Jacek Berbeka. Pisarz, który wstrząsa i miesza. Rozmowa o „Osobliwych, intrygujących opowieściach” - Redakcja
Publicystyka » Wywiady » Jacek Berbeka. Pisarz, który wstrząsa i miesza. Rozmowa o „Osobliwych, intrygujących opowieściach”
A A A
Od autora: Jacek Berbeka – pisarz o inicjałach jak James Bond, właściciel strony www.jb.pl – od pewnego czasu wstrząsa i miesza polską scenę literacką. Rozmawiamy z nim o procesie twórczym, odważnych tematach i motywacjach, które skłoniły go do wyciągnięcia słów z szuflady i zaprezentowania ich szerszej publiczności w sieci.

WO: Panie Jacku, przez lata pisał Pan „do szuflady”, podobnie jak autorzy na Portalu Pisarskim. Co sprawiło, że zdecydował się Pan w końcu otworzyć tę szufladę i pokazać swoje teksty światu?

 

JB: Zmusił mnie do tego – w najlepszym tego słowa znaczeniu – pisarz Paweł Heszen, wieloletni współpracownik nieodżałowanego, krakowskiego „Przekroju”. Przed rokiem niezwykły zbieg okoliczności zetknął nas ze sobą. Paweł przeczytał moje opowiadania „ZEGAR” i „PROFETA”, po czym stwierdził, że mam obowiązek pisać i głośno mówić. Dosłownie – obowiązek! Nie dał mi już spokoju. Zaprzyjaźniliśmy się. Dlatego w sierpniu 2024 roku uruchomiłem swój kanał na YouTubie Osobliwe Intrygujące Opowieści. W playlistach są utwory pogrupowane między innymi w kategoriach: „Ostrzeżenia”, „Wiersze i Rzeczy Dobre” czy minialbum „Głupota/Stupidity”. Dostępne są również wersje anglojęzyczne i tekst DAS! w języku niemieckim.

 

WO: Czy przenoszenie tych tekstów na platformę YouTube, gdzie liczy się forma audio i wideo, wymagało od Pana znaczących zmian w samym tekście lub w sposobie jego postrzegania?

 

JB: Przy migracji do YouTube nie zmieniłem ani słowa w swoich dawnych tekstach, a nowych również nie pisałem stricte pod tę platformę. Jedynie dodałem grafiki, a także formę audio. Ostatnio unikam nawet grafik, zostawiam widzowi tylko tytuł, aby skupił się na tekście. To sprzeczne z wytycznymi YouTube, ponieważ wizytówka filmu powinna inspirować do kliknięcia.

 

Jacek Berbeka

WO: Jaką rolę odgrywa wizualizacja i dźwięk w Pańskich utworach na YouTube? Czy tworząc tekst, od razu myśli Pan o tym, jak zostanie on "wykonany" (melorecytacja, teledysk, dźwięki)?

 

JB: Najpierw bardzo szybko piszę tekst, a potem decyduję, co z nim zrobić. Sam wolę czytać niż pisać i dlatego moją twórczość można znaleźć także w wersji tekstowej na stronie internetowej. Nie sposób w atrakcyjny sposób wrzucić na YouTube czystego tekstu. Na końcu dodaję dla podkreślenia krótki dźwięk.

 

WO: Można na tym zarabiać?

 

JB: Moja pisarska działalność nie jest komercyjna i nie zarabiam na tym, a wprost przeciwnie – mocno dopłacam. Sądzę, że aby słowami coś zmienić, trzeba być tam, gdzie są ludzie. Zapewne jestem niepoprawnym marzycielem, ale chciałbym swoimi tekstami, choć odrobinę poprawić nasz świat. Szczególnie teraz, gdy jest tyle wojen, nienawiści, zła i głupoty. Czy naprawdę świat musi przejść Armageddon, żeby się opamiętać? Już tak bywało, dlatego powinniśmy się uczyć i wyciągać wnioski z historii.

 

WO: Jakie rady dałby Pan innym pisarzom, którzy również rozważają wyjście z szuflady i wykorzystanie platform cyfrowych, takich jak YouTube, podcasty czy audiobooki, do dotarcia do szerszej publiczności? Od czego powinni zacząć?

