Hanging Out
- Gdzie są moje malutkie, słodziutkie? Gdzie się podziały moje skarby? Halo! Czy któraś mnie słyszy?
- Myślę, że możemy go zaprosić! Nie może być taki zły.
- Ostatnio wołał o pomoc. Zranił się? Musi być ranny, bo dyszy.
- Z chęcią bym się nim zajęła, wiecie? Mogę go mieć blisko, bliziutko, rączka w rączkę, buzia w buzię… Przytrzymam go, usiądę na kolanach, będzie miło…
- Oszalałaś, Nati! Całkiem ci odbiło! Nie znasz go, nie wiesz o czym myśli, a z oczu patrzy… jak złemu wilkowi. Trzeba być gotowym wypruć mu flaki!
- Baby durne! Dajcie już spokój. Nie mówcie mu, gdzie się ukrywamy, bo przyjdzie. Niech sobie woła. Oddychajcie. Cicho! Ann, tylko bez draki!
- I tak was znajdę. Każdą znajduję. Jeszcze się nie urodziła taka, która mi umknęła.
- Słyszycie? Jaki wytrwały… Mężczyzna, który dąży do celu. To się chwali!
- Julka, ale czego on chce? W czym możemy mu pomóc? Skąd się ta pogoń wzięła?
- Daj spokój, Ewka, ta durnota nawet nie wie, że jest goniona. A ja go omotam, owinę, och tak, wokół paluszka albo własnymi nogami, nawet się nie skapnie, że mu się grunt pod nogami pali…
- Wy macie nie po kolei w pustych makówkach… Wydacie nas, a on wydrapie nas kawałek po kawałku, mięsień po mięśniu, ścięgno za ścięgnem. Wypije naszą krew i zeżre ciała!
- Hej, hej, Ann, nie przesadzaj! Nie wiesz czego chce. Nie róbcie hałasu, to może sobie pójdzie. Znajdzie szczęście gdzie indziej. Niech sobie gania za innymi babami. Już chyba poszedł. To działa!
Ciecze krew po murku, ciecze strugą cichą. Drżą nogi. Słabną ręce. Fugi nabierają głębi.
Cegły, choć myte, nie są wcale czystsze. Bez jednego jęku, nikt nie wie kto kogo gnębi.
Smuga czerwieni, rozmazana dłońmi, palec po palcu. Ścierana raz za razem nieruchomym ciałem.
I szept: - Będą moje, tylko moje. Dorwałem pierwszą. Zrobiłem z nią, co chciałem…
- Wiem, gdzie jesteście. Znajdę was. Rozbiorę świat kawałek po kawałku. Nie utrudniajcie, proszę.
- Julka? Julka? Gdzie ona poszła? Czy to krople krwi? Och, on się zranił, mówiłam. Trzeba go opatrzyć. Mamy tu bandaże?
- Jak chcesz, to go przyprowadzę. Zwiążę go paskami, przytwierdzę do ławki. Taki ktoś potrzebuje, żeby go złowić, unieruchomić, przygnieść udami.
- A co jeśli zabrał Julkę? A teraz jest blisko i wyskoczy zza rogu. Dziewczyny, zrozumcie, to niebezpieczny zwierz, tropi, szuka, skrada się za nami.
- Ann, miej się na baczności. Pilnuj je. Im odbija, bo za długo wisiały głowami w dół.
- Takie młode, takie słodkie, miłe moje. Świeżynki, jeszcze nie ruszone, nie polizane, nie tknięte. Pociągnę za nogi, chwycę za sukienki, wezmę w ramiona i przetnę na pół…
- Czy on się czołga? Chwyta wszystkiego jak leci? Kolana będzie miał poobijane… Dłonie poharata… Zedrze twarz….
- Ty się nim zajmij, Ewka, bo ja nie umiem. Brzydzą mnie rany. Ale potem pozwól mi przy nim poleżeć, poczuć dłonie obejmujące brzuch, wtulić się cała, szepnąć: Hej, jak się masz?
- Zwariowały! Żadnego opatrywania, nawet o krok się stąd nie ruszycie. Nie podnoście się! Tam gdzie jesteśmy, nie znajdzie nas, jeśli będziecie cichutko!
- Słuchajcie jej. Nie znamy go, nie wiemy co knuje. O, idzie, skrada się, słyszycie go? Cicho buzie, ani słówka! Już jest tuż tuż, dzieli nas raptem murek, kilka cegieł i kawałek przestrzeni, tyci, tyci, malutko…
Ciągnę za stopę i wyciągam nogę, potem drugą, dłońmi obślinionymi po lizaniu krwi.
Nawet nie wierzga, nie jęczy, nie krzyczy. W zdziwieniu unosi brwi.
Dotyka twarzy, myląc krew z krwią. Czerwień nie ma wieku, rasy ani płci.
Taka drobna. Taka niewinna. Taka soczysta. Muskam ją tylko, szepczę do ucha: To tylko się śni…
- To tylko sen, to tylko sen. Dziewczyny, chodźcie już. Spójrzcie, tu są wasze siostry.
- Poszła do niego, musiała pójść, bo jej nie ma! A to zołza. Już nie chcę się z wami bawić. Nie chcę tu być. Chcę do domu.
- Taaa, do domu, no pewnie. Wyjdziesz z kryjówki i już będziesz go miała na karku. Wniosek jest prosty: poluje na nas i jest skuteczny!
- Mnie też bolą nogi, a dupę mam obdartą o tę cholerną ścianę! I mam dość ukrywania. Wytrzymaj Nati, wytrzymaj. Nie oddawaj się byle komu!
- Taki nikt krąży wokół was i zrywa jedna za drugą, jak dojrzałe owoce. Nie, wy jesteście zepsute. Gnijecie. Jak zęby. Zepsute zęby. Wyrywam was, ale nie oddam żadnej wróżce. Sam się wami zajmę.
- Dziewczyny, idę do niego. Powstrzymam go. Dam radę. Trzymajcie kciuki. Nie oprze się, przecież lubi takie młode, takie świeże, takie… Ech.
- Nati, stój, przestań, nie masz szans! Jesteś tylko dziewczyną, dziewczynką, dzieckiem! Nati, na miłość boską, wróć! Poszła, głupia… Echh…
- Nie każda chce wisieć, Ann. Czasem potrzebuje zrobić coś na poważnie. Ruszyć tyłek i stać się dorosłą. Iść z podniesioną głową, chwycić czyjś łeb i rozwalić go, bo nie nadaje się do tulenia, nie da się go poderwać, nie zasługuje na miłość… Echhh…
Nawet nie widzą, ile krwi cieknie im po nogach, po sukienkach, wylewa się na uda, barwi brzuchy, plecy, zalążki piersi, szyje… Ścieka do ust i nie zmazuje uśmiechu. One jeszcze nie wiedzą. Nie czują tego smaku. Nie rozumieją tej barwy.
A wszędzie jest krew, która pochłania i wymazuje. Wypłukuje je po kawałeczku, po plasterku. Zliżę je z tego świata razem z niewinnością. Nie pozostanie ślad. Tylko biała plama nieistnienia.
- Już.
- To on! To on! Chwycił mnie za kostkę! Ciągnie! Iw! Iw! Trzymaj się albo wyprostuj nogi, spadniesz sama, lepiej spaść niż dać mu się złapać. Przecież wiesz, tam jest piach. Nie skręć karku, a wszystko będzie dobrze.
- Broń się, Ann, broń się, kochana! Skacz ze mną. Uciekniemy plażą na sam jej koniec. Popłyniemy przez ocean, tylko uwolnij się od niego i…
- Szarpie się i szarpie, ale to tylko dziewczynka. Apetyczna, mała istotka, która…
- A masz! I jeszcze! I jeszcze!
- Prawie na mnie upadł i mnie zgniótł. Co za… Drań. Weź kamień, Ann. I wal. Z całych sił.
Idą plażą, podtrzymując się nawzajem. Obejmują się, jak to siostry. Zostawiły nieruchome ciało. Zwierz ani drgnie.
Cisza.
- Nigdy więcej naiwności.
- Nigdy.
- Nigdy więcej ratowania.
- Nigdy.
- Nigdy więcej uwodzenia.
- Nigdy.
- Tylko kamienie i wyciąganie wniosków.
- Tak, tylko.






może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?
Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory 

Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt