Dziękuję Anat. (przepraszam za skrót)
Widzisz - to bardzo prawdziwy i szczery wiersz - tak było! Potrafiłem siedzieć przy kompie, niemal do rana przy słabym tekście, widząc w nim dobry zamysł, przetwarzałem tekst, doradzałem, czasem starałem się jak diabli, licząc na minimalny choćby odzew - nie, nie wdzięczność lub poklask ale próbę pochylenia się nad własnym tekstem, który pomagałem poprawić, przetworzyć lub udoskonalić. A w paru przypadkach mógł powstać naprawdę dobry "produkt". Ale najczęściej nic, dosłownie nic się nie działo, potencjał zmarnowany - cisza
Tak, często pracuję za "kromkę", a jeśli dostanę kawę z uśmiechem - jestem szczęśliwy - znów żyję. A co do ostatniej strofy powyższego tekstu - wczuwając się, "wchodząc w cudze buty", zostawiamy kawałek własnej duszy.
Komentarze są bezcenne, u mnie nie chodzi o wybujałe EGO, po prostu chcę być czytany, bo przecież piszemy dla czytelnika, chyba że czegoś nie wiem. Ale też sami jesteśmy czytelnikami i chociaż czasami warto to pokazać, tym bardziej jeśli coś nam się podoba lub wręcz odwrotnie - coś nam się nie podoba, a widzimy lub już cenimy talent autora. Uwagi są potrzebne i mile widziane - mi pomagały i pomagają ciągle się zmieniać, czego i Tobie życzę. Emocje są, to także muszę przyznać, chociaż nie takie, jak kiedyś - wielu odeszło, wielu nie chce komentować i ta obojętność psuje zabawę niestety.
Jeszcze raz dziękuję Ci za wizytę i komentaż - Zbyś
