Nie do pary - Fragment dwunasty - Janusz Rosek
Proza » Obyczajowe » Nie do pary - Fragment dwunasty
A A A

Fragment dwunasty

 

Szczęście prysło

 

Nadeszło lato 1974 roku. Słońce przygrzewało coraz mocniej. Drzewa kwitły, pola mieniły się od żółci rzepaku, zieleni zbóż i kolorowych traw. Łąki pełne kwiatów zachęcały do spacerów albo rowerowych wycieczek. Pofałdowany teren obfitował w wiele pagórków, dolinek i strumyków.

Tego dnia Bożydar i Ojcumiła postanowili odwiedzić jego rodziców. Wsiedli na motocykl MZ TROPHY ES 250 i pojechali. Drogi były puste. Widoczność znakomita. Bożydar dodał gazu. Mknęli przed siebie pokonując kolejne kilometry. W pewnym miejscu droga gwałtownie opadała w dół, by po chwili ponownie się wznieść do góry. Kierujący nie widział tego zagłębienia ani tego, co w nim się znajduje. Wydawało mu się, że ma przed sobą idealnie prosty odcinek drogi. To jednak było złudne wrażenie, o czym przekonał się Bożydar, dojeżdżając do tego fragmentu drogi. Pędzący motocyklista zauważył nagle przed sobą autobus PKS, który właśnie znajdował się w najniższym punkcie zagłębienia terenu. Starał się ominąć pojazd, ale nie udało się. Zderzyli się z autobusem. Siedząca z tyłu Ojcumiła zahaczyła nogą o wystające na wysokości kabiny kierowcy metalowe schodki. Wywrócili się. Oboje ucierpieli. Przeżyli, ale ich stan był bardzo poważny. Bożydar wciśnięty został pomiędzy koło a błotnik autobusu i z wieloma złamaniami trafił do szpitala. Jego leczenie trwało bardzo długo, ale zakończyło się pomyślnie. Rodzice Bożydara nie szczędzili środków na najlepszych lekarzy i na rehabilitację. Stan jego zdrowia po zakończonym leczeniu uznano za zadowalający i nie stwierdzono  większych uszczerbków na zdrowiu. Wykurował się.

Znacznie gorzej wyglądała sytuacja Ojcumiły. Wskutek uderzenia nogą w metalowe schodki doszło do trwałego kalectwa. Aby ratować jej życie, lekarze musieli amputować dolną część nogi aż do kolana. Potem jeszcze wyżej. Rodzice Ojcumiły byli załamani, nie tylko stanem zdrowia swojej kochanej córeczki, ale także postawą rodziny jej męża. Tamci odmówili im pomocy finansowej na leczenie żony Bożydara. Operacje były kosztowne i wymagały natychmiastowego działania. Co było robić?

Leciwy już Kacper, mający prawie siedemdziesiąt trzy lata nie miał zbyt wiele oszczędzonych pieniędzy. Wraz ze swą żoną Barbarą wszystkie oszczędności lokowali w wychowanie i wykształcenie Ojcumiły, a potem we wsparcie małżeństwa z Bożydarem i we wnuka. Nie sądzili, że kiedyś zajdzie taka potrzeba, aby finansować jakieś drogie przedsięwzięcie, zwłaszcza że młodym powodziło się znakomicie.

Barbara nigdy nie należała do osób oszczędnych i bardzo sprawnie upłynniała zarobione pieniądze. Lubiła się ubrać, uczesać, wymalować. Lubiła zwiedzać ciekawe miejsca i jeździć po Polsce. Chwaliła się nieraz, że była już chyba we wszystkich sanktuariach maryjnych i tylko w Ostrej Bramie nie była. Chciała tam pojechać. Nie udało się. Teraz najważniejszym wyzwaniem było uratowanie Ojcumiły i przywrócenie jej chęci do życia.

Okaleczona i opuszczona kobieta nie chciała dłużej żyć. Nieraz powtarzała, że niepotrzebnie Pan Bóg ją przy życiu pozostawił, bo teraz w takim stanie już nic ją nie cieszy, nie widzi dla siebie przyszłości. Barbara i Kacper bardzo martwili się jej stanem. Nie tylko tym fizycznym, ale przede wszystkim tym psychicznym. Była w głębokiej depresji. Na niczym jej nie zależało. Nie zajmowała się Dobromirem, nie przyjmowała gości, nie interesowało jej to, co dzieje się na świecie. Zamknęła się w sobie i użalała nad swoim kalectwem. Czekała na Bożydara. Wierzyła, że kiedy on już wyzdrowieje, przyjedzie do niej i pomoże „stanąć na nogi”. Sfinansuje kolejną operację. Miała nadzieję, że nadal będą razem.

Dobromir nie rozumiał problemów swojej matki. Czuł jednak, że coś się zmieniło. Miła, serdeczna i nadopiekuńcza do niedawna mama zaczęła go od siebie odpychać, jakby był dla niej jakąś przeszkodą. Unikała go. Opiekę nad Dobromirem przejęła jego babcia Barbara. Kacper bardzo przeżył wypadek Ojcumiły i mocno podupadł na zdrowiu. Nie był już w stanie gospodarować na kilku hektarach ziemi. Postanowił część sprzedać i przeznaczyć na pomoc medyczną dla córki oraz na zabezpieczenie przyszłości Dobromira. Martwił się o przyszłość Ojcumiły.

Bożydar w ogóle nie odwiedzał żony ani syna. Po powrocie z sanatorium przeniósł się do innego miasta i zupełnie odciął od przeszłości, w tym od Ojcumiły. Przez swoich rodziców i sąsiadów dopytywał o syna. Chciał go zabrać do siebie. Uważał, że kaleka matka nie będzie w stanie zapewnić synowi właściwej opieki i należnego mu wykształcenia. On zaś miał kontakty i pieniądze. Mógł skutecznie zaopiekować się synem.

Pytana przez sąsiadów Ojcumiła odmówiła zdecydowanie, co nie spodobało się Bożydarowi. Odwiedził ją któregoś dnia i zażądał, aby zgodziła się na rozwód i przekazała mu prawa do opieki nad synem. Doszło do awantury.

 

— Zgódź się na rozwód i przekazanie praw do opieki nad Dobromirem albo… — krzyczał do spanikowanej żony Bożydar.

 

— Albo, albo co? Zabijesz mnie? — wrzeszczała rozżalona Ojcumiła.

 

— Dokładnie tak kochanie. Zabiję cię i jako kochający tatuś zabiorę syna zgodnie z prawem. Nie przeszkodzisz mi!

 

Wyciągnął z kieszeni brzytwę i zbliżył się do małżonki. Nie wiadomo, czy chciał tylko zastraszyć Ojcumiłę, czy zrealizować swoje groźby, ale wystraszył swoim zachowaniem żonę do tego stopnia, że wydobyła z siebie przeraźliwy krzyk.

Przerażony Bożydar cofnął się o krok i wymachując brzytwą usiłował wymusić na Ojcumile podpisanie zgody na rozwiązanie ich małżeństwa.

W tej chwili do izby wpadł zaalarmowany krzykiem córki Kacper i trzymając w rękach widły, przekonał Bożydara do opuszczenia ich domu.

— Wypierdalaj z naszego domu ty sukinsynu!

 

Tamten nie ryzykował. Widły okazały się konkretnym argumentem. Uciekł. Tym razem to teść zaskoczył zięcia. Był przygotowany na jego odwiedziny.

Dwa miesiące później Bożydar złożył wniosek w sądzie o uznanie rozpadu ich małżeństwa i udzielenie im rozwodu z wyłącznej winy żony. Argumentował to obrzydzeniem, a wręcz wstrętem do swojej żony.

— Ja nawet patrzeć na nią nie mogę Wysoki Sądzie, a co dopiero żyć z nią pod jednym dachem.  Ona jest kaleką, a ja jestem młody i zdrowy. Całe życie przede mną. Niech mnie sąd zrozumie!

