MUR - OWSIANKO
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

- Doświadczyłem w życiu niejednego, z różnych pieców jadłem zakalec, jestem więc stary wyga, lecz mimo wszystko znajduję się tutaj, w ścisłym kółku paranoików; pełnię funkcję wykwalifikowanego idioty. Oczywiście naukowo wygląda to inaczej: wmawiają we mnie różne prześmieszne rzeczy, jak dysfazję i dystonię, również nie obeszło się bez wertykalnego oczopląsu, okropne, a na dodatek, jak rano wyskoczy mi nowy objaw, to tutejsze konowały mają kolejny problem.
Ja ostatnio czuję się lepiej, bo jak jest obchód, to docent nie może się mnie nachwalić. Jednak nie całkiem czuję się dobrze. W zaufaniu wam powiem, że liczy się wnętrze, a wnętrze posiadam i choć nic już nie zwojuję. Co najwyżej poszwendam się po cudzych życiorysach i padnę na zawał sumienia. Teraz mogę schować się za rogiem korytarza i stamtąd postraszyć pierwszego lepszego hipochondryka. Odczuwam wtedy satysfakcję, Zwłaszcza gdy uda mi się gruntownie zdemolować jego poczucie przyzwoitości. Niewątpliwie, jest w tym ociupinka półprawdy, a cząsteczka mieszaniny, czy też odwrotnie, bo słowa nie odpowiadają symbolice znaczeń. Ale rzecz nie w tym, by mówić, co się myśli, tylko żeby myśleć, co się mówi, amen.
Odwrócił się, znużony. Stali, bardziej zdumieni, aniżeli wówczas, gdy przyszli. Jego umysł, napompowany oburzeniem, bulgoczący nadmiarem rozpaczy, bełkotem, który wyciekał spoza zębów, przypominał niezrozumiały jazgot obranego ze skóry wieloryba.
- Żałosna karykatura dawnego kumpla - powiedział trzeci i wyszli na papierosa, podczas gdy on wpatrywał się w zamknięte drzwi, w zacuchnięty medykamentami korytarz. Zamyślił się, otrząsnął, powrócił do pobliskiej rzeczywistości.
Po paru minutach wrócili odprężeni, a korytarzem, po cichu i prawie niezauważalnie przemknął kitel docenta.
 - Jesteśmy - oznajmił pierwszy. Majestatycznie wypiął pierś i wyjrzał przez okno. Z rozpiętej marynarki wyglądało mu zdeformowane ciało.  - Jak tam samopoczucie - oschle zapytał drugi, abstynent intelektualny. Wzruszył ramionami, czym go speszył, więc tylko wykrztusił: - okay (wyobrażał sobie, że mógłby, jak we śnie, wykładać i nie jest na korytarzu, lecz w sali, przy tablicy, a ci ludzie, to uczniowie i że zaraz odezwie się dzwonek na przerwę, który będzie wyzwoleniem. Z czego - nie wiedział).
 - Przyszliście zobaczyć, jak się rozkładam - stwierdził, jakby nie ulegało to wątpliwości. Zgodnie z waszymi oczekiwaniami jestem na skraju przepaści. Przez wrodzoną uprzejmość będę znosił wasze odwiedziny, jak też dobrodziejstwo inwentarza w postaci tutejszych zabiegów.
 Zapanowało pobłażliwe milczenie. Słysząc ciszę - czy był to dzwonek obwieszczający pauzę? - postanowił wytrwać w narzuconym sobie tonie, jak żołnierz na granicy wojen.
 - Tak więc nie żałuję, że tu leżę. Z różnych powodów. Choćby dlatego, że zdobyłem doświadczenia, które potwierdziły i wzbogaciły mnie, a czego się tu nauczyłem, z pewnością nie zapomnę. Nie zapomnę między innymi pierwszego wrażenia. Oto stoję przed wami w znanej postaci, te same ręce i nogi, jednak tylko zewnętrznie jestem, jak dawniej.  Moje wnętrze zostało brutalnie spacyfikowane i nikt nie zapytał mnie, czy chciałbym być czemukolwiek poddawany. Jedynym wtedy pragnieniem był spokój, absolutna bezszmerowość istnienia.
 Jestem tu za człowieka niższej kategorii. Nikogo nie interesuje, że zgromadziłem książki, że piszę, bo co czytać i pisać może taki, jak ja? Najwyżej bzdury, ponieważ zakłada się, że podobny do mnie, nie potrafią wyciągnąć piernika spod wiatraka. Ale jeśli uda im się przeleźć przez ich nieufność, zostaną poklepane po łopatkach jako nieszkodliwe cudaczyny.
Rozpalał się i gmatwał, jednocześnie miał wrażenie, iż mówi do ściany. Było mu przykro, jak wówczas, gdy przygnębiło go spostrzeżenie, że świat trzyma się w kupie tylko przy pomocy ustawicznych zmian ciśnienia. Bo jakże inaczej zrozumieć, że podczas niżu zamiera w człowieku chęć do walki. Roześmiał się na myśl, że znajomi i niż są identyczni w działaniu (pomyślał, że w jednej ze swoich książek natknie się na sytuację, w której się znalazł i że dowie się, jakim jest kołkiem).
Byli mu teraz idealnie obcy. Otaczał ich mur, byli właśnie tym murem: nieprzystępni, ufortyfikowani, jednocześnie skoro cały świat jest szpitalem, zasługiwali na litość. Stwierdził, iż wszystko jest zarazem: więzienną pajdą tortury i miastem, niezależnie od od faktu, że ktoś, jak ci tutaj, udają istnienie.
Spoceni, otoczyli się nieprzystępnością, która pokrywała naskórkową troskę. Patrząc na nich, zamiast trzech twarzy, widział jedną, zamiast sześciu nóg - dwie, olbrzymie narośle, podczas gdy generalna twarz była konsekwentnie pusta.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
OWSIANKO · dnia 14.05.2024 16:22 · Czytań: 156 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Darcon dnia 14.05.2024 16:26
Dobre, Owsianko, można już powiedzieć - jak zawsze. :) Jestem ciekawy jak odbiera Twoją literaturę młode pokolenie. Czy nie jest dla nich niejasne, albo niezrozumiałe. I nie piszę tu absolutnie mając młodzież za głupią, tylko z powodu Twojej stylistyki, słownictwa i różnych, ciekawych zresztą, zwrotów rzadko już przez młodych stosowanych.
Mnie się to podoba, ale chętnie bym się przekonał, czy to ponad pokoleniowe pisanie. :)
Pozdrawiam.
Jacek Londyn dnia 16.05.2024 12:21
Dobry tekst, ma się wrażenie znajomości tematu i środowiska, w którym znalazł się bohater, ten inny, nie pasujący do normalnego, a może nienormalnego świata. Pacjent placówki psychiatrycznej przypomina trochę nas, tu piszących. :)

Wydaje mi się, że na te zdania należałoby spojrzeć pod kątem poprawności, bo zapis tekstu ogólnie jest logiczny:

W zaufaniu wam powiem, że liczy się wnętrze, a wnętrze posiadam i choć nic już nie zwojuję.

Niewątpliwie, jest w tym ociupinka półprawdy, a cząsteczka mieszaniny, czy też odwrotnie...

Jego umysł, napompowany oburzeniem, bulgoczący nadmiarem rozpaczy, bełkotem, który wyciekał spoza zębów, przypominał niezrozumiały jazgot obranego ze skóry wieloryba.

zakłada się, że podobny do mnie, nie potrafią wyciągnąć piernika spod wiatraka. Ale jeśli uda im się przeleźć przez ich nieufność, zostaną poklepane po łopatkach jako nieszkodliwe cudaczyny.

że ktoś, jak ci tutaj, udają istnienie.

generalna twarz
- czy to właściwie dobrane określenie?

Pozdrawiam
JL
OWSIANKO dnia 18.05.2024 23:53
JL dzięki za sugestie poprawek.

Darcon. Niestety, masz rację: odbiór języka używanego wczoraj, za trudny jest dzisiaj. Słowa wychodzą z obiegu i są zastępowane nowszymi. Zrozumiałymi teraz. Lecz nie oznacza to, że tamte przestały istnieć.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
valeria
26/05/2024 08:24
Fajny tekst na wakacje. »
valeria
26/05/2024 08:22
Każdy potrzebuje swojego czasu. Ładny tekst. »
OWSIANKO
25/05/2024 11:19
ivonna  bardzo cieszy mnie Twój komentarz. Wolałbym nie… »
Jacek Londyn
25/05/2024 08:40
Bez obciążenia tym wszystkim fika się łatwiej.:) »
ivonna
24/05/2024 22:11
Hej Owsianko :) Lepiej bym nie ujęła tych odczuć w reakcji… »
valeria
24/05/2024 18:45
Gdybyś miał wszystko, to byś fikał:) »
Jacek Londyn
24/05/2024 16:39
Krótko i mocno: Dziękuję. :) Sprawdziłem odstępy.… »
Korektorka
24/05/2024 15:52
Dzień dobry, Krótko, a mocno; dziękuję. Jedna uwaga: za… »
Kazjuno
23/05/2024 22:35
Podobało mi się. Szczególnie ta reklma: Pozdrawiam »
Jacek Londyn
23/05/2024 14:32
Dzień dobry. Twój tekst jest skierowany do nielicznej… »
Jacek Londyn
23/05/2024 14:03
Zbyszku, trzymam Cię za słowo. :) »
Janusz Rosek
23/05/2024 10:23
Gabriel G. Serdecznie dziękuję za ten komentarz.… »
Kazjuno
22/05/2024 20:27
Cieszę się Gabrielu z Twoich odwiedzin i komplementów.… »
Gabriel G.
22/05/2024 17:56
Dobry tekst. Dobrze się czyta. Gdybym miał na cokolwiek… »
Gabriel G.
22/05/2024 16:03
Dzięki za komentarz Kazjuno. No właśnie muszę się… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 13:58
  • Aż chce się pisać i publikować w PP. Toż to przedsionek do książkowych wydawnictw!
  • Zbigniew Szczypek
  • 14/05/2024 17:56
  • No nie może być, gwar jak dawniej! Warto było, tylko niech już tak zostanie!
  • Wiktor Orzel
  • 08/05/2024 15:19
  • To tylko przechowalnia dawno nieużywanych piór, nie jest tak źle ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 08/05/2024 10:00
  • Ufff! Kamień z serca... Myślałem, że znów w kostnicy leżę
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/05/2024 20:47
  • Hallo! Czy są tu jeszcze jacyś żywi piszący? Czy tylko spadkobiercy umieszczają tu teksty, znalezione w szufladach (bo szkoda wyrzucić)? Niczym nadbagaż, zalega teraz w "przechowalni"!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty