Dziewczynka z zapalniczką - OWSIANKO
Proza » Miniatura » Dziewczynka z zapalniczką
A A A

Pewnego razu żyła sobie ona. Po cichu, nieśmiało, prawie niedostrzegalnie. Mieszkała w benzynowej stacji. Tam, na obskurnym poddaszu, znajdował się jej pokoik. Wynajęła go z powodu niewygórowanej ceny, no i dlatego, że miała stamtąd niedaleko do pracy. Niedaleko, bo wystarczało jej zbiec po schodach, by znaleźć się w kanciapie obok wychodka.

W dzień, trudniła się sprzedażą zapalniczek, a nocą, na górze, czytaniem romansów. Na ogół były to utwory mokre od łez; powieścidła obfite w powroty i rozstania. Razem z bohaterami ulegała emocjom. Po cichu zazdrościła im, że kiedy chcą, nurzają się w adrenalinie. Brakowało jej podobnych doznań. Jeżeli się nurzała, to raczej w stagnacjach, niż czynach. Tak więc powiedzieć można, że również pod tym względem, pławiła się w niedostatku.

*

Należała do Stowarzyszenia Bezdzietnych Kobiet, które zajmowało się walką ze Stowarzyszeniem Przeciwników Czegokolwiek. Organizacja ta, choć zasłużona i szacowna, przeszła niejedno trzęsienie ziemi i zaliczyła niejedną przesadę z radykalizmem. Pod wpływem nasilonej rekrutacji umiarkowanych kobiet, zmieniła front na mniej krzykliwy.

Początkowo działająca pod publiczkę i z wyraźnymi afektacjami, złagodniała. Do tego stopnia, że związane z nią członkinie, masowo rezygnowały z wezwań do mordobicia i z chęcią wycofywały się z dobitnego ględzenia o różnicach pomiędzy nasieniowodem, a jajnikiem.

Modne wrzaski o macicy, zażarte spory o to, czyją jest własnością, odeszły w niepamięć, a zamiast nich, pojawiły się ugodowe dezyderaty i posypały propozycje zawarcia porozumienia, nawoływania do zgody i gigantyczne naręcza oliwnych gałązek.

*

Aż którejś niedzieli dopadła ją żałość. Uświadomiła sobie, że latka lecą, a żadnego ciacha jak ni ma, tak ni ma, że kitwasi się w beznadziejach i niemożnościach, że wkrótce popadnie w zgrzybiałość. Toteż postanowiła rzucić w cholerę dotychczasowe zajęcia i pójść byle dalej stąd.

Zaczęła od lektur. Od opasłych pozycji z czasów, gdy potrafiła się skupić, skoncentrować, podążać za opisami przyrody. Przeszkadzało jej, że książki były porozrzucane po pokoiku; przeważnie tłuste od masła i poplamione kawą. Toteż zgromadziła je w jednym miejscu. Dopiero skoro świt zrobiła z nich paczkę i nie oglądając się za siebie, opuściła stację.

*

Z początku była zaskoczona własną odwagą, tym, że zrezygnowała z ustabilizowanej jednostajności i oklepanych przeżyć. Z życia nudnego, lecz bezpiecznego. Z bytowania wśród przydeptanych kapci i widoków na puste krzesła przy stole. Więc z każdym następnym krokiem w nieznane, odczuwała coraz większą, wyzwalającą ulgę. I choć nie była pewna, co się z nią stanie za dzień, czy dwa, rozpierała ją duma, bo oto nareszcie otwierał się przed nią świat, odsłaniały nieznane wrażenia, rodziły kuszące możliwości.

Przed nieobecnym, zapatrzonym w dal wzrokiem, ukazało się malowidło przedstawiające kolorowe łąki, a w tle, zamazana, rozpływająca się w deszczu dolina. Nie wiadomo dlaczego obraz ten kojarzył się jej z rodzinnym domem, w którym ostatnio była za krótko.

Zawadziła o dom, który niegdyś wydawał się jej większy. Pokryty bluszczem, piętrowy, z akacją zalotnie ocierającą mu się o okna, budził w niej wspomnienia prawie że łzawe, a wzruszenie chwytało ją za gardło. Niekiedy dławienie słabło i wtedy budziła się z poobiedniej drzemki. Powoli wracała jej świadomość miejsca i czasu. Obrazy, doliny i akacja rozwiewały się, a zamiast romansideł, widziała kanciapę przy kiblu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
OWSIANKO · dnia 05.05.2025 12:57 · Czytań: 344 · Średnia ocena: 2 · Komentarzy: 4
Komentarze
Wiktor Orzel dnia 06.05.2025 14:14 Ocena: Przeciętne
Cytat:
Miesz­ka­ła w ben­zy­no­wej sta­cji. Tam, na ob­skur­nym pod­da­szu


Poddasze na stacji benzynowej? Nigdy czegoś takiego nie widziałem, stacje benzynowe to raczej parterowe budynki.

Cytat:
Aż któ­rejś nie­dzie­li do­pa­dła ją ża­łość. Uświa­do­mi­ła sobie, że latka lecą, a żad­ne­go cia­cha jak ni ma, tak ni ma, że ki­twa­si się w bez­na­dzie­jach i nie­moż­no­ściach, że wkrót­ce po­pad­nie w zgrzy­bia­łość. Toteż po­sta­no­wi­ła rzu­cić w cho­le­rę do­tych­cza­so­we za­ję­cia i pójść byle dalej stąd.


Jak bezdzietna baba, to żałosna baba i jeszcze do tego zgrzybiała! Popis tego, jak można w jednym akapicie zmieścić tyle stereotypów...

A teraz już do całości. Nie podoba mi się infantylizm tej narracji, te wszystkie niepotrzebne zdrobnienia pokoiki itd., cały narracyjny anturaż odbiera głównej bohaterce podmiotowość. Druga część jest lepsza i ciekawsza, ale potem na zakończenie mamy znów banał. Podsumowując, to nadal taki sobie tekst, widać, że napisany przez faceta, któremu niespecjalnie chciało się w skórę swojej bohaterki wejść.
OWSIANKO dnia 07.05.2025 01:03
Z punktu widzenia dzisiejszego języka masz raję: jest nielogiczny i roi się od banałów. Tak się nie powinno pisać, szkoda oczu, zdrowia i tak dalej. Problem jednak polega na tym, że nie jest to punkt widzenia mój.
Wiktor Orzel dnia 07.05.2025 09:33 Ocena: Przeciętne
OWSIANKO napisał:
Problem jednak polega na tym, że nie jest to punkt widzenia mój.


Jasna sprawa, oddzielam Twórcę od dzieła, zastanawia mnie w takim razie warstwa tego tekstu, której być może nie udało mi się rozszyfrować? Chętnie posłucham, co Autor ma na ten temat do powiedzenia. ;)

Pozdrawiam!
OWSIANKO dnia 07.05.2025 14:37
Napisałem Ci na portalową pocztę, o co mi biega, z chęcią jednak powtórzę tu i uzupełnię o wyjaśnienie, że opowiadanie o dziewczynce, to sen. A jak sen, to rządzące nim prawa dalekie są od logiki; kierowany jest przeczuciami raczej, aniżeli rozsądkiem.

Słowa, to barometr epoki. Znak triumfu i rozwoju myśli lub jego przeciwieństwo. Są nie po to, by gęba miała zajęcie. Mają służyć nie tylko do ciurkania elokwencji, ale i do odzwierciedlania tego, co się ma zamiar powiedzieć Jednakże między powiedzieć a powiedzieć rozpościera się otchłań różnic. Można coś tam wyrazić nie uzyskawszy żadnego oddźwięku. Dzieje się tak, gdy język jest martwy, sparciały, mało elastyczny, nie zmusza do przetwarzania skojarzeń, zadowala się stwierdzeniem gołego faktu, nie rodzi konkluzji, a człowiek, po przewentylowaniu takiej myśli, nie chce zgłębiać, co te znaczenia skrywają pod podszewką.
Lecz są słowa, przeciwne do tamtych: ruchome i rozhuśtane. Kiedy w zdaniu znajdziemy takich kilka znaczeń, nawet pozornie sprzecznych ze sobą, nawet rządzących się nieznanymi prawami, to nagle się okazuje, że zdanie z nich zbudowane, zawiera w sobie nowe barwy i nieprzewidywalne sensy, że tym samym są bogatsze, różnorodniejsze, ciekawsze, że są istotne, ponieważ sprawiają, że zwykła myśl, uszarpana własną miernotą, płytka i „jednowymiarowa”, dzięki owym zbitkom lub skojarzeniom, zaczyna wyłazić na powierzchnię zdania w zupełnie nowej szacie, zaczyna pączkować prawdami, których nie podejrzewalibyśmy na wstępie. Mówiąc krótko: niektóre są martwe, bo pojedyncze, a inne składane są jak teleskop.
Gdy używamy pierwszych, jesteśmy szablonowi i drętwiejemy z poprawności. Lecz jeśli posłużymy się słowem teleskopowym, znajdziemy się wśród barw, które nie są przedawnione, zastarzałe i passe, a nasza wyobraźnia uwolni się od stereotypów, przeniesie nas do krain zbudowanych z nowych zafrapowań, nowych pytań i nowych odpowiedzi, odsłoni przed nami las, rozarium, a nie tylko zwyrodniałe skupisko patyków.
*
Literatura za bardzo wzięła sobie do serca fakt, że mówi się o niej „piękna”. Zanadto, gdyż powinna mieć spocony kałdun wystający z niedopiętej koszuli. W moim pojmowaniu winna nie mieć wspólnych mianowników ze stylistycznym betonem: ma być prosta, czyli pachnieć rzeczywistością, nie nosić kagańca i przepuklinowego pasa.
Słów potocznych, żywych i obrazowych używa się szczyptę, podczas gdy kolokwialnych, trafnych, lecz niesłusznie zapomnianych i pomijanych w stosowaniu, słów chadzających za potrzebą, samopas i na bosaka, z tłuszczykiem i przy kości, neologizmów przemielonych przez uliczny i bazarowy zgiełk, słów zamieszkałych w zwyczajności, brak: nie mogą dopchać się do należnej im nobilitacji.
Sądzę, że dzisiejsze zasady jutro będą uznawane za błędy. Podobnie jak wczorajsze są nie do przyjęcia teraz. Mówię o modzie na poprawne wyrażanie myśli. Język, styl, gust — nie są to rzeczy zastygłe — podlegają nieustannym, etycznym i estetycznym modyfikacjom w trakcie procesu naszych przeobrażeń, są kształtowane przez zmiany zachodzące w naszej psychice.
Jęła teraz obowiązywać łopatologia. Tekst musi być skonstruowany z braku językowej biżuterii. Metafora, porównania i inne ozdobniki poszły won, a na ich miejscu zakwitł imć pan Strychulec. Podawanie na tacy, jednoznaczność, kostyczność, brak fantazji, precyzja wykluczająca absurd, te stylistyczne ułatwienia zastąpiły grę czytelniczej wyobraźni, odarły pisarstwo z niedomówień i atmosfery tajemniczości oraz myślowych zagadek; zabrały poezji i prozie wieloznaczność przekazu i dotychczasowy sens. Reasumując: mój punkt widzenia zakłada istnienie poddasza na stacji benzynowej.
Pozdrowienia i gratulacje z powodu wydania Twojej książki.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
retro
11/03/2026 23:39
Przepraszam, że tak późno wrzucam komentarz, ale musiałam… »
retro
06/03/2026 21:23
Mógłby to być amstaff »
spawngamer
06/03/2026 19:39
Początek brzmi jak wstęp do horroru o psychopacie do słowa -… »
Florian Konrad
05/03/2026 19:32
Dziękuję za super komentarz! »
valeria
04/03/2026 13:33
Myślę, że każdy po swojemu interpretuje:) spoko, moja wiosna… »
Mahen
04/03/2026 09:19
Bo z krytykowaniem jest jak z pisaniem wierszy. Trzeba to… »
retro
03/03/2026 15:36
Gertrudo, wybrałaś trudny obraz, do którego stworzyłaś… »
spawngamer
02/03/2026 20:15
Przeraża mnie trochę Twoja wizja bowiem obraz nasuwa… »
Marian
02/03/2026 18:02
Manuelu, bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz. »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:45
Valerio Może mi się wydaje ale gdzieś to już u Ciebie… »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:21
Lens Bardzo podoba mi się ta gra słów. Nie mam zamiaru… »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:02
Pulsarze Ni to wiersz, ni krytyka ale dotarło do mnie, jak… »
x.jdx
26/02/2026 09:34
Bardzo mnie wciągnął ten świat. Ta mieszanka czułości,… »
retro
24/02/2026 21:29
Obraz przedstawia bawiące się dziewczynki. W pierwszej… »
Darcon
24/02/2026 07:59
Hej, Gabrielu. Od początku byłem ciekawy, do czego to… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 03/03/2026 11:35
  • Gratulacje! Wrzuciliśmy newsa!
  • Zbigniew Szczypek
  • 01/03/2026 13:50
  • Janusz - serdecznie Ci gratuluję sukcesu wydawniczego i gorąco pozdrawiam - Zbyszek ;-}
  • Janusz Rosek
  • 01/03/2026 09:15
  • Witam wszystkich bardzo gorąco. Chciałbym przekazać Wam, że od dnia 18 marca 2026 roku na rynku wydawniczym dostępna będzie moja książka "Cień nad Wieliczką" w wersji drukowanej. Pozdrawiam.
  • Darcon
  • 15/02/2026 18:12
  • Hej, Wszystkim w ten zimowy wieczór! Właśnie zamieściłem wyniki konkursu "Malowanie słowem"! Czytajcie, gratulujcie i przyjmujcie gratulacje od innych. :) Pozdrawiam.
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:56
  • Niestety, z tych reklam Portal się utrzymuje, ale spróbujemy je wykluczyć tak, żeby nie utrudniały nawigacji, tylko potrzebujemy skrinów
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:53
  • Zbyszku, podeślij skrina na maila redakcyjnego. Polecamy bloker reklam dla Firefoxa, wtedy portal jest wyczyszczony: [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 09/02/2026 22:07
  • Wiktorze - mam jakąś "kotarę" na dole głównej strony, towarzyszącą mi na każdej stronie, Tak samo jakaś ikonka "kurs kreatywnego pisania"-te dwie rzeczy blokują. Ile razy chcę coś napisać, odświerzam.
  • Wiktor Orzel
  • 09/02/2026 15:02
  • Zbyszku, o jakie nakładki chodzi? Podeślesz na maila redakcyjnego screeny?
  • gertruda burgund
  • 06/02/2026 18:48
  • szkoda że MALOWANIE SŁOWEM to tylko pięć tekstów... :( może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?
Ostatnio widziani
Gości online:89
Najnowszy:Roma