 

Żądał przyznania mu opieki nad synem, ze względu na pogłębiającą się depresję Ojcumiły i myśli samobójcze żony. Przekonywał, że on jako ojciec posiada wystarczające środki materialne do zapewnienia dziecku właściwej opieki i wykształcenia.

Sąd jednak nie podzielił jego opinii i dał im rozwód uznając wyłączną winę Bożydara oraz przyznając opiekę matce. Nałożył na Bożydara alimenty. Po uprawomocnieniu się wyroku ojciec Dobromira zniknął i podobno ułożył sobie życie z inną kobietą w nieodległej Skawinie. Płacił alimenty na syna i co jakiś czas podsyłał drogie prezenty przez sąsiadów albo przez szkołę. Dobromir nastawiony przez matkę wrogo do Bożydara spluwał na ziemię słysząc imię ojca i twierdził, że niczego od niego nie przyjmie. Wymyślono więc sposób na oszukanie dziecka. Bożydar w porozumieniu z Dyrektorką Szkoły Podstawowej organizowali różnego rodzaju zawody i konkursy, w których Dobromir wygrywał i odbierał „zasłużone nagrody”.

Możliwe, że chłopak o niczym nie wiedział, chociaż trudno w to uwierzyć, zwłaszcza że proceder ten trwał przez ładnych kilka lat.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Janusz Rosek · dnia 15.07.2025 15:32 · Czytań: 198 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Madawydar
21/01/2026 15:53
Początek opowiadania dla mnie zbyt infantylny. Wychowany na… »
Madawydar
19/01/2026 15:48
Psychodeliczny tekst. Wyrafinowany język narracji. Dobrze,… »
pociengiel
18/01/2026 11:28
Nie zajmuję się kwestiami wynikającymi z niedouczenia… »
pociengiel
18/01/2026 10:34
Wycisz się, skocz do biblioteki, poczytaj Awantury i wybryki… »
Pulsar
18/01/2026 09:01
Dziadek był zwiadowcą w armii czerwonej? Piękne geny. To są… »
Pulsar
18/01/2026 08:50
"WRON (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego) to… »
Miladora
18/01/2026 01:53
Bardzo ładnie wyszło Ci to dopracowanie, Gert. :) Tekst, nie… »
pociengiel
17/01/2026 22:12
Dzięki Madawydar, ale PZPR WALCZY! - pozostaje aktualne.… »
Pulsar
17/01/2026 20:58
No właśnie! Były inne napisy. wrona orła nie pokona.… »
Madawydar
17/01/2026 20:50
Lato 2082 roku. Jestem studentem na urlopie dziekańskim… »
Pulsar
17/01/2026 20:48
To ciebie też chyba wyłapano jako działacza Solidarności. Z… »
Madawydar
17/01/2026 20:34
- chyba ...chwilę odwrotu w stronę... . - rzeczy nie mają… »
valeria
17/01/2026 10:57
Dziękuję serdecznie:) »
JOLA S.
17/01/2026 10:32
Lubię bajki, o smokach też. Co za emocje i to o poranku.… »
gertruda burgund
16/01/2026 22:22
Dziękuję! Pozdrawiam (: »
ShoutBox
  • Darcon
  • 09/01/2026 08:00
  • Mamy to. :) Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory :)
  • Redakcja
  • 07/01/2026 13:49
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim Portalowiczom!
  • Kushi
  • 04/01/2026 21:22
  • Wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku dla całego Portalu Pisarskiego <3 :)
  • JOLA S.
  • 01/01/2026 21:17
  • Dobry wieczór w Nowym 2026 Roku. Dawno mnie tu nie było. Piękne wspomnienia były silniejsze. Do siego dla wszystkich i do usłyszenia.
  • Janusz Rosek
  • 01/01/2026 11:11
  • Szczęśliwego Nowego Roku 2026 i spełniania marzeń.
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty