Nie do pary - Fragment szesnasty - Janusz Rosek
Proza » Obyczajowe » Nie do pary - Fragment szesnasty
A A A

Fragment szesnasty

 

Życiowe zawirowania

 

          Nie upłynęło więcej niż dwa tygodnie, kiedy matka Dobromira umówiła się z panem Przypadkiem na wspólny obiad do restauracji VIDOK. Restauracja ta znajduje się na siódmym piętrze budynku, przy Alei Zygmunta Krasińskiego 1, nad Domem Towarowym „Jubilat”. Ojcumiła znała tę restaurację. Chodzili tam z Bożydarem w okresie narzeczeństwa i później w trakcie małżeństwa. Z tarasu rozciąga się piękny widok na Wawel, Skałkę i zakole Wisły. Szybka winda wywozi gości na samo miejsce. Wykwintne menu pozwala degustować się jedzeniem i winami. Ucieszyła się z propozycji Jacka. Pan doktor zrobił na niej bardzo dobre wrażenie i miała nadzieję kontynuować tę znajomość.

Po południu Jacek podjechał swoim Fiatem 125 pod blok Ojcumiły i udał się pod wskazany adres. Zaopatrzony w bukiet kwiatów stanął pod jej drzwiami i zapukał. Chyba dla hecy przesłonił kwiatami swoją twarz. Drzwi otwarł Dobromir. Widząc obcego mężczyznę, zapytał:

 

 — Te kwiaty, to dla mnie?

Zaskoczony lekarz odsłonił twarz i się przedstawił. Nie spodziewał się spotkać nikogo poza Ojcumiłą. Speszył się widokiem jej syna.

 

 — Ja do pana mamy, jak mniemam. Zapewne mam przyjemność z Dobromirem?

 

Słysząc rozmowę Jacka z synem Ojcumiła podeszła do drzwi i zaproponowała:

 

— Wejdziesz na chwilę? Muszę jeszcze poprawić makijaż.

 

— Wyglądasz zjawiskowo — odpowiedział doktor Jacek. Nie będzie na sali piękniejszej niewiasty. Czuję się zaszczycony.

 

Nie przesadzał. Ojcumiła była piękną, wysoką kobietą o jasnych włosach i niebieskich oczach. Makijaż i droga biżuteria dodawały jeszcze jej blasku. Zadbana, obyta, wysławiająca się w sposób nienaganny sprawiała wrażenie osoby szlachetnie urodzonej. Imponowała Jackowi. Był szczęśliwy. Dumny otworzył jej drzwi, ujął pod rękę i poprowadził do samochodu. Pojechali. Obiad był znakomity. Wino wytrawne. Widoki zapierające dech w piersiach. Siedzieli na tarasie i rozmawiali. Ogólnie o życiu. Ojcumiła zauważyła, że Jacek niechętnie wraca do przeszłości, zwłaszcza do dzieciństwa. Próbowała go podpytać o jakieś szczegóły z jego młodości, ale nie osiągnęła zadowalających efektów. Zaczęła więc opowiadać o sobie, o swoim dzieciństwie, o pracy, o nieudanym małżeństwie i o wypadku na motocyklu. Wspomniała również o swoich rodzicach. Opowiedziała Jackowi, jak Kacper wyniósł ją z płonącego domu, w którym zginęła jej rodzona matka, jak razem z Barbarą zaopiekowali się nią i uznali za swoją córkę, jak wspierali ją przez całe jej dotychczasowe życie. Spojrzała na przyjaciela i dostrzegła w jego oczach łzy. Zdziwiona zapytała:

 

— Tak się przejąłeś historią mojego nieudanego życia? Nie zamierzałam wprawiać cię w zakłopotanie. Przepraszam.

 

Jacek Przypadek wytarł łzy i uśmiechnął się, mówiąc:

 

— Będąc dzieckiem, wydawało mi się, że jestem najbardziej poszkodowanym człowiekiem na świecie, miałem żal do mojej matki za to, że musiałem wychowywać się bez ojca, jak sierota. Słuchając twojej opowieści zrozumiałem, że matka starała się zapewnić mi dom i normalne życie, kiedy zostawił nas jej mąż, bo nie był to mój ojciec.

 

Ojcumiła ujęła Jacka za rękę i powiedziała:

 

— Twoja matka jest wspaniałą, kochającą kobietą. Chciałabym ją poznać, jeżeli nie masz nic przeciwko.

 

Mężczyzna spojrzał na Ojcumiłę. Zerknął na zegarek i powiedział:

 

— Możemy dzisiaj? Za godzinę mama wraca ze szpitala. Miała dyżur od rana do szesnastej. Będzie bardzo szczęśliwa, mogąc cię poznać. Tyle jej o tobie opowiadałem, że nic jej nie zaskoczy.

 

Propozycja doktora Przypadka mocno zaskoczyła Ojcumiłę. Nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji. Zastanawiała się przez chwilę. Z jednej strony uważała to za nieodpowiednie zachowanie, nachalne i natarczywe, z drugiej jednak bardzo chciała poznać tę kobietę. Pojechali.

Matka Jacka po przyjeździe do Krakowa kupiła małe, dwupokojowe mieszkanie w starej kamienicy na Grzegórzkach. Nie było ono ani wygodne, ani ustawne. Było jednak jej, własne. Miała w nim swój kąt. Azyl, w którym mogła się ukryć ze swoim nieślubnym synem, z dala od raniących języków nieprzychylnych jej sąsiadów i rodziny męża. Na życie zostało jej niewiele. Podjęła więc pracę, aby zapewnić sobie i chłopcu środki do życia. Dodatkowo uczyła się na pielęgniarkę. Było trudno, ale nie poddawała się. Wychowała i wykształciła Jacka na lekarza.

Na ulicy Karola Chodkiewicza ruch był niewielki. Stanęli autem tuż przed bramą wjazdową. Mieszkanie Zuzanny znajdowało się na parterze. Należało pokonać kilka niewysokich schodów. Doktor Przypadek troskliwie opiekował się Ojcumiłą, pomagając jej wejść do mieszkania. Matki jeszcze nie było. Jacek zrobił herbatę i ukroił po kawałku drożdżowego ciasta. Usiedli. Po chwili do mieszkania weszła Zuzanna. Nie była zaskoczona obecnością kobiety. Podeszła i się przywitała.

 

— Zuzanna jestem, matka Jacka. Pani to zapewne Ojcumiła. Jacek od paru tygodni nie przestaje o pani opowiadać.

 

— Miło mi to słyszeć — odpowiedziała kobieta. Bardzo chciałam panią poznać. Jacek mi tyle o pani opowiadał.

 

Zuzanna westchnęła głośno i powiedziała:

 

— Miał tylko mnie. Jest owocem mojej przelotnej miłości. Przez moje Zauroczenie pewnym mężczyzną i jedną chwilę słabości zgotowałam temu chłopcu piekło na ziemi. Mąż nas zostawił na pastwę losu i wyrzekł się nas, ludzie na wsi nie pozwalali o tym zapomnieć.

 

— Żałuje pani tej chwili zapomnienia? — zapytała Ojcumiła, spoglądając na Jacka. Wychowała go pani na wspaniałego człowieka.

 

— Nie żałuję. Nigdy nie żałowałam. Kochałam jego ojca i nic tego nie zmieni. Kacper był dobrym, uczciwym człowiekiem. Jacek jest taki sam.

 

— Moim zdaniem to imię nadaje człowiekowi cechy jego charakteru. Mój ojciec również miał na imię Kacper i także był wspaniałym człowiekiem. Co za zbieg okoliczności! Jak się państwo poznaliście?

 

Zuzanna zamyśliła się i powiedziała:

— Była wojna. Niemcy atakowali z ogromną siłą. Szybko parli na przód. Nasi żołnierze stawiali opór, ale przegrywali. Wielu zginęło. Inni trafili do niewoli, a jeszcze inni próbowali się wydostać z okrążenia i dołączyć do innych walczących jeszcze polskich oddziałów. Tak poznałam Kacpra. Był ranny w pierś. Szukał schronienia. Nie mogłam pozwolić mu umrzeć. Zaopiekowałam się nim.

 

— Co za historia! — wtrąciła zafascynowana Ojcumiła. Gdzie wtedy mieszkaliście? — zapytała.

 

— W takiej małej wsi na Kielecczyźnie. Nazywała się Zabrnie.

 

— Co było dalej? — dopytywała Ojcumiła.

 

— Ludzie ze wsi przyprowadzili do nas rannego Kacpra. Nasz dom stał na uboczu, z dala od drogi i innych zabudowań. Zostawili go, postrzelonego w klatkę piersiową. Opatrywałam i pielęgnowałam rannego przez kilka tygodni. Wykurował się.

Był przystojny, wysoki. Spodobał się mnie. Lekko utykał. Podobno to skutek odniesionej rany w wojnie z Bolszewikami. Czasami kasłał takim suchym kaszlem, bo kula uszkodziła mu płuco.

 

Ojcumiła słuchała tej opowieści i zaczynała podejrzewać, że jej ojciec i ojciec Jacka to ta sama osoba. Nie przerywała jednak Zuzannie. Ona zaś mówiła jak nakręcona:

 

— Któregoś dnia oddałam mu się i kochaliśmy się namiętnie, nie zdając sobie sprawy, że córka nas podgląda. Zazdrosna gówniara sprowadziła do domu Niemców, żeby zabrali Kacpra, jako dezertera. Dostał się do niewoli. Nigdy więcej go nie widziałam. Po paru tygodniach dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mąż po powrocie z wojny nie uznał syna i wyjechał do Francji, zabierając Zośkę ze sobą. Zostaliśmy sami. Ludzie nie dali żyć. Musieliśmy uciekać ze wsi. Schroniliśmy się tutaj, w Krakowie i tak sobie żyjemy. Jacek to mój skarb. Niczego nie żałuję.

 

Ojcumiła wysłuchała do końca wypowiedzi Zuzanny i zapytała:

 

— Czy to możliwe, że pani Kacper i mój ojciec to ta sama osoba?

 

Zuzanna poderwała się na równe nogi, jakby obawiała się reakcji Ojcumiły. Spojrzała na dziewczynę i pokręciła przecząco głową.

 

— Nie, to niemożliwe! Mój Kacper zginął w niemieckiej niewoli! Poza tym on był starszy. Pani ojciec zapewne był od niego młodszy. To nie może być prawda.

 

Zapadła grobowa cisza.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Janusz Rosek · dnia 10.09.2025 14:21 · Czytań: 319 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
x.jdx
16/03/2026 09:52
Afrodyto, dziękuję za tak uważne czytanie. Cieszę się, że… »
gitesik
15/03/2026 15:46
Juda z Kariotu był skarbnikiem apostołów. Dzięki temu… »
nicekk
15/03/2026 15:18
Zawsze zastanawiam się, czy takie zestawienie natury,… »
gitesik
15/03/2026 15:03
Dziękuję Afrodyta za wspierający moją twórczość komentarz.… »
Afrodyta
15/03/2026 10:15
Niepokojący tekst, historia zbudowana jakby na nieustającym… »
Afrodyta
15/03/2026 10:04
Poruszający wiersz, w którym podmiot liryczny staje się… »
Afrodyta
15/03/2026 09:57
Czyta się jednym tchem i nie da się od tekstu odwrócić… »
lens
13/03/2026 23:02
A mnie zastanawia skąd wiesz, że w gabinecie... Dzięki że… »
retro
11/03/2026 23:39
Przepraszam, że tak późno wrzucam komentarz, ale musiałam… »
retro
06/03/2026 21:23
Mógłby to być amstaff »
spawngamer
06/03/2026 19:39
Początek brzmi jak wstęp do horroru o psychopacie do słowa -… »
Florian Konrad
05/03/2026 19:32
Dziękuję za super komentarz! »
valeria
04/03/2026 13:33
Myślę, że każdy po swojemu interpretuje:) spoko, moja wiosna… »
Mahen
04/03/2026 09:19
Bo z krytykowaniem jest jak z pisaniem wierszy. Trzeba to… »
retro
03/03/2026 15:36
Gertrudo, wybrałaś trudny obraz, do którego stworzyłaś… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 03/03/2026 11:35
  • Gratulacje! Wrzuciliśmy newsa!
  • Zbigniew Szczypek
  • 01/03/2026 13:50
  • Janusz - serdecznie Ci gratuluję sukcesu wydawniczego i gorąco pozdrawiam - Zbyszek ;-}
  • Janusz Rosek
  • 01/03/2026 09:15
  • Witam wszystkich bardzo gorąco. Chciałbym przekazać Wam, że od dnia 18 marca 2026 roku na rynku wydawniczym dostępna będzie moja książka "Cień nad Wieliczką" w wersji drukowanej. Pozdrawiam.
  • Darcon
  • 15/02/2026 18:12
  • Hej, Wszystkim w ten zimowy wieczór! Właśnie zamieściłem wyniki konkursu "Malowanie słowem"! Czytajcie, gratulujcie i przyjmujcie gratulacje od innych. :) Pozdrawiam.
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:56
  • Niestety, z tych reklam Portal się utrzymuje, ale spróbujemy je wykluczyć tak, żeby nie utrudniały nawigacji, tylko potrzebujemy skrinów
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:53
  • Zbyszku, podeślij skrina na maila redakcyjnego. Polecamy bloker reklam dla Firefoxa, wtedy portal jest wyczyszczony: [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 09/02/2026 22:07
  • Wiktorze - mam jakąś "kotarę" na dole głównej strony, towarzyszącą mi na każdej stronie, Tak samo jakaś ikonka "kurs kreatywnego pisania"-te dwie rzeczy blokują. Ile razy chcę coś napisać, odświerzam.
  • Wiktor Orzel
  • 09/02/2026 15:02
  • Zbyszku, o jakie nakładki chodzi? Podeślesz na maila redakcyjnego screeny?
  • gertruda burgund
  • 06/02/2026 18:48
  • szkoda że MALOWANIE SŁOWEM to tylko pięć tekstów... :( może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty