Przemiany 3 - Janusz Rosek
Proza » Długie Opowiadania » Przemiany 3
A A A

Przemiany 3

W Poznaniu przy ulicy Taborowej mieścił się Ośrodek Szkolenia przyszłych dowódców drużyn. Andrzej trafił do drugiej kompanii kadetów. W czteropiętrowym budynku mieściły się trzy kompanie szkolne i kompania wzmocnienia. Dla odróżnienia kadetów każda kompania posiadała inny kolor cenzusów. Drugiej kompani szkolnej przydzielono kolor złoty. Umieszczono ich na drugim piętrze budynku. Z okna swojego pokoju Andrzej widział hotel „Olimpia”, zielony park i boiska treningowe. W skład ich kompanii wchodzili młodzi ludzie z województw: krakowskiego, kieleckiego i lubelskiego. Na trzecim piętrze stacjonowali zarozumiali „stoliczanie”, z którymi nikt specjalnie nie utrzymywał znajomości. Oni nie pochodzili z Warszawy, tylko ze stolicy, stąd stoliczanie. Zachowywali się tak, jakby tylko u nich była stolica naszego kraju. Zapomnieli chyba o Gnieźnie i Krakowie. Okres szkolenia przypadał na lato i jesień 1987 roku i obfitował w przeróżne atrakcje. Andrzej pochłonięty nauką przepisów prawa, psychologii i taktyk operacyjnych przez chwilę zapomniał o swoich niepowodzeniach życiowych. Wspólnie z kolegami brał udział w zabezpieczaniu imprez sportowych na stadionie Olimpii Poznań, regat wioślarskich na Jeziorze Malta oraz w patrolowaniu ulic miasta. Przez prawie dwa miesiące czynnie uczestniczył w przebudowie ulicy Głogowskiej jako tania siła robocza. Po zajęciach teoretycznych często wychodzili na basen w Parku Wilsona lub na korty tenisowe. Na placu apelowym ćwiczyli choreografię, tworząc kordony, dwu kordony, tyraliery,  czy zasłony z tarcz. Andrzej, biorąc udział w tych zajęciach, nie zdawał sobie sprawy, do czego mu to może być potrzebne. Szczerze mówiąc, traktował te zajęcia, jak formę rozrywki i nie specjalnie się do tego przykładał. Bardziej skupiony bywał wtedy, gdy pobierał służbową broń i amunicję przed wyjazdem na wartę. Mieli kilka miejsc do ochrony, w tym park samochodowy, składnicę umundurowania i wyposażenia, stacje paliw potrzebne do zatankowania dziesiątek jednostek pojazdów kołowych i gąsienicowych. Niektóre z tych obiektów oddalone były od miejsca zakwaterowania o kilkanaście kilometrów. Spokój, cisza. Andrzej bardzo lubił te wyjazdy poza teren rodzimej jednostki, w przeciwieństwie do wart pełnionych przed sztabem dowództwa, gdzie co po chwila stawał na baczność przed pojawiającymi się przełożonymi. Czas przewidziany na wartę podzielony był na trzy tercje: warta, czuwanie i odpoczynek. Dwie godziny warty i kolejne cztery odpoczynku na wartowni. W tym czasie Andrzej mógł sobie pofantazjować nad swoją przyszłością, napisać list do znajomych, czy po prostu pospać. Jednym z ulubionych miejsc był Golęcin. Niedaleko ośrodka szkolenia wojsk lądowych, obiekt podlegający ochronie dawał poczucie wolności. Andrzej często zgłaszał się na wartę w te okolice, ponieważ był on znacznie oddalony od sztabu i prawie wcale nie był kontrolowany przez inspekcyjnych. Jedyną osobą, z którą wtedy utrzymywał kontakt była jego… Właściwie kim była dla niego Bożena? Znali się od drugiej klasy szkoły średniej i przez kilka lat byli sobie bliscy, przynajmniej tak wydawało się Andrzejowi. Ona wraz z Moniką była na jego osiemnastce, on na jej, razem chodzili do wspólnych znajomych, na dyskoteki i na wycieczki. Znał jej rodzinę i oni go znali, chyba nawet lubili, ale kim byli dla siebie? Andrzej marzył, że po odbyciu zasadniczej służby wojskowej wróci do Krakowa i dawnych znajomych. Po cichutku podkochiwał się w dziewczynie, ale jej nigdy tego nie powiedział. Może myślał, że ona czuje podobnie. Do ostatnich dni 1986 roku bywali u siebie. W jej mieszkaniu żegnali stary i witali nowy 1987 rok, w którym Andrzej miał rozpocząć odbywanie służby wojskowej. Kiedy jej o tym powiedział, że za dwa tygodnie już go z nimi nie będzie usiłowała go pocieszyć i powiedziała – ale wrócisz? Może niesłusznie, ale miał nadzieję, że będzie miał do kogo wrócić. Łudził się, że dziewczyna będzie na niego czekała. Nie obiecywała mu nic, ale wydawało mu się, że to oczywiste. Jakież zdumienie ogarnęło Andrzeja, kiedy przeczytał od niej list. Napisała mu, że poznała wspaniałego chłopaka i że się zaręczyli, dlatego ich znajomość powinna dobiec końca.

Właśnie wyjeżdżał na wartę do Golęcina. Pobrał z magazynu broń, amunicję i wyposażenie. Wsiadł do samochodu, którym mieli dojechać na miejsce. Usiadł na drewnianej ławie i niczym nieobecny pogrążył się w rozmyślaniu. Nie docierały do niego słowa kolegów, ani przełożonych. Ocknął się, kiedy samochód zahamował przed wartownią. Dowódca warty wyznaczył im kolejność. Andrzejowi przypadała zmiana od dwudziestej drugiej do północy. Miał czas usiadł przy stoliku i na kartce wyrwanej z zeszytu nagryzmolił wiersz. Brzmiał, jak pożegnanie.

ROZPACZ I SPOKÓJ

 

W SWEJ DŁONI ŚCISKAM MOCNO KARABIN,

MAM W MAGAZYNKU TRZYDZIEŚCI SZTUK,

BYĆ MOŻE NAWET GO PRZEŁADUJĘ,

A ZIEMIĄ WSTRZĄŚNIE POTĘŻNY HUK.

 

SERCE ME BIJE DZIŚ BARDZO MOCNO,

Z MYŚLĄ SIĘ BIJĘ I MĘCZĘ SAM.

NIE UMIEM JEDNAK PODJĄĆ DECYZJI,

JAK TEN MÓJ PROBLEM ROZWIĄZAĆ MAM.

 

Andrzejowi po przeczytaniu listu od Bożeny faktycznie zawalił się świat. Po opuszczeniu rodzinnego domu i zerwaniu kontaktów z rodzicami ona jedna nie odwróciła się od niego. Wspierała go, a dziś…

Został sam, naprawdę sam. Miał do niej pretensję, że go zostawiła

 

CIEBIE KOCHAŁEM, BYŁAŚ JEDYNĄ,

DLA CIEBIE TYLKO PRAGNĄŁEM ŻYĆ.

LECZ, GDY ODESZŁAŚ ZNISZCZYŁAŚ WSZYSTKO,

DZIŚ MNIE NIE TRZYMA PRZY ŻYCIU NIC.

 

Pisał te słowa, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ona mogła nawet nie wiedzieć o jego uczuciach, przecież nigdy jej nie powiedział, że ją kocha, a i ona niczego mu nie obiecywała. Byli znajomymi, przyjaciółmi i nic więcej. Myśli w bezładzie kotłowały się w jego głowie. Starał się zapanować nad tym, ale im mocniej się starał, tym bardziej pogrążał się w rozpaczy.

 

NA MOJEJ TWARZY JAWI SIĘ NAGLE

POCZUCIE LĘKU I ZIMNY POT.

GDY ODBEZPIECZĘ I ZECHCĘ STRZELIĆ

NIE  WIEM, CZY JUŻ MNIE POWSTRZYMA KTOŚ.

 

Zaczął analizować wszystkie piękne chwile, które razem przeżyli, wspominać imprezy, na których bawili się znakomicie, wspólne spacery, rozmowy. W jego mniemaniu ich znajomość mogła dać początek pięknej historii z Happy Endem, ale stało się inaczej. Posmutniał.

 

 

ŻYCIE JEST PIĘKNE, GDY TRWA W MIŁOŚCI

I GDY PRZYNOSI RADOŚCI NAM,

LECZ, GDY SIĘ WSZYSCY OD NAS ODWRÓCĄ,

NIE WIDZĘ SENSU MĘCZYĆ SIĘ SAM.

 

Przyszedł czas jego zmiany. Rozprowadzający poprowadził ich do wyznaczonych pozycji, przekazał ustalone hasło i pozostawił na posterunkach. Była ciepła, gwieździsta noc. Andrzej spojrzał na swój karabin i na księżyc świecący jasno na niebie. Rozczulił się nad swoim losem. Kiedyś myślał, że będzie w stanie podołać wszystkim przeciwnościom losu, całemu złu, jakie go spotkało, rozwiązać każdy problem. Dzisiaj utracił tę wiarę. Nie ma motywacji do dalszej walki o swoje szczęście. Co zrobi?

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Janusz Rosek · dnia 06.06.2024 12:56 · Czytań: 114 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
Kazjuno dnia 08.06.2024 13:18 Ocena: Bardzo dobre
Januszu Rosek.
Uczucie Andrzeja do Bożeny trochę mnie zaskoczyło. Nic przedtem nie było o, jakby nie było, ważnej części życia młodego mężczyzny.
No tak, logiczne, po początkowych trudach adoptowania się do koszarowej rzeczywistości, gdy okrzepł, zaczął wracać do przyjemniejszych wspomnień, których ważną część zajmowała dziewczyna. Jak wynika z treści, we wcześniejszych czasach nie postrzegał jej jako wybranki serca. Jednak osamotniony w szarzyźnie służby, po nawiązaniu z nią korespondencji dostrzegł w niej przyszłą życiową partnerkę, ciągle o niej myślał. Zapałał do Bożeny uczuciem.
Stąd po ucięciu przez nią związku (chociaż z babami bywa różnie i może się jej jeszcze odmienić) popadł w rozpacz.
Przekonująca i autentyczna ta część "Przemian".
Jeśli jednak miałbym robić uwagi, to w połączeniu z poprzednimi częściami w tych wcześniejszych dostrzegam lukę. Prawie nic nie było o Andrzeja młodzieńczym życiu towarzyskim i kontaktach z Bożeną.
Za przeproszeniem, ona wyskakuje w powyższym tekście, jak Filip z konopi. Stąd moje zaskoczenie.
Sam bym pierwszą,,albo i drugą część wzbogacił choćby o krótki wątek mówiący o wcześniejszych jego znajomościach. Brakuje bowiem związku przyczynowo skutkowego.

Pozdrawiam i czekam na część następną.
Janusz Rosek dnia 08.06.2024 21:57
Kazjuno.

Bardzo ważne są te spostrzeżenia, gdyż tak naprawdę za bardzo skupiłem się na opisywaniu ciągu niepowodzeń Andrzeja, a zapomniałem o tych miłych chwilach w jego życiu. Andrzej znał kilka dziewczyn, ale wszystkie traktował tak samo, jak koleżanki. Tak samo było z Bożeną. Nigdy wcześniej nie myślał o niej, jak o kobiecie, z którą mógłby stworzyć jakiś związek. Wtedy te znajomości nie miały dla niego większego znaczenia. Kiedy jednak jego świat zaczął się walić na łeb, na szyję zaczął fantazjować i wyobrażać sobie jakieś lepsze rozwiązanie. Myślę, że szukał jakiegoś usprawiedliwienia dla swoich słabości. Ani ta, ani żadna inna dziewczyna w tym okresie życia Andrzeja nie była obiektem jego westchnień. To była tylko jego wyobraźnia. Jemu się zdawało, ale inni czuli inaczej. Pewnie dlatego wyskoczyła jak Filip z konopi, właściwie nie wiadomo po co. Słuszna uwaga.
Dziękuję i pozdrawiam - Janusz
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
24/06/2024 23:39
Witaj, witaj, nowy Portalowiczu! Dzięki serdeczne za wizytę… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:27
Na poezji się znam mało i mogę pisać tylko o swoich… »
D.Kwiatek
24/06/2024 23:15
Witaj. Świąteczny klimat sobie w letnią noc zaserwowałem -… »
D.Kwiatek
24/06/2024 21:28
Książki Twardocha czytam zawsze zafascynowany światem jaki… »
Janusz Rosek
24/06/2024 18:09
Kazjuno Dziękuję bardzo za Twój komentarz i bardzo… »
Kazjuno
24/06/2024 16:37
Cieszę się Gabrielu z Twojej wizyty. Staram się pisać na… »
Gabriel G.
24/06/2024 13:39
Witam. Czytam każdy wrzucany przez ciebie Kazjuno fragment… »
Kazjuno
24/06/2024 12:20
Znowu Januszu świetne anegdoty. Ryknąłem śmiechem, czytając… »
Dar
24/06/2024 04:57
Dorastanie bywa trudne... »
Kazjuno
23/06/2024 11:15
Ivonno, napisałem Ci wiadomość na privie. Serdeczności,… »
valeria
23/06/2024 10:45
Wiersz budzi emocje, ale każdy ma swoje teorie i… »
Janusz Rosek
23/06/2024 08:14
Kasiu. Piękny wiersz. »
ivonna
21/06/2024 22:17
Kaziu, przecież nie ma pośpiechu. Wszystkiego dobrego! i. »
Kazjuno
21/06/2024 21:08
Ivonno, dzisiaj już nie naniosę poprawek z… »
ivonna
21/06/2024 15:29
Kaziu, ja też z podobnych pobudek odkrywam tutaj swoją… »
ShoutBox
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 19:34
  • Gramofonie - dołącz do nas z komentarzami, a na pewno będzie się działo więcej i lepiej, bo kto, jak nie Ty, swoją siłą głosu dotrze do najdalszych zakątków "galaktyk" ;-}
  • Wiktor Orzel
  • 31/05/2024 10:32
  • Dzieje się to, co zwykle. Ktoś wrzuca tekst, inni go komentują i tak się toczy tutaj życie ;)
  • Gramofon
  • 30/05/2024 11:13
  • dzieje się tu coś?
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 21:38
  • Najgorsze co może być, jeśli chodzi o komentarze, jeśli zostają tylko grupy tzw. "wzajemnej adoracji", z komentarzami schematycznymi i w zasadzie nic nie wnoszącymi do twórczości. Nie chciałbym tego.
  • Zbigniew Szczypek
  • 15/05/2024 20:30
  • Kaziu, my to wiemy, że to czasem działa na zasadzie "łańcuszka szczęścia" ale denerwuje, gdy ktoś go "przerywa", w tedy wraca cisza i "bezkomentarz" opanowuje znowu kolejną falą
  • Kazjuno
  • 15/05/2024 14:01
  • Piszcie, publikujcie i twórzcie komentarze!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty