Wszystkie koty Prezesa: Rozdział III – Patriotyczny kot - AlexPretnicki
Proza » Groteska » Wszystkie koty Prezesa: Rozdział III – Patriotyczny kot
A A A
Od autora: Opowiadanie o pewnym znanym człowieku i jego kocie. Satyra polityczna. Całość dostępna na: aleksanderpretnicki.blogspot.com

Na Krakowskim Przedmieściu wieczór był z gatunku tych teatralnych — zbyt ciemny, by był prawdziwy i zbyt nastrojowy, by ktoś uwierzył, że to tylko przypadek. Latarnie rzucały światło jak reflektory, oświetlając scenę, na której w roli głównej występował... kot. Mały, kudłaty, z miną, jakby dopiero co przeczytał własny nekrolog. Siedział przy krawężniku i miauczał żałośnie w stronę Zamku Królewskiego, jakby błagał historię, by oddała mu stołek.

– To koniec... – zawył. – Polska przepadła... Naród został bez sternika... bez wizji... beze mnie...

– Bez ciebie to akurat odpocznie – mruknął Filemon, który siedział nieopodal i czyścił łapę z godnością kota stoickiego. – Weź się w garść, bo wyglądasz jak plakat po deszczu.

Prezes-kot spojrzał na niego z rozpaczą, w której była nuta dawnych konferencji prasowych.

– Ty nie rozumiesz, Filemonie! Oni mnie potrzebują! Ludzie bez przywódcy są jak... jak koty bez kuwety! Chaos! Anarchia! Zachód!

– A ja myślałem, że koty właśnie najlepiej radzą sobie w chaosie – odparł Filemon. – I wiesz co, stary? Zamiast tu ryczeć jak na miesięcznicy, może byś się zajął czymś pożytecznym. Na przykład kolacją.

– Kolacją? – Prezes prychnął. – Jak ty możesz myśleć o jedzeniu w chwili, gdy upada państwo?

– Bo głodny kot to wściekły kot, a wściekły kot to dramat społeczny – odpowiedział Filemon, wchodząc w ton eksperta od doktryn futrzastych. – Chodź, idziemy polować.

– Polować?! Na co?! – oburzył się prezes. – Na myszy? Fe! Obrzydliwe stworzenia, plugastwo miejskie!

– To dobrze, że nie kandydujesz na ich rzecznika – mruknął Filemon i z gracją ruszył w bok ulicy. – Wiesz, w tym kraju nawet myszy mają lepszy PR niż ty.

Prezes- kot przewrócił oczami i westchnął z rozpaczą. 

– Poza tym... w Warszawie nie ma już myszy! To miasto jest czyste, nowoczesne, europejskie...

Nie zdążył dokończyć. Filemon wyskoczył jak błyskawica, a po chwili wrócił z tłustym, wijącym się trofeum w zębach. Położył je przed prezesem z triumfem.

– A jednak, proszę bardzo. Warszawa żyje! I ma się doskonale.

Prezes patrzył z mieszaniną obrzydzenia i zazdrości. 

– To wina Czaskowskiego... – wymamrotał z przekąsem. – Przez jego zaniedbania... w stolicy szerzy się myszowisko!

Filemon uniósł pyszczek i z francuskim akcentem zawołał: 

– Vive la mairie de Varsovie! – po czym zjadł zdobycz z elegancją, która mogłaby zawstydzić kelnera w Bristolu.

Prezes spuścił głowę. Jego futerko, kiedyś lśniące od politycznej pewności siebie, teraz wyglądało jak stara marynarka po burzy.

– Straciłem wszystko... dom, ochronę, wpływy... Polskę...

– Przesadzasz – Filemon przeciągnął się. – Masz mnie. A ja mam poczucie humoru, więc przynajmniej jedno z nas przeżyje ten dramat.

Kot-prezes zerknął w stronę kolumny Zygmunta. U stóp pomnika zaczynał się ruch. Ludzie gromadzili się z transparentami, świece migały w dłoniach, a powietrze drżało od skandowanych haseł.

– Patrz! – krzyknął nagle, ożywiony. – To nasi!

Filemon uniósł brew.

– Nasi?

– No... patrioci! Prawdziwi Polacy! Moi ludzie! Oni mnie rozpoznają! Pomogą mi!

Filemon zmrużył oczy. 

– Ty w ogóle słyszysz, co mówisz? Jesteś kotem, stary. Dla nich jesteś najwyżej memem.

Ale prezes już nie słuchał. Z podniesionym ogonem i błyskiem dawnej wiary w oczach ruszył w stronę tłumu, który skandował pod pomnikiem:

„Cześć i chwała bohaterom ! Czołem Wielkiej Polsce!!!”

I przez krótką, cudaczną chwilę wydawało się, że naprawdę uwierzył, iż wołają właśnie jego.

---

Na Krakowskim Przedmieściu zrobiło się tłoczno jak na procesji narodowej świętości. Flagi powiewały w świetle latarni, transparenty błyszczały świeżością farby, a głośniki charczały patriotyzmem. Prezes–kot wmieszał się w tłum z gracją kocura, który wraca na dawno opuszczony tron. Czuł zapach znany z młodości – mieszaninę kadzidła, duchowego uniesienia i ideologii.

Z każdą chwilą jego serce rosło. Słyszał okrzyki: „Bóg! Honor! Ojczyzna!”, „Precz z lewactwem!”, „Nie oddamy Polski wrogom!”. Hasła brzmiały jak pieśń chwały. Jego futerko zafalowało od dumy, ogon drżał jak biało–czerwony sztandar.

– Filemonie, słyszysz? – zawołał z uniesieniem. – Oni wciąż tu są! Moi wierni, niezłomni, niepokorni! Naród mnie nie zapomniał!

– Prezesie, błagam, nie idź tą drogą… – Filemon próbował go zatrzymać, ale na próżno. – Pamiętaj, że teraz masz cztery łapy, a nie ochronę SOP- u!

– Gwardia umiera, ale się nie poddaje! – odparł dumnie kot–prezes i parł naprzód, rozpychając się przez tłum jak niegdysiejszy mąż stanu przez dziennikarzy.

Na podwyższeniu, obok głośników i baneru „Patriotyzm naszą bronią”, stał mikrofon. Kot–prezes wspiął się na skrzynkę, wbił spojrzenie w tłum i uniósł łapę jak wódz przed narodem. Zapanowała cisza – na krótką, złowrogą chwilę.

– Drodzy, prawdziwi Polacy! Bracia i siostry w futrze i w duchu! – kot–prezes uniósł łapę, a jego głos drżał od wzniosłości jak wieża kościoła w przeciągu historii. 

– Zdradzili nas o świcie... znowu! Jak zawsze! Bo zdrajcy nigdy nie śpią, oni tylko udają, że śpią, gdy tymczasem knują w Brukseli, w Berlinie i, być może, w kuchniach własnych matek! Ale ja, wasz pokorny sługa narodu, powróciłem! W innej postaci, lecz z tą samą misją! Tak, los zesłał mi próbę – zamienił mnie w kota, abym lepiej zrozumiał cierpienie tego narodu, który od stuleci chodzi własnymi drogami, a mimo to wciąż wraca do domu, do miski, do Ojczyzny!

Tłum spojrzał na niego osłupiały. Ktoś mruknął:

– Co on pieprzy?

Kot kontynuował, zagrzewając się własnym głosem:

– Nie śmiejcie się, bo to nie jest żart! To jest znak! Znak z Nieba, że nawet w futrze można służyć Polsce! Że duch narodu nie zna granic gatunku! Że my, koty – naród wierny i niezależny – jesteśmy jak Polska: zdradzani, wyśmiewani, a jednak zawsze spadamy na cztery łapy! Przyszli tacy, co mówili: nie da się, Polska jest skończona, naród się nie obudzi. Ale ja mówię wam – futro może posiwieć, ale pazur pozostaje biało-czerwony! Bo Polska nie jest do pogłaskania! Polska jest do obrony! I ja, choć w tej pokornej postaci, stoję tu, by bronić świętości, tradycji i kuwety narodowej przed plugawą łapą liberalizmu!

Niech Bruksela drży! Niech Berlin szczeka! Niech Moskwa syczy z zazdrości! Bo oto powstaje nowy porządek moralny – porządek koci, porządek czysty, gdzie każdy Polak, każda Polka i każdy kot będą wiedzieli, gdzie jest ich miejsce!

Niech Europa patrzy! Niech widzi, że Polska się nie kuli, Polska się jeży! Że my, patrioci, nawet gdy nam odbiorą wszystko – godność, prezesury, telewizję publiczną – to i tak zostanie nam jedno: ogon, którym możemy z godnością machnąć na zdradę!

– To szatan! – wrzasnął ktoś z pierwszego rzędu.

– Diabeł w futrze! – zawtórowała kobieta z różańcem.

– Wytwór Brukseli! – dodał mężczyzna w kurtce moro. 

– Cudowne dziecko LPG!

– To L-G-B-T, idioto! – poprawił ktoś z tyłu, ale było już za późno.

Gniew rósł. Tłum zaczął buczeć, ludzie wymachiwali flagami jak mieczami, a prezes–kot cofał się, cofając razem z Filemonem, który syknął:

– Mówiłem, żebyś nie szedł tą drogą, Napoleonie z miską mleka!

Z każdej strony napierały postacie – twarze w biało–czerwonych szalikach, oczy rozpalone, usta krzyczące coś o zdrajcach, o antychrystach i o kociej zarazie.

– Łapać go! – ryknął ktoś. 

– Diabelski kot!

Filemon postawił zjeżył sierść. 

– No pięknie. I co teraz, mężu stanu?

– Ratunku! – zaskowyczał prezes–kot. 

– Zasadzka! Sabotaż!

I wtedy ją zobaczyli. Stała po drugiej stronie ulicy – dziewczyna, młoda, może dwadzieścia parę lat. Krótkie włosy miała pofarbowane w kolory tęczy, a w oczach błysk odwagi, której nikt nie uczy w katechizmie. Za nią zebrała się grupka ludzi z transparentami: „Kochaj, nie bij!”, „Ziemia dla wszystkich!”, „Za prawa zwierząt!”.

Dziewczyna podniosła megafon. 

– Zostawcie te koty! – zawołała z mocą, która przecięła wrzawę jak piorun. – One też mają prawo do życia, nawet jeśli są polityczne!

Tłum patriotów zawył wściekle.

– Lewacka prowokacja!

– Broni diabelskiego zwierza!

– Za Wielką Polskę! Raz sierpem, raz młotem! – ryknął mężczyzna w berecie, podnosząc flagę jak broń.

Z drugiej strony dziewczyna krzyknęła:

– Za prawa zwierząt! Za współczucie!

I ruszyli – dwa tłumy, dwa światy, dwa oddechy tej samej, rozdartej Warszawy.

Filemon złapał prezesa–kota za kark i syknął:

– Mówiłem, że będzie rewolucja, tylko nie sądziłem, że dosłownie.

Nad nimi rozbrzmiał huk, krzyki, szum flag i dźwięk tłuczonego szkła. W tej mieszaninie gniewu i absurdu, dwa koty zniknęły w tłumie — między nienawiścią a tęczą, między historią a farsą. I nikt już nie wiedział, po której stronie barykady naprawdę miauczy duch narodu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AlexPretnicki · dnia 27.12.2025 19:49 · Czytań: 116 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Madawydar
14/01/2026 19:50
Dramaturgia opowiadania narasta powoli aż do apogeum, który… »
Madawydar
14/01/2026 18:47
Dziękuję Jolu S. za komentarz, przy którym również się… »
JOLA S.
14/01/2026 17:55
Cześć Autorze! Z rozmysłem wybierałeś, akurat ten obraz.… »
JOLA S.
13/01/2026 19:16
A więc modlitwa. Niezwykłe pisarskie przedsięwzięcie. Idę… »
pociengiel
13/01/2026 18:08
Mawydar, dzięki. Biorę to na klatę. Wykorzystałem… »
Madawydar
13/01/2026 18:08
Kobiece oczekiwanie na jego przyjście. Pierwsza część… »
Madawydar
13/01/2026 17:37
Jest tu zalążek nastroju, ale trwa zbyt krótko jak na… »
Madawydar
13/01/2026 16:59
Hanging Out - DamianMorfeusz Mroczne to, tajemnicze,… »
pociengiel
13/01/2026 11:56
Tekst jest świeższy od zawartości odkręconego pojemnika.… »
Pulsar
13/01/2026 09:34
Pokasowałeś swoje wiersze, żeby po "młócce" -… »
Madawydar
12/01/2026 18:51
W tym opowiadaniu pojawia się wiele pytań, na które trudno… »
retro
12/01/2026 18:10
Madawydar, dziękuję za komentarz. Starałam się oddać to, co… »
JOLA S.
12/01/2026 13:46
To nie jest dobre opowiadanie, ale mimo to nie mogłam się od… »
Madawydar
11/01/2026 23:15
Mnie raczej boskość kojarzy się z jasnością, a ciemność z… »
Madawydar
11/01/2026 22:39
gertruda burgund Bardzo dziękuję za rzeczowy komentarz… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 09/01/2026 08:00
  • Mamy to. :) Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory :)
  • Redakcja
  • 07/01/2026 13:49
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim Portalowiczom!
  • Kushi
  • 04/01/2026 21:22
  • Wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku dla całego Portalu Pisarskiego <3 :)
  • JOLA S.
  • 01/01/2026 21:17
  • Dobry wieczór w Nowym 2026 Roku. Dawno mnie tu nie było. Piękne wspomnienia były silniejsze. Do siego dla wszystkich i do usłyszenia.
  • Janusz Rosek
  • 01/01/2026 11:11
  • Szczęśliwego Nowego Roku 2026 i spełniania marzeń.
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty