki są małe i przesłodkie. Umaszczenie sierści od białej do żółtej. Najczęściej biszkoptowe. Czarne oczka i nosek – ekscytowała się Dziura. - Uszka szpiczaste sterczące. Potrafią się uśmiechać pyszczkiem. Oczywiście merdają też ogonkiem.

- Czyżby Psiak był twoją ulubioną osobą? - zgadywałam.

- Nie wiem – ton ekscytacji zmienił się w poważny i spokojny. - Nie zastanawiałam się. W końcu bóg jest jeden.

- Ale z takim zachwytem …

- Eeee tam – Dziura machnęła ręką. - Po prostu buniaki to moja ulubiona rasa psów. Są przy tym niezwykle pożyteczne. Polują na insekty. No wiesz uciążliwe robactwo latające i łażące.

- I muchę potrafią złapać? - nie dowierzałam. - Przecież nie potrafią fruwać.

- Zaczajają się, warują w bezruchu, czekają, aż mucha zejdzie niżej. Niżej po ścianie. I wtedy cap. Łapią zębami. Poza tym Buniaki potrafią też precyzyjnie skakać i w locie łapać muchy.

- Dawniej u nas ludzie trzymali koty, żeby łapały myszy, szczury.

- Świetna analogia – pochwaliła Dziura. - Psiaki buniaki łapią mniejsze szkodniki.

- Na Ziemi też by się takie buniaki przydały. Nie znoszę robaków w mieszkaniu.

Opowiedziałam Dziurze o moich bataliach z mrówkami faraonkami w kuchni, rybikami w łazience i tłustymi zielonymi muchami na klatce schodowej. Nie jest to zbyt istotne, czy ciekawe dla przeciętnego fana obcych cywilizacji – dlatego pomijam ten fragment.

 

- Na Pelagiusie zamiast jednej osoby, jak u was papieża, mamy cały zespół zwany Czeredą. Czereda zastępuje boga na Pelagiusie. W sensie pełnienia obowiązków. Czeredę tworzą dwie kobiety, młoda i stara, dwóch mężczyzn, młodszy i starszy i piesek z rasy buniaków. Kiedy starzy kobieta lub mężczyzna umierają w ich miejsce wprowadza się młodą osobę.

- Starucha i Staruch.

- Starucha, Staruch, Młodzieniec, Dziewczyna i Psiak. Noszą tytuły jak osoby boga. Kiedy umrze Starucha, obecna Dziewczyna otrzymuje tytuł boskiej Staruchy. A do Czeredy wprowadza się nową młodą kobietę, która otrzymuje tytuł boskiej Dziewczyny. Podobnie jest z Młodzieńcem. Gdy umrze Staruch, Młodzieniec staje się Staruchem, a nowy chłopak Młodzieńcem.

- Ciekawe – zamyśliłam się. - Ale to chyba nie jest zbyt miłe, gdy wszyscy nazywają cię Starucha.

- A wręcz przeciwnie – oburzyła się Dziura. - Starucha jest najlepszy, najwspanialszy tytuł wszechświata. Teoretycznie wszystkie osoby są równe, ale praktycznie to Starucha jest najważniejsza.

- Chodzi mi o nazwę. Starucha. Ma znaczenie pejoratywne. Kojarzy się po pierwsze ze starością...

- A faktycznie zapomniałam wyjaśnić. Na Pelagiusie selekcja została tak ukierunkowana by starość w sensie słabości i brzydoty ciała wyeliminować. Nasi stulatkowie wyglądają fizycznie jak ludzcy trzydziestokilkulatkowie. A do Czeredy wybiera się osoby najpiękniejsze. W końcu mają zachęcać innych do wiary. Oczywiście nie tylko uroda decyduje, bo liczą się głównie cechy charakterologiczne i talenty. Teraz jednak chodziło mi o to, by ci uświadomić, że Starucha to przepiękna kobieta, a Staruch to super przystojny facet. Starucha i Staruch żyją dłużej od młodych, są dojrzalsi, oprócz wiedzy posiadają doświadczenie. Młodzieniec i Dziewczyna uczą się od nich jak zarządzać wiernymi.

- A pies?

- Psiak ociepla wizerunek. Poza tym ma głos decydujący.

- Nie rozumiem. Pies ma głos? Decydujący?

- Czereda podejmuje różne bardzo ważne decyzje. Świat się zmienia, więc potrzebne są nowe wytyczne, niby objawione przez boga, czyli nowe interpretacje wcześniejszych objawień. Czereda je wymyśla, a potem spisuje. Czereda dyskutuje między sobą, by dojść do jednomyślności. Gdy to się nie udaje, w kwestiach spornych głosuje. Jednak zdarza się i tak, że młodzi wolą co innego niż starzy, albo kobiety co innego niż mężczyźni. Wtedy decyduje Psiak. Nie wiem jak to wygląda w praktyce. Bo ogólnie to tajemnica. Pelagiusanie mają wierzyć, że bóg przemówił do Czeredy.

- A tak mniej więcej?

- Tak mniej więcej. Ale to zostanie między nami?

- Oczywiście – skłamałam (bo przecież teraz to opisuję).

- Tłumaczył mi to kolega, który zajmował stanowisko „wygrzebywacza informacji”. Taki dobry kolega z mojej grupy, z którą mieliśmy lecieć na Ziemię.

- Nie był widać wystarczająco dobry, skoro przyleciałaś sama - zauważyłam.

- Był odpowiedzialny. Żeby misja się udała, powinna lecieć cała grupa. Wtedy przed Ziemianami wypadlibyśmy jak profesjonalni przybysze z kosmosu. Dużo wiedzy z zakresu fizyki i pokazy gadżetów. Jakieś ognie i wybuchy. To zawsze robi dobre wrażenie. A ja się tylko wygłupiłam. Mam do przekazania fragment informacji. Na fizyce i wyjaśnianiu zasad działania gadżetów się nie znam. Wiem tylko, gdzie włączyć. A jak coś się zepsuło na moim statku, naprawiały to roboty plus wskazówki komputera pokładowego. Dla mnie to czarna magia.

Nie chciałam Dziury dobijać dodatkowymi uwagami o jej niekompetencji. Bo przecież uczestnicy profesjonalnej kosmicznej misji nie przekazywaliby informacji jakieś zupełnie przypadkowej osobie, czyli mnie. Spytałam więc tylko:

- I co ten kolega „wygrzebywacz informacji” znalazł?

- Podobno Starucha, Staruch, Młodzieniec, Dziewczyna ustawiają się lub miseczki z jedzeniem w czterech kątach pomieszczenia. Potem wpuszcza się Psiaka. Do kogo lub do której miseczki najpierw Psiak podejdzie oznacza poparcie zdania tej osoby.

- He, he, he – zarechotałam. - Czyli los decyduje.

- Och! Wierzymy, że bóg.

- Hmmm... Chociaż, podobno lepsza nawet średniodobra decyzja, niż zupełny jej brak. Jest taka teoria odnośnie życia. Lepiej zaryzykować i źle wybrać, niż nigdy nie dokonać wyboru.

Po dłuższej chwili milczenia, Dziura zaczęła recytować:

- W imię Staruchy, Starca, Młodzieńca, Dziewczyny i Psiaka buniaka, nie chcę być kobieca, jeśli kobiecość to obciąganie fiuta; nie chcę być kobieca, jeśli kobiecość oznacza podporządkowanie; nie chcę być kobieca, jeśli kobiecość to słabość; nie chcę być kobieca, jeśli kobiecość oznacza bycie głupszą; nie chcę być kobieca, jeśli kobiecość oznacza poniżenie; nie chcę być kobieca, jeśli kobiecość to łagodny charakter; nie chcę być kobieca, jeśli kobiecość to poświęcenie bez wzajemności; nie chce być kobietą; nie chcę być mężczyzną; wolę być sobą; postępować zgodnie z przekonaniem i Wielką Wiarą. Niech tak się stanie.

Zgłupiałam i nie wiedziałam jak powinnam zareagować. Nieśmiało wydukałam:

- Piękne.

- Taka stara modlitwa z dzieciństwa.

- A chłopcy też ją zmawiali?

- Chłopcy mieli swoją. Nie wiem, czy całą pamiętam.

- Powiedz, co pamiętasz.

Po mojej prośbie, Dziura recytowała:

- W imię Staruchy, Starca, Młodzieńca, Dziewczyny i Psiaka buniaka, nie chcę być męski, jeśli męskość to wkładanie fiuta do innych dziur niż wagina; nie chcę być męski, jeśli męskość oznacza, że nie wolno mi płakać; nie chcę być męski, jeśli męskość oznacza agresję; nie chcę być męski, jeśli męskość to wykorzystywanie kobiety; nie chcę być męski, jeśli męskość to poniżanie kobiety; nie chcę być męski, jeśli męskość oznacza pogardzanie kobietą... - nie pamiętam, coś było też - nie chcę być męski, jeśli męskość oznacza, że nie wolno być słabym – i końcówka taka sama - nie chcę być mężczyzną; nie chce być kobietą; wolę być sobą; postępować zgodnie z przekonaniem i Wielką Wiarą. Niech tak się stanie.

- Fajne.

- Takie łopatologiczne. Dosadne. To starodawne modlitwy. Kiedy trzeba było budować nowy porządek i wtłoczyć nowe zasady. Współczesne modlitwy są bardziej subtelne. W miarę jak wrastały w kulturę zasady Wielkiej Wiary, to Czereda wymyślała nowe utwory.

- Czyli robotę mają.

- Ooo, tak. Do Czeredy wybiera się osoby nie tylko piękne, ale i artystycznie utalentowane. Powinni ładnie pisać prozą, wierszem, śpiewać, tańczyć, recytować, grać na instrumentach. Takie ala gwiazdy estrady. Chodzi o to, by przyciągali tłumy. Aby Wielka Wiara wrastała w umysły, przekaz, pieśni i przypowieści muszą być regularnie dostosowywane do zmieniającej się rzeczywistości.

- A kto wybiera osoby do zespołu, czyli do Czeredy? - zapytałam.

- Wiadomo doradcy doradzają. Algorytmy generują listy odpowiednich kandydatów. Ale co do zasady Młodzieńca wybiera Starucha, a Dziewczynę Staruch. To nie jest tajemnica, że łączy ich też seks.

- Wszystkich razem?

- Nikt tam im pod kołdry nie zagląda. Ale całkiem możliwe. Mnie się wydaje, tak z obserwacji, z transmisji obrzędów, że Młodzieniec ze Staruchą, a Dziewczyna ze Starcem. Ale też i o to chodzi, żeby młodzi uczyli się od doświadczonych.

- A gdyby wszyscy długo żyli?

- To co?

- To jak to by było... Młodzieniec ma pięćdziesiąt lat.

- A co w tym złego? To jest tylko tytuł. Jakby stanowisko. Nie musi zgadzać się z metryką. Raz tak się niefortunnie zdarzyło, że Starucha zginęła w wypadku. Ówczesna Dziewczyna miała wtedy niecałe trzydzieści lat i awansowała na Staruchę.

 

- Jakie są zasady, przykazania Wielkiej Wiary? - zmieniłam nieznacznie temat.

- Tak w skrócie? Czy o coś konkretnie pytasz?

- A w skrócie się da?

- Reguły służą dobru gatunku i jego przetrwaniu w perspektywie milionów lat – wyjaśniła Dziura.

- Ok. To może przykład. Czy zabijanie jest grzechem?

- Życie nie jest święte. Ludzi, zwierząt, zwierzoroślin, roślin, grzybów, bakterii jest aż w nadmiarze. Dlatego trzeba dobrze wybierać. Każdego istnienia nie da się ochronić. Nie każde jest tego warte. Ważny jest rachunek zysków i strat.

- Nie rozumiem.

- Jeżeli na przykład sto osób, czyli niby dużo, baaa, dajmy na to nawet tysiąc zachowuje się i działa przeciwko szeroko rozumianemu dobru gatunku, to trzeba ten tysiąc zabić.

- Zabić tylu ludzi? Okrucieństwo.

- Wydaje się okrutne? Ale tak trzeba. I choć wyda ci się to dziwne, ale to jest tak zwane mniejsze zło. W historii naszej planety działanie grupy osób, początkowo w stosunku do całej populacji, nielicznej, doprowadzało prawie do zagłady gatunku. Wojna. Broń biologiczna w stylu śmiertelnie działających wirusów. Zanieczyszczanie i trucie środowiska tylko po to, żeby grupka osób mogła pławić się w dostatku przez czas wyłącznie własnego życia. Destrukcja planety i śmierć miliardów Pelagiusan. Na początku tego dramatu jest często jeden, kilka osób owładniętych wizją, czy po prostu egoistycznym pomysłem.

- Niby tak. Byle się nie mylić. Bo przecież skąd wiecie jak idea się rozwinie i jak faktycznie zachowają się ludzie.

- Pomagają bardzo algorytmy, stosowne programy. Na podstawie zadanych danych przewidują przyszłość.

- Sztuczna inteligencja może się mylić.

- Może. I oczywiście może się zdarzyć błąd i zlikwidowana zostanie niewłaściwa osoba.

- I co wtedy?

- Mówi się trudno – Dziura wzruszyła ramionami. - Poza tym po zlikwidowaniu zagrażającej jednostki, raczej się już nie wie, czy jej dalsze, gdyby żyła, działanie niosłoby negatywne skutki dla dobrostanu gatunku. Poza tym, jak ci tłumaczyłam, strata jednostki jest bez znaczenia przy liczeniu zysków i strat.

- To kto zajmuje się wyłapywaniem wywrotowców?

- Zajmuje się tym administracja planety oraz odziały Wielkiej Wiary, których zwierzchnikiem jest Czereda. Idzie to dwutorowo. Dla większego bezpieczeństwa.

- Trochę strach się bać. Bo można zostać zlikwidowanym.

- Podejrzany obiekt zginie w wypadku, albo nagle śmiertelnie się rozchoruje. Rodzina nawet się nie zorientuje, że było to celowe działanie.

- No tak. Nie jesteście cywilizacją idealną.

- Wiesz co to nowotwór?

- Rak. Taka choroba - odpowiedziałam.

- Ciało składa się z wielu komórek. Każda komórka pełni jakąś rolę dla dobra ciała. Natomiast nowotwór to komórki, które nie poddają się kontroli. Dzielą się i rosną w egoistycznym pędzie i za nic mają fakt, że szkodzą ciału. Dlatego ciało, organizm, powinno zwalczać komórki nowotworowe. W miarę możliwości w zarodku. Czyli gdy powstanie pierwsza komórka rakowa. I przez analogię: gatunek jest ciałem, a ludzie stanowią jego komórki.

- Tak mi się skojarzyło. Jezus nauczał, żeby uciąć sobie rękę, nogę lub wyłupić oko, jeżeli są one powodem grzechu. Nie wiem czy to pasuje?

- Z perspektywy Wielkiej Wiary trzeba by dodać, że jeżeli możesz być przyczyną zguby gatunku, to lepiej się zabij. Powiem ci kilka prawd naszej religii. Pierwsze: bóg kocha gatunek. Chodzi o Pelagiusan. Drugie: bóg chce by gatunek wielbił go przez wieczność. dlatego Trzecie: gatunek musi wiecznie trwać. Czwarte: jesteś częścią gatunku. Żyj i umieraj dla dobra gatunku.

- Już północ się zbliża. Trzeba iść spać.

 

Gdy leżałyśmy już w łóżkach, Dziura przeczytała mi jedną z przypowieści swojej religii:

Do chaty kobiety imieniem Pelagia wkroczył mąż wielki, silny i okrutny z ostrą siekierą w dłoni, toporem na plecach. Na imię miał Deutus. Od progu zawołał: Pelagio, będziesz mi dupą i sługą. Pelagia przelękła się i chciała uciekać. Przez drzwi nie mogła, bo stał tam Deutus. Pomyślała „oknem ucieknę”. Skoczyła niczym gazela w stronę okienka, które jak na złość akurat było zamknięte. Już miała klamki okiennej dotykać, gdy usłyszała świst. To siekiera przeleciała jej przed nosem. Znieruchomiała w przerażeniu. Deutus zawołał: Nie masz szans, Pelagio. Będziesz mi dupą i sługą, albo trupem. Pelagia pomyślała „lepiej mi ginąć z honorem i cnotą”. I wtedy objawił się jej bóg. Starucha rzekła „nie sztuka zginąć, sztuka żyć”. Dziewczyna rzekła „klęknij, obciągnij, a żyć będziesz”. Młodzieniec rzekł „uśmiechaj się, bądź miła”. Starzec rzekł „gdy będzie ci ufał, zabij”. Psiak podskoczył i w locie złapał kutasa. Po czym go zjadł. Wizja się skończyła. Pelagia zrobiła dokładnie jak bóg jej przykazał. Po zabiciu Deutusa odcięła mu kutasa i rzuciła psu na pożarcie.

- Ta przypowieść powstała po inwazji Deuteusów na naszą planetę - wyjaśniła Dziura.

- Sądziłam, że wygraliście wojnę. Opowiadałaś jak to główna szefowa planety odgrażała się Deuteusom.

- Eeee... nie. Deuteusi zrzucili kilka pocisków i nasi przestali chojrakować. Poddaliśmy się. Zgodnie z wolą boską chcieliśmy ratować nasz gatunek. W bezpośredniej konfrontacji z Deutusami nie mieliśmy szans. Po co miały umierać miliardy Pelagiusan? Bez sensu taka śmierć. Postępowaliśmy jak w przypowieści. Byliśmy usłużni i mili wobec najeźdźców. A zemstę knuliśmy po cichutku. Czekaliśmy, aż nam zaufają. Czy raczej aż zaczną nas lekceważyć. Czekaliśmy nawet nie tak długo. Po dwóch latach od inwazji byliśmy już wolni.

- Co zrobiliście Deuteusom?

- To skomplikowane. W uproszczeniu mówiąc deuteusowy system odpowiedzialny za badanie składu substancji odżywczych został zhakowany. Durne kaloryfery nażarły się trucizny i zdechły.

- Wszyscy Deuteusi zostali zlikwidowani? - spytałam.

- Wszyscy, którzy stacjonowali w naszym układzie planetarnym. Później z ich flagowego kosmicznego okrętu podszywając się pod kaloryferowych dowódców wysłaliśmy wiadomości do ich przełożonych, że planeta Pelagius nie nadaje się do użytkowania. Kolejni Deuteusi nie przylecieli.

- Sprytnie.

- Jak nie można siłą, to trzeba sposobem. Nie sztuka zginąć, sztuka żyć. Dobranoc – powiedziała Dziura.

Ziewnęłam, a potem zasnęłam.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
tulipanowka · dnia 20.04.2022 17:34 · Czytań: 96 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
21/05/2022 20:25
Dziękuję, wolnyduchu. Też się zastanawiałam nad… »
Galernik
21/05/2022 20:15
Marian, podpisuję się pod opiniami powyżej. Z jednym małym… »
Jacek Londyn
21/05/2022 16:31
Dziękuję za opinię, wolnyduchu. W sprawie dolnej półki -… »
wolnyduch
21/05/2022 15:13
Sympatyczna mini, gdyby to był mój wiersz, to by miał inne… »
wolnyduch
21/05/2022 15:04
Dobry, wymowny wiersz, pięknie napisany. Niestety w czasie… »
wolnyduch
21/05/2022 14:57
Dobrze napisane, tekst wartko płynie. Co do tych win… »
Dobra Cobra
21/05/2022 12:33
Bardzo mile i społecznie zaangażowane opowiadanie, które w… »
Florian Konrad
21/05/2022 10:19
dziękuję. była dobra :) »
Marian
21/05/2022 09:09
Annakoch, dziękuję za odwiedziny i komentarz. Miło mi, że Ci… »
wolnyduch
21/05/2022 02:28
Tak, bardzo dobre, to prawda, no cóż, często trudno się… »
Brytka
21/05/2022 00:39
Ok. Zaciekawił. »
wolnyduch
21/05/2022 00:35
Witaj Pulsarze, nie wiedziałam, że się już poznaliśmy… »
wolnyduch
20/05/2022 23:59
Ten drugi w.w.p ja go piszę z małej litery, czemu, chyba nie… »
Florian Konrad
20/05/2022 23:02
Dziękuję. Ten pan to... Glapa, czy bWładimir Władimirowicz?… »
Florian Konrad
20/05/2022 23:00
Dziękuję! »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:33
Najnowszy:Parderdf
Wspierają nas