Wszystkie koty Prezesa: Rozdział IV – Oksytocyna - AlexPretnicki
Proza » Groteska » Wszystkie koty Prezesa: Rozdział IV – Oksytocyna
A A A
Od autora: Opowiadanie o pewnym znanym człowieku i jego kocie. Satyra polityczna. Całość dostępna na: aleksanderpretnicki.blogspot.com

Miasto, które jeszcze przed chwilą kipiało od krzyków i nienawiści, ucichło, jakby ktoś zakręcił kurek z emocjami. Na chodniku, wśród porozrzucanych ulotek i rozdeptanych flag, leżały dwa koty – jeden rozczochrany i obrażony na świat, drugi spokojny jak budda w futrze. Nad nimi pochyliła się dziewczyna z tęczowymi włosami.

– O matko, biedne stworzenia – powiedziała miękko. – Nic wam nie jest?

Kot–prezes, jeszcze drżący po ucieczce przed tłumem, prychnął z dumą, jakby chciał powiedzieć: Kim ty jesteś, kobieto, by mówić do mnie tym tonem?

Filemon ziewnął. 

– Myślę, że z fizjologicznego punktu widzenia wszystko gra. Psychicznie – mniej. On przeżywa rozpad imperium.

Dziewczyna uśmiechnęła się. 

– No to zabieram was do siebie. W tym mieście nawet ludzie nie są bezpieczni, a co dopiero koty.

– Protestuję! – zawołał prezes–kot. – Ja nie jestem żaden bezpański włóczęga! Ja mam dom, willę, historię, naród!

– Naród ci już podziękował – mruknął Filemon. – A co do willi, to ochroniarz z pistoletem skutecznie ją zamknął.

Dziewczyna wzięła prezesa–kota na ręce. 

– Spokojnie, Mruczuś, już dobrze.

– Coś ty powiedziała? – oburzył się. – Mruczuś?!

– No przecież musisz mieć jakieś imię – odparła z uśmiechem. – A ty – zwróciła się do Filemona – pewnie jesteś starszy, mądrzejszy. Będziesz... profesorem Filemonem.

– Wreszcie ktoś zrozumiał moją rangę – powiedział kot z udawaną powagą.

I tak, wśród śmiechu, krzyków z oddali i zapachu spalonych rac, ruszyli w stronę mostu, a potem dalej – w głąb Śródmieścia.

***

Kawalerka Małgorzaty była mała, ale ciepła. Ściany obwieszone plakatami: strajk kobiet, prawa zwierząt, tęczowe flagi, portret greckiej bogini z napisem „Wolność jest kotką”. Na parapecie rósł fikus o imieniu Greta.

– Rozgośćcie się – powiedziała Małgorzata. – Pewnie jesteście głodni.

Filemon wdrapał się na półkę z książkami i rozsiadł obok tomu „Manifest kocio–feministyczny”.

– No, nieźle – mruknął. – Wreszcie ktoś, kto czyta.

Mruczuś natomiast siedział na środku pokoju, marszcząc wąsy.

– Ja nie jem byle czego. Musi być konkretna karma. Z mięsa. Z certyfikatem.

– Mięso?! – zawołała Małgorzata. – Nieee, nie, mój drogi. W tym domu jesteśmy roślinni.

Kot–prezes spojrzał na nią jak na kogoś, kto właśnie zaproponował zmianę konstytucji w sprawie ryby.

– Roślinni?! Ale to... to marksizm biologiczny!

– To się nazywa empatia – odpowiedziała z uśmiechem. – Zaufaj mi, Mruczku. Po tofu też można mruczeć.

Filemon parsknął śmiechem.

– Szybko cię przestawią, towarzyszu prezesie.

Wieczorem, po kolacji (czyli po zupie z soczewicy, którą Małgorzata nazwała „daniem z sercem”), dziewczyna usiadła na kanapie i pogłaskała Mruczusia po grzbiecie. Kot, choć początkowo sztywny jak generał na defiladzie, po chwili zaczął mruczeć – cicho, niepewnie, ale szczerze. Oksytocyna zaczęła działać jak niewidzialna dyplomatka – łagodziła w nim ideologiczne granice. Mruczuś poczuł ciepło, miękkość koca, zapach lawendy i... coś jeszcze. Coś dawno zapomnianego. Czułość.

– Widzisz, Filemonie – szepnął – ta kobieta ma w sobie... jakiś porządek.

– Porządek? – prychnął Filemon. – Ty chyba masz gorączkę.

– Nie, naprawdę. Jest stanowcza, ale dobra. I pachnie... konstytucją.

– Pachnie czym?

– Nieważne.

Zasnął z głową na jej kolanach, a ona, nieświadoma, głaskała go dalej, nucąc coś cicho.

***

Rano włączyła telewizor. W wiadomościach mówiono o sensacyjnym zniknięciu „Przywódcy Obozu Patriotycznego”, prezesa partii Sprawiedliwi Ponad Wszystko. Ekran wypełniły twarze ekspertów.

– Możliwe, że prezes uciekł na Węgry – mówił jeden.

– Albo do Ameryki Południowej – dodał drugi. – Jak wielu przed nim.

– Nie można wykluczyć też interwencji obcych sił, w tym genderu – stwierdził trzeci.

Mruczuś siedział na parapecie, zjeżył ogon i syknął.

– Bzdury! Niczego nie rozumieją!

– No widzisz – odezwał się Filemon – to są właśnie wolne media. Każdy może gadać, co chce.

– Oni mnie szkalują! – jęknął prezes–kot. – Znowu próbują mnie zdyskredytować!

Małgorzata podeszła i podała mu miseczkę z mlekiem sojowym.

– Spokojnie, Mruczku. Nie daj się tym emocjom. Widzisz? Świat się nie zawalił.

Mruczuś popatrzył na nią, potem na Filemona, potem na telewizor. W jego oczach przez chwilę błysnęła stara iskra – ten polityczny żar, który kiedyś podpalał tłumy. Ale zaraz zgasła. Westchnął głęboko.

– Są sprawy ważne... i ważniejsze – powiedział wreszcie i oblizał się z namysłem. – A polityka... cóż, polityka może poczekać.

Filemon przewrócił oczami. 

– Oby nie do następnych wyborów.

A Małgorzata uśmiechnęła się, nieświadoma, że właśnie pogłaskała po głowie najgroźniejszego kota w historii polskiej demokracji. Za oknem rozlegał się poranny gwar Warszawy, a w mieszkaniu zapanował pokój – ten dziwny, niepokojący pokój, który zawsze poprzedza kolejną burzę.

***

Popołudnie pachniało kawą i wegańskim ciastem z dyni. Małgorzata siedziała przy stole, ubrana w miękki, szeroki sweter, a Mruczuś leżał na parapecie, z miną kota, który właśnie rozważa kandydowanie na prezydenta wszechświata. W pokoju panował spokój, przerywany tylko delikatnym dźwiękiem łyżeczki stukającej o filiżankę. I wtedy drzwi otworzyły się bez ostrzeżenia.

– Kochanie, jestem! – rozległ się wesoły głos.

Do środka weszła dziewczyna o ciemnej karnacji, z długimi dredami spiętymi w koczek i kolczykiem w nosie. Niosła siatkę pełną warzyw i butelkę wina. Małgorzata wstała z uśmiechem.

– O, Wiktoria! Właśnie wróciłaś!

Wiktoria podeszła i pocałowała Małgorzatę w policzek, a potem w usta. Mruczuś zamarł. Jego źrenice rozszerzyły się jak dwa czarne księżyce.

– Co to… co to było? – wymamrotał. – Co ja… widziałem?

– Czułość, panie prezesie – odparł z fotela Filemon, który, jak przystało na profesora, obserwował świat z ironicznym dystansem. – Gatunek bliski wymarciu wśród twoich dawnych współpracowników.

– Ale... ale to przecież… dwie kobiety! – wysyczał Mruczuś, z trudem łapiąc oddech. – One… razem… publicznie… w moim… znaczy… w tej... kawalerce! A co ze mną?!

Małgorzata odwróciła się i spojrzała na kota z uśmiechem. 

– Mruczku, poznaj Wiktorię. To moja partnerka.

Kot cofnął się o krok, jakby ktoś go trzepnął gazetą po łapach.

– Partnerka?! – ryknął. – Nie, to… to jakiś żart, prowokacja! Ja… ja się na to nie godzę!

Wiktoria spojrzała na niego rozbawiona. 

– Coś ty za konserwatywny futrzak. Myślałam, że koty są tolerancyjne.

– Tolerancja to wymysł zgniłego Zachodu! – zawołał Mruczuś. – To przez was świat się rozpada! Najpierw partnerki, potem adoptowane chomiki, a na końcu koty przestaną mruczeć z przyzwoitości!

Małgorzata zaśmiała się, ale w jej śmiechu było trochę zmęczenia. 

– Mruczku, czy ty siebie słyszysz? Przecież jesteś kotem.

– Kotem, tak! Ale kotem z zasadami! – zagrzmiał, stając na parapecie jak na mównicy. – Od wieków rodzina była podstawą cywilizacji! A wy… wyście tę cywilizację zdradziły! Sodoma i Gomora w wersji wegańskiej!

Filemon jęknął. 

– Zaczyna się. Klasyczny wykład z kociej teologii stosowanej.

Małgorzata odłożyła filiżankę. 

– Mruczku, jeżeli masz problem z moim związkiem, to może…

– O tak! Mam! I to wielki! – przerwał jej kot, zjeżony i purpurowy od gniewu. – W tym mieszkaniu jest za ciasno na mnie i na wasze ideologiczne eksperymenty!

Wiktoria uniosła brew. 

– Czy on właśnie kazał nam wyjść z własnego mieszkania?

– Nie, nie – westchnął Filemon. – On sam zaraz odejdzie. Zawsze tak robi, kiedy świat nie chce mu przyznać racji.

Mruczuś obrócił się na pięcie – raczej na pazurkach – i podniósł głowę z godnością, która w innych okolicznościach mogłaby uchodzić za wzruszającą.

– Odchodzę. Zostawiam was z waszym gender, z waszym tofu i waszą anarchią.

– Nie zapomnij kuwety – mruknął Filemon.

– Milcz, profesorze! – fuknął Mruczuś. – Polska jeszcze o mnie usłyszy.

I z tymi słowami wyskoczył przez okno na balkon, a potem na ulicę. Filemon westchnął ciężko, spojrzał na Małgorzatę i jej partnerkę.

– Cóż, wygląda na to, że mój dawny towarzysz znów idzie w politykę. – I z gracją zeskoczył za nim.

***

Szli wzdłuż Wisły, w ciszy przerywanej tylko szumem miasta. Lampa rzucała na wodę długie, żółte smugi, a powietrze pachniało wilgocią i rozczarowaniem. Mruczuś szedł dumnie, choć jego ogon smętnie zwisał, jak flaga po przegranej bitwie.

– I co teraz, panie przywódco narodu? – spytał Filemon z nutą ironii. – Plan odbudowy cywilizacji tradycyjnej? A może konferencja prasowa pod mostem?

– Śmiej się, profesorku – warknął Mruczuś. – Ale ten kraj potrzebuje mnie bardziej niż kiedykolwiek. Oni myślą, że mnie pokonali… że mogą żyć bez wartości… bez porządku!

– Bez ciebie, chciałeś powiedzieć – poprawił Filemon.

Mruczuś zatrzymał się i spojrzał w wodę. Odbicie latarni drżało w nurtach jak złoty znak zapytania.

– Zemszczę się – powiedział cicho, prawie z czułością. – Na nich wszystkich. Na tych, którzy teraz drwią, którzy myślą, że świat może istnieć bez dyscypliny i posłuszeństwa.

Filemon ziewnął. 

– Brzmi jak każdy twój poranek w partii.

Mruczuś nie zwrócił uwagi. Jego oczy błyszczały.

– Jest jedna osoba, która mnie posłucha. Bez względu na wszystko.

– Doprawdy? – Filemon zmrużył oczy. – I kto to taki?

Mruczuś spojrzał gdzieś daleko, w stronę zachodniego brzegu, gdzie światła miasta stapiały się z ciemnością.

– On… – powiedział tylko. – On zawsze słucha.

A potem ruszył przed siebie, z ogonem uniesionym jak sztandar. Filemon westchnął i podreptał za nim, mrucząc pod nosem:

– No tak. Zawsze jest ktoś kto słucha do końca. I zawsze kończy się to katastrofą.

Wiatr znad Wisły zawył jak stare radio, w którym właśnie kończy się epoka.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AlexPretnicki · dnia 05.01.2026 18:02 · Czytań: 79 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Madawydar
14/01/2026 19:50
Dramaturgia opowiadania narasta powoli aż do apogeum, który… »
Madawydar
14/01/2026 18:47
Dziękuję Jolu S. za komentarz, przy którym również się… »
JOLA S.
14/01/2026 17:55
Cześć Autorze! Z rozmysłem wybierałeś, akurat ten obraz.… »
JOLA S.
13/01/2026 19:16
A więc modlitwa. Niezwykłe pisarskie przedsięwzięcie. Idę… »
pociengiel
13/01/2026 18:08
Mawydar, dzięki. Biorę to na klatę. Wykorzystałem… »
Madawydar
13/01/2026 18:08
Kobiece oczekiwanie na jego przyjście. Pierwsza część… »
Madawydar
13/01/2026 17:37
Jest tu zalążek nastroju, ale trwa zbyt krótko jak na… »
Madawydar
13/01/2026 16:59
Hanging Out - DamianMorfeusz Mroczne to, tajemnicze,… »
pociengiel
13/01/2026 11:56
Tekst jest świeższy od zawartości odkręconego pojemnika.… »
Pulsar
13/01/2026 09:34
Pokasowałeś swoje wiersze, żeby po "młócce" -… »
Madawydar
12/01/2026 18:51
W tym opowiadaniu pojawia się wiele pytań, na które trudno… »
retro
12/01/2026 18:10
Madawydar, dziękuję za komentarz. Starałam się oddać to, co… »
JOLA S.
12/01/2026 13:46
To nie jest dobre opowiadanie, ale mimo to nie mogłam się od… »
Madawydar
11/01/2026 23:15
Mnie raczej boskość kojarzy się z jasnością, a ciemność z… »
Madawydar
11/01/2026 22:39
gertruda burgund Bardzo dziękuję za rzeczowy komentarz… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 09/01/2026 08:00
  • Mamy to. :) Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory :)
  • Redakcja
  • 07/01/2026 13:49
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim Portalowiczom!
  • Kushi
  • 04/01/2026 21:22
  • Wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku dla całego Portalu Pisarskiego <3 :)
  • JOLA S.
  • 01/01/2026 21:17
  • Dobry wieczór w Nowym 2026 Roku. Dawno mnie tu nie było. Piękne wspomnienia były silniejsze. Do siego dla wszystkich i do usłyszenia.
  • Janusz Rosek
  • 01/01/2026 11:11
  • Szczęśliwego Nowego Roku 2026 i spełniania marzeń.
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty