Poczta Polska ostoją zmęczonego emeryta - Jacek Londyn
Proza » Humoreska » Poczta Polska ostoją zmęczonego emeryta
A A A

 

 

Praca, pracy, pracą, pracę... odmieniam przez przypadki. Oj, praco, były tobą i wzloty, i upadki…
Pracowałem życie całe. Dzięki temu coś wskórałem. Zostałem emerytem. Prawo do odpoczynku nabyte!
Żona widziała to inaczej. Dzięki niej mam znowu pracę. 
„Tu mi gwóźdź wbij, tam wkręć śrubkę, powieś półkę, zmień żarówkę, pokaż mi, że to potrafisz”… Lekkość życia w mig szlag trafił.
 
Zamiast leżeć bykiem, haruję jak wół… Dziś wieczorem słyszę: – Pozwól no tu. Palec żony wskazuje zlew. Unoszę zdziwiony brew. I tu PLUM… kropelka wody. Ledwo spadła, słyszę:
– Musisz coś z tym zrobić
Już miałem stanąć okoniem, ale ochoczo spluwam w dłonie, bo w głowie świta mi plan.
– Już się robi. Sprawdzę tylko, żabko, czy uszczelki mam.
Są w komórce, w szufladzie, ale tego jej nie zdradzę.
– Nie mam, myszko. Dziś nic z tego, jutro pójdę do hydraulicznego.
 
Czmycham z domu rankiem, nim zdanie zmieni. Z uszczelkami w kieszeni.
Niebo zrobione na szaro, mżawka. W parku nie posiedzę – mokra ławka. A ludzi jak na lekarstwo, nikt nie obudzi, gdyby człek zasnął. 
Idę na pocztę.
Wchodzę. Patrzę. Tak, tu odpocznę. Opłacił się nożny trud, że tak powiem… Poczta niewielka, ludzi mrowie. Nacierają na panienkę z okienka, korzystam z okazji – dopadam krzesełka. Przypomina wędkarski stołek, siadam, już nie stoję. Za oparcie służy ściana, mógłbym tak siedzieć do rana. Niestety, nie mogę. Dlaczego? – zaraz opowiem.
– Kto z państwa ostatni? – pytam dla zasady.
– Ja – mówi taki jeden, spocony i blady.
– To ja będę za panem.
Sprawy porządkowe odfajkowane.
 
Ludzie pomstują, bo trzy okienka, a tylko w jednym wspomniana panienka, w dodatku – przepraszam, że ziewnę – robi sobie przerwę. Śniadaniową… Robi się nerwowo. A ja luz – otwieram chlebaczek, jem pierwsze śniadanie, potem zobaczę. Kolejka niemrawa i długa, drugie w spokoju zjeść się, jak zgłodnieję,  uda.
Panienka wraca, niestety, taka na poczcie praca. Trzeba wrócić i się z ludźmi kłócić.
– Że się nie rusza kolejka? Nic nie poradzę – mówi panienka. – Jak ja bym w niej stała, to by się ruszała. 
– Pani się z nami nie liczy – rudy, co przyszedł po mnie, krzyczy.
– Właśnie liczę. I widzę, ilu tu was przyszło. Więcej by się nie wcisło.
Wcisło czy wcisnęło? Nieważne, myślę… Znów mi się ziewnęło. Oby tylko nie złapała mnie drzemka. Cholerka!... Wywołałem wilka z lasu. Zmorzył mnie sen. Skąd wiem?
Potrząsa mną panienka, nie ta z okienka, a inna. Tamta w tym czasie pracować powinna.
– Panie, ludzie stoją w ścisku, duszno, ciasno, a pan tu sobie zasnął.
Ja na to grzecznie, w żadnym razie kpiąco: – Każdy może stać, jak chce. Nawet na siedząco.
Zerkam na zegarek, kwadrans do trzeciej.
– Ale teraz wstanę, bo muszę lecieć.
Nie tłumaczę dlaczego, nic jej do tego. A mnie spóźnić się niepodobna, punkt trzecia obiad!
– Ze stołka proszę skorzystać oczywiście. Tylko niech pani uważa i tu nie przyśnie.
 
Gnam do domu. Ze zmęczenia omal nie padam trupem.
 – Masz szczęście – słyszę od progu – już wylewałam zupę.
Tłumaczę się: – Gdzie ja nie byłem… Ale – pokazuję z dumą uszczelki – w końcu kupiłem.
 – No to jedz. Jak zjesz, naprawisz zlew.
 Po obiedzie – niepocieszony – zwracam się do żony:
 – Niestety nie mam szwedzkiego klucza. Jutro polatam po sklepach i poszukam.
 – Co w tym dziś ci przeszkodziło?
 – W sklepie z uszczelkami klucza nie było. Na szukanie gdzie indziej pora była późna… Mówiłaś, myszko, żebym się nie spóźniał.
Patrzy myszowato spode łba… Oj, pogoni mi kota i zaraz da… Znam jej zwyczaje. Daje mi zadanie.
 
Zmywam, potem zamiatam podwórze, niestety, wkurzony nadmiernie kurzę. Myję okno za oknem, bo brudne od tej kurzawy są okropnie. Jedno było, jak na złość, otwarte, więc odkurzam w dodatku sypialnię i zmywam parkiet. Z teściem idiotą, jak co wieczór, gram partię w warcaby. Szach-mat! Poddaję się, nie daję już rady. Idę spać, śnią mi się koszmary – kamieniołom, trzask bicza i ryk: ruchy, stary!  
   
Zmęczony z domu wychodzę wczesnym rankiem, z kluczem szwedzkim wciśniętym pod marynarkę.
 
Pogodowa proza – mocno pada. Nie ma więc co rymem gadać. Idę, myśląc milczkiem, na pocztę. Tam sobie odpocznę. I wymyślę, ani chybi, do obiadu nowe alibi. Czegoś pewnie nie mam (choć mam) do naprawy, ale:
– Pójdę kupić, myszko – powiem. – Nie ma sprawy.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jacek Londyn · dnia 18.05.2024 10:28 · Czytań: 243 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 9
Komentarze
Kazjuno dnia 19.05.2024 07:42
Wybacz Jacku Londynie, ale jako niepoprawny politykier, musiałem uaktualnić Twój piękny wiersz o wydarzenia związane z najnowszymi newsami. Dotyczą zwolnienia 20 tysięcy pocztowców, które planuje "obecny rząd uśmiechu i normalności".

Oj, Biada nam, biada obywatele.
Ponurą chmurę nad pocztowcami rząd nam przywieje.
Na bruk wyleci masa pocztowców,
Klientów Poczty Polskiej zamieni w pechowców.
Ubędzie z okienek wypindrowanych panienek,
Niejeden klient wpadnie w przygnębienie.
Przerzedzeni dźwiganiem nadmiernych ciężarów listonosze.
Na protestach będą krzyczeć: "skazaliście nas na katusze"!
Premier tupnie nogą: "Co jest do diabła?
To przez rządy PiSu macie ten syf, a na wschodzie się szykuje Putina armia!
Musimy się zbroić to potrzeba chwili, muszą być oszczędności,
Putin nie ma litości.
Konieczne na pocztach będą zwolnienia,
bo w przeciwnym razie, ojczyzno do widzenia".


Pozdrawiam serdecznie.
Jacek Londyn dnia 19.05.2024 11:12
Drogi Kazjuno,

pięknie Pan to rymnie ujął. Trafiłeś w sedno, ale że jest ono niejedno, to sobie pozwolę trafić w sedno swoje.

Na początek w rymy nieskładne ujęta pocztowa scenka:

W skrzynce na listy awizo powtórne. Cieszę się, coś wreszcie mam, ale myśli durne
tłuką się w głowie: A gdzie awizo pierwsze. Może mi ktoś powie?
– O listonosza chodzi – słyszę od kierowniczki na poczcie. Niech sobie człowiek odpocznie.
Na stare lata nie jest w stanie z awizo dwa razy latać.
A i dla zdrożonej przesyłki lepiej jest – niech mi pan wierzy – gdy sobie u nas dłużej poleży.

A teraz cytaty z pocztowej prozy (nie ja tworzę atmosferę grozy):

„W 2023 r. strata Poczty Polskiej wyniosła 745 mln zł brutto. Pierwszy kwartał 2024 r. nie przyniósł poprawy sytuacji. Między styczniem a marcem PP wygenerowała ok. 130 mln zł straty brutto. To wynik o 50 proc. gorszy rok do roku”.
"W Poczcie Polskiej funkcjonuje aktualnie 91 związkowych organizacji zakładowych. W świetle obowiązującego prawa, każda z nich może wystąpić z żądaniami na tle płacowym."

Nie śmiem wątpić, że każda, jak jeden mąż, wystąpi. A nawet wystąpi, jak jedna żona, bo organizacja to nie on, a ona.

PS.
"W przyszłym tygodniu PP dostanie wsparcie – zastrzyk finansowy w wys. 749 mln zł".

Tu skłaniam się do stwierdzenia: To uświadamia, jak ważne są szczepienia. :)


Pozdrawiam
J
Kazjuno dnia 19.05.2024 12:45
Drogi Jacku.
Zaiste poetycko wzbogaciłeś moją wiedzę o finansowych kłopotach Polskiej Poczty,
Dziękuję i doedukowany przez Ciebie mam chęć poszukać na youtube striptizerki pląsające taniec skoczny.
Dowiedziałem się od Ciebie dużo,
a wiadomości z TVN 24, uwierz, mnie nużą.
749 mln złociszy wsparcia dla PP to niemało.
Na szyjach panienek z okienek będzie złoto pobrzękiwało.
Będą jeszcze powabniejsze, a Ich partnerzy z zazdrości
mogą przypadkowym absztyfikantom połamać kości. :)

Pozdrawiam serdecznie,

Kaz
Jacek Londyn dnia 19.05.2024 16:03
Kazjuno,

pozwolisz, że zamknę naszą dyskusję na temat tekstu, który opublikowałem.
Są w nim, ujmując krótko: uszczelki i klucz francuski do naprawy zlewu. Są też: zapracowany emeryt, jego zona oraz PP - archaiczna spółka państwowa, która nie nadąża za nowoczesnością. To tyle.
A w Twoim komentarzu polityka, rząd "uśmiechu i normalności", PIS, Putin, w kolejnym zaś TVN 24. Ile można? Do czego to prowadzi?... A do tego, że nie mogę puścić do Ciebie zielonego ptaszka z wiadomością "Pomógł". :)

Pozdrawiam
JL
Kazjuno dnia 19.05.2024 17:30
A moje komplementy?
Zbigniew Szczypek dnia 19.05.2024 21:19 Ocena: Świetne!
Jacku L.
Jeśli chodzi o Twój powyższy tekst(na razie pominę "obronę Poczty";), to bardzo mi się podobał. Zajmuję się zawodowo wykańczaniem wnętrz(także klientów - między innymi zajęciami ;-} ), więc opisany temat jest mi bliski, bo jestem mistrzem glazurnikiem ale także hydraulikiem(i jeszcze wiercę studnię), elektrykiem, malarzem, zajmuję się aranżacją i dekoracją wnętrz. Nie raz i nie dwa, robiłem podobne numery do opisanych wyżej np.: kończąc wcześniej danego dnia, bo czegoś ważnego akurat nie mam lub zabrakło.
Zajmowałem się w życiu różnymi rzeczami, także pracowałem na Poczcie. Była to moja pierwsza praca w Urzędzie Przewozu i Wymiany Poczty Wrocław2, na stanowisku starszego ekspedienta, przy obsłudze ambulansów, na pół etatu od października 1988, do czerwca 1991 roku. Ludzie w tedy kompletnie nie szanowali pracy, ja natomiast byłem pracownikiem sumiennym, cenionym przez starej daty kierowników(nie po szkółkach "pierwszomajowych" ale wykształconych), szybko pokazali mi, jak pracując na pół etatu, zarabiać więcej, jak na całym. Zastępowałem nocami ochlaptusów, leni i obiboków, na drugi dzień biorąc wyższą kasę, za zastępstwo, mając równocześnie czas na naukę, pomoc rodzicom i sad i dziewczynę oraz inne sprawy. Byłem wówczas świetnie zorganizowany, gdyby nie bilet do woja, byłbym tam inspektorem. W !991 roku, gdy wielu pocztowców płakało, że czeka ich bezrobocie, a telekomunikacja się oddziela, mówiłem - bardzo dobrze, tak ma i musi być, nie szanowaliście pracy, pracowałem za was, rozwijałem się, a wy nie, nie ulegaliście przeobrażeniu, wraz z upadkiem systemu, na gruzach tego zacofanego tworu, jakim jest Poczta Polska, musi powstać nowa firma, świadcząca rzetelnie usługi, szanowana za kompetencje i uczciwość. Czy się myliłem? Nie! To głupota i indolencja władzy centralnej, nie uprzątnęła przez ponad 30 lat tego śmietnika, sztucznie utrzymując ostoję lenistwa i nieróbstwa, a ja dzisiaj nic nie mogę tam załatwić, dostając jednego dnia awizo, powtórne powiadomienie i bezczelny uśmiech pani na poczcie - odesłaliśmy przesyłkę i niech pan nie pisze skarg, tego i tak nikt nie czyta. Doskonale wiem, jak pracują listonosze - dwie koleżanki.
Pozdrawiam serdecznie - Zbyś ;)
Jacek Londyn dnia 20.05.2024 10:52
Cześć, Zbyszku.

Cieszę się, że przyszedł mi do głowy pomysł napisania tekstu, w którym zamieściłem parę słów na temat wykorzystywania przez żonę złotej rączki męża emeryta w domu, który miał być oazą spokoju na stare lata, a stał się miejscem pracy na pełen etat.
Dzięki temu i komentarzowi zawierającemu reklamę świadczonych przez Ciebie usług, wiem, gdzie zwrócić się w sprawie prac remontowych i poważniejszych awarii. Dziś prawdziwych fachowców ze świecą szukać, zaś przedstawione CV wskazuje, że lepiej nie mogłem trafić. Czuj duch, niedługo trafi Ci się zlecenie. :))

O PP można by długo, a przynajmniej tyle, ile wymaga stanie w kolejce do okienka. Poczekajmy, co się wydarzy i jak się PP przepoczwarzy.

Dziękuję za komentarz i jednoczesne skrótowe przedstawienie Twojej, jakże ciekawej, drogi życiowej. Jesteś prawdziwym człowiekiem Renesansu, Michał Anioł i Leonardo to mały pikuś (małe pikusie?) w porównaniu z Tobą.

PS.
Wracając do sprawy zleceń prac remontowych - wierzę, że będziesz przy mnie, kiedy przyjdzie na remont czas, więc już teraz wciskam ptaszka przy "Pomógł", choć dopiero mi pomożesz. :)

Pozdrawiam
J
Zbigniew Szczypek dnia 20.05.2024 23:08 Ocena: Świetne!
Jacku L.
To nie była reklama, nie ogłaszam się, nie muszę. Remonty to trudny temat - ja się nie boję, chociaż wolę nowe aranżacje, bo nie lubię się ograniczać - jestem artystą w tym fachu, wykonuję także tynki dekoracyjne - stiuki, reliefy, glinkę wenecką, beton i trawertyn oraz inne, także wyjątkowe.
A "człowiek renesansu" - tak, z pewnością, jednak nie dorastam do pięt dawnym mistrzom - malarz i rzeźbiarz ze mnie słaby, już prędzej historyk sztuki i znawca militariów. Uczyłem się różnych rzeczy zakładając, że nie wiadomo co się w życiu przyda - jestem po trochę pirotechnikiem, chemikiem, geografem, rachmistrzem-planszecistą(przydział w razie W), historykiem, ogrodnikiem-sadownikiem w 100%, płatnerzem, mistrzem glazurnikiem !00%, doradcą handlowym i dealerem 100%(sprzedam niemal wszystko ale nie narkotyki), prowadziłem biuro podróży, jestem snajperem(ale wzrok się psuje), łucznikiem(to samo), kucharzem, taternikiem, literatem-amatorem, foto-amatorem, radiestetą i studniarzem na 100%, trochę somelierżem i wiele, wiele innych ;-}
I co, wymykam się schematom? Pozdrawiam Cię serdecznie i służę pomocą - Zbyś ;)
Jacek Londyn dnia 23.05.2024 14:03
Zbyszku, trzymam Cię za słowo. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
24/06/2024 23:39
Witaj, witaj, nowy Portalowiczu! Dzięki serdeczne za wizytę… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:27
Na poezji się znam mało i mogę pisać tylko o swoich… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:15
Witaj. Świąteczny klimat sobie w letnią noc zaserwowałem -… »
D.Kwiatek
24/06/2024 21:28
Książki Twardocha czytam zawsze zafascynowany światem jaki… »
Janusz Rosek
24/06/2024 18:09
Kazjuno Dziękuję bardzo za Twój komentarz i bardzo… »
Kazjuno
24/06/2024 16:37
Cieszę się Gabrielu z Twojej wizyty. Staram się pisać na… »
Gabriel G.
24/06/2024 13:39
Witam. Czytam każdy wrzucany przez ciebie Kazjuno fragment… »
Kazjuno
24/06/2024 12:20
Znowu Januszu świetne anegdoty. Ryknąłem śmiechem, czytając… »
Dar
24/06/2024 04:57
Dorastanie bywa trudne... »
Kazjuno
23/06/2024 11:15
Ivonno, napisałem Ci wiadomość na privie. Serdeczności,… »
valeria
23/06/2024 10:45
Wiersz budzi emocje, ale każdy ma swoje teorie i… »
Janusz Rosek
23/06/2024 08:14
Kasiu. Piękny wiersz. »
ivonna
21/06/2024 22:17
Kaziu, przecież nie ma pośpiechu. Wszystkiego dobrego! i. »
Kazjuno
21/06/2024 21:08
Ivonno, dzisiaj już nie naniosę poprawek z… »
ivonna
21/06/2024 15:29
Kaziu, ja też z podobnych pobudek odkrywam tutaj swoją… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty