Polisa na przeszłość - spawngamer
Proza » Obyczajowe » Polisa na przeszłość
A A A

Sygnał połączenia telefonicznego – melodii z lat osiemdziesiątych, wyrwał mnie z marazmu. Wyświetlało się nazwisko i imię dawno niesłyszanej osoby.

– Darek kupuję nowe mieszkanie, potrzebuję ubezpieczenie pod kredyt – usłyszałem głos, który kiedyś rozbrzmiewał codziennie w słuchawce lub obok mnie.

– Jasne, podaj szczegóły.

Rozmowa była konkretna, rzeczowa, jak to z nią zawsze było.

Od tej pory, przez dwa tygodnie wymienialiśmy się sms-ami. Czekałem na finalizację sprawy.

Życie toczyło się dalej tego lata. Zapadał zmrok. Wstawało słońce. Padał zbawienny deszcz lub w każdy zacieniony zakamarek wpełzał upał.

W końcu wiadomość:  Darek, potrzebuję polisę do banku. Jestem po notariuszu. Wystaw ją i podwieź do mnie.

Podała nowy adres.

Fajne miejsce, nadal w dzielnicy gdzie miała dotychczasowe lokum. Blisko zielonych płuc Bydgoszczy. Myślęcinka vis a vis stadionu Zawiszy. W bloku gdzie na dole jest świetna, grecka knajpka.

Otworzyła domofonem. Obdarte miejscami, drewniane,  szerokie schody, zaprowadziły mnie na szczyt budynku. Ostatnie piętro. We wnęce korytarza do poszczególnych drzwi ze zdumieniem zobaczyłem stojące przy balustradzie dwa złączone kinowe krzesełka, pamiętające jeszcze czasy rządów Gierka, a może nawet Gomułki. Artefakt zabrany zapewne z jakiej podupadłej sali, zastąpionej Cinema City albo innym Multikinem.

- Wchodź!  – rozległo się z głębi mieszkania po lewej. Drzwi były otwarte na oścież.

Przekroczyłem próg. Otwarta kuchnia z przylegającą łazienką. Na wprost drzwi zabudowana szafa wnękowa. Dużo większe mieszkanie niż to poprzednie. Stary wystrój, lata dziewięćdziesiąte, ale wszystko da się przerobić.

W salonie na podłodze leży ona. Ledwo zipie, zmęczona wnoszeniem mebli na ostatnie piętro. Nie widzieliśmy się ponad dwa i pół roku.

Na mej twarzy wykwita uśmiech. Na jej szczupłej nodze zawijam pasek odblaskowy z logo wiodącej firmy ubezpieczeniowej. Śmieje się. Żartujemy. Oglądam mieszkanie, ona opowiada o tym, gdzie będzie jej sypialnia, gdzie pokój córki. Zachęca mnie do wyjrzenia za okno.

Nadal leży na podłodze i odpoczywa. Cała ona.

A widok jest zacny. Długi blok podzielono na wspólnoty i każdy z nich z tyłu ma pokaźny plac, zadbany, ze stołami biesiadnymi, paleniskiem lub zadaszonym grillem. Niczym przy wolnostojącym domu.

Żartujemy sobie dalej i nagle wchodzi On. Starszy facet z brzuszkiem. Przedstawia go. Historyk, czyli moje klimaty. Witamy się.

Czuję lekką gulę, dyskomfort.

Ukrywam to znowu podchodząc do okna i oglądając, zadbane, rozległe podwórze. Niby nadal nie mogę wyjść z podziwu.

Więc schodzimy na dół. Ona chce pokazać je z bliska.

Duży trawnik, solidny drewniany stół i ławy. Czuję się jak na agroturystyce.

Ona pyta o mnie. Wie, że nie jestem już sam. Pyta o dzieciaki, opowiadam co z chłopcami. Jest jak zawsze wesoło. On zadaje jakieś zdawkowe pytania, nie wie o czym rozmawiamy. My wiemy.

Mam siedzieć bez końca? Wstaję, obwieszczam, że już na mnie pora:

 – Odprowadzisz mnie? – rzucam do niej.

Gadamy po drodze o bzdetach.Wreszcie staję w drzwiach wejściowych, jak się zatrzasną już nie wejdę.Obejmuję ją i przytulam.Ona zatraca się na sekundę.Puszczam ją.Widzę, że jej oczy lekko się szklą.

Grecka restauracja w tym budynku była miejscem naszej pierwszej randki.

Podczas mistrzostw Europy na stadion Zawiszy jeździliśmy rowerami, żeby na telebimie oglądać mecze, a przy piwie i zakąskach powrzeszczeć ze śmiechem z kibolami.

Do Myślęcinka jeździliśmy na bieganie, albo żeby pospacerować. Poopalać się. Powygłupiać.

Krzesełka kinowe przypomniały nasze wspólne eskapady, gdy co najmniej raz na tydzień przytulaliśmy się w teatrze lub kinie.

Nasze dzieci lubiły siebie nawzajem i nas.

Odchodzę do samochodu. Wciskam start/stop i jadę do domu.

Koło 22.00 dostaję sms: „Darku, bardzo dziękuję Ci za polisę i za gadżety. Przepraszam, że nie mogłam ci nawet kawy zrobić, dopiero o 18.00 dostałam klucze i dopiero pół salonu przewiezione, z kuchni nic jeszcze. Czuj się zaproszony na kawę, nawet na ogrodzie.”

Odpowiadam:  „Dzięki. Mam nadzieję, że jesteś i będziesz szczęśliwa. Pozdrów Karolinę.”

Nie odpisuje.

 

Gdy splatasz swój los nawet na krótką chwilę z inną osobą ten czas nie jest bez znaczenia. Każda relacja, każde spotkanie czyni nas innym człowiekiem. I to nie o sentyment tu chodzi. Okruchy przeszłości układają się w nas w wielobarwny gobelin przeżyć, wartości, doznań, historii, które nas zmieniły, dokształciły lub coś uświadomiły.

Każdy człowiek jest swoistą książką zapisywaną codziennie nowymi perypetiami.  

Okruchami, z których powinien wyciągać wnioski.

Na przyszłość.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
spawngamer · dnia 11.01.2023 20:30 · Czytań: 141 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 4
Komentarze
wolnyduch dnia 13.01.2023 21:59 Ocena: Świetne!
Ładny, życiowy kadr, sprawnie zapisany, a z dopiskiem na dole się zgadzam, to prawda, że
ludzie się w nas zapisują, zwłaszcza ci, którzy byli/są dla nas ważni, z którymi łaczyła nas przyjaźń lub cos więcej.

Dobrego weekendu życzę.
spawngamer dnia 14.01.2023 10:30
Dzięki wolnyduch. Nawzajem.
GregoryJ dnia 15.01.2023 21:18
Ciekawa historyjka. Trochę smutna, trochę ciepła.
A gdyby tak kiedyś w przyszłości polisy od następstw nieszczęśliwych wypadków zostały z automatu sprzężone z wehikułem czasu? Delikwent zgłasza szkodę i musi wrócić, dokładniej odśnieżyć szybkę lub podnieść tę skórkę od banana. Nieee, chyba jednak bezpieczniejsza jest ta nasza nienaprawialna, smutna jak p...a rzeczywistość.
A takie mistyczne przeżycia niech pozostaną dostępne tylko dla sprzedawców polis. :)

dzięki i pozdrawiam
Wiga dnia 25.01.2023 16:31
Trochę posmakowałam takiej historii w moim życiu.
Dziękuję i pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Woland
03/02/2023 22:08
Nie. Jak odwróciło się tabelę, to byłem na jej czele ;) »
TakaJedna
03/02/2023 20:18
Wygrałeś? »
ajw
03/02/2023 13:06
Bardzo ciekawy wiersz, choć w pewnych miejscach ujęłabym… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:53
Ciekawy obraz liryczno-oniryczny. Trochę mnie zaskakuje… »
Semlus Sertus
03/02/2023 12:38
Bez wersu 3 i 4 od końca byłby moim zdaniem zgrabniejszy »
Bishop LML
01/02/2023 20:44
No jestem Twoim fanem :) »
Leszek Sobeczko
31/01/2023 21:09
Opheliac - dziękuję, mało tutaj bywam i bardzo mnie ucieszył… »
akacjowa agnes
31/01/2023 20:18
Dobrze czytasz, Ekslibrisie :p To jest wiersz o drodze do… »
ekslibris
31/01/2023 20:09
Wiele przekonań przemija, uczucia, jedność itd. Odbieram ten… »
Yaro
31/01/2023 20:02
Jesień jest bisko ale ja czuję lato i późną wiosnę zawsze… »
Yaro
31/01/2023 20:00
Dziękuję Dachu64. Bestie są dookoła należy uważać.… »
Yaro
31/01/2023 19:58
Dziękuję bardzo za odwiedziny Burak to burak i nikt go nie… »
retro
31/01/2023 19:15
Wolnyduchu, dziękuję:) »
Piotrusss
31/01/2023 10:56
Dziękuje »
Miladora
30/01/2023 19:52
Całkiem nieźle, Żołnierzyku, chociaż... :) Niby jest… »
ShoutBox
  • TakaJedna
  • 03/02/2023 12:41
  • Chyba muszę wymienić okulary ;) (to żart oczywiście). Pozdrawiam
  • Wiktor Orzel
  • 03/02/2023 11:45
  • Jak miło widzieć dobrze znane twarze!
  • zawsze
  • 02/02/2023 18:34
  • Tak, też się do tego uśmiecham, choć ostatnio mnie tu mało i bardzo mało :)
  • Tjereszkowa
  • 30/01/2023 18:28
  • Super znajome nicki znaleźć!
  • Szymon K
  • 30/01/2023 13:19
  • Polecam ksiązkę,
  • zawsze
  • 29/01/2023 22:51
  • Tjereszkowa! jak miło Cię tak po latach :)))
  • TakaJedna
  • 27/01/2023 15:43
  • To tylko wrażenie takie.
  • Tjereszkowa
  • 27/01/2023 14:24
  • A może to tylko wrażenie takie! A userzy za fotelami i regałami kryjąc się, czekają by przestraszyć gości znienacka!
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:marsan
Wspierają nas