Śnijcie o mnie radośnie, piękne białogłowy,
co z jutrzenki nastaniem chętne do rozmowy,
wybranki dumnych bogów, co z chmurnym obliczem,
gdzieś rozsiedli się w trawie, a ich nie policzę
i śpiewajcie radośnie, mówcie do mnie jeszcze,
jako drzewa strzeliste, tym swoim szelestem,
mówcie ciepło i cicho z uśmiechem różanym,
jakoby wasze lica płonęły wraz z wami.
Już rozświetla krąg złoty niewprawne marzenia
i wytoczył zza wody, świat już rozpromienia,
liście w lesie zielonym ciemności wyrwane
budzą ze snu swojego, są zaczarowane,
woda milknie, gdy śpiewy wasze usłyszała,
tylko szumi potokiem kropla taka mała,
co ze szczytu nim spadnie w największą głębinę,
muśnie śpiewu i pragnie zobaczyć krainę.
Szczęśliwe wasze ciała jedwabiem okryte
i gorące te serca jeszcze nie zdobyte,
jakobym miał na dłoni czar oddechu róży
a mogę słuchać wiernie, gdy stanę w podróży
i bezwiednie pałając rozkoszą miłości
w waszych snach niestrudzenie raz jeszcze zagościć,
by stokrotką ozdobić skroni włosy jasne,
a jutrzenki nadzieja rozbłyśnie, nie zgaśnie.
Śnijcie o mnie raz jeszcze wraz z świtu nastaniem,
abym poczuł tę rozkosz, to słodkie oddanie
i spojrzenia co smętnie wciąż za mną wodzone,
bieżą przez świat radosne, czułe, niestrudzone,
o rozkosze zwycięstwa nad światem szalonym,
kiedy tutaj pod wierzbą przysiadłem zmęczony.
Śnijcie o mnie... Zbudzony ze snu głębokiego
jeszcze słyszę szum wiatru narcyzmu swojego...
26.01.2009
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
Arkady · dnia 28.01.2009 07:42 · Czytań: 626 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 6
Inne artykuły tego autora: