Fragment dwudziesty trzeci.
Coś stracili, coś zyskali
Mijały dni i tygodnie. Dobromir coraz bardziej niepokoił się o Nadzieję. Niedające spodziewanych efektów poszukiwania dziewczyny w szpitalach, skłoniły chłopaka do rozważenia innej możliwości, śmierci jego wybranki. Zaczęli przeglądać nekrologi i czytać ogłoszenia o osobach zaginionych. Zniknęła, jakby zapadła się pod ziemię. Jak kamień w wodę. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał i nikt niczego nie wie.
Taka sytuacja trwała przez ponad dwa tygodnie. Nie mieli o niej żadnych wiadomości, aż coś ruszyło w ostatnich dniach roku. Tuż przed sylwestrem. Trzydziestego grudnia ojczym Dobromira, Jacek Przypadek dowiedział się o młodej dziewczynie przebywającej na oddziale psychiatrycznym szpitala im. Józefa Babińskiego w Krakowie. Nie wiedzieli, czy to ona, bo nie pamiętała, kim jest ani jak się nazywa, nie miała przy sobie żadnych dokumentów, zachowywała się irracjonalnie. Krzyczała, płakała, w kółko powtarzała to samo zdanie, którego oni nie rozumieli. Nosiła ślady przemocy fizycznej na całym ciele. Oprócz ran ciętych w okolicach nadgarstków widoczne były inne obrażenia na nogach, na plecach i na głowie. Podobna była do „pacjentki” doktora Jacka Przypadka. Pojechali tam. Dobromir od razu rozpoznał w niej Nadzieję, swoją dziewczynę. Nie pozwolili mu jednak z nią porozmawiać. Musiał opuścić szpital.
Dni dłużyły się niesamowicie. Chłopak dowiadywał się o stan zdrowia swojej dziewczyny i wyczekiwał chwili, kiedy będzie mógł się z nią spotkać. Nie był pewien, czy ona go rozpozna, a jeśli tak, to, czy zechce w ogóle z nim porozmawiać, po tym, co się między nimi wydarzyło. Czuł się winny. Postanowił naprawić swój błąd. Korzystając z zapasowego kompletu kluczy, który dała mu kiedyś Nadzieja, wszedł do jej mieszkania i odszukał kilka istotnych dokumentów oraz fotografii potwierdzających jej tożsamość. Zabrał również z segmentu oprawioną w ramkę fotografię, na której byli razem. Uśmiechnięci i szczęśliwi, zjednoczeni w serdecznym uścisku. Miał nadzieję, że te dokumenty i fotografie pozwolą lekarzom wpisać na karcie szpitalnej poprawne dane osobowe pacjentki i być może przyczynią się do przywrócenia utraconej pamięci. Liczył też na to, że personel szpitala widząc ich wspólną fotografię, pozwoli mu odwiedzać narzeczoną. Martwił się jej stanem zdrowia i pragnął być obok niej w tym trudnym dla niej okresie. Dzięki wstawiennictwu i gwarancjom, jakich udzielił lekarzom szpitala psychiatrycznego doktor Przypadek młody chłopak mógł w końcu wejść do pokoju, w którym leżała Nadzieja. Usiadł przy jej łóżku i ujął ją za rękę, szepcąc, do jak sądził śpiącej dziewczyny.
— Kocham cię najdroższa. Jestem przy tobie i już cię nigdy nie odepchnę, wybacz mi, proszę. Byłem idiotą. Nie wysłuchałem cię. Nawet nie wiesz, ile bym dał, żeby znowu zobaczyć twój uśmiech, żeby poczuć uścisk twej dłoni i usłyszeć twój śmiech. Tak mi ciebie brakuje kochana. Już się nawet na ciebie nie złoszczę, za to, że na mnie doniosłaś, bo wiem, że to robić musiałaś, ale nie wiem dlaczego. Wierzę, że mi o tym opowiesz, kiedy wyzdrowiejesz. Chciałbym cię lepiej poznać i zrozumieć. Daj mi tylko szansę.
Kiedy Dobromir jeszcze szeptał, poczuł mocny uścisk jej dłoni. Spojrzał na nią i zobaczył na jej twarzy łzy spływające po policzkach, otworzyła oczy. Uradowany chłopak szybko przywołał lekarzy, mówiąc:
— Rozpoznała mnie! Panie doktorze teraz będzie już dobrze, tak?
Doktor uśmiechnął się i powiedział:
— Badania nie wykazywały obrażeń powodujących zanik pamięci, ale pacjentka miała jakąś wewnętrzną blokadę, jakby chciała wyprzeć ze swojej pamięci bolesne wspomnienia. Najwyraźniej ją przełamała. To pana zasługa. Gratuluję. Wszystko wskazuje na to, że uczucie, jakie was łączyło, jest mocniejsze od negatywnych wspomnień. Teraz już powinno być dobrze. Poobserwujemy jeszcze panią przez kilka dni.
Zgodnie z obietnicą lekarza po niespełna tygodniu Nadzieja powróciła do swojego mieszkania. Nie powróciła jednak już do swojej pracy, gdyż jej przełożeni uznali, że jako osoba niestabilna emocjonalnie, z historią leczenia w zamkniętym oddziale psychiatrycznym byłaby dla nich ciężarem. Wydalili ją ze służby.
W połowie maja w mieszkaniu Nadziei pojawiła się jeszcze jedna osoba, jej matka. Wyszła wcześniej z więzienia za dobre sprawowanie. Anulowano jej ostatnie dwa lata odsiadki. Jak się później okazało Nadzieja podjęła współpracę z Urzędem Spraw Wewnętrznych, aby wybłagać skrócenie okresu odsiadki swojej matki. Helena była skazana na karę dwudziestu lat pozbawienia wolności za zabójstwo funkcjonariusza na służbie. Sąd nie wziął pod uwagę faktu, że kobieta broniła się przed próbą zgwałcenia i nie uznał dowodów z obdukcji lekarskiej, z których jednoznacznie wynikało, że podczas tej wizyty Helena została dotkliwie pobita przez tego funkcjonariusza. Skazał ją i już. Córka robiła wszystko, co tylko było możliwe, aby pomóc swojej matce.

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.









Ale oby. 

Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt