Był gorący, lipcowy dzień. Powietrze unoszące się nad miastem drgało, jakby pod ziemią ktoś odkręcił kurek z palnikiem. Niebieski tramwaj sunął po szynach rozpalonych niemal do czerwoności. Klimatyzacja nie działała.
- Nawet mój pies tak nie śmierdzi jak wytarza się w gównie – powiedziała młoda dziewczyna do kolegi przeciskając się między ludźmi w tramwaju. Oboje zatykali nosy i rozglądali się po wagonie chcą namierzyć źródło smrodu. Odór z każdym oddechem gęstniał sprawiając, że co wrażliwszych pasażerów zaczęło zbierać na wymioty.
Kiedy tylko drzwi się otwierały każdy otwierał usta, żeby złapać choć odrobinę świeżego powietrza. To jednak zaraz po dostaniu się do tramwaju mieszało się z odorem i ginęło w dusznym smrodzie.
Kiedy na kolejnym przystanku drzwi się otworzyły weszło kilka osób pośpiesznie robiąc zniesmaczone miny i zasłaniając nos dłonią. Na końcu wjechał wózek z małym dzieckiem. Kiedy mama wyczuła smród chciała się wycofać, ale drzwi się szybko zamknęły odcinając drogę ucieczki.
Wszystkie oczy pasażerów skierowały się na małą dziewczynkę siedzącą w wózku. Dziecko ubrane w śliczną różową sukienkę w jeden rączce miało grzechotkę, a drugą wyciągnęło przed siebie gdzie na jednym z krzeseł siedziało coś ciemnego.
Cuchnąca postać miała na sobie wiele warstw łachów, tak jakby po każdej zimie ubrania przyklejały się do skóry, a na nie wkładane były kolejne poplamione koszule, bluzy i swetry. Każda warstw pokryta była zaschniętym kałem, moczem i tanim alkoholem wielokrotnie zmieszanym z lepkim potem. Do tego dochodził codziennie zbierany z chodników i ulic kurz i brud.
Pod dziurawym i mocno zdezelowanym butem powiększała się plama moczu o rdzawym kolorze.
Pasażerowie tylko na chwilę zerkali na nieruchomą postać, żeby szybko odwrócić wzrok. Tylko dziecko uporczywie wyciągało rączkę, domagając się od mamy podjechania wózkiem do przodu. Małe nozdrza, jeszcze nie potrafiące podzielić zapachów na przyjemnie i śmierdzące w ogóle nie przejmowały się przeraźliwym smrodem. Małe paluszki próbowały choć musnąć zaschnięty i czarny od brudu rękaw. Widząc, że mama nie reaguje na prośby, dziewczynka pisnęła.
Góra smrodu poruszyła się. Każdy, najmniejszych ruch sprawiał, że odór rozchodził się coraz mocniej po tramwaju. Ciemne postać zauważy dziecko i odruchowo podniosłą rękę w kierunku dziewczynki. Palce były niemal czarne, a spod paznokci wyłaziły latami zbierane nieczystości.
Umorusane palce zbliżały się do wyciągniętych białych rączek.
Nagle drzwi tramwaju otworzyły się. Do środka weszła kobieta rozmawiająca przez telefonem komórkowy. Po pierwszym wdechu odsunęła aparat od ucha i powstrzymując się przed wymiotami zapytała.
- Co tu tak cuchnie?
Mężczyzna spojrzał na nią i ochrypłym od brudy głosem jęknął.
- Człowiek

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.





Pozdrawiam.
może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt