Utopce - Marian
Proza » Obyczajowe » Utopce
A A A

   – Danusiu, podobno chodzisz do przedszkola przez Huloki – powiedział któregoś dnia dziadek do swojej ukochanej wnuczki. – Nie powinnaś tamtędy chodzić, bo tam są utopce.

   Hulokami miejscowi nazywali cztery od dawna nieużytkowane i częściowo zarośnięte trzciną małe stawy rybne. Kiedyś leżały one poza miastem, ale z czasem dookoła nich zaczęto budować domy i poprowadzono ulice. Z wolna powstawało nowe osiedle ze stawkami pośrodku. Były one przedzielone na krzyż dwiema groblami, po których można było chodzić „na skróty” z jednej części osiedla na drugą. Dorośli chodzili tamtędy rzadko, bo groble były nierówne i błotniste, ale dla dzieci przejście tamtędy było wielką frajdą. Rodzice walczyli z tym, ale dzieci z upodobaniem chodziły przez Huloki i rady na to nie było.

   Chodziła też tamtędy Danusia ówczesna „studentka” przedszkola. Prośby ani groźby rodziców nie skutkowały. Nie pomogło też ostrzeżenie od Świętego Mikołaja, który zagroził, że jak dziewczynka się nie poprawi, to za rok prezentów nie będzie.

   W tej sytuacji sprawę postanowił wziąć w swoje ręce dziadek i postraszył dziecko utopcami. Trafił jak kulą w płot, bo Danusia zamiast się przestraszyć, wdrapała się mu na kolana i zapytała:

   – A co to są utopce?

   – To takie małe ludziki, które żyją w wodzie i wciągają w nią niegrzeczne dzieci.

Danusia najwyraźniej nie uważała się za niegrzeczną, bo - zamiast się przestraszyć - pytała dalej:

   – A jakie duże są utopce?

   – No – zastanowił się dziadek. – Takie jak kot albo kura.

   – A ty widziałeś utopca?

   – Tak. Wiele razy.

   – A gdzie?

   – Na Hulokach.

Po tej odpowiedzi dziadek zrozumiał, że wpuścił się w maliny. Nie dość, że nie nastraszył wnuczki, to jeszcze się przyznał, że też chodzi przez zakazane przecież Huloki. Najchętniej więc zakończyłby już tę rozmowę, ale dziewczynka nie odpuszczała.

   – A jak są ubrane utopce?

   – Mają takie żółte czapeczki z pomponikami i buciki też mają żółte.

   – I? – zapytała wnuczka z wypiekami ciekawości na policzkach.

Dziadek zapomniał wtedy, po co zaczął tę rozmowę, a obudził się w nim bajarz, wiec ciągnął:

   – No, i te buciki są gumowe, żeby im nogi nie przemokły, a do nich mają wpuszczone zielone spodnie. Do tego mają jeszcze czerwone kurteczki.

   – A co one jedzą? – drążyła temat Danusia.

   – Nie wiem, pewnie rybki.

   – A jak je widziałeś, to co robiły?

   – Nie wiem. Chyba się bawiły, ale uciekły przede mną i powskakiwały do wody.

   – A jak powskakiwały?

Dziadek miał już dość tej rozmowy, która poszła nie tak jak chciał, więc odpowiedział tylko, że powskakiwały na główki i poszedł do siebie.

   Tej nocy Danusia prawie nie spała, bo myślała o utopcach. Nazajutrz rano - choć z reguły niechętna do wstawania i powolna - ochoczo się zerwała, zjadła śniadanie i wcześniej niż zwykle wyszła do przedszkola. Poszła oczywiście przez Huloki. Szła powoli, obserwowała wodę, zatrzymywała się na każdy szelest w trzcinach - wypatrywała utopców. To samo robiła w drodze powrotnej.

   Do domu wróciła później niż zwykle i w zabłoconych bucikach. Nie uszło to oczywiście uwagi matki, która zaczęła na nią krzyczeć:

   – Znowu szłaś przez Huloki! Ty mnie dziecko do grobu wpędzisz! Po coś tamtędy polazła!?

   – Bo chciałam zobaczyć utopce – przyznało się dziecko.

   – Jakie znowu utopce!? – nadal złościła się matka.

   – No, te co dziadek mi o nich wczoraj opowiadał.

Kobietę zatkało. Opanowała się jednak, pomogła córce ściągnąć buty, dała obiad i zachowywała się spokojnie. Złość jej jednak nie przeszła i pod wieczór nabuzowana poszła do dziadka.

   – Co ty nagadałeś Danusi!? – zawołała już od progu. – To my zabraniamy jej chodzić przez Huloki, a ty jej jakieś bajdy opowiadasz! Wiesz co ona dzisiaj zrobiła!? Cały dzień łaziła po groblach, bo chciała zobaczyć te twoje utopce! A gdyby się utopiła, to miałbyś w domu topielca, a nie utopca!

   – Ja tylko chciałem ją nastraszyć, żeby nie chodziła przez Huloki – jąkał się dziadek. – Chciałem dobrze.

   – No, chciałeś dobrze, a wyszło jak zwykle – warknęła kobieta i trzasnęła za sobą drzwiami.

   Od tamtego dnia dziadek - bojąc się, żeby rozmowa znowu nie zeszła na utopce - starał się nie zostawać z wnuczką sam na sam. Gdy jednak Danusi udało się go o nie zapytać, wykręcał się, że nic już więcej nie wie i zbierał do wyjścia.

   Dziadkowa niechęć stopniowo osłabiała zainteresowanie dziewczynki utopcami. Chodziła co prawda nadal przez Huloki, ale już ich nie wypatrywała tak jak dawniej. Tak upłynęły dwa lata i Danusia poszła do szkoły. Teraz musiała chodzić w przeciwnym kierunku, a nowe wrażenia szybko zatarły pamięć o utopcach.

   Z czasem stawy zasypano i wybudowano na ich miejscu ulice, a jednej z nic nadano nazwę „Huloki”.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marian · dnia 02.04.2025 17:13 · Czytań: 251 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 2
Komentarze
wolnyduch dnia 09.04.2025 22:19 Ocena: Świetne!
Ciekawie napisana, wartko tocząca się proza,
sądzę, że nie wymyślona, lecz prawdziwa, w każdym razie
brzmi bardzo realistycznie.

Swoją drogą, czasem dorośli
osiągają odwrotny skutek z swoich zamierzeniach,
niestety, w tym wypadku, dziadek zamiast przestraszyć
wnuczkę wzbudził w niej zaciekawienie i jeszcze większą
chęć, by udawać się w zakazane miejsce, jakim były
nieużywane stawy zwane Hulokami.

Pozdrawiam serdecznie.
Marian dnia 10.04.2025 18:43
Wolnyduchu, dziękuję za odwiedziny i komentarz.
Tak, to historyjka oparta częściowo na prawdzie.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Janusz Rosek
09/12/2025 10:33
Madawydar Dziękuję bardzo za Twój komentarz i najwyższą… »
ClakierCat
08/12/2025 22:48
Podoba mi się Twój wiersz, dodałem od siebie: biała… »
Madawydar
08/12/2025 12:16
To jest właśnie magia Świąt. Czyni cuda. Pierwszym cudem… »
Madawydar
08/12/2025 11:43
Samotność, bezmiar wód i dokuczliwa bezczynność. I ta wiara,… »
Zdzislaw
07/12/2025 11:41
Pocienglu-Grainie, mój wierny trolliku - tego typu… »
pociengiel
06/12/2025 22:41
Pornografomanie, pytasz mając najlepsze źródła. »
Zdzislaw
06/12/2025 21:51
O, jest i pociengiel, znany z innych portali jako Grain. Mój… »
Madawydar
06/12/2025 09:12
Mie jestem zwolennikiem aluzji politycznych na PP. To nie to… »
pociengiel
06/12/2025 07:20
Publiczne znieważenie Prezydenta RP jest przestępstwem, za… »
Madawydar
05/12/2025 06:47
Nie wszystkie ścieżki historii są nam znane. Są przy tym… »
Madawydar
05/12/2025 06:25
To jest dobry wiersz o przemianie nas samych jaką może… »
Florian Konrad
30/11/2025 15:13
Dziękuję. Starej walizki? To grzebanie w zwojach mózgowych,… »
Florian Konrad
30/11/2025 15:10
Dzięki, pani Gertrudo. »
ajw
30/11/2025 14:22
Wiersz o samotności, która nie gryzie tylko towarzyszy. O… »
ajw
30/11/2025 14:19
Łagodne, poranne przebudzenie ufności, która wynika z… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
  • Kushi
  • 26/11/2025 21:13
  • Pada śnieg, pada śnieg... ;)
  • Miladora
  • 25/11/2025 21:06
  • Przyjdą następne, tylko nie wiadomo, czy jeszcze tej zimy. :) Ale oby. :)
  • Wiktor Orzel
  • 25/11/2025 14:19
  • Po zaspach w Krakowie już niestety nic nie zostało...
  • Darcon
  • 24/11/2025 07:29
  • Hej, Drodzy Użytkownicy. W konkursie "Malowanie Słowem" zostały już tylko trzy wolne miejsca. Nie zwlekajcie! Pozdrawiam. :)
Ostatnio widziani
Gości online:79
Najnowszy:AlexC