Zachody słońca zazwyczaj nie wywoływały w nim nic, poza chęcią na sen. Dużo sypiał. Dużo też pracował. Pełna równowaga.
Nie miał zwierząt. Nie dlatego, że ich nie lubił, lecz dlatego, że mógłby się przywiązać. Przyjaciół unikał. Kontakt z nimi ograniczył do minimum, aż pewnego razu całkowicie zanikły. Im mniejsza ilość przyjemnych chwil, tym mniej tęsknot, rozczarowań, złości i powątpiewania. Nie był też aktualnie w związku. Kiedyś coś do kogoś czuł, lecz większe było rozczarowanie i smutek po rozstaniu, niż szczęście związane z bycia z kimś. Wymazał to z pamięci. Wbrew sobie jednak pałał patologiczną miłością do dziewczyny z obrazu nad łóżkiem. Może właśnie dlatego, że wisiał akurat w tym miejscu zasypiał śniąc o niej i budził się marząc, że teraz jest w kuchni i parzy kawę dla nich obojga. Dosyć często wydawało mu się, że mija ją na ulicy. Innym razem widział wśród tłumy, a jeszcze innym spacerującą z psem. Widywał ją nazbyt systematycznie, może właśnie dlatego nie mógł wymazać jej twarzy z pamięci? Zaczął więc marzyć… Wyobrażał sobie, że zaraz wejdzie do sypialni w niebieskiej sukience. Uśmiechnięta. Czarująca. Zamiast tego usłyszał dzwonek do drzwi. Rzadko miewał gości. Nikogo się nie spodziewał, jednak wstał. Narzucił na siebie ubrania leżące na krześle i z lekką konsternacją ruszył w kierunku drzwi wejściowych. Przez wizjer nikogo nie dostrzegł. Otworzył. Po drugiej stronie stał starszy pan.
– Dzień dobry sąsiedzie. Mieszkam na górze i chciałem pożyczyć… – wetknął głowę do środka, jakby chciał ocenić majątek właściciela mieszkania, aby wybrać najbardziej drogocenną rzecz – szklankę oleju.
Bogdan, chętnie pożyczyłby panu nieznajomemu olej, gdyby nie kiełkujące w jego głowie myśli. Pierwsza: przecież to on mieszka na najwyższym piętrze. Druga: jest piąta rano. Trzecia: Facet nie ma naczynia, pewnie potrzebuje tylko kubka, a olej to jedynie pretekst. Czwarta: idiotyczna była myśl trzecia…
W końcu się poddał, uznając, że jego mózg pozostał w fazie REM.
– Wie pan… – zaczął, aby jakoś sprawnie zniechęcić starszego pana do pożyczania od niego czegokolwiek – bo ja… nie mogę…
– Tak wiem, dlatego tu jestem. Wpuścisz mnie?
– Chyba nie bardzo rozumiem… Czego pan właściwie chce?
– To nie jest ważne, czego ja chcę, ale czego ty chcesz, czego potrzebujesz.
– Teraz? To… najbardziej spokoju.
– Przepuść mnie. – Nie czekając na jakikolwiek ruch właściciela mieszkania przedarł się pod jego ręką trzymającą drzwi, co wywołało w Bogdanie popłoch, nie tylko dlatego, że ktoś wtargnął do jego oazy, ale też dlatego, że staruszek uczynił to z taką gracją, zwinności i sprytem, że mężczyzna pomyślał o tym, że to niemożliwe, aby jego nachalny gość miał tyle lat na ile wygląda. Rozsiadł się wygodnie na krześle i gestem nakazał zrobić to samo Bogdanowi. Ten uczynił to machinalnie, a może zadziałała na jego dolną partię ciała jakaś nadzwyczajna siła grawitacyjna, bo zdecydowanie za szybko usiadł i do tego w sposób nader służalczy.
– Przede wszystkim musisz wiedzieć o tym, że też nie mam ochoty tu być. To swego rodzaju kara – zaczął staruszek.
– Żona wysłała pana po olej za karę?
– Chciałbym, ale to jest bardziej skomplikowane. Widzisz… Ja mam za zadanie sprawić, abyś, zanim umrzesz, a stanie się to na pewno, doznał szczęścia.
– Słucham? Umrę?
– Spokojnie. Nie zaraz, ani nawet nie szybko. Kiedyś tam, jak każdy, ale to ciebie wylosowałem jako ODO.
– ODO?
– Obiekt Do Ocalenia.
– Jestem ateistą, żeby było jasne. Jeśli pan jest z jakiegoś odłamu religijnego, sekty, czy czegoś podobnego, to proszę opuścić mój dom.
– Chciałbym, ale nie mogę. Widzisz, zostajemy wysyłani do obiektu i jeśli mu nie pomożemy, to znaczy nie sprawimy, aby był szczęśliwy, to ponosimy klęskę. Klęska powoduje cofanie do okresu niemowlęctwa, wyzerowanie dotychczasowych zasług i kolejne lata ciężkiej pracy w roli MO, czyli Mającego Ocalać. Jedno potknięcie i wszystko od początku. Czy to nie jest niesprawiedliwe? A jeśli ocalimy stu, wtedy zyskujemy kolejny stopień – CS, czyli Człowieka Spełnionego. Przybieramy wtedy optymalną postać, zazwyczaj jest to wiek około trzydziestu lat, niektórzy wolą wyglądać młodziej, to już kwestia indywidualna. I wtedy zaczynam żyć naprawdę, żyć dla siebie. A tak się składa, że jesteś moim setnym. Odczuwam ogromną presję, której nie miałem przy poprzednich dziewięćdziesięciu dziewięciu…
Bogdan słyszał o ucieczkach z domu wariatów. Nie sądził jednak, że jedna z tychże historii stanie się jego udziałem.
– To może pan się czegoś napije? – zapytał grzecznie, aby czymś zająć gościa i dać sobie czas na zadzwonienie do odpowiednich służb.
– Wiesz, że miałem być młodą kobietą. Ale po zapoznaniu się z twoją teczką, uznałem, że starszy facet bardziej poskutkuje niż jakaś laska. Mógłbyś się zakochać, a to największe złamanie protokołu. Jeden z nas odwzajemnił to uczucie. Pozostał w przybranym ciele. Nawet założył rodzinę, ale… Oni nie zapominają. Wszystkie jego dzieci zostały MO bez możliwości awansu na CS. Tak bez końca.
Bogdan nie wiedział co ma robić. Jego racjonalna część krzyczała: uciekaj, to wariat! Zaś ta uczuciowa, prosiła: daj mu szansę, to tylko pogubiony człowiek. Posłuchał tej drugiej. Dowiedział się, że starszy pan przyjął imię Seweryn i miał zaledwie miesiąc na sprawienie, aby Bogdan był szczęśliwy. Plan był taki, że musi częściej wychodzić z domu. Poznać więcej ludzi i aktywnie spędzać czas. Wszystko było już doszlifowane w kwestii realizacji planu, gdy Bogdan zapytał:
– Co sprawia, że człowiek jest szczęśliwy?
– Jak to co? Przyjaciele. Pasje. Samorozwój. No przecież wiesz, każdy to wie.
– A jeśli ja jestem szczęśliwy? Jeżeli to co mam jest moim apogeum możliwości w osiągnięciu radości?
– Ale jak? Że co? Obraz na ścianie?
– Jestem samotnikiem. Zawsze byłem. Nie muszę być z kimś, aby zaznać szczęścia. Nie muszę być aktywny, abym czuł się spełniony. Nie muszę nic nikomu udowadniać. Cenię sobie spokój i to mnie najbardziej uszczęśliwia.
Seweryn tego się nie spodziewał. Jego podopieczni, po wstępnym szoku, pooddawali się mu całkowicie. Zdobywali awans w pracy, zakładali rodziny, brylowali w towarzystwie, ale Bogdan widać inaczej postrzegał szczęście. Postanowił jednak, że tak łatwo się nie podda.
– Chłopie! Chcesz rozwalić system? – zapytał z poirytowaniem. – Co ty wiesz o szczęściu?
– Wiem tyle, że jestem szczęśliwy, a moja osobowość zbita w okowy aktywności, których nie znoszę, bardzo by ucierpiała. Zrozum! Jestem szczęśliwy.
– I co mam teraz z tobą zrobić? – zapytał Seweryn.
– Może wypijemy piwo i to omówimy?
– O piątej nad ranem?
– Czas jest nieistotny, istotne są nasze ustalenia.
Jak postanowili, tak też uczynili. Seweryn sporządził raport, z którego wynikało, że Bogdan jest jednostką, której definicja szczęścia nie mieści się w odgórnie ustalonych wytycznych. Owszem spowodowało to niemałe zamieszanie, ale przecież zawsze są wyjątki od reguły. Seweryn został przesunięty na inny obiekt, który poddał się całkowicie wdrażaniu w bycie szczęśliwym i przysłużył się Sewerynowi w staniu się Człowiekiem Spełnionym.
Seweryn przyjął postać optymalną i postanowił odwiedzić Bogdana, o którym nie potrafił zapomnieć, zapewne przez jego upór i konsekwencję.
Stojąc przed drzwiami jego mieszkania zapukał zdecydowanie:
– Dzień dobry – usłyszał z ust zaskoczonego Bogdana. – W czym mogą pani pomóc?
– Skoro ja tobie nie pomogłem, to ty mi też nie możesz pomóc.
Bogdan stał osłupiały i po prostu przyglądał się kobiecie przed nim.
– To ja Seweryn.
– Seweryn? Ale…
– Tak wiem, jestem młodszy i ładniejszy.
– Jesteś żywcem wyjęty z mojego obrazu…
– Zawsze bardziej czułem się kobietą.
– Jesteś moim ideałem…
– Tak wiem, ale możemy zostać tylko kumplami.
I zostali kumplami, z czasem przyjaciółmi, chociaż i tak wszyscy wokół podejrzewali ich o romans, do którego jednak nigdy nie doszło.

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.





Pozdrawiam.
może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt