Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy? - Gramofon
Proza » Obyczajowe » Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?
A A A
Od autora: Utwór brał udział w II edycji konkursu "Malowanie słowem".
Obraz Mai Borowicz „Samotność”.

- Uwaga! Proszę odsunąć się od krawędzi!
- Czego się drzesz babo?! – zapytał jeszcze głośniej jakiś ochrypły głos.
- Uwaga! Proszę odsunąć się od krawędzi! – powtórzyła beznamiętnie.
Michalina poczuła jak coś wciąga ją w głąb, z dala od brzegu.
- Odsuń się chłopcze, jak cię pani ładnie prosi – powiedział znajomy ochrypły głos.
Nawet na niego nie spojrzała. Nie chciała wyprowadzać go z błędu. Od dawna ją mylili. Wszystko przez łysą głowę. Jakież to banalne. Kiedyś obcinała włosy na krótko, by oddać ściętą część fundacji, która opiekuje się chorymi na raka kobietami. Dziś, prawie łysa z powodu tejże właśnie choroby. Nie chciała niczyich włosów. Nie dlatego, że się brzydziła albo uważała za lepszą. Również nie dlatego, że lubiła nie mieć włosów. Po prostu nie chciała by innym kobietom w potrzebie ich zabrakło. Myślała, była wręcz przekonana, że jeśli weźmie perukę to gdzieś na świecie jakaś kobieta będzie chodzić bez włosów. Los innych obchodził ją bardziej niż jej własny. Czasem, w autobusie albo kolejce w sklepie, ludzie pytali. Mówiła, że wszystko w porządku, nawet wtedy kiedy miała słabsze dni i ledwo stała na nogach. Jej cierpienie nie miało dla niej znaczenia. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu, wszyscy, nawet obcy, opowiadali jej o swoich bolączkach. Sama z siebie nigdy nie pytała, nie chciała nikogo urazić, ale kiedy ktoś mówił, bo czuł taką potrzebę, zawsze chętnie słuchała. Nawet jak stała na krawędzi.
 
Proszę nie rzucać jedzenia i nie podchodzić do krat.
Nie mógł sobie znaleźć miejsca. Chodził bez celu z kąta w kąt. Zaglądał do lodówki. Czasem siadał na brzegu wanny i przeczesywał brodę fantom. Potem rozdziawiał dłoń przed twarzą i patrzył między palce na wyrwane linie czasu. Artur był kompletnie zwyczajnym gościem. Przeciętniakiem jakich miliardy. Od innych odróżniało go tylko to, że o tym wiedział. Nie wiedzieć czemu wszyscy powtarzali mu jak mantrę, że stać go na więcej, że gdyby tylko chciał to świat byłby jego. Któregoś dnia w to uwierzył, ale czym bardziej się starał nie być zwyczajny, tym bardziej ziemia przytulała go do siebie. Po entej próbie dał za wygraną. Nie mógł sobie znaleźć miejsca, ale nie szukał. Bał się, że znajdzie.
 
Znali się od jakiegoś czasu. Ani długo, ani krótko. Na początku rozmawiali prawie codziennie i często się widywali. Było im dobrze w swoim towarzystwie, tak zwyczajnie dobrze.
Któregoś dnia, kiedy zdała sobie sprawę, że bardzo lubi Artura, zaczęła go unikać. Przy każdej możliwej sposobności robiła wszystko by dał jej spokój, ale nie powiedziała nigdy wprost, żeby się odczepił. Nie chciała sprawić Arturowi przykrości, ale uważała, że będzie przez nią cierpiał, bo nie zostało jej dużo czasu. Mówił, że to nie szkodzi, że przejdą przez to razem albo poprowadzi ją na krawędź, żeby chociaż ta droga była trochę lżejsza. Nie chciała słuchać. To nie miało według niej sensu. Poświęcała się dla innych cały czas i nie mogła uwierzyć, że ktoś mógłby poświęcić się dla niej.  Wiedziała, że na końcu będzie ból, dlatego unikała chwilowego szczęścia. W efekcie czego udręka trwała cały czas. Artur nie uważał, że to poświęcenie. Był egoistą jak każdy zwykły człowiek. Czuł się przy niej dobrze, nadzwyczaj dobrze i chciał za wszelką cenę w tym trwać. Kiedyś udało mu się wyciągnąć Michalinę na wschód słońca, powiedział jej wtedy, że mógłby się z nią zestarzeć. Uśmiechnęła się jakby czekała na te słowa całe życie. Po tym poranku przestała się odzywać i odpowiadać na wiadomości.
 
Zakazy, nakazy i ograniczenia. Wszystko w tonie próśb i życzeń. To po co te kraty, po co te krawędzie. Normy. Każdy wschód słońca na zdjęciach wygląda tak samo. Oczywiście fotografie są różne, ale wschód słońca A można pokazać na fotografii B i na odwrót. To klasyczne oszustwo, o którym wie każdy, ale nikt o nim nie mówi. W rzeczywistości sprawa ma się zupełnie inaczej. Każdy wschód słońca jest inny. Nawet jeśli stoimy dokładnie w tym samym miejscu. Wszystko dopiero może się wydarzyć. Zachody? Tych jest tylko kilka i ciągle się powtarzają. Każdy ma swoje własne i zazwyczaj szkoda na nie zachodu. Na końcu można się jedynie cieszyć albo smucić, no dobra, zostaje jeszcze ewentualny twist na wkurzenie.  
Kiedy wydaje się nam, że życie się z nas śmieje i z nas zakpiło to, dokładnie, tylko nam się wydaje, bo zaraz po tym jak tak pomyślimy dzieje się coś co naprawdę sprawia, że możemy tak myśleć.
- Kurwa! – krzyknął Artur.
Niestety, to nie film, a przekleństwo nie okazało się magicznym słowem, które otwiera tajne przejście. Ostatni autobus odjechał kilka minut temu. Czekało go osiem kilometrów marszu. Niewiele, chociaż przy mrozie i nieodśnieżonych chodnikach robiło się ciut mniej zachęcająco. Kiedy patrzył w niebo złorzecząc pod nosem, co miało mu dodać sił przed wędrówką, usłyszał.
- Hej, podrzucić cię?
Wracała właśnie z badań. Wyszły nadspodziewanie dobrze. Remisja jakaś czy coś. Osłupiał, ale jak zobaczył, że otworzyła mu drzwi, to odruchowo wskoczył na miejsce dla pasażera. Jechali w milczeniu. Po dotarciu na miejsce wysiadła razem z nim.
- Dobra, no to cześć – rzuciła i chciała się rzucić do ucieczki, lecz zamarła, czekając na to co zrobi Artur. Miała nadzieje, że powie pa i wejdzie do bloku. On też zastygł wpatrując się w jej twarz z wiarą, że coś z niej wyczyta.
- Wejdziesz? – w końcu wydukał łamiącym się głosem i dotknął palcami jej dłoń.
- Przecież wiesz, że to nie ma sensu – odpowiedziała i spuściła wzrok.
Przyłożył palec do podbródka Michaliny i podniósł jej głowę, by spojrzała mu w oczy.
 - Chodź – wyszeptał.
Nie usłyszała go, chociaż wiedziała co powiedział. Od chwili gdy dotknął jej dłoni była poza ciałem, poza światem. Niczego tak bardzo nie pragnęła jak wejść i zostać na zawsze.
Siódme piętro. Szli po schodach, bo on bał się wind. Powoli, krok za krokiem, w milczeniu. Byli zdenerwowani i jednocześnie tak bardzo spokojni.
Gorąca woda powoli zapełniała kubki. Cząsteczki pary wodnej przenikały niewidzialne atomy powietrza. W naczyniach zachodziło piękno dyfuzji.
Leżeli na łóżku obok siebie. Patrzyli w sufit i rozmawiali o wszystkim i o niczym. Słowa wychodziły i ulatywały bez większego znaczenia, były tylko dodatkiem. Ważne było to co działo się poza światem rzeczywistym. Ich energie się przenikały. W otchłani zachodziło piękno dyfuzji. Cieszyli się swoją obecnością. Było im dobrze. Tak zwyczajnie dobrze.
-Nie mogę, tak będzie lepiej – wyrwała sama siebie z zamyślenia. Wsiadła do samochodu i odjechała.
Miesiąc później umarła.
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gramofon · dnia 01.01.2023 11:39 · Czytań: 425 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Roxanna dnia 02.01.2023 13:34
Cytat:
Z ja­kie­goś nie­zro­zu­mia­łe­go po­wo­du, wszy­scy, nawet obcy, opo­wia­da­li jej o swo­ich bo­lącz­kach. Sama z sie­bie nigdy nie py­ta­ła, nie chcia­ła ni­ko­go ura­zić, ale kiedy ktoś mówił, bo czuł taką po­trze­bę, za­wsze chęt­nie słu­cha­ła. Nawet jak stała na kra­wę­dzi.

Nie zliczę, ile razy coś takiego mi się zdarzyło :D
Cytat:
Cza­sem sia­dał na brze­gu wanny i prze­cze­sy­wał brodę fan­tom

Tutaj nie rozumiem - co robił?
Cytat:
Artur był kom­plet­nie zwy­czaj­nym go­ściem. Prze­cięt­nia­kiem ja­kich mi­liar­dy. Od in­nych od­róż­nia­ło go tylko to, że o tym wie­dział.

Mimo że tekst dość poważny, to takie humorystyczne wtrącenia nie zaburzają go. Dają oddech, nawet jeśli są lekko ironiczne/trącą specyficznym poczuciem humoru. Są ludzkie.

Cytat:
Nie mógł sobie zna­leźć miej­sca, ale nie szu­kał. Bał się, że znaj­dzie.

W całym tekście zdania kończące akapity są świetnie wyważone, puentują, dociskają, stawiają wyraźną kropkę.
Cytat:
Za­ka­zy, na­ka­zy i ogra­ni­cze­nia. Wszyst­ko w tonie próśb i ży­czeń.

Czyli można krótko i konkretnie o tym, jak traktowane są często osoby chore - z jednej strony przypudrowane prośby i życzenia, ale tak naprawdę to ściana zasad. Bardzo trafnie i zgrabnie ujęte.
Cytat:
Na końcu można się je­dy­nie cie­szyć albo smu­cić, no dobra, zo­sta­je jesz­cze ewen­tu­al­ny twist na wku­rze­nie.  

I znów nieoczekiwany gorzki humor.

Cytat:
osiem ki­lo­me­trów mar­szu

Cytat:
Siód­me pię­tro

A tutaj miałam wrażenie, że odliczamy w dół. Może to zbyt daleko idąca interpretacja, ale to było moje pierwsze skojarzenie: osiem kilometrów - siedem pięter. Liczba doskonała i szczęśliwa - w sumie mamy remisję! Ale nagle spadamy mocno z siedmiu do zera i śmierci, niespodziewanej ze względu na polepszenie, albo spodziewanej właśnie przez to polepszenie.

Jakby nie było tekst ma kolor, nie spłyca tematu, bije od niego duża autentyczność tych ludzkich wahań i uczuć, reakcji, przemyślanego lęku i spontanicznych decyzji.
To była przyjemna choć smutna lektura.
Gramofon dnia 05.01.2023 20:10
Dobry wieczór Roxano, miło, że chciało ci się tak dokładnie pochylić na moim tekstem.

Brodę fantom, taką nieistniejącą. Jak komuś amputują nogę to czasem odczuwa jej ból...


Jak przewrócisz ósemkę to masz nieskończoność.
Siódme piętro jak siódme niebo.

O odliczaniu nie pomyślałęm, ale jest to bardzo fajny pomysł, może troche to przerobie i go wykorzystam. :)

Pozdrawiam.
Roxanna dnia 06.01.2023 12:51
Gramofon dziękuję za wyjaśnienie. Nie skojarzyłam bóli fantomowych.

Dziękuję też za uchylenie rąbka tajemnicy z liczbami - wiedziałam, że nie są przypadkowe! :-) Uwielbiam to, że ile ludzi, tyle ścieżek interpretacji.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Gramofon
14/07/2024 20:40
Lżejsza usadzona mocno przez grawitacje. »
skroplami
14/07/2024 11:07
Jak dzień i noc, różnice :). Chociaż jak one tak Twoja… »
skroplami
14/07/2024 10:00
Stara prawda, wieczna prawda, boska prawda. Zawarłeś kilka… »
al-szamanka
13/07/2024 17:07
Sumiennie przeczytałam tekst od początku do końca i mam… »
al-szamanka
13/07/2024 14:50
Mam pytanie. Czy wyzwolone kobiety, to te z tymi wszystkimi… »
Florian Konrad
13/07/2024 13:58
Dziękuję. Wiersz jest nieromantyczny, bydlak jeden :) »
Janusz Rosek
13/07/2024 12:19
Kazjuno To bardzo ciekawa historia. Czytając takie… »
Kazjuno
13/07/2024 07:42
Bardzo ciekawe, Januszu, 3 opowieści. Przeczytałem jednym… »
Janusz Rosek
12/07/2024 08:57
Kazjuno Bardzo dziękuję za Twój komentarz i słuszne… »
Kazjuno
12/07/2024 08:07
Przeczytałem Januszu z zainteresowaniem. Wewnętrzne rozterki… »
valeria
10/07/2024 13:53
Podoba mi się. Łagodne lato :) »
valeria
10/07/2024 13:51
Dziękuję, opis poprawiony już:) zachęcam :) od soboty jestem… »
Berele
10/07/2024 13:37
Pointa mogłaby okazać się jakaś lżejsza, ale udała się ta… »
Jacek Londyn
10/07/2024 13:08
Valerio, cieszę się, że się wydało, że ktoś z nas (a… »
Berele
10/07/2024 10:59
Nawet fajne neolęgi. Spodobał mi się wiersz ubogi w… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty