Przyzwyczajenie - OWSIANKO
Publicystyka » Felietony » Przyzwyczajenie
A A A

 

Wynalezienie prasy w XVIII wieku spowodowało, że przekazywanie informacji stało się szybsze niż dostarczanie jej przy pomocy umyślnego. Jednak odkąd nastąpiły takie frajdy, jak telewizja, radio, zaś jeszcze później – Facebook, zaczęło się zbiorowe narzekanie na podejrzaną jakość i standaryzację pomyłek.

 

Mowa tu o źródłach, od których można by oczekiwać rzetelności w podawaniu wyłącznie sprawdzonych faktów. Można by, ale nie idzie, gdyż nadaremnie alarmują językoznawcy, iż niektórzy (na szczęście wciąż nieliczni), dzisiejsi żurnaliści używają niewielu słów, piszą niegramatycznie, łamaną anglopolszczyzną, a ich teksty nie są poddawane weryfikacji.

 

Mowa tu nie o plotkarskich magazynach zajmujących się newsami o tym, kto z kim żyje i jak pięknie mu się nie powodzi. O śmietnikowych periodykach rozsiewających niedyskretne i mało subtelne rozważania o rozwodach, zdradach i skandalach. Od takich, nastawionych na podglądanie cudzych niepowodzeń, oczekiwać powściągliwości, nie sposób; obowiązują w nich żelazne zasady polegające na ich braku.

*

Poważne przekaźniki unieważniły swoją dotychczasową rzetelność: zaraziły się od plotkarskich magazynów i przejęły ich nawyki, a miast podwyższyć poziom swoich usług, obniżyły loty wprowadzając do sprawdzonych wiadomości – sprawozdania prosto z magla.

 

Wnet lube plotki i wszeteczne poliszynele jęły się rozprzestrzeniać po gumnach i strzechach, a zasłyszane zwierzenia zajęły miejsce publicznych widowisk z szubienicznikami w roli głównej. Barbarzyńskie imprezy i pikniki z atrakcjami w postaci łamania kołem, ćwiartowania i włóczenia flaków po ulicach, zastąpiono łagodniejszymi formami okrucieństwa: publiczną wiwisekcją cudzych życiorysów.

                                                                                               *

Pod pozorem troski o szarego obywatela, do informacyjnego repertuaru weszły obwąchiwania i ujeżdżania po losie tych, co tego nie chcą, a dziennikarskie zainteresowania wzbogaciły się o donosy, posądzenia i szukania potencjalnych dziur w moście.

 

Zazwyczaj prywatne, przeważnie intymne, namiętnie drastyczne i z nutą pikanterii, ujawniane tajemnice małżeńskiej alkowy, niemiłosiernie pączkują. Wywlekane na publiczną arenę, poddawane obleśnym i podłym komentarzom, zawierają informacje oparte o pogłoski, informacje niezupełne i rozmydlone, bo zmontowane z mgły uważanej za pewnik.

*

Patrzyłem na rozmigotaną daremność reklam. Wepchnął mi się we wzrok i zgwałcił pozostałe zmysły widok przyprawy maczanej w egzotyce. Rozbrzmiał sceniczny szept zachęty do kupowania proszku lepszego od gorszego i tańszego niż droższy, bo za bezpłatną cenę.


Podeszła mi do gardła poezja golarki wyrywającej intymne owłosienie razem z czapką. Zostałem dopieszczony wokalizą faceta wyznającego mi, że odkąd został szczęśliwym posiadaczem smarowidła na hemoroidy, poznikały mu wszelkie utrapienia i teraz krótko a wydajnie siedzi na sraczu.

 

Kolejna reklama poinformowała mnie, gdzie za tanie pieniądze mogę nabyć całkiem sympatyczną trumienkę. Za chwilę wyskoczył z pudełka przedstawiciel ZUS i poradził, jak mam dożyć do wizyty u lekarza ostatniego kontaktu.


Byłem przeganiany po mieszkaniu ścigającymi mnie bełkotami paniusi na Diecie — Cud, której udało się „schuść” sto kilo przez dwa dni bez traumatycznego przerywania obżarstwa. Oglądałem umięśnionego ciapciaka w złotych cynglach, który namawiał mnie na zaciąganie kredytów i ze spokojem uczciwego oszusta twierdził, że im więcej kupię za darmo, tym mniej wydam na psychiatrę.

*

Zbliżał się koniec puszczania reklam, toteż, ze zziajaną ulgą, zabrałem się za słuchanie wiadomości. A tam, chcąc nie chcąc, uczestniczyłem w nieustającym festiwalu nieszczęść, zbiorowych masakr i pojedynczych dramatów. Z ekranu na powierzchnię zdarzeń wyskakiwały co rusz, to świeższe klęski. Jak nie susza, to powódź, jak nie klęska urodzaju, to oberwanie chmury. Tragedia goniła tragedię. Mnożyły się relacje z wrednego traktowania ludzi o ideologicznym pochodzeniu, a po moim przerażeniu frygały rozwrzeszczane sprawozdania z jazdy wariata środkiem zatłoczonego sklepu. Docierały do mnie selfiki z tłuczenia dziewczyny w tramwaju pełnego klaszczących pasażerów.

 

Takie zachowanie jest rezultatem celowego nakłaniania do zła. Codziennego budowania międzyludzkich przepaści. Napuszania na siebie i metodycznego sączenia jadowitych myśli. Odnosiłem wrażenie, jakby cały naród błagał dziennikarzy o dostarczenie mu bodaj maciupeńkiej katastrofy. Jakby na kolanach prosił o zbawczy łyk codziennej porcji tragedii. Czułem się wtedy niczym wnuczek oskubany przez babcię.

 

Zrozumiałem wówczas, że między reklamami, a programem informacyjnym, nie ma różnicy, ponieważ tak jedna, jak druga audycja, bombarduje bzdurą i prowadzi donikąd. Tak jedna, jak druga, uzależnia, niczym narkotyk serwowany bez przerwy. Sprawia, że po większej dawce przestajemy uważać ją za zło, a zaczynamy traktować jako normę.

 

Ps.

Tak sobie mniemam, że politycy nie powinni wtrącać się do radia telewizji czy prasy i mieć wpływ na niezależność dziennikarzy. Mniemam tak sobie, lecz patrząc na realia, zaczynam wierzyć, iż są to miarkowania utopisty, bo media tylko wtedy będą obiektywne, gdy zostaną powierzone fachowcom.

Myślę też o tym, że wymaganie od durnia taktu, logiki, subtelności, lub powściągnięcia niewyparzonej gęby, sensu za grosz nie ma. Tak, jak oczekiwanie od prezydenta, że będzie znał prawo i zacznie rozumieć, na czym polega niezależność bez smyczy.

*

Wyznam w zaufaniu: nie znoszę chodzić na pasku. Lubię natomiast przebywać we własnych butach. Jestem wtedy szczęśliwy z tego, że nikt nie majstruje przy moich poglądach i nie wywiera na mnie presji. Jestem zadowolony, gdyż mam wówczas w sobie sporą dawkę nadziei, że głupota pójdzie wreszcie do diabła.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
OWSIANKO · dnia 22.05.2024 13:00 · Czytań: 190 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
Jacek Londyn dnia 23.05.2024 14:32
Dzień dobry.

Twój tekst jest skierowany do nielicznej (chciałbym się mylić) grupy, którzy jak Ty widzą "daremność reklam". Choć próbują (te reklamy) wpłynąć na podobnych Tobie konsumentów, ich trud jest daremny. Zaliczam się do tej grupy.

Podobnie widzę problem przedstawiony w drugiej części tekstu. Staram się cieszyć każdą krótką migawką, która pokaże uratowaną przez dobrych ludzi z rury kanalizacyjnej kaczuszkę, kotka czy innego zwierzaczka, bo to oznacza, że tacy dziwacy istnieją.

W sprawach technicznych - można by trochę przejrzeć interpunkcję:

między [i]reklamami, a programem informacyjnym [/i]

uzależnia, jak narkotyk

toteż, ze zziajaną ulgą zabrałem się

Niezależnie od powyższego tekst jest OK.

Pozdrawiam
JL
Kazjuno dnia 23.05.2024 22:35 Ocena: Bardzo dobre
Podobało mi się.
Szczególnie ta reklma:
Cytat:
Oglą­da­łem umię­śnio­ne­go ciap­cia­ka w zło­tych cyn­glach, który na­ma­wiał mnie na za­cią­ga­nie kre­dy­tów i ze spo­ko­jem uczci­we­go oszu­sta twier­dził, że im wię­cej kupię za darmo, tym mniej wydam na psy­chia­trę.


Pozdrawiam
ivonna dnia 24.05.2024 22:11 Ocena: Bardzo dobre
Hej Owsianko :) Lepiej bym nie ujęła tych odczuć w reakcji na reklamy i bagaż informacji budzących złość i przerażenie. Zbudowałeś wiele ciekawie skomponowanych opisów tych odczuć jeszcze bardziej wzmacniających przytłaczający obraz treści, których suma wciska w fotel z siłą wodospadu. Wysokie daję noty za tę pomysłowość - np. za "rozmigotaną daremność reklam" "poezja golarki wyrywającej" "ze zziajaną ulgą" "przeganiany po mieszkaniu ścigającymi mnie bełkotami" i inne.
Całość, krótka a treściwa, brzmi jak wyraz frustracji. Można by oczywiście dyskutować, czy się zgadamy w pełni z wnioskami zamykającymi ten felieton - np. "celowym nakłanianiem do zła", czy nie. Z pewnością jednak ujęcie tematu budzi zastanowienie, zwraca uwagę na pewne zjawiska, czyli jako felieton spełnia swoje zadanie.
Na koniec dodam, że nie od dziś nic tak nie przyciąga czytelników do gazet czy newsów tv, jak złe zdarzenia. Nie bez powodu i równie celnie książka o międzywojennych gazetach sensacyjnych, wydana w latach 80-tych ubiegłego wieku została przez autora zatytułowana "Krew na pierwszej stronie".
Owsianko - podołało mi się. Pozdrawiam :)
OWSIANKO dnia 25.05.2024 11:19
ivonna  bardzo cieszy mnie Twój komentarz. Wolałbym nie pisać o swoim pisaniu, dlatego załączam link Literatura francuska kręci mnie nad wyraz – wywiad z Markiem Jastrzębiem, publicystą i literatem - Moja Przestrzeń Kultury (MPK) (mojaprzestrzenkultury.pl)
mj
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
24/06/2024 23:39
Witaj, witaj, nowy Portalowiczu! Dzięki serdeczne za wizytę… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:27
Na poezji się znam mało i mogę pisać tylko o swoich… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:15
Witaj. Świąteczny klimat sobie w letnią noc zaserwowałem -… »
D.Kwiatek
24/06/2024 21:28
Książki Twardocha czytam zawsze zafascynowany światem jaki… »
Janusz Rosek
24/06/2024 18:09
Kazjuno Dziękuję bardzo za Twój komentarz i bardzo… »
Kazjuno
24/06/2024 16:37
Cieszę się Gabrielu z Twojej wizyty. Staram się pisać na… »
Gabriel G.
24/06/2024 13:39
Witam. Czytam każdy wrzucany przez ciebie Kazjuno fragment… »
Kazjuno
24/06/2024 12:20
Znowu Januszu świetne anegdoty. Ryknąłem śmiechem, czytając… »
Dar
24/06/2024 04:57
Dorastanie bywa trudne... »
Kazjuno
23/06/2024 11:15
Ivonno, napisałem Ci wiadomość na privie. Serdeczności,… »
valeria
23/06/2024 10:45
Wiersz budzi emocje, ale każdy ma swoje teorie i… »
Janusz Rosek
23/06/2024 08:14
Kasiu. Piękny wiersz. »
ivonna
21/06/2024 22:17
Kaziu, przecież nie ma pośpiechu. Wszystkiego dobrego! i. »
Kazjuno
21/06/2024 21:08
Ivonno, dzisiaj już nie naniosę poprawek z… »
ivonna
21/06/2024 15:29
Kaziu, ja też z podobnych pobudek odkrywam tutaj swoją… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty