Barszcz cz.5 - Zbigniew Szczypek
Proza » Długie Opowiadania » Barszcz cz.5
A A A

 

Sierżant usiadł,
a po nim pozostali. Na nich też wódka zaczęła działać rozluźniająco.
- No co tam, uśmiechnij się Łuki! Zobaczysz, pogonimy skurwysynów za Kursk, to i bawić się będziemy, a ciebie ożenimy, wyprawimy wesele, tak po naszemu, tydzień nie wytrzeźwiejesz. A ty Vitia co? Na pewno kocha! Widzisz szalik ci przekazała, czyli martwi się o ciebie, może się i boczy ale kocha. No panowie, głowy do góry, nie lubię smutasów! - niemal wykrzyknął.
- Dobra, dobra szefie. To mam nadzieję wszystkie „dobre wiadomości”? – Simon jeszcze miał wątpliwości. Dowódca popatrzył na niego z pode łba i rzekł – Jak już takiś ciekaw, to rano po warcie pójdziesz z Georgijem do Andrieja, przekażecie im rozkazy i sprawdzicie, jak sobie radzą, może im czegoś trzeba.
- Nic im nie trzeba, już by tarabanili! Może i źle ale wytrzymają jak zawsze, choćby mieli się wysadzić…
- Nie pleć Simon! Nie pleć! Jakie wysadzić! Jeszcze jeden bohater potrzebny! Będziesz u niego, to pamiętaj – mają się wycofać, gdyby napór był zbyt duży lub brakowało amunicji. I wysadzenie PUSTYCH umocnień, dopiero przy cofaniu. Gieorgij przypilnujesz, by taką wersję usłyszeli, a Andriej niech zda szczegółowy raport. A teraz Łuki i Fiedia spać, Vitia zostajesz, pozostali na „służbe” – stanowczo dowódca pokazał, kto tu jeszcze rządzi.
- Ale szefie! Daj chwilę razem posiedzieć, pogadać, dawno nie było okazji, że… - nie dokończył Fiedia.
- Dobra – pojednawczo i już spokojniej odezwał się sierżant – nie popatrzyłem na zegarek, macie jeszcze pół godziny ale potem bez dyskusji.
I tak wszyscy razem i z osobna kontynuowali rozmowę, jakby tam, na zewnątrz, za kilkoma wiszącymi kocami i plandekami maskującymi, nie było złego świata, tylko ich mała społeczność – zżytych ze sobą towarzyszy broni. Zresztą od broni zaczęli, żartując sobie ze „składaka”, jak go nazywali – karabinka SWD, z którym Łuki się niemal nie rozstawał. Dla niego Dragunow był symbolem i pamiątką – symbolem niezłomnego oporu, cywilnej ludności Ukrainy, a pamiątką po starym leśniczym, który mu go dał, nie mogąc już patrzeć, jak męczy się ze starym Mosinem. To on zauważył talent Fiedi i Łukasza i to, jak się uzupełniają ale przede wszystkim świetne „oko” Polaka. Staruszek wiele ich nauczył, niestety sam dosłownie tracąc głowę, gdy za bardzo się wychylił, by sprawdzić efekty udzielanych lekcji. Dragunow, chociaż wysłużony, we właściwych rękach był nieocenionym narzędziem mordu lub egzekucji, jak woleli myśleć ukraińscy obrońcy. I chociaż wciąż obiecywali im nowe karabinki, także snajperskie, że wkrótce przyjdą, to Łuki i tak odgrażał się, że swojego nie odda.
W końcu wśród mnogich tematów, jeden objął panowanie – zbliżające się święta. To miały być pierwsze wspólne Św. Bożego Narodzenia dla katolików i grekokatolików, a także prawosławnych obywateli Ukrainy, po oderwaniu się od Patryjarchatu Moskwy. Wspomnienia wigilijnego stołu, rodziny, choinki, życzeń, prezentów, potraw, na chwilę przeniosło ich daleko, do tych szczęśliwych miejsc, których albo już nie ma albo do których ciężko będzie wrócić, jak Łukaszowi. To on właśnie rozpoczął spór o wigilijny barszcz, jaki robiła jego mama.
- Krwistoczerwony, nie za ciemny i nie za jasny, z paroma grzybkami, tylko na wywarze warzywnym z utartymi buraczkami, bez tłuszczu. Czasem mama dodaje oprócz przypraw, jak sól i pieprz trochę soku z cytryny. No i oczywiście, do przecedzonego i klarownego barszczu, obowiązkowo są uszka – takie pierożki z grzybami i cebulką.
- A u nas na Litwie też barszcz jest czerwony od buraczków, tylko ciemniejszy, bo dużo grzybów i wywaru z grzybów oraz trochę oliwy. Mama, jak nakłada to robi takie koło ze śmietany, posiekaną pietruszkę i do tego gotowane osobno ziemniaczki. Pierogi są oddzielnym daniem, a barszcz jest ciemniejszy niż w Polsce i bardziej grzybowy. A niektórzy to jako chłodnik podają ze śmietaną ale to co innego – pochwalił się Vitautas.
-Białoruski barszczyk prawie jak u was obu na wołowych kościach z dodatkiem smalcu i koncentratu pomidorowego ale niedużo i zagęszczony mąką. Do tego gotowane mięsko lub parówki, jak nie ma mięsa – nie chciał być gorszy Greorgij
- Ja to chyba się powinienem zamknąć, bo Rosjanie od lat się kłócą z Ukraińcami o „prawa autorskie” do tej zupy. Od lat też świąt żadnych nie obchodziłem, tak po waszemu. Powiem tylko i was pogodzę, że zjadłbym każdy i w każdej wersji barszcz, jaki mi podacie, bo tego sztucznego żarcia mam dość – rzucił Simon, na co reszta zaczęła, przekrzykując się, zachwalać swoją wersję i obiecywać że go po królewsku u siebie ugoszczą. Spór zakończył niespodziewanie inny cichy głos:
- Moja, to jak i matka śmietany nie żałowała, do barszczu zawsze bób albo gruba fasola. Córka to więcej jeszcze tej śmietany kładła, żeby gorący nie był. Moja Roksanka, moje słoneczko… – niemal popłakał się przygarbiony teraz dowódca. Wszyscy umilkli, a wychodząc poklepali szefa po ramieniu współczująco, wiedzieli co czuje, znali historię rozerwanych ciał. Został przy nim Vitalij – Już dobrze stary, wiesz że nie chcieliśmy.
- Wiem ale to tak niemiłosiernie boli Vitia – już się nie hamował.
- Nie ma już chłopaków, musimy pogadać – Litwin zapanował nad emocjami.
- O czym chcesz gadać, czy coś się stało – błyskawicznie opanował się dowódca.
- Widzisz Michaił(jako jedyny pozwalał sobie tak zwracać się do przełożonego), coś nie daje mi spokoju, coś nieokreślonego. Przyglądałem się Łukiemu… W jego oczach i słowach o barszczu, o…
- Domu? – dokończył sierżant.
- Tak, to też! Nie wiem, może to zmęczenie, trochę wódka, a może on po prostu ma dość i chce…
- Zginąć?
- Nooo!
- Daj spokój, nie on? Każdy z nas ale nie on! – pokręcił głową z niedowierzaniem dowódca – Jednak może masz rację, on jest zmęczony i to bardziej niż my, o wiele bardziej. Te wszystkie twarze, które wyraźnie widzi w celowniku… tego swojego grata. Wyślę go na tyły, niech odpocznie ale Fiedia zostanie. Nadarza się okazja, zupełnie zapomniałem – przyszły nowe snajperki z Niemiec, czy Polski, może spotka rodaków albo wreszcie zadzwoni do rodziców i się uspokoi. No właśnie odbierze nowy karabin, nową zabawkę, to go zajmie.
- Dobra myśl! Jednak, jak go znam, łatwo nie będzie. A i tak nie zabieraj mu Dragunowa, może później sam go odda koledze.
- Wiem, nie zabiorę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zbigniew Szczypek · dnia 16.03.2025 15:21 · Czytań: 284 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
Janusz Rosek dnia 21.03.2025 08:37 Ocena: Bardzo dobre
Zbigniew Szczypek

Bardzo dobry tekst. Za każdym razem, kiedy czytam Twoje fragmenty mam wrażenie, że opowiada mi tę historię naoczny świadek tamtych wydarzeń. Podoba mi się pomysł z międzynarodowym składem koalicji walczącej po stronie Ukrainy. Bardzo różni ludzie zjednoczeni w jednym celu.
Tragedie rodzinne są nieuniknionym aspektem wojny, podobnie jak zmęczenie żołnierzy.
Czekam na ciąg dalszy.

Pozdrawiam,
Janusz Rosek
Zbigniew Szczypek dnia 21.03.2025 16:46
Janusz Rosek
Januszu, niezmiennie i ze wspaniałym zaangażowaniem, komentujesz moje i innych prace. Ja oczywiście mogę Ci podziękować tylko w swoim imieniu - BARDZO DZIĘKUJĘ!
Ten tekst jest dla mnie szczególnie ważny - raz, że spełnia chociaż w części, oczekiwania cieni mojego pokoju, a dwa częściowo moich pomysłów na skrócenie pierwotnej opowieści i dodanie wątku sensacyjnego - łącznika z kontynuacją/zbiorem opowieści. Także Twoje podejrzenia, co do świadkowania tamtych wydarzeń, nie są dalekie od prawdy - tak, pokazano mi całą krwawą, okrutną prawdę - nie mogłem pozostać obojętny, to musiało znaleźć ujście, chociaż w takiej "ugłaskanej" formie. A skład faktycznie był międzynarodowy, był jeszcze Niemiec, Czeczen i Amerykanin(były najemnik) ale nie pasowali mi do słowiańskiego barszczu.
Ciąg dalszy właśnie opublikowano - gorąco zapraszam do przeczytania i opiniowania. A przede wszystkim chciałbym wiedzieć - czy pisać dalej? "Sprawa honoru" już nabrzmiewa, czas ją także przelać na papier.
Pozdrawiam serdecznie - Zbyś ;)
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Janusz Rosek
09/12/2025 10:33
Madawydar Dziękuję bardzo za Twój komentarz i najwyższą… »
ClakierCat
08/12/2025 22:48
Podoba mi się Twój wiersz, dodałem od siebie: biała… »
Madawydar
08/12/2025 12:16
To jest właśnie magia Świąt. Czyni cuda. Pierwszym cudem… »
Madawydar
08/12/2025 11:43
Samotność, bezmiar wód i dokuczliwa bezczynność. I ta wiara,… »
Zdzislaw
07/12/2025 11:41
Pocienglu-Grainie, mój wierny trolliku - tego typu… »
pociengiel
06/12/2025 22:41
Pornografomanie, pytasz mając najlepsze źródła. »
Zdzislaw
06/12/2025 21:51
O, jest i pociengiel, znany z innych portali jako Grain. Mój… »
Madawydar
06/12/2025 09:12
Mie jestem zwolennikiem aluzji politycznych na PP. To nie to… »
pociengiel
06/12/2025 07:20
Publiczne znieważenie Prezydenta RP jest przestępstwem, za… »
Madawydar
05/12/2025 06:47
Nie wszystkie ścieżki historii są nam znane. Są przy tym… »
Madawydar
05/12/2025 06:25
To jest dobry wiersz o przemianie nas samych jaką może… »
Florian Konrad
30/11/2025 15:13
Dziękuję. Starej walizki? To grzebanie w zwojach mózgowych,… »
Florian Konrad
30/11/2025 15:10
Dzięki, pani Gertrudo. »
ajw
30/11/2025 14:22
Wiersz o samotności, która nie gryzie tylko towarzyszy. O… »
ajw
30/11/2025 14:19
Łagodne, poranne przebudzenie ufności, która wynika z… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
  • Kushi
  • 26/11/2025 21:13
  • Pada śnieg, pada śnieg... ;)
  • Miladora
  • 25/11/2025 21:06
  • Przyjdą następne, tylko nie wiadomo, czy jeszcze tej zimy. :) Ale oby. :)
  • Wiktor Orzel
  • 25/11/2025 14:19
  • Po zaspach w Krakowie już niestety nic nie zostało...
  • Darcon
  • 24/11/2025 07:29
  • Hej, Drodzy Użytkownicy. W konkursie "Malowanie Słowem" zostały już tylko trzy wolne miejsca. Nie zwlekajcie! Pozdrawiam. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty