Egzaminator 06 - Miyo
Proza » Długie Opowiadania » Egzaminator 06
A A A

Drugie pytanie: czy zasady przeprowadzania egzaminu są zrozumiałe? Dla prawie wszystkich są. Zasady przeprowadzania egzaminu mają być zrozumiałe, a pytanie to tylko formalność. Ale od czasu do czasu nawet z oczywistością pojawiały się problemy.

- Rozumie pani zasady przeprowadzania egzaminu?

- Nie.

- Czego pani nie rozumie?

- Nie wiem. Chyba niczego. Proszę mi przypomnieć.

- Jest pani po kursie. Trzydzieści godzin teorii, trzydzieści praktyki. Mogę coś przypomnieć, ale nie da się odtworzyć trzydziestu godzin szkolenia. Co jest dla pani problemem i czego pani nie rozumie?

- Nie wiem, czy jak jadę po „łyżwie”, mogę się zatrzymać i dalej jechać.

- Może pani, ale to błąd. Jazda ma być płynna, czyli bez zatrzymania pojazdu. Zaczyna pani w polu – i pokazałem kopertę – i kończy w tamtym – znowu pokazałem.  - Instruktor nie uczył.

- Uczył, ale zapomniałam.

- Coś jeszcze?

- Nie.

- Są zrozumiałe?

- Tak.

- Zasady są proste. Jak już wspomniałem jest pani po kursie. Wydaję polecenia, a pani je wykonuje. Jeżeli czegoś nie zrozumie, proszę pytać.

- O to fajnie. Nikt mi nie mówił, że mogę pytać. Bo czasami nie dosłyszę, albo nie rozumiem.

- Trzeba pytać, to nic złego. Jeżeli pani nie dosłyszy bądź nie zrozumie, to jak ma wykonać zadanie. Trzeba pytać.

Inny egzaminator miał ciekawszy przypadek.

- Czy zasady przeprowadzania egzaminu państwowego są zrozumiałe?

- Nie. Nawijaj pan.

- I co zrobiłeś – zapytałem.

- Nawinąłem mu – zaśmiał się.

           

            Zadanie pierwsze: sprawdzenie podstawowych elementów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jazdy i przygotowanie do jazdy w ruchu drogowym. Starałem się nie oblewać na obsłudze, bo to stres, zdenerwowanie i panika. Lecz z drugiej strony ciężko zrozumieć, że ktoś przychodził na egzamin i nie potrafił użyć sygnału dźwiękowego, albo włączyć prawidłowych świateł.

            Tak jak już wspominałem w pierwszym zadaniu usiłowałem podpowiadać, naprowadzać, lecz czasami trafiały się wyjątkowo oporni. Nie wiedział, w którym miejscu znajduje się zbiornik z płynem do hamowania. Jest trochę ukryty. Pokazywał wszystko, ale nie zgadł. Dwie próby i wynik negatywny. Przepisy są tak skonstruowane, że dwa błędy w zadaniu pierwszym i wynik negatywny, ale można kontynuować egzamin. Większość nie chciało już jechać, ale ten chłopak akurat chciał. I wyobraźcie sobie, że dwa pozostałe zadania na placu manewrowym wykonał poprawnie, a i w mieście sobie poradził. Ale „oblał egzamin” z braku elementarnej wiedzy wymaganej na egzaminie.

            Przy dwóch błędach i możliwości kontynuowania egzaminu wspomnę „mądre” myślenie niektórych ludzi. Kiedy jeszcze uczyłem jeździć, zawsze powtarzałem kandydatom: jak, dostaniesz dwa błędy, jedź dalej. Z wielu powodów. Zapłaciłeś za egzamin, poznasz egzaminatora, jego trasę no i najważniejsze – poćwiczysz do przyszłego egzaminu. Lecz było, jak było. Niektórzy doznawali  tak strasznego szoku, że nie byli w stanie jechać. Ale kiedyś dojrzały facet po dwóch błędach w zadaniu pierwszym mruknął: nie pojadę, szkoda paliwa. Nic dodać nic ująć. Szkoda mu paliwa za które zapłacił krocie.

            Przy dwóch błędach w zadaniach na placu manewrowym napomknę jeszcze, jak popieprzone są nasze przepisy. Dwa błędy w zadaniu pierwszym i można kontynuować egzamin. Natomiast dwa błędy w zadaniu drugim i trzecim egzamin był przerywany. Wyglądało, jakby każdy paragraf przepisów tworzył inny zespół i nie było między nimi współpracy.

            Raz zdający po dwóch błędach w zadaniu drugim i przerwaniu egzaminu rzekł: a ostatnio miałem dwa błędy i mogłem dalej jechać.

- W którym zadaniu?

- W pierwszym.

- W pierwszym tak jest, ale w drugim już nie.

- Dlaczego.

            Sam się nad tym zastanawiałem. Ekspert od jazdy rzeknie: ciężar gatunkowy błędów. Ale do mnie jakoś nie dociera, że jak ktoś dwa razy nie zapnie pasów może kontynuować egzamin, a jak dwa razy najedzie na linię, już nie.

            W ruchu drogowym jest już przejrzyście: dwa błędy i można kontynuować egzamin, jeden poważny i następuje przerwanie.

 

Czasami śmieszyła terminologia wskaźnika poziomu oleju: pizdownik, pipeta, prącik, haczyk, bagiecik, metalowy patyczek, dzyndzorek, wichajsterek, pierdolnik, drucik i … mineta. Raz trafiła się dziewczyna, która całkiem poważnie rzekła:

- Poziom oleju sprawdzamy bagietką.

- Z tego, co wiem proszę pani bagietka to podłużna bułka przeznaczona do konsumpcji. I z jej pomocą chce pani sprawdzać poziom oleju? Gdzie ją pani chce włożyć?

- No wie pan, o co mi chodzi.

- Nie wiem – wzruszyłem ramionami.

            Chociaż wiedziałem, ale czekałem, kiedy ktoś powie; to taki fujek, który się wkłada i wyciąga i jak jest mokry to dobry poziom.

            Młodzian też miał sprawdzić poziom oleju.

- Ma pan chusteczkę – spytał.

- Nie mam, do czego panu potrzebna.

- Bo  żeby sprawdzić poziom oleju, muszę przetrzeć bagnecik.

- Aż tak nie trzeba. Wystarczy wskazać i powiedzieć, jak.

            Onegdaj urocze dziewczątko frywolnie ubrane wskazując miernik poziomu oleju i spozierając na mnie  zalotnie, rzekła.

- Poziom oleju sprawdzamy lizaczkiem.

- Czym – spytałem, bo miałem wrażenie, że się przesłyszałem.

- Lizaczkiem.

- Kto tak panią uczył?

- Instruktor.

            Zastanawiałem się przez chwilę co ten instruktor ją uczył, i jakie czynności zlecał wykonywać wmawiając, iż są elementem egzaminu na prawo jazdy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miyo · dnia 13.01.2024 16:22 · Czytań: 510 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Janusz Rosek
22/05/2024 09:24
Kazjuno Bardzo dziękuję za konkretny komentarz i porady.… »
Kazjuno
21/05/2024 22:07
Jacku Londyn, przesadzasz. Januszu, ten program, wprawdzie… »
Jacek Londyn
21/05/2024 21:22
Januszu, Kazjuno radzi: Kopiujesz każdy z rozdziałów… »
Kazjuno
21/05/2024 20:35
Karkołomne Januszu opisałeś przygody z dzieciństwa. Czyta… »
Janusz Rosek
21/05/2024 18:36
Valerio Cieszę się bardzo, że spodobał Ci się ten prosty… »
Zdzislaw
21/05/2024 12:36
Zbigniewie - może nie ze wszystkim się zgodzę, ale z ogólnym… »
Janusz Rosek
21/05/2024 11:00
Jacku Londyn. Dziękuję bardzo za cenne rady. Wezmę to sobie… »
dach64
21/05/2024 09:16
Zawsze warto jest próbować i angażować się w różne style,… »
Jacek Londyn
21/05/2024 09:15
Lustereczko, powiedz przecie... Ważne, że śmiejesz się z… »
Zbigniew Szczypek
21/05/2024 09:00
Kaziu Nie wszystkie eksperymenty zakończone były… »
Zbigniew Szczypek
21/05/2024 08:39
Zdzisławie "Szlachetne zdrowie..." Tak już jest,… »
Kazjuno
21/05/2024 08:32
Zbysiu. Rozumiem twój brak czasu. Z. Cybulski z B. Kobielą… »
Janusz Rosek
21/05/2024 08:23
Kazjuno Dziękuję bardzo za Twój komentarz. Z przykrością… »
Jacek Londyn
21/05/2024 08:09
Dzień dobry. Miałem okazję odwiedzić podobne,… »
Zbigniew Szczypek
21/05/2024 07:44
Kaziu Ignacego G. cenię za rolę w "Mistrzu" ze Z.… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 13:58
  • Aż chce się pisać i publikować w PP. Toż to przedsionek do książkowych wydawnictw!
  • Zbigniew Szczypek
  • 14/05/2024 17:56
  • No nie może być, gwar jak dawniej! Warto było, tylko niech już tak zostanie!
  • Wiktor Orzel
  • 08/05/2024 15:19
  • To tylko przechowalnia dawno nieużywanych piór, nie jest tak źle ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 08/05/2024 10:00
  • Ufff! Kamień z serca... Myślałem, że znów w kostnicy leżę
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/05/2024 20:47
  • Hallo! Czy są tu jeszcze jacyś żywi piszący? Czy tylko spadkobiercy umieszczają tu teksty, znalezione w szufladach (bo szkoda wyrzucić)? Niczym nadbagaż, zalega teraz w "przechowalni"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 06/05/2024 18:38
  • Dla przykładu, że tylko krowa nie zmienia poglądów, chciałbym polecić do przeczytania "Stołówkę", autorstwa Owsianki. A kiedyś go krytykowałem
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:dobibliotekipl