 

JB: Nie jestem znanym youtuberem ani znawcą platform cyfrowych. Na ile potrafię, chciałem tam uzyskać profesjonalny efekt. To trudne i pochłania masę czasu, jeżeli chcemy zachować wysoki poziom. Mam ułatwione zadanie, ponieważ przez wiele lat prowadziłem agencję interaktywną, która współpracowała z grafikami, lektorami, muzykami, i teraz korzystam z tych kontaktów. Wzbudza to spore zdziwienie, ponieważ ci wszyscy ludzie nie wiedzieli, że cokolwiek piszę. To taki mój, swoisty coming out. Ogólnie radziłbym zrobić to z sercem i jakością, ewentualnie wymyślić coś bardzo nietypowego. Radzę robić swoje i nie liczyć na szybkie tysiące wyświetleń. Konieczne jest też równoczesne zaistnienie na różnych platformach i w możliwie wielu mediach społecznościowych. Na zarabianie nie ma co liczyć. Panuje tam ogromna konkurencja i łatwo można popaść we frustrację. Można spróbować i po czasie ocenić efekty.

 

WO: Pana proza, wiersze i piosenki to krótkie formy. Czytanie bądź słuchanie trwa z drobnymi wyjątkami od dwóch do czterech minut. Czy celowo ogranicza Pan długość swoich utworów, czy też wynika to z samej natury tematów, które Pan porusza? Jakie techniki stosuje Pan, aby w tak krótkim czasie zaszczepić myśl i skłonić do refleksji, nie tracąc przy tym głębi przekazu?

 

JB: Dokładnie tak. Ludzie nie mają dziś czasu na czytanie i długie słuchanie. Trzy minuty to wystarczająco dużo, by zaszczepić myśl – i wystarczająco mało, by nie zdążyli uciec (śmiech - przyp.red.). Nie ograniczam ich celowo. Uwielbiam krótką formę z refleksją i morałem (właściwie tylko tak piszę) i najlepiej, aby tekst był „oszczędny w słowach”. Nie rozważam, nie kalkuluję, nie znam i nie stosuję żadnych technik (nigdzie się nie uczyłem pisarstwa) – to się dzieje samo. Powiem nieskromnie – próbuję pisać to, co sam przeczytałbym z zainteresowaniem.

 

WO: Pańska twórczość porusza tematy trudne i kontrowersyjne, jak głupota, kłamstwo, ignorancja. To coś więcej niż refleksja – to forma sprzeciwu? 

 

JB: Moim celem nie jest dawanie gotowych rozwiązań ani pouczanie. W utworach nie opowiadam się za żadną ze stron sporów czy konfliktów. Chcę wzbudzić zastanowienie i refleksję. Skłonić do samodzielnego myślenia. Każdy, kto czyta lub słucha, musi sam – korzystając z własnego rozumu – wyciągnąć wnioski. Niezależnie. Nie takie, które narzucają mu media, specjaliści od manipulacji czy machiny propagandowe. To bardzo trudne, bo od lat pracuje się nad naszymi głowami. Często jesteśmy zaślepionymi wyznawcami, a nie wolnymi, niezależnie myślącymi ludźmi. Powtarzamy prymitywne, jątrzące, wpojone nam i rzekomo rozwiązujące wszystko hasła i banalne skróty myślowe. Trzeba działać, aby to zmienić. Wierzę, że to się da zrobić! Muszę próbować, tym bardziej, że ostatnio idzie chyba na gorsze… Mówiąc najdelikatniej – irytuje mnie kłamstwo, ignorancja, głupota i cynizm, ze szczególnym uwzględnieniem manipulujących nami ludzi u władzy, jak to opisałem w tekście „ŚLEPIEC?”. Nigdy nie byłem grzecznym chłopcem i zawsze szedłem pod wiatr. Próbuję i dalej będę próbował – do skutku. Jestem uparty. Nie można się zniechęcać, bo tak właśnie kłamstwu, głupocie i ignorancji dajemy fory. Cynizmem czy wyszydzaniem osiągniemy jeszcze większe zacietrzewienie i niczego nie poprawimy. Wydaje mi się, że najlepsze jest wzbudzenie refleksji u szarego człowieka – czasem nawet tak, że ktoś się nie zorientuje, ale coś mu tam, w głowie zacznie powoli kiełkować. Dla mnie to również forma terapii (głęboko się relaksuję i uspokajam – przy pisaniu jestem w innym świecie). Pisanie może być też bronią – w czasach, gdy odwieczne wartości i porządek rozpadają się w pył.

 

WO: W kontekście niezależnego myślenia, o którym Pan wspomina – czy czuje Pan, że sztuka, w tym literatura, ma dziś większą siłę oddziaływania niż media czy propaganda, czy raczej jest to walka Dawida z Goliatem?

 

JB: Obawiam się, że sztuka przez duże „S” – i żeby była jasność, nie mam tutaj na myśli własnej twórczości – stoi na przegranej pozycji wobec mediów społecznościowych, łatwych recept na rozwiązywanie trudnych spraw (wymyślonych przez propagandystów) oraz wobec potęgi manipulacyjnej mediów. Ludzie powielają wpojone im skróty myślowe i tak widzą świat. Dodatkowo sztukę dobija „spłaszczenie” gustów odbiorców, którzy zadowalają się bylejakością. Jeszcze trochę i AI, gdy przeczyta i dogłębnie przeanalizuje już wszystko, co kiedykolwiek zostało napisane, zastąpi pisarzy, ale także krytyków, dziennikarzy, piosenkarzy, muzyków, aktorów i mnóstwo innych zawodów. Nie da się tego zatrzymać! Ci, którzy nie dali się ogłupić, będą wspominać stare, dobre czasy przy piwie kupionym za resztki dochodu gwarantowanego. Dopiero po upadku cywilizacji dotrze do ludzi, którzy zostaną na tym padole, co jest/było prawdą, a co manipulacją i grą elit. Taka zawsze była i nadal jest ludzka mentalność. Bardzo chciałbym się mylić i robię wszystko, co może jednostka, aby do tego nie doszło. A może jednak świat przejrzy na oczy bez tragedii? Zobaczymy – mimo wszystko to niezwykle ciekawe (byle nie jak w chińskim przekleństwie).

 

WO: Pana najnowsza produkcja to coś innego niż pisanie, to minialbum muzyczny z 4 utworami pod wspólnym tytułem „Głupota / Stupidity”. Opowie pan coś więcej na ten temat naszym czytelnikom?

 

JB: Wymyśliłem ten utwór po napisaniu tekstu „TO!”, gdzie zwróciłem uwagę na wspaniałą „Litanię o zbawienie od głupoty” Romana Brandstaettera. Napisałem mocne, rytmiczne, melorecytowane ostrzeżenie przed wirusem bezmyślności. To nie tylko utwór – to manifest. Powstała wersja polska i angielska, obie równie bezlitosne wobec rzeczywistości. Dla fanów brzmienia polecam słuchawki i przewodnią linię basu, a dla fanów wideo poruszający teledysk, nad którym ślęczałem tygodniami i w kółko go poprawiłem. Piosenki można posłuchać jako teledysku w YouTube w wersji krótkiej, tzw. radiowej, oraz pełnej. Są również dostępne wersje audio na popularnych platformach Spotify, Apple, Tidal, YouTube Music, SoundCloud, Amazon itp.

 

WO: Pańskie utwory czerpią inspirację z konkretnych wydarzeń i historycznych refleksji. Jak wygląda Pański proces badawczy i jak przekształca Pan fakty w literacki przekaz, który ma wzbudzić refleksję?

 

JB: Wszystko, co jest w tekstach „TO!” i w piosence „Głupota”, to dla mnie, przepraszam za cytat – „oczywista oczywistość”. Wystarczy spojrzeć wstecz oraz przyjrzeć się otaczającej nas rzeczywistości. Przeżyłem już trochę lat. Nie trzeba być jasnowidzem, jak mój „PROFETA”, aby dojrzeć, do czego to może doprowadzić. Staram się także zawsze dobrze przygotować do danego tematu, uwzględniając kontekst historyczny, filozoficzny, źródła itp. Jak przekształcam to w teksty? Szczerze mówiąc, to wychodzi „z głębi mojej głowy” – dlatego tak zatytułowałem cykl moich podcastów, który zawiera teksty w wersji audio.

 

WO: Utwory takie jak „KAMIEŃ ZAGŁADY” łączą historię z science fiction. Czy gatunki literackie są dla Pana płynne? Jak łączy Pan różne konwencje, aby wzmocnić swój przekaz?

 

Jacek Berbeka

 

JB: „KAMIEŃ ZAGŁADY” jest połączeniem historii z mistyką, parapsychologią i profetyką. Podobnie, jak trochę żartobliwy, ale z poważnym zakończeniem „KONIEC ŚWIATA” (nie mogłem darować prezydentowi Rosji, a Trump jeszcze wtedy nie pokazał swojej prawdziwej twarzy). Lubię się bawić słowem, jak w „HOMONIMIE”, oraz gatunkami i kocham mieszać fakty historyczne z fikcją, czasem dodaję szczyptę parapsychologii i często Boską iskrę. Wszystkie opisywane miejsca są zawsze prawdziwe i wiele użytych epizodów, w co trudno uwierzyć, jest autentycznych (np. narodziny dziecka z dwoma twarzami, czterema rękami i czterema nogami w „KOŃCU ŚWIATA”).

 

WO: Co jest dla Pana największym wyzwaniem w procesie twórczym, a co największą satysfakcją?

 

JB: Największe wyzwanie to, aby znaleźć temat, gdzie można coś wartościowego wnieść, drgnąć jakąś strunę w głowie, a potem to się już samo potoczy. Często jeden tekst prowadzi automatycznie do drugiego. Satysfakcją jest odzew, jak komentarze na YouTube (zachęcam wszystkich i proszę o nie), a także, wbrew pozorom, hejt (najwięcej po „TO!”, „KOBIETY” i „ŚLEPIEC?”) – bo to znaczy, że coś dociera, a o to właśnie chodzi. Ucieszyło mnie niezmiernie, gdy ktoś po przeczytaniu czy wysłuchaniu powiedział „cały Jacek Berbeka”. Wtedy wiem, że udało się wypracować własny, rozpoznawalny styl.

 

WO: Tworzy Pan zarówno prozę, wiersze, jak i piosenki (melorecytacje). Czy są pewne tematy lub emocje, które naturalnie skłaniają się ku jednej z tych form? Jak dokonuje Pan wyboru formy dla danego pomysłu?

 

JB: Najwięcej jest prozy z playlisty YouTube „Ostrzeżenia” – mam tendencję do defetyzmu, a może to raczej świat ma tendencję do dystopii? Z tekstu „TO!” i z powołanej tam genialnej „Litanii o zbawienie od głupoty” Romana Brandstaettera urodził się tekst, a pod wpływem impulsu postanowiłem zrobić coś w formie piosenki/melorecytacji „Głupota/Stupidity”. Dopełnieniem był poruszający teledysk. Myślę, że ta forma muzyczna to był jednak incydent, ponieważ kosztowało mnie to za dużo zdrowia. Musiałem nauczyć się błyskawicznie mnóstwa nowych rzeczy, a na dodatek na 3 miesiące zatraciłem poczucie czasu i rzeczywistości. Inna sprawa, że mini-album 4 utworów, w 2 językach, był planem dosyć ambitnym. Teraz od miesiąca wracam do równowagi. Natomiast poezja to odskocznia – od defetyzmu, do wierszy i „RZECZY DOBRYCH”. Przez rymy częstochowskie do bardziej ambitnej poezji. Czasem, aż sam się dziwię, jaką formę przybiera moje pisanie, jak np. użycie archaicznego języka w tekstach „ZARATUSZTRA II” czy „SKRYBA”.

 

WO: Czy ma Pan ulubioną formę wyrazu i dlaczego właśnie ona?

 

JB: Krótkie, niebanalne, oszczędne w słowa opowiadania z morałem, które pobudzają do refleksji. Chętnie z zaskakującym zakończeniem jak „DAR”. Dlatego, że bardzo to lubię i w mojej opinii taka forma w obecnych czasach najlepiej skłania do myślenia.

 

WO: Wspomina Pan o „Litanii o zbawienie od głupoty” Romana Brandstaettera. Czy są inni twórcy, którzy inspirują Pana do sięgania po konkretne formy wyrazu, np. do tworzenia melorecytacji?

 

JB: Kocham czytać i wielce boleję nad zmierzchem czytelnictwa. Nie mam wybranych twórców, którzy mnie inspirują – o, przepraszam, powiem „skromnie”, że chciałbym pisać jak Ernest Hemingway (śmiech), tylko krótsze formy… ale to już chyba w innym życiu.

 

WO: Próbuje Pan zatem samotnie zmieniać współczesny świat słowami?

 

JB: Spójrzmy wokół. Widzimy świat pogrążony w chaosie, w którym coraz więcej ludzi traci wiarę w sens działania. Wydaje im się, że jednostka nie ma już żadnej sprawczości, że nic nie może zmienić. Ale to nie jest prawda. Nigdy nią nie było! Pamiętajmy o sierpniu 1980 roku – kiedy drobne, pojedyncze akty odwagi złożyły się na siłę zdolną zburzyć potężny system zła. Jesz­cze przed sierp­niem 80. – już w 1978 roku, i po in­ter­wen­cji ZSRR w Afga­ni­sta­nie w 1979 roku – z Jac­kiem Gwizdowskim, moim ko­le­gą z IX LO w Kra­ko­wie, wysprayowaliśmy setki antyradzieckich haseł i rysunków na krakowskich murach, co zostało potem uznane przez Macieja Mieziana, krakowskiego historyka sztuki, za początki graffiti w naszym mieście. Każdy z nas jest tylko maleńkim ziarenkiem piasku – samotnie nic nie znaczy. Ale jeśli będą nas miliony, wsypiemy się cicho, nieubłaganie, w tryby zła. Zatrzemy tę brutalną machinę kłamstwa, ignorancji i głupoty. Bardzo proszę wszystkich – uwierzmy jeszcze raz, a razem zmienimy świat! Z Polski może raz jeszcze wyjść iskra, zdolna wywrócić porządek zła i obrócić go w proch. Dzięki nam wszystkim! Nie potrzebujemy wielkiej rewolucji (ona zrobi się sama) – potrzebujemy przebudzenia i dużego zaangażowania społeczeństwa. A ono zaczyna się od jednego – od refleksji i niezależnego myślenia, co doprowadzi do właściwych wyborów. Potem już poleci…

 

WO: Jakie są Pana doświadczenia z budowaniem społeczności wokół „Osobliwych Intrygujących Opowieści”? Czy zauważa Pan, że Pańskie teksty rzeczywiście skłaniają ludzi do refleksji i dyskusji, tak jak Pan sobie tego życzy?

 

JB: Spotykam się z dwoma rodzajami postaw. Pierwsza – czarna dziura. Niektórzy moi znajomi zamilkli i do dzisiaj nie rozumiem, czy – gdy dowiedzieli się o tym, że piszę – doszli do wniosku, że oszalałem, czy też im się nie spodobało, a może nie wiedzą, co odpisać, bo wkładam kij w mrowisko? Szkoda, ale chyba nigdy się nie dowiem, choć mnie to frapuje. Przeciwny biegun – opinie: poruszające, daje do myślenia, wzbudza refleksję, ciągnij dalej. To daje siłę i inspiruje. Dlatego, gdy sam widzę coś fajnego, jak np. Pana fanpage „Dzienność” – daję feedback – to może być ważne dla twórcy! Martwi mnie, że serwisy w rodzaju YouTube zaczynają nastawiać się głównie na monetyzację i zarabianie na reklamach, podobnie jak media społecznościowe – chcesz być na topie – to płać. Królują tam z milionami wyświetleń młode dziewczyny w samochodach, poruszające ustami w takt znanych przebojów, i filmy pokazujące, jak przemysłowy młyn do metalu wciąga pracownika lub auto wjeżdża w tłum. O tempora, o mores! W tym samym czasie, gdy ludzie są ogłupiani i tracą czas na durne filmiki, politycy na całym świecie kręcą lody, aż miło.

 

WO: Jakie znaczenie ma dla Pana pozytywny odbiór ze strony tak uznanych postaci jak redaktor Wojciech Mann? Czy to dodaje Panu motywacji do dalszej pracy?

 

JB: To ma dla mnie wielkie znaczenie. Jestem wdzięczny red. Mannowi za bezinteresowne zaszczycenie mnie wpisem i sarkastycznym komentarzem, że ci, którzy uważają, iż wszystko jest w porządku, powinni przeczytać „TO!”, potem przeczytać jeszcze raz, a jak nie pomoże, to jeszcze raz – i tak, aż do skutku! To wielka pochwała w ustach tak uznanej osobowości. To uskrzydla. Smutny jest jednak fakt, że red. Mann jest głosem wołającego na puszczy i nikt inny z osób o dużych zasięgach nie chce pomóc. Szczególnie frustrujące jest, gdy maile lądują w koszu bez kliknięcia w załączony link, a potem w rozmowie ktoś zapewnia, że posłuchał. Kochani, na YouTube widać każde kliknięcie w dokładnych statystykach. Żal, że ludzie z ogromnymi zasięgami patrzą często tylko na koniec własnego nosa lub boją się wychylić, a w serwisach internetowych Bogiem jest klikalność. Pisarz nie jest w stanie konkurować z clickbaitem. Ale ja się nie poddaję – inicjały po Bondzie zobowiązują!

 

WO: Wydaje mi się, że Pana teksty nie tylko nie tracą na aktualności, ale wygląda na to, że coraz bardziej odzwierciedlają otaczającą nas rzeczywistość. Dziękuję za wywiad.

 

Jacek Berbeka

JB: Proszę uprzejmie i zachęcam do odwiedzenia mojej strony autorskiej: www.jb.pl, gdzie znajdą Państwo również wiele innych tekstów, jak wstrząsające "DLATEGO!", „ZARATUSZTRA I”, "MIŁOŚĆ", "BRONOCICE", "CHCIWY", czy autobiograficzny "EVEREST”, „ŚLEPIEC?”. Przy okazji pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników Portalu Pisarskiego i gorąco apeluję do każdego o pomoc w rozpowszechnianiu tekstów z playlisty YouTube "Ostrzeżenia" - nawet bez podania mojego autorstwa, ponieważ nie zależy mi na promocji nazwiska – najważniejszy jest przekaz.

 

WO: Dziękuję bardzo za wywiad.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Redakcja · dnia 17.07.2025 15:10 · Czytań: 830 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Madawydar
19/01/2026 15:48
Psychodeliczny tekst. Wyrafinowany język narracji. Dobrze,… »
pociengiel
18/01/2026 11:28
Nie zajmuję się kwestiami wynikającymi z niedouczenia… »
pociengiel
18/01/2026 10:34
Wycisz się, skocz do biblioteki, poczytaj Awantury i wybryki… »
Pulsar
18/01/2026 09:01
Dziadek był zwiadowcą w armii czerwonej? Piękne geny. To są… »
Pulsar
18/01/2026 08:50
"WRON (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego) to… »
Miladora
18/01/2026 01:53
Bardzo ładnie wyszło Ci to dopracowanie, Gert. :) Tekst, nie… »
pociengiel
17/01/2026 22:12
Dzięki Madawydar, ale PZPR WALCZY! - pozostaje aktualne.… »
Pulsar
17/01/2026 20:58
No właśnie! Były inne napisy. wrona orła nie pokona.… »
Madawydar
17/01/2026 20:50
Lato 2082 roku. Jestem studentem na urlopie dziekańskim… »
Pulsar
17/01/2026 20:48
To ciebie też chyba wyłapano jako działacza Solidarności. Z… »
Madawydar
17/01/2026 20:34
- chyba ...chwilę odwrotu w stronę... . - rzeczy nie mają… »
valeria
17/01/2026 10:57
Dziękuję serdecznie:) »
JOLA S.
17/01/2026 10:32
Lubię bajki, o smokach też. Co za emocje i to o poranku.… »
gertruda burgund
16/01/2026 22:22
Dziękuję! Pozdrawiam (: »
gertruda burgund
16/01/2026 22:18
Dziękuję bardzo za przeczytanie i komentarze! JOLA S. ,… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 09/01/2026 08:00
  • Mamy to. :) Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory :)
  • Redakcja
  • 07/01/2026 13:49
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim Portalowiczom!
  • Kushi
  • 04/01/2026 21:22
  • Wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku dla całego Portalu Pisarskiego <3 :)
  • JOLA S.
  • 01/01/2026 21:17
  • Dobry wieczór w Nowym 2026 Roku. Dawno mnie tu nie było. Piękne wspomnienia były silniejsze. Do siego dla wszystkich i do usłyszenia.
  • Janusz Rosek
  • 01/01/2026 11:11
  • Szczęśliwego Nowego Roku 2026 i spełniania marzeń.
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty