Obudziło go delikatne muśnięcie ust kobiety, z którą jest był od bardzo dawna.
− Wstawaj, zaraz przyniosę ci kawy. – Usłyszał po chwili.
Marek jak co rano obudził się przed budzikiem, ale gest Marty– jego dziewczyny - nieco go zaskoczył. Od jakiegoś czasu w ich związku panowało napięcie, a takie poranki należały do rzadkości.
To go zmotywowało do wstania. Usiadł na brzegu łóżka, przeciągnął się i założył na siebie to co akurat było najbliżej. – Jakieś spodnie dresowe i wczorajszą koszulkę. Wziąl do ręki telefon. Przez chwilę poprzesuwał palcem po ekranie i odłożył na bok.
− No i gdzie ta kawa? – Rzucił żartobliwie
− Już idzie! – Usłyszał w odpowiedzi. - Zaraz zrobię śniadanie. Ogarnij się w tym czasie.
Marek właśnie szedł do kuchni, w której pachniało świeżą jajecznicą, kiedy niespodziewanie zadzwonił telefon.
− To z pracy. Muszę odebrać.
Po krótkiej wymianie zdań, Marek szybko przebrał się w mundur i wyszedł, zapominając o śniadaniu i swojej dziewczynie.
Kilkanaście minut, i kilka skrzyżowań dalej utknął w korku. Wtedy postanowił przeprosić.
W multimediach samochodu wybrał numer i poczekał na połączenie.
− Coś się stało? – Usłyszał na powitanie.
− Dzwonili z roboty powiedzieli, że to pilne. Przepraszam.
− Rozumiem. – Marek znał swoją partnerkę wystarczająco długo, aby wyczuć w jej głosie nutkę rozczarowania. - Wracaj jak tylko będziesz mógł.
− Wynagrodzę ci to.
− Kocham cię. Do zobaczenia później.
Rozłączył się pierwszy. Miał poczucie winy i czuł żal do zainstniałej sytuacji. Usłyszał krótki dźwięk klaksonu auta stojącego za nim. To światło zmieniło się na zielone, a on był pierwszy w sznurze aut, który zawsze tworzył się w tym miejscu w godzinach porannego szczytu. Wrzucił pierwszy bieg i koła zaczęły się delikatnie toczyć. Po kilkunastu metrach sytuacja zaczęła się powtarzać. Pieprzone korki. Szef wydziału zabójstw poprosił go, aby na miejscu zdarzeniaa był jak najszybciej. Kiedy po kilku minutach znów utknął na skrzyżowaniu, zacząl sobie przypominać sprawy z przeszłości.
Jedną z jego pierwszych spraw był wisielec. Samobójstwo – ktoś z zewnątrz powiedziałby, że prosta sprawa. Przyjeżdzaż stwierdzasz zgon, sprzątasz trupa i po sprawie.
Problem polegał na tym, że faceta znalazła jego żona, a wszystko widziały dzieci. Nawet nie chce sobie wyobrażać, co musiały czuć stwierdził w myślach.
Z rozmyślań wyrwało go ponowny, ale dłuższy dźwiękklaksonu. Wtedy nie wytrzymał, na dachu pojazdu przymocował koguta i z piskiem opon zaczął przdzierać się między samochodami. Na miejsce dotarł dwadzieścia minut później.
Czynności na miejscu potrwały dłużej niż się spodziewał. Wracając późnym wieczorem do domu, wyszukał w elektronicznych mapach otwartej kwiaciarni. Kilkadziesiąt minut później stał już pod drzwiami mieszkania zadowolony, że chociaż świeżym bukietem kwiatów może wynagrodzić swojej wybrance zepsuty poranek.
Kiedy wszedł do domu, po atmosferze z poranka pozostało jedynie wspomnienie. Obiad zjedli prawie ze sobą nie rozmawiając. Co prawda Marta zagadywała go i pytała o szczegóły sprawy, ale Marek wymijająco odpowiadał półsłówkami. Po kilku takich wymianach dała sobie spokój.
Po skończonym posiłu rozeszli się każde w swoją stronę. Marta wróciła do ulubionego serialu na Netfliksie, a Marek poszedł do swojego pokoju, który traktował jak gabinet.
Właśnie kończył się odcinek, kiedy Marta usłyszała wystrzał. Wbiegła do pokoju, Na krześke siedział Marek. Głowę miał przechyloną na bok, a ze skroni sączyła się cieńka strużka krwi. W prawej ręce trzymał pistolet, a na biurku leżała koperta.







Pozdrawiam.
może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt