Na grzyby! - Marian
Proza » Obyczajowe » Na grzyby!
A A A

   „Emocje jak przy zbieraniu grzybów” – mawia się dla określenia jakiegoś nudnego wydarzenia. Nic podobnego. Tak mogą mówić tylko ci, którzy zajęcie to znają jedynie ze słyszenia. Wszystko oczywiście zależy od człowieka, ale dla większości grzybiarzy są to spore emocje.

   Zaczynają się one już rankiem, bo w lesie trzeba być możliwie wcześnie, żeby nie zostać wyprzedzonym przez konkurentów. Nastawia więc grzybiarz budzik na godzinę czwartą i na głodniaka wychodzi z domu. O świtaniu jest już w lesie i tam przeistacza się z normalnego Kowalskiego w tropiciela śladów i łowcę, który koniecznie musi coś zdobyć i zanieść rodzinie.

   Na początku biegnie więc do pewnych, znanych tylko jemu miejsc, gdzie zawsze można coś znaleźć. Czasem okazuje się, że grzybów tam nie ma i wtedy musi pójść gdzie indziej, narażając się na spotkanie ludzi nieznających lasu tak dobrze jak on, czyli z grzybiarską hołotą. Takie spotkanie oko w oko z innym zbieraczem jest dla niego tak samo niemiłe, jak natknięcie się na żmiję - a już nie daj Boże, żeby napotkany miał pełny koszyk.

   Brak grzybów w pewnym miejscu jest jeszcze jakoś do przeżycia, ale może się zdarzyć, że owo miejsce jest znane jeszcze komuś innemu i ten ktoś dotarł tam wcześniej. Wtedy nasz bohater prawie dostaje zawału i rusza do wyścigu. Patrząc kątem oka, gdzie jest tamten drugi, biega jak szalony, żeby jeszcze zebrać choć trochę grzybów. Czasem może się zdarzyć, że konkurenci zbliżą się na tyle, że wypada się przywitać. Z ich ust pada wtedy zdawkowe: „Dzień dobry”, ale ich serca wręcz krzyczą: „A żeby cię szlag trafił!”. Taka sytuacja siłą rzeczy przynosi marne efekty i wtedy nasz zdenerwowany zbieracz musi albo wracać prawie z niczym do domu, albo iść do miejsc niepewnych, i tam narażać się na sytuacje opisane w poprzednim akapicie.

   Są złe dni, gdy grzybów po prostu nie ma i wszyscy wracają z pustymi rękami. Wtedy nasz bohater - ciesząc się, że innym też się nie powiodło - zaczyna jednocześnie żałować, że nie poszedł do innego lasu, gdzie na pewno coś by znalazł.

   W dobre dni rasowy grzybiarz też może mieć powód do stresu. Napełnił już bowiem wszystkie kosze czy torby i w zasadzie mógłby wracać do domu. Mógłby, ale nie wraca, bo przecież grzybów w lesie nie zostawi. Jeśli ma w pobliżu auto, to przesypuje wszystko do bagażnika i wraca z powrotem. Jeśli tak nie jest, wtedy zdejmuje jakąś część garderoby i zbiera do oporu. W końcu dumny z siebie wraca do domu, a tam często okazuje się, że z jego zbiorami nie ma co zrobić.

   Samo grzybobranie też dostarcza wielu przeżyć - nie tak mocnych jak wyżej opisane, ale jednak. Przeżycia te są zależne od rodzaju grzybów.

   Są takie, które lezą człowiekowi w oczy i aż się proszą, żeby je brać. Dobrym przykładem tutaj są kurki, rosnące grupami i z daleka wabiące żółtym kolorem. Podobnie „zachowują się” kanie, które wysoko wystawiają nad trawę szerokie kapelusze i zdają się wołać: „Hej! Jestem tutaj!” Nasz bohater oczywiście chętnie takie grzyby zbiera, ale odczuwa przy tym pewien niedosyt. Brakuje mu bowiem atmosfery poszukiwania i wieńczącego je: „Ha! Mam cię!”

   Ciekawszą zdobyczą są grzyby ukrywające się w trawie, pod liśćmi lub gałęziami. Niełatwo je znaleźć, chyba że jeden z nich nieostrożnie wystawi głowę, zdradzając w ten sposób siebie i współbraci. Grzybiarz wtedy - wyrwawszy już tego nieostrożnego - zaczyna dokładne przeczesywać trawę, przerzucać patyki i nurkować pod obwisłe gałęzie. Przeważnie znajduje w ten sposób kolejne okazy i dopiero wtedy jego ambicje zostają zaspokojone.

   Podobnie miłe jego sercu są grzyby, które kolorami kapeluszy dopasowują się do podłoża i w ten sposób udają, że ich nie ma. Zachowują się jak małe zajączki lub kuropatwy, które w obliczu zagrożenia przypadają do ziemi i uciekają dopiero w ostatniej chwili. Grzyby na szczęście nie uciekają, ale są tak wtopione w podłoże, że nieuważny zbieracz nieraz je nadeptuje. Uważny natomiast, znalazłszy jednego, rozgląda się uważnie, żeby czasem nie przegapić innego w sąsiedztwie. Gdy go już zauważy, wtedy - ścinając pierwszego - cały czas baczy, żeby ten drugi nie zniknął mu z oczu.

   Denerwujące są grzyby udające inne, czyli trujące sobowtóry jadalnych. Grzybiarz czasem się nabiera i schyla po nie, ale „gdy błąd swój obaczy, zagniewany grzyb złamie albo nogą kopnie; tak szpecąc trawę czyni bardzo nieroztropnie”.

   Najbardziej jednak wkurzające są grzyby niedostępne. Idzie nasz bohater wzdłuż potoku i nagle na przeciwnym jego brzegu widzi np. piękne borowiki. Stoją tam, uśmiechają się prowokująco - a potok głęboki i wartki. Co zrobić? Zdejmować buty buty, czy odpuścić? Różnie bywa, ale gdy grzybiarz zrezygnuje, to taka scena może mu się przyśnić następnej nocy. Podobnie wkurzające są grzyby rosnące na wysokich skarpach. Zbieracz wspina się po nie, ziemia usuwa mu się spod stóp, nie ma się czego uchwycić, ale w końcu dociera do celu. Dociera i czasem okazuje się że grzyby są robaczywe. Co wtedy usłyszy las - lepiej nie cytować.

   Wychodząc z lasu, grzybiarz zaczyna na powrót przeistaczać się w normalnego zjadacza chleba, ale w tym często przeszkadzają mu spacerowicze lub wyprowadzacze psów, którzy przeważnie pytają go: „Są grzyby?” Ludzie ci chcą być mili, ale nie wiedzą, że większość grzybiarzy takich pytań nie lubi. „Przecież widzi palant, że mam pełny kosz, to po co pyta” – myśli zagadnięty i rzuca jakąś zdawkową odpowiedź. Gorzej gdy grzybów nie ma. Wtedy odpowiedź jest jeszcze krótsza, a komentarz myślowy bardziej dosadny.

   Grzyby opisywał Mickiewicz, śpiewali o nich Starsi Panowie i Helena Majdaniec. Nie może więc grzybobranie być nudne, bo przecież nieciekawe zajęcia nie bywają opiewane w literaturze i piosenkach.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marian · dnia 19.10.2023 13:42 · Czytań: 168 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 4
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 06.11.2023 11:31 Ocena: Świetne!
Jak już pisałem (na innym portalu):

To chyba fabularyzowana publicystyka? Na grzybach byłem tylko kilka razy, jeszcze w dzieciństwie. Mam do tego mieszane uczucia, z jednej strony widzę to jako ciekawą (i wymagającą pewne dyscypliny) formę kantaku z naturą, z drugiej chyba dla mojego pokolenia jest to nieco spierniczałe. Tak czy owak grzyby są smakowite, a twoje pióro jeszcze bardziej smakowite. Idąc po lesie tylko zbytnio się nie zapuść, bo jeszcze dojdziesz do Kości Wielkich.

Pozdrawiam
Marian dnia 09.11.2023 09:51
Marku, dziękuję za wizytę.
Widzę w lesie, że dla Twojego pokolenia to jest staroć i dlatego niedługo nie będziecie wiedzieć, jak smakuje rydz czy opieńka.
Chętnie wpadłbym do Kości Wielkich, ale nie wiem w którą stronę iść.
Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 09.11.2023 18:53 Ocena: Świetne!
Lubię chodzić po lesie, ale na grzybach zupełnie się nie znam. W sumie szkoda bo to smaczna i pożywna strawa. Do Kości kiedyś mogę cię zabrać.

Pozdrawiam
Marian dnia 10.11.2023 07:53
Już jestem spakowany na wyprawę do Kości.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zdzislaw
06/12/2023 16:23
Korektorko, proszę :) Co do uwag: 1/ "ze mną"… »
gitesik
06/12/2023 15:48
Ten opis wanny stanowi niezwykle intymną i osobistą… »
Korektorka
06/12/2023 14:58
Dziękuję, ubawiło mnie:) Mam kilka uwag: 1) z jednego… »
viktoria12
03/12/2023 18:02
Zajefajny wierszyk. »
mike17
01/12/2023 16:30
... było nas trzech, w każdym z nas inna krew... Świetny… »
Marek Adam Grabowski
01/12/2023 15:57
Dobrze napisane opowiadanie. UFO to nie muszą być kosmici -… »
valeria
30/11/2023 22:59
Dziękuję, czytam, a byłam zajęta:) »
valeria
30/11/2023 22:58
Dziękuję:) »
dach64
28/11/2023 16:55
Bardzo słuszny wiersz. Niezwykle istotny i prawdziwy.… »
Marian
28/11/2023 08:25
Marku, dziękuję za odwiedziny. »
gaga26111
27/11/2023 17:56
Dziękuję:) za opinie i czas poświęcony na komentarze.… »
Lilah
26/11/2023 20:13
Bardzo dziękuję, ajw. Moje strofki mają trochę inne metrum… »
ajw
26/11/2023 19:47
Przepiękne tłumaczenie. Pozdrawiam serdecznie, Lilah :) »
ajw
26/11/2023 19:45
Wiolinie - piękna interpretacja :) »
ajw
26/11/2023 19:45
Niby nic, a jednak dzieje się w tym wierszu pomiędzy… »
ShoutBox
  • Berele
  • 28/11/2023 08:40
  • Poranek; dźwięk budzika, odcisk brudnej ręki na ścianie, szum czajnika, strumień wody do kubka, silnik samochodu dostawczego za oknem; wciśnięcie klawisza w starym radio.
  • mike17
  • 14/11/2023 20:43
  • Sweet dreams, my love :)
  • Jaaga
  • 14/11/2023 12:23
  • Dzień dobry, zapraszam na herbatkę.
  • mike17
  • 13/11/2023 14:45
  • Dzień doberek całej literackiej społeczności :)
  • aleksander81
  • 13/11/2023 09:16
  • I dzień dobry w poniedziałek, do piątku już niedaleko ;)
  • mike17
  • 12/11/2023 14:02
  • Wesoły pozdrowczyk ślę dla wszystkich :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty