WIELKI DEBIUT, CZYLI MARKETING ROZPACZY
Eustachy Piórko nie był zwykłym poetą. Był poetą „natchnionym”, co w praktyce oznaczało, że potrafił rymować nazwy produktów spożywczych z egzystencjalnym lękiem, a jego jedynym wiernym czytelnikiem był kot Maurycy. Po siedemnastu latach pisania do szuflady, Eustachy zebrał swoje najmilsze sercu utwory w tomik zatytułowany: „Przygody młodego poety”.
Z naręczem kartek i sercem na ramieniu udał się do wydawnictwa „Zysk i Przecinek”. Redaktor naczelny, pan Gwóźdź, człowiek o twarzy przypominającej zgniecioną fakturę VAT, przejrzał rękopis w trzy minuty.
— Panie Piórko — zaczął Gwóźdź, wycierając okulary. — To jest genialne! Ta metafora o makramie życia zaplątanej w węzły przeznaczenia? Majstersztyk! Ale tytuł... Tytuł jest do wyrzucenia. „Przygody młodego poety” brzmią jak poradnik dla harcerzy albo wstęp do nudnej lekcji polskiego.
Eustachy pobladł.
— Ależ panie redaktorze, to tytuł symboliczny!
— Symbolicznie to my na tym stracimy — uciął Gwóźdź. — Musimy uderzyć w nową nutę. Musimy być... nowocześni. Co pan powie na: „Dlaczego nikt nie kupuje moich wierszy?”.
Eustachy poczuł, jak natchnienie ucieka mu przez nogawki.
— Ale to... to brzmi jak przyznanie się do porażki przed startem!
— Skądże znowu! — zawołał entuzjastycznie wydawca. — To jest „reverse psychology”! Ludzie to kupią, żeby udowodnić autorowi, że się myli. Albo z czystej litości. Litość, panie Piórko, to w dzisiejszych czasach najlepiej sprzedająca się waluta!
Dwa tygodnie później w oknie księgarni w Lublinie pojawił się stos książek z wielkim, czarnym napisem: „DLACZEGO NIKT NIE KUPUJE MOICH WIERSZY?”. Pod spodem widniało mniejszym drukiem: „Sprawdź, zanim zostaniesz rencistą literackim”.
Eustachy stał incognito pod księgarnią, naciągając czapkę na oczy. Nagle podeszła starsza pani. Spojrzała na wystawę, westchnęła ciężko i wyjęła portfel.
— Biedactwo — mruknęła. — Skoro nikt nie kupuje, to ja wezmę jedną. Może chociaż na herbatę mu starczy.
Do wieczora sprzedano cały nakład. Pan Gwóźdź dzwonił co godzinę, zacierając ręce.
— Piórko! Jesteśmy na liście bestsellerów! Ludzie piszą w Internecie, że to najbardziej szczery tytuł dekady. Planujemy dodruk. Ale mam kolejny pomysł na drugą część.
— Jaką? — spytał szeptem oszołomiony poeta.
— „Nadal nikt ich nie kupuje, a ja już kupiłem jacht”. To będzie hit!
Eustachy usiadł przy stole, chwycił sznurki do makramy i zaczął wiązać supełki, by uspokoić nerwy. Zrozumiał jedno: w literaturze nie chodzi o to, by pisać o gwiazdach, ale o to, by sprzedać ludziom teleskop, nawet jeśli jest z kartonu.







Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory 




Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt