Boruta Melinger - CYKL OGRODNIKA - Fiołki - Sajmar
Proza » Groteska » Boruta Melinger - CYKL OGRODNIKA - Fiołki
A A A

- Luśka… - szepnął płomiennym oddechem, zakleszczając palce na jej udach. Parująca namiętnością kobieta jęknęła tylko pod nosem, zaciskając mocniej usta. Za dobrze go znała, żeby dać się znowu nabrać na ten numer. Splotła tylko mocniej palce z pościelą, przekonana, że tym razem wytrzyma. Mężczyzna uśmiechnął się szeroko, rzucając jej zawadiackie spojrzenie. Zanim przytknął rozgrzane wargi do jej kielicha, aby koniuszkiem języka rozsunąć jego płatki i wyłuskać niewielką perełkę, zagaił jeszcze z przekorą. – Luśka… a coś ty dzisiaj taka milcząca?

Pół godziny wcześniej, kryjąc się przed deszczem w niewielkiej kanciapie obiecała sobie, że nie usłyszy jej znowu połowa okolicy. Obietnicę tę jednak diabli wzięli, nawet całkiem dosłownie. Trzeba jednak oddać Lusinej promesie sprawiedliwość – nie pół okolicy, a cała.

 

Skryta pod pierzyną, wsłuchiwała się w krople deszczu, dudniące miarowo o dach. Drżała jeszcze lekko, odwrócona do niego plecami, gdy poczuła w powietrzu znajomy zapach „Popularnych”. W innych okolicznościach rzeczywistości, zapach fajek ją mdlił. Tutaj jednak zupełnie jej nie przeszkadzał. Może to jego urok. Może to te wszechobecne kwiaty. A może…

- A ten twój mąż – przerwał jej świeżo napoczętą filozofię Mordeczka. Zaciągnął się głębiej papierosem, z przymrużonym wzrokiem wbitym w ścianę.

- Co z nim? – odchrząknęła, starając się nie za gwałtownie wracać do siebie.

- Ten twój mąż – powtórzył, rozwlekając słowa. – To on naprawdę taki… no wiesz. Fiołkowy?

Parsknęła rozbawiona, siadając na posłaniu. Oparta plecami o wyściełane wezgłowie pryczy, zawiesiła wzrok na spływających po szybie kroplach deszczu.

- Nawet mi nie przypominaj – odparła znużonym głosem. Gdyby tak dostawać choć po dwa złote za każdym razem, kiedy słyszę to pytanie, pomyślała. – Ty wiesz, kto nas poznał? Rafał. Już wtedy powinnam się była domyślić, a ja głupia sądziłam, że on taki delikatny po prostu, wymuskany, ale tak męsko, no wiesz…

- Ten Rafał? – spojrzał na nią z tą swoją szatańską niepowagą w oczach.

- Ten Rafał.

- U la la… la la… - zakwilił z ironicznym uśmiechem, zaciągając się ponownie świeżo palonym dymem. – To jak wyście się razem zeszli?

Przeczesała dłońmi włosy, nagle wyczuwalnie spięta. Rozdrażniona.

- Wiesz, jaki on jest. Chodził skromnie, boso, grzmiał z mównicy o ojczyźnie, o honorze. Zupełnie nie zwracałam uwagi na te ulizane włosy, na rozmarzone spojrzenie. Był taki… taki… stanowczy. No wiesz, taki… międzywojenny. Potem usłyszałam plotki od Kaliny, tej z pracy.

- To nawet w Jurnej Ordzie go wtedy znali? Chociaż w sumie, ze wszystkich miejsc…

- No znali, wiesz jakie to towarzystwo. – Obrzuciła Borutę zaczepnym spojrzeniem. – Myślę, że byś się tam odnalazł, Mordeczko.

- Naaa… - skrzywił się mężczyzna. – Ja jestem zbyt staroświecki, nie umiem w te wszystkie odcienie szarości. No ale nie uciekaj od tematu! To mówisz, że go tam znali…

- Znali, znali. Od dupy strony, jak się potem okazało – wypaliła rozgoryczonym tonem. Zaskoczony ogrodnik nie zdołał powstrzymać chichotu. Luśka nie była pewna, czy się nie obrazić, ale na widok skruszonego spojrzenia kochanka, sama uderzyła w śmiech. Rzuciła w mężczyznę poduszką z oczami pełnymi czułości. Lubiła go, czasami nawet za bardzo, choć starała się jak najrzadziej o tym pamiętać.

- Ech, Bosy, Bosy… - Boruta wprasował wypalonego papierosa w popielniczkę, ciągle uśmiechając się lekko. Założył dłonie za głowę i spojrzał z ukosa na niebrzydką, choć nienachalnej urody twarz szatynki. – To co, z potomstwa pewnie nici? Nie szkoda ci pięciu stów?

- Nie zapominaj, że pracuję w Ordzie. – Odrzuciła niechętnie kołdrę i zsunęła się z łóżka ruchem rozbudzonego kota. -  Znam tam prezesa, on jest doświadczony w geometrii. Wiem od Kaliny.

Patrząc jak się ubiera, Mordeczka zadumał się nad miłosną matematyką. Czasami zupełnie nie rozumiał tego świata. Może za długo mieszkał już u Kierownika. Jaki pan, taki kram…

- A skoro o pracy mowa – rzuciła energicznym tonem, wsuwając się z powrotem w sukienkę z podziwu godną zwinnością. – To na mnie już czas. Bywaj, diable wcielony. Nie ostygnij za szybko.

- Fiołka na drogę? – rzucił jeszcze na odchodne żartobliwym tonem. Luśka posłała mu spojrzeniem udawaną urazę.

- Chyba mnie pan z kimś myli, panie Melinger. Ale dziękuję.

Gdy tylko zamknęły się za nią drzwi, Boruta wysupłał z paczki przedostatniego papierosa. Postukał nim przez chwilę o brzeg nocnego stolika, myślami pogrążony w filozofii, po czym pstryknął palcami i oddał się po raz drugi tego poranka. Tym razem nikotynie. Delikatny podmuch świeżego, podeszczowego powietrza przebił się przez nieszczelności okiennej futryny i rozgonił pierwszą strużkę dymu z papierosa niczym policja przedsiębiorców.

 

  

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Sajmar · dnia 02.09.2022 12:17 · Czytań: 82 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
Jacek Londyn dnia 04.09.2022 08:18
Seks o porannej porze pobudza do działania. Nieważne, że robią to za mnie inni. Skoro wszystkie dzieci są nasze...

Zanim przytknął rozgrzane wargi do jej kielicha, aby koniuszkiem języka...
Kto przeczyta dalej, dowie się, że kielich nie okazał się czarą goryczy. :)

Po lekturze nie daje mi spokoju, gdzie przebywał w czasie miłosnych uniesień Boruty i Luśki Kierownik. Czy robił przerwany objazd po kraju, czy też spał - kiedy cała okolica nie spała - z zatyczkami w uszach, by wyjąć je dopiero około południa, kiedy było już po śliwkach? Kolejna tajemnica. Tajemnica wyraźny znak firmowy tej opowieści i podejrzewanego o to, że nim jest Kierownika.

Oddychamy w tej części od jego - wysysającej tlen z powietrza - postaci pełną piersią, więc nadal nie wiem, czy to on, czy ktoś zupełnie inny. Zniknął Stalówka, więc wyjaśnień nie napisze, nie ma Milady, więc i z tulipanów nic nie wycisnę. Może Fiołek Bosy puści farbę? Nie wiem, podejrzewam tylko, że Jurna Orda to ona - ta Organizacja. Nie będę dalej w niej szperał, bo latając jak kot z pęcherzem po sądach, na nic innego czasu mieć w przyszłości nie będę. Nie chcę nawet pomyśleć, że mógłbym skończyć gorzej, np. owijając rybę pod chryzantemami.

Kończę, będąc przy nadziei, że skoro Bosy Fiołek nie może, to może Borucie uda się sprawić niespodziankę Luśce, czyli 500 plus. Nadzieję też żywię, że rozwiążę w końcu tajemnicę ukrytą w rabatkach.

Pozdrawiam, do następnego kwiatka :)

JL
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ApisTaur
30/09/2022 22:11
gdyby dosłownie interpretować każdy napisany wiersz jako… »
stanlee
30/09/2022 21:59
OK, maniera literacka trochę z innej epoki, ale… »
ApisTaur
30/09/2022 21:53
twoim zdaniem/ ty nie obrażasz/ ale gdzież mi do takiego… »
stanlee
30/09/2022 21:41
Rzeczywiście szkoda czasu, ale dalej podtrzymuję tezę, że… »
ApisTaur
30/09/2022 21:34
Więc nie marnuj go na moją ramotę/ czy ja cię tu siłą… »
stanlee
30/09/2022 21:28
Szkoda mi czasu, ale dalej to niemerytoryczne... nie… »
ApisTaur
30/09/2022 21:24
poskarż się/ albo popłacz// »
stanlee
30/09/2022 21:21
Nie wiem czy nie łamiesz regulaminu prowadząc prywatna… »
ApisTaur
30/09/2022 21:13
jednak zabolało//:))))) »
stanlee
30/09/2022 21:11
Podtrzymuję diagnozę: . I po co te wypociny: ??? Ech,… »
ApisTaur
30/09/2022 21:06
Yaro e tam/ ależ/ chciało mi się pogawędzić/ ale mi się… »
stanlee
30/09/2022 20:16
Aspis, poetą się rodzimy, nie stajemy. Jesteś tylko… »
Yaro
30/09/2022 19:07
Dziękuję:) »
Yaro
30/09/2022 19:06
Drogi Apisie nie tłumacz się Trollowi. Pozdrawiam czasem… »
Marian
30/09/2022 16:05
Jacku, dziękuję za odwiedziny, obszerny komentarz i uwagi.… »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas