Ludzka ubojnia - Dark
Proza » Groteska » Ludzka ubojnia
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18


Chodząc po mieście widuje ludzi. Są to jednakowi ludzie.

Szarość pokrywa dosłownie wszystko, ich ubrania, ich domy mieszkalne, nawet oczy mają w tym odcieniu, skupione gdzieś na niewiadomym punkcie, nieruchome i przerażające. Istoty wędrujące do przodu, chociaż kierunki już dawno straciły tutaj znaczenie. Po prostu przemieszczają się, mając na twarzach wypisane: idę pracować. Ty też powinieneś. Wszyscy powinni.

Sylwetki zgarbione, ubrania wiszą jak na popękanych wieszakach, nieregularnie, opadając na ziemie i ocierając się o resztki pyłu i kurzu. Wykoślawione ciała powodują chód, jak u pokraki, zmęczone rysy na ich obliczach, twarde, zacięte usta – stanowią linię prostą, tak jak proste jest ich życie. Nie ma miejsca na uśmiechy, nie ma też na smutek. Wszystko zatarło się już dawno, bardzo dawno. Obecnie liczy się produkcja, liczą się wyroby, pamiętają o tym, mając to zakodowane w swoich mózgach, ty też powinieneś.

Łapie mnie zgroza, gdy przenika mnie ich pustostan, ocieram się czasami o ten wypłowiały z wszelkich emocji tłum, czując coraz to większe zagubienie i niesmak. Widząc co czeka mnie w przyszłości, gdy poddam się i upodobnię do reszty, bo czy mam inny wybór?

Na horyzoncie majaczą wysokie budowle, kradnąc mi coraz większy obszar krajobrazu. Pną się coraz wyżej, a z każdym, kolejnym, dobudowanym oknem na kolejnym piętrze, czuję na sobie kolejne przeszywające i obezwładniające konstatacje, osądy i stanowiska. Pracuj. Idę.

Mijam przystanki, na których śpią ludzie, bo nie opłaca im się nigdzie wracać, kto był pierwszy to zajął miejsce i ma wygodniej. Zaraz przecież musi wstać i ruszać przed siebie, tworzyć historię, budując kolejne gmachy, zalewając coraz to większy obszar terenu betonem.

Facet po przeciwnej stronie drogi przylepił swój jęzor do przeźroczystej poliwęglanowej szyby i ma zamknięte oczy. To jego ostoja, jego porządek, teraz odpoczywa. Brudne i wstrętne to akwarium, nie podoba mi się. Mijając kilka kolejnych takich słyszę sporo monotonnych szczeknięć, jakby ujadanie psa czy wilka. Przechodząc tam wcześniej, nie zauważyłem jednak żadnego.

Pamiętam czasy jak miałem znajomych, rodzinę. Pochłonęła ich ta szarość, ta męka. Nie pamiętam tylko słów, jakie wypowiadali. Wszelkie dialogi uleciały mi gdzieś z głowy lub z dymem, jaki wydobywa się gmachów niknących pod kłębami spalin gdzieś wysoko. Za wysoko, żeby pojąć, żeby zrozumieć. Kotłują mi się w myślach jedynie niezrozumiałe piski i jęki, odległy skowyt i wrzawa.

Ojciec przed tym, nim popełnił samobójstwo, powtarzał, że życie to utopia. Utopił się. W nim, w tym dymie. Teraz mijam setki podobnych do niego, na zakrętach znikają, na nowych pojawiają się.

Nowi się pojawiają. Nasi ojcowie przeszywający od stóp do głów tym szarym wzrokiem. Wiedzą lepiej co dla nas dobre, przyuczają, uczłowieczają.

Tryb zmianowy już nie istnieje. Pieniądze też nie, jedynie apteki zaopatrujące społeczeństwo w środki przeciwbólowe. A P T E K A, próbuję przeliterować ten nowy alfabet ludzkości. Kości zostały rzucone. Wizerunki widniejące w drzwiach i oknach tych przybytków, informują mnie, że dla niektórych stały się już domem. Reszta kroczy jeszcze twardo, przed siebie, tak jak mówiłem. Nienawiść i wstręt w każdym. Pracuj! A ja tylko idę, przemieszczam się ze wstydem, nie godzien ich ukłonu. Na dzień dobry nikt nie odpowiada, bo młodzież niewychowana.

Za każdym razem muszę być czujny i uważnie stawiać kroki. Wykończenia na wysokościach są niebezpieczne dla przechodniów, nie raz z góry spadają na nas cegłówki oraz ludzie. Zastanawiam się, czy cegłówkami też rzucają ludzie, bo skaczą przecież dobrowolnie. Ale tamtego pierwszego nie wiem.

Trzaski i odgłos rozłupywania na kawałki w obydwu przypadkach jest podobny. Powykręcane ciała trochę bardziej przerażają, ale jeśli ktoś zakończy żywot ze zmiażdżoną głową przez cegłę, to też robi się nieprzyjemnie. Opryski trafiają w tych stojących najbliżej. Przykre. Są wtedy brudni, i to zakłóca ich nabyte mechanizmy. Przez ułamek sekundy dostrzegam wtedy w ich oczach pustkę. To i tak lepsze niż nic. Nic jest gorsze niż pustka, uwierzcie mi, istnieje coś takiego. W nowych czasach istnieją nowe pojęcia i powinno istnieć nowe słownictwo. Nie wynaleziono takiego, może stąd ten chaos?

Wpadłem na jakiś znak w końcu, stanął na mojej drodze. Reklamująca się firma o nieznanej mi nazwie oferuje docieplenia. Słowo zostało przekreślone czarną farbą i zastąpione napisem „do cierpienia”. Rozejrzałem się dookoła, szukając wskazanego przez strzałkę kierunku. Jeszcze raz spojrzałem w stronę mgliście zasłoniętych bloków chowających swoje szczyty gdzieś, gdzie nie sięga ludzkie oko. Czy cierpienie jest tam na górze? Nigdy mnie tam nie było, nie zapracowałem sobie, jestem na dnie, tu na dole. Tu, gdzie szczury, po których depczę, wymieszane z lichym prochem naniesionym zewsząd.

Wszy chodzą po mnie, jestem zmuszony zbierać je spod ubrania, miażdżyć w palcach i wyrzucać przed siebie. Rany pieką, swędzą, muszę drapać. Drapacze chmur stoją niewzruszone.

Miasto stoi wysuszone. Deszczu nie było, nie padało dawno. Nie pamiętam, jak to jest czuć na sobie posmak zimnej wody, kojących kropel. Nie tych krwistych, karmazynowych, śmierdzących w metaliczny sposób, ale błękitnych, przeźroczystych i rześkich. Swoje pragnienie gasimy tu jedynie żalem.

Żarem niesie się łuna po horyzoncie. Ktoś podpala betonowe gmachy, nie zgadza się na ich wyrastanie, bo nie sposób się przed nimi schować. Swoim cieniem obejmują wszystko i wszędzie, ich szczyty znajdują się zbyt wysoko i obszernie. Z góry spadają w ich cieniu kolejne truchła, nikt nie krzyczy. Nie sposób przyznać przed samym sobą, że to wszystko na marne, że każdy schodek niosący nas w górę, tak naprawdę kierował nas w dół, w przepaść, w nicość. Nikt oprócz mnie nie zerka na nich, tylko przyglądają się jak stoję i kręcą głowami w niedowierzaniu. Taki młody, a tak się marnuje.

Pewien człowiek zatrzymuje się koło mnie jako jedyny. Milczymy przez chwilę, aż w końcu muszę zapytać.

– Co sądzisz o końcu świata?

– Obojętne mi. Po śmierci też czeka nas piekło.

Oglądam się za nim, lecz gubi się w tłumie. W tle na blokowiskach miga mi kolorowy billboard. Wyświetlają się na nim mecze, football – myślę sobie. Oglądanie jak bawią się milionerzy. Karmią nas tym, jak matka swoją piersią przy porodzie. Będzie dobrze. Będzie gol.

Jaki ten świat mroczny. Jaki dziwny. Jaki popierdolony.

Ta myśl prowadzi mnie dalej, przez chaos, zgiełk i betonową pustkę. A przecież tylu nas dookoła.

W pewnym momencie stwierdzam, że się zgubiłem, że nie wiem, gdzie jestem. Ale czy kiedykolwiek to wiedziałem? Po której stronie mam stanąć, aby uznać swoje kroki za właściwe, skoro nikt nie namalował tutaj pasów i nie wiem, czy to lewa, czy prawa strona wyznacza mi w tej chwili ścieżkę? Trącamy się barkami, przepychamy łokciami. Dźwigam rękę, osłaniając się przed światłem, ktoś w tym czasie mi się przygląda i salutuje z drugiej strony ulicy. To nie tak! Staram się wykrzyczeć z siebie, choćby zaprzeczenie.

– To na nic.

Tonę nic nie wiedząc o otaczającym mnie świecie. Bal manekinów, bal kukiełek. Niech żyje bal.

Jestem tu i mnie nie ma.

Mogę wszystko i nie mogę nic.

Niech żyje bal.

 

                                                                                     Dariusz Jakubik

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dark · dnia 21.11.2022 20:30 · Czytań: 118 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 6
Komentarze
Galernik dnia 22.11.2022 21:26 Ocena: Świetne!
Dark - bardzo mi się podoba. Ma klimat, wyraz, jest jakiś, czyli nie jest nijaki. Zabawa słowem, czyli to co lubię.
Nie lubię wulgaryzmów, ale tutaj -
Cytat:
Jaki ten świat mrocz­ny. Jaki dziw­ny. Jaki po­pier­do­lo­ny.
jest na swoim miejscu. Czy dlatego +18?

I mała poprawka (z pewnością niedopatrzenie)
Cytat:
nie zna­nej


Pozdrawiam
Dark dnia 23.11.2022 07:20
Dziękuję, bardzo mi miło. +18 wydawało mi się na miejscu, ze względu na ogół.

Pozdrawiam.
AnDob dnia 23.11.2022 07:52
Czy podmiot liryczny pochodzi z lepszej dzielnicy?
Dark dnia 23.11.2022 08:46
Chciałbym, żeby odbiór zależał od czytelnika.
Wiktor Orzel dnia 24.11.2022 16:35 Ocena: Dobre
Cytat:
Wszel­kie dia­lo­gi ule­cia­ły mi gdzieś z głowy lub z dymem, jaki wy­do­by­wa się gma­chów nik­ną­cych pod kłę­ba­mi spa­lin gdzieś wy­so­ko.


Tutaj leży szyk zdania, przez co gubi się podmiot.

Cytat:
Wpadłem na jakiś znak w końcu, stanął na mojej drodze.


Szyk zdania do zmiany.

Cytat:
Rany pieką, swędzą, muszę drapać się.


Się na końcu, niepotrzebna inwersja.

Cytat:
śmierdzących w metaliczny sposób


Czy zapach może być metaliczny? Jeśli podmiot odbiera rzeczywistość w sposób synestezyjny, to tak. Ale konwencjonalnie metaliczny jest smak, a nie zapach.

Początek mnie zaciekawił, ale im dalej w las, tym więcej przepalonych klisz. Mamy więc złe i zgniłe społeczeństwo i mamy indywidualistę, narratora, który jest ponad tym i patrzy na wszystkich z góry, nic go nie obchodzi, niczego nie próbuje też zrozumieć z otaczającej go rzeczywistości, bo tylko ją opisuje, albo wysnuwa ograne wnioski. Tekst przypomina pamflet na epokę industrialną i mógłby fajnie brzmieć, ale w XIX wieku. Jest kilka dobrych momentów, nie jest to złe tekścidło, ale mogło być zdecydowanie lepiej.
Dark dnia 24.11.2022 17:00
Dzięki za opinię.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiolin
08/12/2022 10:42
Wolnyduchu. A, no to teraz mi jaśniej...Dziękuję.… »
Wiolin
08/12/2022 10:26
Witaj Valerio. W połowie erotyczny, w połowie zimowy. Na… »
Wiolin
08/12/2022 10:14
Witaj Wierszokleto. Szokujący obraz dnia alkoholika.… »
Wiolin
08/12/2022 10:03
Wolnyduchu. Te neologizmy raz pomagają raz przeszkadzają.… »
AnDob
08/12/2022 09:10
To zależy jaki jest cel?Jeśli np. ktoś leczy perfekcjonizm… »
Kazjuno
07/12/2022 23:43
Ucieszyłem się Aldono z twojej wizyty. Postaram się… »
Kazjuno
07/12/2022 23:27
D.urbanska, Dzięki za przeczytanie i celne korekty. Po… »
Nuria
07/12/2022 22:29
wolnyduch - Nigdy nie należy zapomnieć o sobie, ale bliscy,… »
wolnyduch
07/12/2022 21:46
Witaj Kasiu Nie wiem czy w zamian za ból warto coś… »
wolnyduch
07/12/2022 21:40
Witaj Nutrio Piękne założenie, czyli takie, aby żyć… »
wolnyduch
07/12/2022 21:34
Witaj Wiolinie Tak, faktycznie to bardziej piosenka, ale… »
wolnyduch
07/12/2022 21:27
Cześć Abi Dobry wiersz, z tym marazmem to msz nie do… »
wolnyduch
07/12/2022 21:19
Witaj Al - szamanko Masz rację, że jesień może być… »
wolnyduch
07/12/2022 21:14
Msz, wiersz może być do kogoś adresowany, niczym list,… »
wolnyduch
07/12/2022 20:36
Witaj Wiolinie Dziękuję za czytanie i Twoją sugestię, co… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 07/12/2022 20:48
  • Dobry wieczór, szanowni Portalowicze. Gdyby ktoś znalazł kilkanaście wolnych minut i miałby ochotę posłuchać moich wierszy w Poczcie Poetyckiej Radia Koszalin, to serdecznie zapraszam. Link powyżej :)
  • Kobra
  • 02/12/2022 17:58
  • Pociengiel piękny link.
  • akacjowa agnes
  • 02/12/2022 11:28
  • Darcon, z tego co wiem, to lista była przedwczoraj u przedostatniego uczestnika. Czyli powinna już raczej dotrzeć do wszystkich :)
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas