Rozpacz zaprowadziła go w jedyne miejsce, gdzie upatrywał ratunku przed szaleństwem – do komnat matki. Cesarzowa Awital przyjęła go oczywiście, ale z niepokojem, jakiego doświadczyć może tylko kobieta widząca swoje dziecko targane sztormem skrajnych emocji.
- Ona mnie nie chce, matko! – jęknął żałośnie i opadł przed nią na kolana, po czym ukrył twarz w dłoniach.
Cesarzowa podeszła do syna i położyła mu rękę na głowie, nie wiedząc, co począć, co powiedzieć, aby nie pogłębiać jego desperacji.
- Nienawidzi mnie…
- To nieprawda, synu.
- Skąd możesz to wiedzieć, matko?
Podniósł na nią szeroko rozwarte oczy, w których zatliła się rozpaczliwie pochwycona nadzieja.
- Skąd wiesz, matko? – powtórzył spokojniej.
- Wstań, dziecko.
Cesarz podniósł się. Ruchem ręki wskazała mu sofę i oboje usiedli.
- Rozmawiałam z nią jednego wieczora. Tego, że cię nie nienawidzi, jestem całkowicie pewna.
Słowa te wypowiedziane ze szczerym przekonaniem, zadziałały jak lekki powiew na rozpalone gorączką nerwy. Powrócił mu spokój i opanowanie. Był gotów rozmawiać z nią, otworzyć się i wysłuchać wszystkiego, byle tylko pomogła mu znaleźć lekarstwo na jego bolączkę.
- Proszę, powiedz mi matko, dlaczego tak uważasz?
- Jej zachowanie ją zdradza. Zauważyłam to od razu. Nie umiałaby stłumić tak silnego uczucia, jakim jest nienawiść, a nie okazała go ani razu.
- A jednak przepadło…straciłem ją…
- Teraz ty mi powiedz, co cię dręczy?
Pytała, choć intuicja już dziś rano podpowiedziała jej, co wydarzyło się dzień przed odjazdem Ilwanki. Nie znała jednak szczegółów, a te były konieczne do znalezienia środka zaradczego.
Cesarz westchnął ciężko. Jąkając się opowiedział jej przebieg rozmowy, a raczej kłótni z królewną. Awital nie przerywała, ale zdała sobie sprawę, że jej syn nie widzi w swoim zachowaniu niczego na tyle zdrożnego, co mogłoby być przyczyną odrzucenia go przez królewnę. W jego głosie wciąż przebijała raczej uraza niż skrucha. I bez jego wyznania była w stanie domyślić się, że to nie Eileen ponosiła pełną odpowiedzialność za swój wybuch.
- Ona jest taka szczera, naturalna - rzekła cesarzowa. – Pomyśl, czy kiedykolwiek przy tobie udawała?
Nagle jak żywa stanęła mu przed oczami scena, gdy Eileen dokończyła recytować rozpoczęty przez niego poemat. Była naprawdę poruszona. Oboje poddali się uniesieniu. Nie! To nie mogło być ułudą!
- Nie wydaje mi się, matko…
Miał mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyło go, że może jednak nie był jej obojętny. Może dlatego z takim bólem wyrzucała mu jego zbrodnie. Zbrodnie. Nigdy wcześniej nie postrzegał swoich czynów w takiej kategorii. Zimny dreszcz przeszedł mu po plecach.
Wstał i zaczął się przechadzać nadając swojej refleksji tempo, w którym był w stanie odróżnić poszczególne myśli. Awital przyglądała mu się z radością matki, która widzi zalążek przemiany rozwijającej pędy w sercu grzesznego dziecka. Nie zakłócała zewnętrznej ciszy, usuwając się w cień, aby nie stać na drodze światła przebijającego się przez rzednący w jego duszy mrok.
* * *
Gdy po raz kolejny poczuła w płucach powietrze ojczystej ziemi, jej pogrążone w martwocie serce zabiło szybciej. Westchnęła na poły z ulgą, na poły z obawą, która nasilała się w miarę przybliżania się do Sillii. Nie za bardzo pamiętała przebieg podróży. Upłynęła dość szybko i spokojnie. I tak większość czasu spała albo bezmyślnie wpatrywała się w dal. Wyćwiczyła się w unieruchamianiu wzroku, blokując w ten sposób rozpędzony kołowrót bolesnych wspomnień i przewidywań.
Scathia cieszyła się, że ich tułaczka dobiega końca. Była przemianą Eileen i za wszelką cenę zamierzała jej pomóc. Jej dotychczasowe zabiegi okazały się nieskuteczne. Eileen była na nie zupełnie nieczuła. Służąca najwięcej liczyła na pomoc Dagmary, która sama wiele w życiu przeszła i na pewno najlepiej zrozumie młodszą siostrę.
Co do Bedy, to postanowiono, że najpierw powróci razem z innymi do Ilwany, a potem, król Luka wyprawi go do Ermanii, poprzedzając jego przybycie listem do Marilisy, która wciąż dzierżyła stery królestwa po śmierci brata. Zdążyła wydać Adę za swojego byłego narzeczonego - księcia z Południa, które to małżeństwo zapewniło Ermanii silniejszą pozycję na kontynencie. Jakim cudem książę zgodził się na zamianę - pozostaje tajemnicą. Podobno obawiał się, że Marilisa będzie chciała mieć zbyt duży wpływ na jego rządy po tym jak została regentką Ermanii i zasmakowała władzy. Za obopólną zgodą, zerwano zaręczyny, a książę przeniósł swe względy na drugą siostrę Mella.
Beda obawiał się, że kuzynka nie ustąpi z tronu bez walki. Jej działania znacznie przyczyniły się do umocnienia jej pozycji na tronie.
- Będzie chciała mną sterować, znam ją – rzekł niezadowolony do junkra Faro. – Ale gotów jestem bić się o swoje.
Tymczasem przybliżyli się już do stolicy Ilwany. Był ciepły wiosenny wieczór. Zwiększająca się bliskość zamku, potęgowała niepokój Eileen. Za chwilę miała skonfrontować niedaleką przeszłość z teraźniejszością.
Wpuszczono ich przez bramę. Słudzy pobiegli poinformować mieszkańców zamku o długo wyczekiwanym powrocie królewny i jej towarzyszy. Szybko znaleźli się w przedsionku do sali tronowej. Zanim Eileen zdołała rozróżnić poszczególne osoby, Iris podeszła do niej i uścisnęła ją serdecznie.
- Eileen! Jak to dobrze, że już jesteś! – powiedziała i objęła jej twarz, aby lepiej się jej przyjrzeć.
Promienny uśmiech zniknął z twarzy królowej, a zastąpił go wyraz strapienia.
- Jesteś strasznie blada! Czy Qatrin nie ma dość słońca?
- Też cieszy mnie twój widok, Iris – odparła nieznacznie ożywiona.
Potem podeszła do Luki.
- Mam ci coś do powiedzenia – szepnęła mu.
Każdy poseł wypowiadając takie słowa musiałby wyprowadzić władcę z równowagi. Luka zmartwiał na chwilę. Od chwili jej wyjazdu dręczyły go złe przeczucia, które mogły się potwierdzić. Obiecał, że wysłucha ją, gdy tylko odpowiednio ugości Bedę. Wobec zaistniałych okoliczności, zajęło mu to zaledwie piętnaście minut, po czym usprawiedliwiając się przed ermańskim księciem pilnością wypełnienia obowiązków w związku z zakończeniem poselstwa, pozostawił gościa na pastwę uprzejmości księcia Cathala.
Eileen ze szczegółami opowiedziała bratu wydarzenia podczas całej wyprawy łącznie z zabiciem Shawna i porwaniem Scathii, kończąc na niefortunnym zajściu na balkonie ogrodowym w pałacu cesarskim. Król załamał ręce i pobladł częściowo z gniewu, częściowo z przerażenia. Zdawał się nie zwrócić uwagi na tragiczne okoliczności śmierci części świty Eileen w Cesarstwie. Bardziej wstrząsnęły nim odrzucone oświadczyny cesarza.
- Tak strasznie żałuję! Tego nie da się cofnąć… – jęknęła królewna.
- Nie na ciebie jestem zły, siostro – rzekł Luka zdławionym głosem. – Sprowokował cię, podjudził. Jeśli chciał nas zaatakować, i tak to zrobi. Szukał pretekstu.
Wiedziała, że brat jej nie potępi, ale myślała, że mimo wszystko uzna ją za winną niebezpieczeństwa grożącego królestwu. On jednak mówił z pełnym przekonaniem, nie tylko dlatego, żeby ją pocieszyć.
- Jego perfidia nie zna granic! Bezczelny łotr! Chce wprowadzić chaos w Ilwanie, ale to mu się nie uda, o nie…Nie przejmuj się, nie myśl o tym więcej.
W końcu ustąpiło napięcie, które trzymało jej serce w żelaznym uścisku. Odetchnęła tak, jakby dusza miała opuścić jej śmiertelną powłokę.
Postanowiła zwierzyć się jeszcze tylko Scathii. Nie chciała stracić jej przyjaźni. Żałowała, że odnosiła się do niej ostatnio ozięble, ale wierna Scathia wybaczyła jej bez wahania.
- Gdybym tylko wiedziała, jak bardzo cierpisz, pani! Może udałoby mi się znaleźć pociechę! – powiedziała z lekkim wyrzutem, ale jej wzrok przeczył wszelkiej ukrytej urazie.
Panowie byli bardzo oburzeni postępowaniem cesarza, który bez zgody ich króla chciał wziąć za żonę jego siostrę, a jej odmowę użyć jako podstępnego pretekstu do wywołania wojny. Luka zataił przed nimi, jak dokładnie wyglądała ta odmowa, nie chcąc narażać Eileen, a przy okazji i siebie na ich gniew. Nie wiedział, czy prawda o tym i tak kiedyś się nie wyda, ale postanowił zachować ją dla siebie i księcia Cathala, któremu ufał. Palatyn z początku bardzo zafrasowany postępkiem królewny, doszedł do wniosku, że to i tak nie ma zbyt dużego znaczenia, jeśli chodzi o samą wojnę.
- Ale z drugiej strony…może zemścić się osobiście.
- Co przez to rozumiesz, książę? – spytał Luka doradcę.
- Nie wiem, w co gra ten smarkacz – odparł rozeźlony. – Ale nie dam mu skrzywdzić mojej rodziny!
Luka uświadomił sobie, że chodziło mu o Iris. Do rozwiązania pozostał już tylko miesiąc. Co jeśli cesarz wyciągnie rękę na nią i jej dziecko? Król ustalił z księciem, że Iris powinna wyjechać.
- Tylko gdzie? Mimo wszystko nie liczyłbym na Ermanię – stwierdził Luka. – Nie mamy już innych sprzymierzeńców. Koalicja rozpadła się.
- Ale nikt nie zaatakuje Księstw Południa. Możemy napisać do tamtejszych książąt, powołując się na dobre stosunki z Ermanią. Ada wyszła za jednego z tamtejszych władców.
- Nie ma innej rady.
Na odpowiedź przyszło im czekać dłużej niż na rozwój wydarzeń, które przekreśliły jej znaczenie.

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.





Pozdrawiam.Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt