Aza (Bożonarodzeniowy dramat) - Kazjuno
Proza » Miniatura » Aza (Bożonarodzeniowy dramat)
A A A
Od autora: Jak to u mnie, historia oparta na faktach

Aza

(Poświąteczna trauma)

Te Święta były w pewnym sensie wyjątkowe. Nie dlatego, że były inne. W domu wszystko odbywało się zgodnie z tradycją. Był wigilijny barszcz z grzybowymi uszkami, karp w galarecie po żydowsku i jak co roku wiele innych smakołyków. Nawet nowe, kolorowe elektryczne światła na aromatycznym świerku i prezenty nie sprawiły mnie i bratu tyle radości, co wcześniej. (Rok temu woskowe świeczki podpaliły naszą choinkę i niewiele brakowało, a pożar wymknął, by się spod kontroli). Rzecz w tym, że z dwunastoletnim bratem bliźniakiem zakochaliśmy się w psie. Kilka dni wcześniej nasz bliski kolega Olutek – sąsiad o arystokratycznym rodowodzie – odwiedził nas i z tajemniczą miną powiedział.

– Ten alkoholik Majewski, kupił sobie śliczną suczkę i teraz chce ją sprzedać na wódkę, to okazja. 

Dla nas “pan” Majewski był przerażający, przebywał na ogół w więzieniu, ale jak wychodził służąca rodziny Olutka dzieliła z nim swoje ciasne mieszkanie. Nigdy nie widzieliśmy go trzeźwego i początkowo zignorowaliśmy propozycję Olutka. Dopiero gdy kolega o hrabiowskim rodowodzie przyprowadził do naszego ogrodu tę piękną suczkę o imieniu Aza, od razu urzekła nas jej spontaniczna wesołość i chęć do wspólnych zabaw. Nasi rodzice zdecydowanie odmówili zakupu suki rasy legawiec, podejrzewając, że pies był kradziony. Postanowiliśmy wziąć sprawę w swoje ręce i na początku błagaliśmy pijaka, żeby sprzedał psa za połowę ceny.

Majewski był nieustępliwy.

– Mam już kupca – groził mężczyzna, patrząc na nas złymi wodnistymi oczami.

Tuż po świętach na pomysł jak zorganizować potrzebną gotówkę wpadł Jarek Menowski.

– Jest sezon na kolędowanie, potrzebujemy tylko trochę łachów, poćwiczymy śpiewanie, wymyślimy jakąś prostą fabułę i zaczynamy. Ty Olutek będziesz śmiercią, ja mogę być diabłem. Hu, hu, hu! – Jarek spróbował udawać baryton, ale zabrzmiał sopranowym piskiem. – A bliźniacy, kimkolwiek chcecie, jeden może być Herodem, a drugi Aniołem.

Następnego dnia Jarek przyniósł koszulę nocną swojej macochy i blond perukę dla “anioła”, a także przerażającą, własnoręcznie wykonaną, trupią maskę dla “śmierci”.

Podczas naszego występu w stołówce jednego z sanatoriów brat “aniołek” zgubił jedno ze skrzydeł, a “śmierć” zaczęła się histerycznie śmiać. 

– Mordę w kubeł! – zganił Olutka “diabeł” i przeprosił publiczność za „problemy techniczne”. 

Pomimo niedoskonałości nasze występy szczególnie w sanatoryjnych stołówkach okazały się dochodowe i po drugim dniu naszej „teatralnej trupy” przyprowadziliśmy z Alkiem do domu własnego psa Azę. Za to Jarek i Olutek zgarnęli trochę gotówki. Rodzice niechętnie przyjęli nowego członka rodziny, przyznając jednak, że suczka miała nieodparty urok. Aza dostała materac na podeście schodów prowadzących do piwnicy.

Happyendu nie było.

– Kurwa mać! – usłyszeliśmy pewnego popołudnia. Po wrzasku ojca rozległy się odgłosy przypominające trzepanie dywanów oraz przeraźliwy pisk . – Won ty kundlu! – darł się Ojciec, po czym usłyszeliśmy trzask zamykanych drzwi od podwórza.

Naszym łzom nie było końca. Azy już nigdy nie zobaczyliśmy, okazało się, że nieświadoma wagi swojego przestępstwa suczka zrobiła sobie też święta i poczęstowała się wiszącą na klamce okna kuchni karbowaną oplecioną sznurkami pyszną wędzoną szynką. Tak luksusowy towar za komuny pojawiał się w sklepach mięsnych bardzo rzadko. Aby go dostać, trzeba było stać godzinami w długich kolejkach. Nasz ojciec, krewki były wojskowy, który po śmierci swojego ojca w dzieciństwie nie raz chodził głodny, takiej straty nie mógł puścić płazem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Kazjuno · dnia 14.12.2023 21:17 · Czytań: 379 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 11
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 15.12.2023 14:14
W sumie smutna historia. Taka pesymistyczna, która niczego nie wnosi.

Pozdrawiam
Kazjuno dnia 16.12.2023 11:39
Dzięki Marku za komentarz.
Ta opowiastka to okolicznościowa miniaturka, wszak zbliżają się święta. Ot, memorandum, podważające sens wyświechtanego zwrotu "Wesołych Świąt". W istocie niekiedy bywają smutne.
Czasem, gdy od sztucznych ogni zajmie się choinka, dzielni strażacy dogaszają zgliszcza domostw. Częściej niż w powszednie dni słychać w czasie świąt syreny spieszących na ratunek karetek pogotowia. Niektórzy tak się obżerają, że doznają obrzęków wątroby i innych gastrycznych przypadłości, nawet kończących się śmiercią lub delirium tremens.
Więc, Drodzy Portalowicze, nie przeżerajcie się! Ostrożnie z fajerwerkami! Nie kupujcie dzieciom chińskich zabawek, bo zawierają toksyczne substancje!

Kończąc wpis, życzę Wam miłych i błogosławionych świąt, wasz serdeczny koleżka,

Kazjuno
Marek Adam Grabowski dnia 16.12.2023 12:06
Może jest zbytnio dołujące, ale rozumiem co miałeś na myśli.

A tak przy okazji niedawno byłem na krótko w Wałbrzychu.

Dziękuję za życzenia
Kazjuno dnia 17.12.2023 07:38
Dzięki, Marku Adamie Grabowski za kolejny wpis.
Szkoda kolego, mogłeś dryndnąć. Przecież masz mój telefon.

Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski dnia 17.12.2023 09:53
To napiszę inaczej. Będę tan również na sylwestrze. Może wtedy się spotkamy?

Pozdrawiam
mike17 dnia 22.12.2023 18:47 Ocena: Świetne!
Smutne, ale jakże życiowe, wszak pies jeść musi, bo inaczej się udusi :)
Na małej płaszczyźnie słownej ukazałeś wiele emocji i przeżyć.
Jako weteran psów i kotów wiem, co czułeś z bratem.
Fajnie napisane bez ckliwości, tak jakby była to relacja.
Bo po co więcej?
Czytacz dośpiewa sobie resztę.
Ale szkoda w sumie psiaka, mógł pozostać z Wami.
Ale zaryzykuję tezę, że bohaterem tej miniaturki jest głód.

Trzym się, Kaziu :)
Kazjuno dnia 27.12.2023 08:52
Dzięki Mike za wpis i super ocenę.
Trudno się nie zgodzić z postawioną przez Ciebie na końcu tezą.
Wprawdzie klimat podtrzymywany przez Rodziców wystawnym doborem wigilijnych potraw dla mnie z bratem, był wtedy prawie bez znaczenia, ale sprawcą dramatycznego epilogu tamtych Świąt właśnie był Ojciec, powodowany dawno przeżytym głodem.

Serdecznie, Mike, pozdrawiam.
pliszka dnia 21.02.2024 22:28 Ocena: Świetne!
Czy wszyscy ojcowie mają takie podejście do zwierząt?
Pozwalając sobie na małą prywatę, bo Twoja opowiastka wywołała we mnie dużo skrajnych emocji, napomknę o ciężkim życiu mojego kota, który także często nagrabi sobie u Pana Domu.
I tylko ten Pan Domu nie potrafi zrozumieć, że zwierzę nie jest z natury złośliwe, nie wie, że robi źle. Po prostu kieruje się instynktem.
Gruby nie raz ukradł coś ze stołu, i mimo że w dzisiejszych czasach zwykła szynka nie jest produktem luksusowym, to kara musi być, jakby co najmniej pół prosiaka zeżarł.
Nigdy nie zrozumiem tego podejścia, które niestety pomimo upływu lat (jak widać) się nie zmienia.
Kazjuno dnia 22.02.2024 09:49
Ucieszyłem się Pliszko, widząc (chyba po latach) twoją śliczną buzię w PP. Ba! Pod moim tekstem! Od razu się przyznam. Przyłapałem się na odruchu Pana Domu tudzież mojego ojca.
Będąc z wizytą w domu syna (właściciela dwóch kotów i jednego psiaka), posunąłem się raz do gestu w stylu wymienionych jegomości. Wprawdzie toleruję koty i nic do nich nie mam, chociaż wolę psiaka. Jednak Rudy bywa wyjątkowo namolny, a na dodatek jest wrednym lizusem, a tego nie lubię. Kiedy tylko bywam w kuchni, kocisko traktujące mnie na co dzień jak powietrze, od razu ociera się o moje nogawki i mruczy, jakby chciało mi powiedzieć:
- Dawaj tu skurwysynu coś smacznego, przecież JA jaśnie kocur się poniżam, a ty mnie zmuszasz do żebractwa.
Raz nie wytrzymałem. Nie był to wprawdzie kopniak. Ot, energiczne pchnięcie nogą. Przejechał się po kaflowej podłodze parę metrów, ale jak na mnie spojrzał!
- Miał! - zamiałczał, jakby chciał powiedzieć: "Jeszcze się policzymy"!
No i nasikał mi do butów.
Więc trochę usprawiedliwiam Pana Domu, bo może kiedyś przeżył równie poniżającą go przygodę.
Bardzo dziękuję Ci Pliszko za wspaniałą ocenę. Jestem też dumny, że wywołałem Twoje emocje.
W sumie masz rację. Zwierzęta trzeba kochać, a przemoc wobec nich jest czymś godnym potępienia.
Moc serdecznych uścisków, Kaz
Marian dnia 18.04.2024 08:01
"wymyślimy jakąś prostą fabułę i zaczynamy" - czy tak mówią dzieci. Za bardzo to brzmi po dorosłemu.
W sumie tekst OK.
Kazjuno dnia 18.04.2024 13:09
Ponownie dziękuję za Twoją wizytę. Co do użycia słowa "fabuła" pewnie masz rację.
Na usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że częstym gościem w willi Koryckich bywała kuzynka Terenia (o czym zapomniałem wspomnieć). Terenia była żoną słynnego aktora Tadeusza Łomnickiego i jednocześnie dziennikarką poczytnych w tamtych czasach tygodników"Ekran" i "Film". Chłopcy mogli z rozdziawionymi gębami słuchać jej przechwałek o bliskiej znajomości z takimi tuzami polskiego filmu jak Zbyszek Cybulski, czy Bogumił Kobiela. Wszak siostra matki skarżyła się, że po odwiedzinach aktorów w jej mieszkaniu można było zawiesić siekierę od papierosowego dymu. Słowo "fabuła" mogło padać niejednokrotnie.
Dzięki za pochwałę "tekst OK"

Pozdrawiam serdecznie
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
22/05/2024 10:12
Sprawdziłem Januszu. W Languege Tool jest możliwość zamiany… »
Janusz Rosek
22/05/2024 09:24
Kazjuno Bardzo dziękuję za konkretny komentarz i porady.… »
Kazjuno
21/05/2024 22:07
Jacku Londyn, przesadzasz. Januszu, ten program, wprawdzie… »
Jacek Londyn
21/05/2024 21:22
Januszu, Kazjuno radzi: Kopiujesz każdy z rozdziałów… »
Kazjuno
21/05/2024 20:35
Karkołomne Januszu opisałeś przygody z dzieciństwa. Czyta… »
Janusz Rosek
21/05/2024 18:36
Valerio Cieszę się bardzo, że spodobał Ci się ten prosty… »
Zdzislaw
21/05/2024 12:36
Zbigniewie - może nie ze wszystkim się zgodzę, ale z ogólnym… »
Janusz Rosek
21/05/2024 11:00
Jacku Londyn. Dziękuję bardzo za cenne rady. Wezmę to sobie… »
dach64
21/05/2024 09:16
Zawsze warto jest próbować i angażować się w różne style,… »
Jacek Londyn
21/05/2024 09:15
Lustereczko, powiedz przecie... Ważne, że śmiejesz się z… »
Zbigniew Szczypek
21/05/2024 09:00
Kaziu Nie wszystkie eksperymenty zakończone były… »
Zbigniew Szczypek
21/05/2024 08:39
Zdzisławie "Szlachetne zdrowie..." Tak już jest,… »
Kazjuno
21/05/2024 08:32
Zbysiu. Rozumiem twój brak czasu. Z. Cybulski z B. Kobielą… »
Janusz Rosek
21/05/2024 08:23
Kazjuno Dziękuję bardzo za Twój komentarz. Z przykrością… »
Jacek Londyn
21/05/2024 08:09
Dzień dobry. Miałem okazję odwiedzić podobne,… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 13:58
  • Aż chce się pisać i publikować w PP. Toż to przedsionek do książkowych wydawnictw!
  • Zbigniew Szczypek
  • 14/05/2024 17:56
  • No nie może być, gwar jak dawniej! Warto było, tylko niech już tak zostanie!
  • Wiktor Orzel
  • 08/05/2024 15:19
  • To tylko przechowalnia dawno nieużywanych piór, nie jest tak źle ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 08/05/2024 10:00
  • Ufff! Kamień z serca... Myślałem, że znów w kostnicy leżę
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/05/2024 20:47
  • Hallo! Czy są tu jeszcze jacyś żywi piszący? Czy tylko spadkobiercy umieszczają tu teksty, znalezione w szufladach (bo szkoda wyrzucić)? Niczym nadbagaż, zalega teraz w "przechowalni"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 06/05/2024 18:38
  • Dla przykładu, że tylko krowa nie zmienia poglądów, chciałbym polecić do przeczytania "Stołówkę", autorstwa Owsianki. A kiedyś go krytykowałem
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:dobibliotekipl