Pierre Porte - Manuel del Kiro
Proza » Obyczajowe » Pierre Porte
A A A

Rozdział I – Powrót

 

Kwiecień 2016  

 

Wyszedł z budynku i zaskoczyło go kwietniowe ciepło. Zdjął marynarkę, przewiesił ją przez ramię i ruszył na przystanek autobusowy. Odkąd stracił prawo jazdy za zbyt szybką jazdę, zmuszony był do korzystania z komunikacji miejskiej, co ku miało też swoje plusy. Oprócz tłoku oczywiście, ale widoki za szybą autobusu i ludzie, którym się przyglądał, zastanawiając się, kim są, rekompensowały to.

Czasem wychodził wieczorem i plątał się po mieście. Wchodził do napotkanego lokalu, siadał przy barze i wypijał kilka drinków. Potem wracał do domu nocnym autobusem, który przeważnie był pusty, choć czasem trafiało się na pijanych osobników szukających zaczepki, ale dziś oprócz niego nie było nikogo.

Kiedy wrócił do domu, zamówił chińskie jedzenie – ulubiony makaron z kaczką, otworzył piwo i spojrzał na wiadomość, którą cichym dźwiękiem oznajmił telefon.
- Cześć Piotruś. Co u ciebie słychać? – podpisane Ola.
- Wszystko dobrze, a u Ciebie Olu? – zdziwiła go ta wiadomość od byłej dziewczyny, ale też ucieszyła.

- Dobrze. Jestem w mieście. Możemy się spotkać?

- Kiedy?

- Jutro?


Zwlekał z odpowiedzią, ale w końcu się zgodził. Mieli się spotkać w kawiarni Viki o 16.

Zjadł, wziął prysznic, położył się na kanapie i włączył telewizor. Nie wiedział, kiedy usnął. Obudził się o trzeciej i poszedł do sypialni.
Znów miał ten sen. Wiatr wznosił tumany kurzu i piasku wdzierając się pod ubranie. Z oddali wyłaniała się postać kobiety ubranej na czarno. Szła w kierunku ich posterunku, mimo ostrzeżeń po francusku i angielsku, żeby się nie zbliżała, bo zaczną strzelać. Kiedy była jakieś dwadzieścia metrów od posterunku oddali strzały ostrzegawcze, ale ona wciąż szła, jak zahipnotyzowana i była już tak blisko, że musiał do niej strzelić. Kiedy upadła na ziemię podeszli do niej z bronią gotową do strzału. Była bardzo młoda i nieuzbrojona. Miała najwyżej dwadzieścia pięć lat. Jej otwarte, ciemnobrązowe oczy śnią mu się do dziś. Wraca we snach i patrzy na niego w milczeniu, a on nie potrafi sobie z tym poradzić.
Obudził się zlany potem. Spojrzał na zegarek i zdziwił się, gdy wskazówki pokazywały trzecią dziesięć. Do rana nie zmrużył już oka.

Zmęczony i niewyspany przed szesnastą wszedł do kawiarni z lekkim wahaniem, jakby zastanawiał się, czy to dobre miejsce na spotkanie. Postawny mężczyzna po czterdziestce z niebieskimi oczami, czarnymi włosami przyprószonymi siwizną starannie zaczesanymi do tyłu i z tą mocną opalenizną wyglądał na południowca: Hiszpana, Greka lub Włocha. Zdawał sobie sprawę, że jego twarz przyciąga uwagę ludzi siedzących przy stolikach, ale zdążył się już do tego przyzwyczaić. Nad prawym okiem przecinały skórę dwie blizny, a tuż pod samym okiem widniała głęboka szrama. Na lewym policzku niby pieczęć widniał ślad po poparzeniu. Wszystko to nadawało mu surowości, ale wzrok miał spokojny i nikt nie wyczytałby w nim, tego, czego doświadczył przez te wszystkie lata konfliktów zbrojnych na całym świecie.

Zamówił kawę i czekał, zastanawiając się, czego od niego może chcieć, była dziewczyna. Jego największa i jedyna miłość. Kończył pić kawę, gdy do kawiarni weszła nie dziewczyna, którą znał, a pewna siebie piękna kobieta. Patrzył, jak idzie do niego z tym uśmiechem, który tak kochał ubrana w żakiet w rubinowym kolorze, białą bluzkę, kolorową apaszkę luźno zawiązaną pod szyją, dżinsy i czarne szpilki. Wyglądała zjawiskowo.
- Witaj Olu – wstał, by się przywitać, a Ola pocałowała go w policzek. – Co u ciebie słychać? Jak się czujesz?
- Dobrze – odsunął jej krzesło i wrócił na miejsce.
- Źle wyglądasz Piotruś.
- Kiepsko sypiam, poza tym wszystko dobrze.

Kiedy zdjęła apaszkę, zauważył, że nosi złoty naszyjnik z rubinem w kształcie serduszka, który podarował jej przed wyjazdem do Francji.  Żeby go kupić i mieć na wyjazd do Francji sprzedał motor. To była ta sama Ola, ale w ciele dorosłej kobiety.

- Co oni ci zrobili – gładziła go dłonią po twarzy. – Musiało bardzo boleć.

- Wszystko już dobrze. To tylko blizny. Nie bolą tak, jak boli dusza.

Chciał, żeby pojechała z nim i zamieszkała w Paryżu, ale ona miała inne plany. Chciała zostać dziennikarką i studia były dla niej ważniejsze niż wyjazd do Paryża. No właśnie czy jej się to udało? – zastanawiał się, patrząc na nią.

- Napijesz się kawy? – głos Oli wyrwał go z rozmyślań.
- Tak. Poproszę czarną kawę z cukrem.
Ola wyglądała oszołamiająco. Piękna trzydziestosiedmioletnia kobieta, którą kiedyś bardzo kochał. Nadal ją kocha, ale jest w jego sercu rana, która wciąż boli i to właśnie ona jest przyczyną tego bólu.

Po latach zadzwoniła do niego, gdy leżał ciężko ranny w szpitalu w Clemmart pod Paryżem. Nie miał pojęcia, skąd miała do niego numer telefonu, ale ucieszył go jej głos.

- Piotruś. To ja, Ola.

- Ola? – nie mógł uwierzyć, że do niego dzwoni.

Była przy nim w najgorszym, najczarniejszym dla niego czasie. Dzwoniła każdego dnia wieczorem i rozmawiali długo, czasami bardzo długo. To właśnie ona, a nie żaden psycholog czy psychiatra pomogła mu się pozbierać, a kiedy myślał, że tak już będzie, Ola przestała dzwonić i nie odbierała od niego telefonów. Wtedy myślał, że oszaleje z rozpaczy, bólu, beznadziei.

Patrzył na jej długie, falujące brązowe włosy swobodnie spadające na ramiona. Nigdy nie widział jej w tak długich włosach, ale wyglądała pięknie.
- W jakiej sprawie chciałaś się ze mną spotkać?

- Kiedy wróciłeś do kraju, napisałeś do mnie z pytaniem, czy możemy się spotkać.

- Pamiętam, ale nie otrzymałem odpowiedzi – kelnerka podała kawę i odeszła do innego stolika.
- Przepraszam cię Piotruś. Kiedy ci wszystko wytłumaczę, zrozumiesz – otworzyła torebkę i wręczyła mu kopertę.

- Co to jest?

- Otwórz.

Zaproszenie na wystawę fotografii Aleksandry Mróz – przeczytał.

- Gratuluję. Jednak spełniło się twoje marzenie. Chciałaś zostać fotografem i zostałaś – osłodził kawę i zamieszał.

- Teraz się mówi fotografka, ale ja uważam się za fotografa. Odmiana nie ma dla mnie znaczenia. Miałam jeszcze jedno marzenie. Pamiętasz jakie?

- Oczywiście. Chciałaś zostać dziennikarką. Udało się?

- Tak. Piszę dla National Geografic, co wiąże się z podróżami po świecie, ale już z tym przystopowałam i chyba muszę poszukać innej pracy.  A ty dużo podróżujesz?

- Nie tyle, co ty. Wystarczająco dużo już podróżowałem w swoim życiu.

- Mam nadzieję, że będziesz na mojej wystawie.

- Będę na pewno – patrzył w jej niebieskie oczy.

- Wciąż masz piękną twarz mimo tych blizn no i ten uśmiech, na który zawsze się łapałam.

Złapał się na tym, że miłość i pożądanie do Oli, które przez cały ten czas wypierał nadal w nim żyły. Chciałby znów dotykać jej ciała centymetr po centymetrze...
Był zły na siebie. Tyle czasu poświęcił, by wymazać ją z pamięci, a teraz ona zburzyła to wszystko, jednym SMS-em. Trzasnęły drzwi wejściowe i Piotr instynktownie sięgnął do biodra, szukając tam broni. W ułamku sekundy zrozumiał, że nie ma żadnego zagrożenia i dostrzegł przerażenie w oczach Oli.
- Piotr, co się dzieje?
- Nic – wyprostował się i odetchnął.
- Mówiłeś, że wszystko już dobrze.
- Nigdy nie będzie dobrze, bo to ja dowodziłem plutonem, który wpadł w zasadzkę i prawie połowa moich ludzi zginęła lub została ranna. Tamtej nocy było, coś dziwnego – ściszył głos. – Miałem przeczucie, że coś się wydarzy. Coś złego, ale nie posłuchałem intuicji, co zresztą skutecznie wybili mi z głowy. Po wyjściu ze szpitale w Clemart, w którym byłem przez dziesięć miesięcy, przechodząc siedem operacji, kolejne trzy miesiące spędziłem w Szpitalu Wojskowym Świętej Anny w Tulonie, gdzie leczyli moją psychikę, o czym nie masz pojęcia, bo nagle przestałaś się odzywać i żyłaś swoim życiem.

- Właśnie dziś, chcę ci to wszystko wytłumaczyć i mam nadzieję, że mnie zrozumiesz. Dla mnie jesteś bohaterem! – położyła dłoń na jego dłoni.

- Moi koledzy nigdy już nie wrócą do domu. Nie ma dnia, żebym nie widział ich twarzy i nie słyszał ich głosów. Nie ma nocy, bym o nich nie myślał i o nich nie śnił. Kiedyś kładłem się do łóżka i zasypiałem, ale teraz wiem, że to właśnie wtedy przychodzą demony. Każda noc to walka z nimi.
- Przykro mi, że nadal cierpisz. Chciałabym, żebyś pojechał ze mną do mojego domu.

- Teraz? – zabrał dłoń i spojrzał na zegarek.

- Tak. Teraz.

- Nie będę miał, jak wrócić. Straciłem prawo jazdy.

- Odwiozę cię. To tylko trochę ponad godzinę drogi i to nie jest żaden problem.

Wypili kawę, zapłacił rachunek mimo protestów Oli i wyszli.

- Twoje to czarne Porsche? – spytał, widząc Olę zmierzającą w kierunku tego auta.

- Tak. Zapraszam.

- Dziękuję – zatonął w skórzanym fotelu. – Nie jesteś już tą Olą, którą znałem jako młody chłopak. Jesteś Aleksandrą znaną dziennikarką i kobietą z pasją do fotografii.

- Ty też nie jesteś już tym chłopcem, w którym się zakochałam. Byłeś moją pierwszą i największą miłością.

- To auto musiało kosztować majątek – zmienił temat. – Myślałem, że nie potrzebujesz takich luksusów.

- Dostałam go od byłego męża w ramach podziału majątku. Niewierność kosztuje, a ludzie, jak wiesz, się zmieniają.

- Co za dureń! Zdradzać taką kobietę, jak ty, to naprawdę, trzeba mieć coś z głową. Przykro mi, że trafiłaś na takiego mężczyznę.

Przed obwodnicą stali godzinę w korku i na miejscu byli po osiemnastej. Był zaskoczony nowoczesnym stylem mieszkania, a właściwie apartamentu. Na białych ścianach wisiały duże zdjęcia czarno-białe i kolorowe. Salon od kuchni oddzielała biała wyspa, przy której stały dwa wysokie hokery z metalowymi nogami i przezroczystym jak szkło siedziskiem. Na środku salonu stał stół z białym blatem i pozłacanymi nogami, a nad stołem wisiał efektowny żyrandol z kryształowymi elementami.

- Musisz dobrze zarabiać. Chyba że to też od byłego męża.

- Nie. To moje mieszkanie. Kupiłam je na kredyt, który będę spłacać przez długie lata. Napijesz się czegoś? Herbaty, wody, wina.

- Woda wystarczy. Albo nie! Masz może whisky? – podszedł do zdjęć zdobiących jedną ze ścian.

- Mam. Usiądź, proszę.

- Mogę najpierw zobaczyć twoje zdjęcia?

- Oczywiście.

Największe zdjęcie przedstawiało młodego chłopaka z zamkniętymi oczami leżącego na łące wśród kwiatów z rozrzuconymi rękoma i nogami.

- Pamiętam, że zawsze nosiłaś ze sobą aparat, ale nie pamiętam, żebyś mi robiła wtedy zdjęcie.

- Oczywiście, że nie możesz pamiętać, bo zasnąłeś – zaśmiała się. – Mieliśmy wtedy po siedemnaście lat i to był nasz pierwszy raz.

- Pierwszego razu nie zapomnę, ale tego, że zrobiłaś mi zdjęcie, to już nie pamiętam.

W jednej z ram były wycinki z francuskiej gazety mówiące o pułapce, w którą wpadli żołnierze Legii Cudzoziemskiej w Gao w północno – wschodnim Mali, czyli on i jego ludzie.

- Ola?

- Tak?

- Skąd to masz? – stanęła tuż za nim.

- Szukałam o tobie jakichkolwiek informacji na francuskich stronach i natrafiłam na to. Napisałam do tej dziennikarki, która o tym pisała z prośbą o te zdjęcia i przysłała mi je oraz tę gazetę. Jest porównywana do fotoreportera Jerome Delay. Jest naprawdę dobra.

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Manuel del Kiro · dnia 22.11.2025 08:46 · Czytań: 198 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ClakierCat
15/12/2025 12:49
Tak Ajw, Mila powiedziała: po za tym Mila upomina za… »
ClakierCat
15/12/2025 11:31
Pozwól na moje uwagi: 1. Ładny Twój styl i passage - jak… »
ClakierCat
15/12/2025 01:28
Ten wiersz ma wyjątkowy przekaz, uniwersalność również… »
ClakierCat
14/12/2025 23:22
"niczym"* more? także szuja czy popielnik czy… »
stanlee
13/12/2025 10:40
Dzięki za tak ciekawy komentarz. Potrafisz dostrzec coś… »
Janusz Rosek
09/12/2025 10:33
Madawydar Dziękuję bardzo za Twój komentarz i najwyższą… »
ClakierCat
08/12/2025 22:48
Podoba mi się Twój wiersz, dodałem od siebie: biała… »
Madawydar
08/12/2025 12:16
To jest właśnie magia Świąt. Czyni cuda. Pierwszym cudem… »
Madawydar
08/12/2025 11:43
Samotność, bezmiar wód i dokuczliwa bezczynność. I ta wiara,… »
Zdzislaw
07/12/2025 11:41
Pocienglu-Grainie, mój wierny trolliku - tego typu… »
pociengiel
06/12/2025 22:41
Pornografomanie, pytasz mając najlepsze źródła. »
Zdzislaw
06/12/2025 21:51
O, jest i pociengiel, znany z innych portali jako Grain. Mój… »
Madawydar
06/12/2025 09:12
Mie jestem zwolennikiem aluzji politycznych na PP. To nie to… »
pociengiel
06/12/2025 07:20
Publiczne znieważenie Prezydenta RP jest przestępstwem, za… »
Madawydar
05/12/2025 06:47
Nie wszystkie ścieżki historii są nam znane. Są przy tym… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
  • Kushi
  • 26/11/2025 21:13
  • Pada śnieg, pada śnieg... ;)
  • Miladora
  • 25/11/2025 21:06
  • Przyjdą następne, tylko nie wiadomo, czy jeszcze tej zimy. :) Ale oby. :)
  • Wiktor Orzel
  • 25/11/2025 14:19
  • Po zaspach w Krakowie już niestety nic nie zostało...
  • Darcon
  • 24/11/2025 07:29
  • Hej, Drodzy Użytkownicy. W konkursie "Malowanie Słowem" zostały już tylko trzy wolne miejsca. Nie zwlekajcie! Pozdrawiam. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty