Co łaska - Zdzislaw
Proza » Obyczajowe » Co łaska
A A A
Od autora: fragment wspomnień

(...)
Już uspokojony, podpisałem dokumenty i dokonałem wpłaty okrągłej sumki czterystu złotych na przyszłą uroczystość w urzędzie. Podobnie jak mój przyszły szwagier.

– Masz też na kościelny? – zagadnąłem młodszego. – To od razu załatwimy, nie będziemy dwa razy łazić.

– Mam, tylko nie wiem, czy starczy.

– A ile?

– Czterysta trzydzieści.

– No i świetnie. Nikt nie bawi się w końcówki. Damy więc po czterysta, jak w USC. Jak równość, to równość. Idziemy.

Kościół był oddalony tylko o kilka minut drogi. Weszliśmy do zakrystii. Ksiądz grzecznie nas przywitał. Formalności nie trwały długo. Zadowolony, że z terminem i godziną ślubu nie było problemów, zapytałem o ostatnią sprawę.

– Proszę księdza, ile się należy?

– Co łaska. – Splótł dłonie na wydatnym brzuchu, uśmiech wykwitł na jego pucołowatym obliczu i powtórzył: – Co łaska.

Obudziłem kuksańcem z chwilowego letargu przyszłego szwagra i sięgnąłem do kieszeni. Wyjąłem przygotowane cztery banknoty „Waryńskiego” i położyłem na biurku. Młodszy pośpiesznie zrobił to samo. Wygładziłem starannie dwie kupki.

– Proszę. Po czterysta od każdego.

Ksiądz wypchał językiem policzek, przestał się uśmiechać, spojrzał mi prosto w oczy i prychnął:

– Tyle to nawet na organistę nie starczy.

Lekko się zagotowałem w środku, ale, ze względu na okoliczności i stojące obok przyszłe panie domów naszych, powstrzymałem swój czasem zjadliwy język i w miarę spokojnie zapytałem:

– A jaki jest cennik za cały ślub kościelny? W USC już zapłaciliśmy, właśnie po czterysta złotych.

Wydął wargi, zakręcił młynka palcami i wymamrotał:

– W kościele nie ma cennika. Płaci się co łaska.

Przynajmniej się dowiedziałem tyle, ile trzeba. Może duchowny nie udzielił precyzyjnej odpowiedzi, ale mnie w zupełności wystarczyła.

– To znaczy, że możemy również zapłacić mniej niż w USC, tak? To dobrze, nie przelewa się nam. Po trzysta starczy? – Sięgnąłem ręką do kupki banknotów.

Gwałtownie nachylił się i przytrzymał moją rękę.

– Co łaska to nie znaczy, że za darmo.

Wziąłem głęboki oddech na wstrzymanie.

– Trzysta to jest za darmo? To znaczy, ile chce ksiądz za ślub? W USC, mówiłem, zapłaciliśmy po czterysta. To chyba w kościele należy się tak samo?

Ponownie wydął policzki i zimno odpowiedział:

– Tu nie USC. Mówiłem, że to nawet na organistę nie starczy.

„Oż ty!” – Mój poziom irytacji sięgnął zenitu. Tym razem rzucona przez niego żagiew wpadła prosto do beczki pełnej prochu.

– To takie co łaska?! – wyzgrzytałem. Gwałtownie zgarnąłem pieniądze z biurka, chwyciłem wybrankę za rękę. – Szwagier! Idziemy, znajdziemy normalny kościół. – Kiedy robiłem obrót w stronę drzwi, zobaczyłem jeszcze bezbrzeżne zdumienie malujące się na twarzy księdza. Miałem już serdecznie dość jego widoku. Po kilku szybkich krokach znaleźliśmy się na zewnątrz budynku.

Nasze panie zaczęły coś szybko mówić podniesionymi głosy, ale słowa nie docierały do mnie. „Co za zachłanny księżulko, no! Co łaska to my mu robimy, bo może on na nas zarobić, a nie inny. A co, może po tysiaku by chciał?! Kurde, jak to prychnął? I że to niby nawet na organistę nie starczy?!” – Gotowałem się jeszcze w środku i nie mogłem ochłonąć.

– Przestańcie już, uszy bolą. – Próbowałem uciszyć nasze przyszłe małżonki. – Same słyszałyście. Znajdziemy inny kościół. Chodźmy gdzieś na kawę czy piwo. No chodźcie wreszcie. Szwagier, idziemy.

Młode panie jeszcze coś próbowały perorować, ale byłem zdecydowany. „Co za księżulko, no! Chciał nas wydudkać, to nie zarobi nic” – pomyślałem, dając upust złości.

– Szwagier!

W tym momencie gwałtownie otworzyły się drzwi od zakrystii i wybiegł z nich „nasz” duchowny. Twarz nabiegła mu krwią jak piwonia i jeszcze bardziej świeciła od potu w słonecznym świetle. Zatrzymał się przede mną i, gwałtownie łapiąc powietrze jak ryba wyciągnięta z wody, wydyszał:

– Nie, nie, przepraszam, źle się wyraziłem. – Chwycił się rękoma za brzuch i chwilę jeszcze sapał, próbując unormować oddech. Stałem w bezruchu, czekając na ciąg dalszy. – Mamy duże potrzeby, to dlatego… Ale jak państwu trudno więcej dać, to wystarczy, wystarczy. Wejdźmy do zakrystii, dokończymy zapisy.

Chwycił mnie za łokieć, a drugą ręką zachęcająco machał w powietrzu.

– No proszę, proszę, nie będziemy tak tu przecież stać.

Nie drgnąłem. „Teraz to już wystarczy? A przed chwilą nawet na organistę nie starczało?!” – Wciąż jeszcze byłem wściekły. Zmiękłem jednak, widząc błagalne oczy naszych narzeczonych. Wziąłem głęboki oddech: „Niech tam, nie będę sobie psuł czasu przed ślubem przez… przez takiego”. Jeszcze jeden duży haust powietrza w płucach uspokoił mnie. Zagryzłem wargi, ale kiwnąłem potwierdzająco głową. Weszliśmy ponownie do zakrystii.

Pozostałe formalności załatwione zostały w kilka minut. Ani ksiądz, ani ja nie nawiązaliśmy już w rozmowie do wcześniejszej scysji. Jedynie ciągle nabrzmiała i czerwonawa twarz duchownego świadczyła, że jeszcze się nie uspokoił. W przeciwieństwie do mnie. Nigdy zbyt długo nie rozpamiętywałem, co było, to było, ale już się rozwiązało i minęło.
...
…Po uroczystości ślubnej w USC mieliśmy jeszcze półtorej godziny wolnego do rozpoczęcia kościelnej. Wystarczyło czasu, aby pojechać, w dwie świeżo poślubione pary, na sesję zdjęciową do lasku komunalnego. Po przyjeździe pod kościół okazało się, że przed nami rozpoczął się i jeszcze trwa inny ślub. Opóźnienie nie było długie, do tego piękna, wrześniowa pogoda umilała ciepłymi promieniami słońca czas oczekiwania przed wejściowymi drzwiami. Kiedy poprzednia para młodożeńców opuszczała wnętrze świątyni, za nami ustawiła się już nowa dwójka, chętna do ożenku. „Ho, ho, ale natłok uroczystości. Jedni za drugimi, jak na taśmie produkcyjnej” – mimochodem przemknęła mi myśl.

Gdy tylko poprzednia para i ich goście opuścili wnętrze kościoła, odruchowo ruszyłem w kierunku wejścia. Jednak stojący w drzwiach kościelny pospiesznie zszedł po kilku schodach, podszedł do mnie i szepnął:

– Pan (...) tak?

– Tak. Teraz nasz ślub.

– Proboszcz prosił, aby jeszcze chwilkę poczekać.

– A co się stało? Jest już – zerknąłem na zegarek – kwadrans opóźnienia.

– Nie, nie, nic. To potrwa najwyżej pięć minut. Dam znać, kiedy już można.

Wzruszyłem ramionami. Czekamy już piętnaście, to kolejne pięć wytrzymamy. Ale niezbyt punktualnie zaczynała się moja nowa droga życia, z opóźnieniem na samym starcie. Chociaż nie, przecież się rozpoczęła – w USC cała ceremonia przebiegła bez przeciągania w czasie, ślub już za nami. Co porządny urząd, to urząd.

Kiedy czekaliśmy, z kościoła wyszła jeszcze jedna osoba. Nie zamknęła za sobą podwójnych drzwi. Akurat stałem na wprost wejścia i zobaczyłem powód kolejnego opóźnienia – dwóch ministrantów kończyło rozwijać czerwony chodnik w głównym przejściu. Dwóch innych ustawiało ogromne lichtarze przed ołtarzem.

„No, to rozumiem, przeprosiny!” – uśmiechnąłem się w myśli. Po minucie kroczyliśmy już po wąskim dywaniku, wprost do ołtarza. Organista na antresoli przepięknie grał i śpiewał, jak na moje wyczulone ucho, wyraźnie się starał uświetnić muzyką nasz ślub.

Po wspaniałej uroczystości wyszliśmy przed kościół, gdzie zwyczajowo weselnicy obsypali nas drobniakami. Kiedy je zbierałem, zerknąłem przez drzwi w stronę widocznej nawy – ministranci już zwijali chodnik.

„Czyżby następni w kolejce młodożeńcy dali za mało? A może… za dużo?”

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zdzislaw · dnia 22.02.2025 18:11 · Czytań: 219 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
Janusz Rosek dnia 23.02.2025 16:44 Ocena: Bardzo dobre
Zdzislaw

Czytając ten tekst miałem wrażenie, że braliśmy śluby w tym samym kościele.
Mnie również duszpasterz policzył "co łaska", ale zerknąwszy do koperty powiedział:
- To za ślub.
- A za zapowiedzi?
Musiałem sięgnąć do kieszeni po drugą kopertę.
Wtedy dopiero rachunek się zgadzał.

Pozdrawiam
Janusz Rosek
Zdzislaw dnia 24.02.2025 15:13
Janusz Rosek - pewnie nie braliśmy ślubu "w tym samym" kościele", ale na pewno w "takim samym". "Kasa, Misiu, kasa".

Również pozdrawiam.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Madawydar
15/01/2026 16:05
Stara prawda. Sztuka nabiera wartości tylko wtedy, gdy ktoś… »
Madawydar
14/01/2026 19:50
Dramaturgia opowiadania narasta powoli aż do apogeum, który… »
Madawydar
14/01/2026 18:47
Dziękuję Jolu S. za komentarz, przy którym również się… »
JOLA S.
14/01/2026 17:55
Cześć Autorze! Z rozmysłem wybierałeś, akurat ten obraz.… »
JOLA S.
13/01/2026 19:16
A więc modlitwa. Niezwykłe pisarskie przedsięwzięcie. Idę… »
pociengiel
13/01/2026 18:08
Mawydar, dzięki. Biorę to na klatę. Wykorzystałem… »
Madawydar
13/01/2026 18:08
Kobiece oczekiwanie na jego przyjście. Pierwsza część… »
Madawydar
13/01/2026 17:37
Jest tu zalążek nastroju, ale trwa zbyt krótko jak na… »
Madawydar
13/01/2026 16:59
Hanging Out - DamianMorfeusz Mroczne to, tajemnicze,… »
pociengiel
13/01/2026 11:56
Tekst jest świeższy od zawartości odkręconego pojemnika.… »
Pulsar
13/01/2026 09:34
Pokasowałeś swoje wiersze, żeby po "młócce" -… »
Madawydar
12/01/2026 18:51
W tym opowiadaniu pojawia się wiele pytań, na które trudno… »
retro
12/01/2026 18:10
Madawydar, dziękuję za komentarz. Starałam się oddać to, co… »
JOLA S.
12/01/2026 13:46
To nie jest dobre opowiadanie, ale mimo to nie mogłam się od… »
Madawydar
11/01/2026 23:15
Mnie raczej boskość kojarzy się z jasnością, a ciemność z… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 09/01/2026 08:00
  • Mamy to. :) Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory :)
  • Redakcja
  • 07/01/2026 13:49
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim Portalowiczom!
  • Kushi
  • 04/01/2026 21:22
  • Wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku dla całego Portalu Pisarskiego <3 :)
  • JOLA S.
  • 01/01/2026 21:17
  • Dobry wieczór w Nowym 2026 Roku. Dawno mnie tu nie było. Piękne wspomnienia były silniejsze. Do siego dla wszystkich i do usłyszenia.
  • Janusz Rosek
  • 01/01/2026 11:11
  • Szczęśliwego Nowego Roku 2026 i spełniania marzeń.
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty