Wszystkie koty Prezesa: Rozdział VI – Brońmy praw mniejszości! - AlexPretnicki
Proza » Groteska » Wszystkie koty Prezesa: Rozdział VI – Brońmy praw mniejszości!
A A A
Od autora: Opo­wia­da­nie o pew­nym zna­nym czło­wie­ku i jego kocie. Sa­ty­ra po­li­tycz­na. Ca­łość do­stęp­na na: alek­san­der­pret­nic­ki.blogspot.com

Poranek nad Wisłą był ciężki jak polityczna obietnica — ołowiany, śluzowaty, z grudkami mgły unoszącymi się nad miastem. Mariusz poprawił krawat, ten sam, w którym niegdyś przysięgał wierność prezesowi, i ruszył ku gmachowi Sejmu, krokiem pełnym godności i niepewności zarazem. Obok niego szły dwa koty: Mruczuś — z ogonem uniesionym niczym sztandar partii, oraz profesor Filemon, który niósł w zębach złożony plan strategii odbudowy państwa w notatniku w kratkę. Po drodze Mariusz mruczał coś o losie, o wierności i o tym, że historia zapamięta ten dzień. Filemon prychnął: historia zwykle zapamiętuje głównie wpadki.

Przed wejściem do Sejmu powiewała flaga, a w holu lśniła podłoga tak czysta, że odbijała sylwetki strażników niczym lustro sumienia. Dwóch strażników spojrzało na nadchodzący orszak z miną ludzi, którzy już widzieli dziwne rzeczy w tym kraju, ale nie aż tak. Starszy z nich, z wąsem przystrzyżonym jak zgodnie z rozporządzeniem, zmrużył oczy.

– Przepraszam panie pośle, ale… – zawahał się – czy zwierzęta mogą wchodzić na teren parlamentu?

– A to niech się pan dowie! – odparł Mariusz z oburzeniem, jakby właśnie wykrył zamach na konstytucję. – To wolny kraj, a ja jestem wolnym posłem!

Mruczuś spojrzał chłodno na strażnika, lekko poruszając ogonem. 

– Panie Mariuszu, mniej emocji. Oni się boją, że ich pogryziemy.

– Albo zagłosujemy – dodał Filemon sucho.

Strażnicy wymienili spojrzenia. Jeden uniósł rękę, drugi sięgnął po krótkofalówkę. Z drugiego końca korytarza nadbiegły posiłki — trzech kolejnych strażników, gotowych bronić demokracji przed dwoma futrzastymi intruzami.

Mariusz, czerwony z oburzenia, uniósł ręce. 

– To jest skandal! Zamach na demokrację! Na wolność poselską! Na prawa zwierząt i ludzi o delikatniejszej konstrukcji emocjonalnej!

Jego głos rozbrzmiał echem po marmurach, a jakby na sygnał z bocznego korytarza wybiegła ekipa Telewizji Nasze Państwo. Reporterka w czerwonym żakiecie już mówiła do kamery z dramatyzmem godnym katastrofy narodowej.

– Proszę państwa, właśnie jesteśmy świadkami kolejnego aktu represji wobec opozycyjnych polityków! Poseł Mariusz, znany ze swojej niezłomnej postawy, został zatrzymany na progu Sejmu tylko dlatego, że towarzyszą mu dwa koty!

– To są koty terapeutyczne! – krzyknął Mariusz, chwytając mikrofon jak relikwię. 

– One pomagają mi w walce z lękiem społecznym i traumą po latach prześladowań!

Mruczuś skinął głową z powagą. 

– Potwierdzam. Leczymy człowieka z poczucia znaczenia.

Dziennikarka wstrzymała oddech.

– Czy to prawda, że to forma terapii politycznej?

– To forma terapii demokratycznej! – odparł Mariusz, zagrzewając samego siebie. 

– My wszyscy potrzebujemy więcej kotów!

W tym momencie w drzwiach pojawił się on — marszałek Kotłownia. W świetle padającym z okien wyglądał jak profesor etyki i kabaretu w jednej osobie. Uśmiechał się szeroko, jakby właśnie wrócił z reklamy ekologicznej kawy.

– Co tu się dzieje, drodzy państwo? – zapytał z niezmąconym spokojem.

– Panie marszałku! – Mariusz podbiegł natychmiast. – To jest polityczna zemsta! Nie pozwalają mi wejść z kotami! A ja mam prawo!

Kotłownia pochylił się nad Mruczuśiem, który wyciągnął łapkę z dystyngowaną godnością monarchy.

– A któż to taki piękny? – spytał łagodnie. – Panie pośle, ja nie widzę żadnego problemu. Jeśli te urocze stworzenia pomogą panu w obronie przed agresywną narracją kolegów, to proszę bardzo. Niech wejdą.

Mruczuś mruknął z aprobatą. 

– To bardzo rozsądny człowiek, choć za dużo mówi jak na człowieka czynu.

Filemon zeskoczył z ramienia Mariusza i wskoczył na parapet. 

– To przez jego głosowanie. Zawsze siedzi po środku, jak kot na płocie.

Kotłownia się roześmiał. 

– W polityce to się nazywa równowaga.

Strażnicy cofnęli się z ulgą. Telewizja Nasze Państwo natychmiast przeszła do transmisji na żywo. Na pasku pojawił się napis: Marszałek wreszcie stanął po stronie wolności kotów!

Kiedy ruszyli korytarzem, Mruczuś zatrzymał się nagle. W oddali, otoczony przez swoich doradców, szedł premier Donaldinio — w garniturze jak z reklamy Unii Europejskiej i z uśmiechem tak szerokim, że można by nim przeciąć budżet.

Mruczuś zjeżył się, ogon wyprężył jak antena.

– Patrz, Filemonie. Wróg.

Donaldinio spojrzał na niego przelotnie, potem na Mariusza i westchnął. 

– Już im się całkiem pogorszyło – powiedział do swoich ludzi. – Teraz nawet już zwierzęta politycznie radykalizują.

Mruczuś prychnął. 

– To się nazywa świadomość narodowa.

Weszli na salę plenarną. Sejm tętnił chaosem. Posłowie rozmawiali, przekrzykiwali się, poprawiali mikrofony. Mariusz zajął miejsce w ławie opozycji, koty rozsiadły się obok — Mruczuś na pulpicie, Filemon na fotelu. Kamery skierowały się natychmiast w ich stronę. Z sali dało się słyszeć szepty, śmiechy, kilka pisków oburzenia i jedno westchnienie zachwytu z galerii. Marszałek Kotłownia uderzył laską w pulpit. 

– Otwieram posiedzenie. Proszę o zachowanie powagi.

Mruczuś przeciągnął się i rzucił cicho do Mariusza: 

– To dopiero początek. Zanim ten dzień się skończy, Polska znowu będzie moja.

Filemon spojrzał w sufit i zamruczał pod nosem: 

– A może po prostu drapnij w klawiaturę, zamiast w historię.

Ale Mruczuś już nie słuchał. Na sali rozlegał się szmer, narastał jak burza, a w oczach kota błyszczał dawny ogień — ten sam, który kiedyś podpalał serca milionów. Na chwilę wydawało się, że nic już nie powstrzyma tego absurdu, który miał dopiero nadejść.

***

Sala sejmowa pulsowała napięciem jak serwer przeciążony sprzecznymi danymi. Z jednej strony liberalni i postępowi posłowie Partii Liberalnej oraz Lewicowych Progresywistów, z drugiej – skuleni, lecz wciąż dumnie warczący przedstawiciele Sprawiedliwych Ponad Wszystko. Echo kpin i oskarżeń odbijało się od marmurowych ścian jak stary refren, którego nikt już nie chciał słuchać, ale wszyscy znali słowa.

Mówiono o aferach, o pieniądzach w kopertach i willach za gotówkę, o podsłuchach, o nepotyzmie. Premier Donaldinio, siedzący w pierwszym rzędzie, słuchał z miną człowieka, który nie wie, czy ma się śmiać, czy dziękować losowi, że to nie jego nazwisko pojawia się w akcie oskarżenia. Nad wszystkim górował głos marszałka Kotłowni, donośny, modulowany, perfekcyjny jak z castingu do musicalu o etyce w życiu publicznym.

– Wysoka Izbo! – wołał jeden z posłów koalicji rządzącej, wymachując segregatorem. – Przez osiem lat doprowadziliście ten kraj do ruiny moralnej i finansowej! Czas ponieść odpowiedzialność!

Z tyłu sali rozległy się gwizdy i buczenie. Ktoś rzucił: „Oddajcie koty do schroniska, tam wasze miejsce!”. Mruczuś, siedzący na kolanach Mariusza, zmrużył oczy. Filemon zaś oblizał łapę i szepnął: 

– Przewaga retoryczna po stronie postępu, ale styl fatalny.

Nagle Mariusz uniósł się z miejsca, poprawił marynarkę i, nie bacząc na drwiące pomruki, ruszył w stronę mównicy. Przez chwilę w powietrzu dało się słyszeć szelest napięcia. Marszałek Kotłownia uniósł brew, jakby zaraz miał zacytować Ewangelię lub „Gazetę Wybiórczą”.

– Panie pośle, proszę o skrócenie wystąpienia. Czas antenowy jest dziś wyjątkowo kosztowny – rzucił z lekkim uśmiechem.

Mariusz pochylił się nad mikrofonem, głos miał patetyczny, jakby przemawiał z ołtarza narodowego sacrum. 

– Wysoka Izbo, panie marszałku, szanowni posłowie i posłanki! Dziś chciałbym oddać głos przedstawicielowi grupy najbardziej dyskryminowanej i pomijanej w naszej ojczyźnie. Grupie, której cierpienia przez lata były ignorowane przez rządzących. Mówię, proszę państwa… o mniejszości kociej!

Sala wybuchła śmiechem. Niektórzy posłowie tłukli dłonią w stoły, inni krzyczeli: „Do kabaretu z tym!”, „Parodia!”, „Zawieście posła w obowiązkach!”. Marszałek Kotłownia uśmiechnął się, rozłożył ręce w teatralnym geście.

– Jeśli pan poseł uważa, że jego kot ma coś istotnego do przekazania narodowi, to, proszę bardzo, nie będę dyskryminował. Choć wątpię, by jakiekolwiek mruczenie mogło wzbogacić debatę publiczną w większym stopniu, niż robi to już pańska partia.

Na sali rozległy się śmiech, brawa, buczenie. Mariusz jednak nie ustępował. 

– Panie marszałku, proszę o dopuszczenie przedstawiciela mniejszości kociej do głosu!

Kotłownia westchnął, jakby właśnie dopisywał do podręcznika demokracji nowy, groteskowy rozdział. 

– Dobrze. Dopuszczam kota do głosu. Niech przemówi, skoro w tym kraju i tak wszyscy mówią, a nikt nie słucha.

Wtedy, ku absolutnemu zaskoczeniu sali, Mruczuś z wdziękiem wskoczył na mównicę. Jego łapy stąpały po blacie jak po korytarzach historii. Marszałek zamarł z otwartymi ustami, a kamery, jak zahipnotyzowane, zaczęły transmitować każdy jego ruch. Mruczuś spojrzał na zgromadzonych z powagą, jakiej nie powstydziłby się żaden kaznodzieja. 

– Drodzy, prawdziwi Polacy! – zaczął, a jego głos rozbrzmiał wyraźnie, głęboko, niemal patetycznie. – Drodzy obywatele tej ziemi mlekiem i miodem, a raczej mlekiem i karmą płynącej!

Na sali zapadła cisza, taka, jakiej nie słyszano od czasów, gdy włączono mikrofon posłowi z komisji śledczej.

– Osiem lat naszych rządów – kontynuował Mruczuś – to był złoty czas dla wszystkich kotów, psów i chomików tego kraju! To był czas dobrobytu, pełnych misek, miękkich kocyków i ciepłych parapetów. Dzięki programom socjalnym, takim jak 500+, każda rodzina mogła kupić więcej mleka, karmy, a nawet drapaków z importu! Koty czuły się bezpieczne, a naród spał spokojnie, bo wiedział, że jego władza czuwa – nawet jeśli drzemała w fotelu!

Na galerii ktoś parsknął śmiechem, ale Mruczuś nie zareagował. W jego oczach błyszczał płomień starej retoryki.

– Ale potem – mówił dalej – przyszła katastrofa! Układ, spisek, zdrada o świcie! W 2023 roku ukradziono władzę, a z nią godność kotów i wszystkich porządnych obywateli! Teraz nastał terror liberalny, dyktat brukselski, prześladowanie zwierząt domowych! Osobiście widziałem, jak premier Donaldinio zabrał miskę z mlekiem bezdomnemu kotu i śmiał się przy tym! Śmiał się, proszę państwa! A jego asystenci mówili, że „skończył się czas kotów w Polsce” i że będą walczyć z nami, jak z bobrami! A w ogóle to – tak powiedzieli – wolą psy!

W tym momencie połowa sali zamarła, druga zaczęła się śmiać, a premier Donaldinio pochylał głowę, ukrywając uśmiech. Filemon, zasiadający na galerii, mruknął z uznaniem. 

– Ma chłop retoryczny pazur.

Mruczuś kontynuował, coraz bardziej podniosły. 

– Nie możemy milczeć! Nie możemy patrzeć, jak nasze miski wysychają, a nasze parapety chłodnieją! Wzywam wszystkich, którym leży na sercu dobro braci najmniejszych, do zjednoczenia! Do obrony naszych wartości, naszych kocich marzeń, naszego mleka! Chrońmy prawa zwierząt!

Na sali już nikt się nie śmiał. Marszałek Kotłownia spoglądał w dół, jakby zastanawiał się, czy to jawa, czy nowa forma kabaretu politycznego. Mruczuś zakończył, prostując się z dumą. 

– Wysoka Izbo! Składam wniosek formalny o wotum nieufności wobec rządu premiera Donaldinio! W imię kotów, w imię prawdy, w imię miski mleka dla każdego obywatela!

Zapadła cisza. Tak ciężka, że nawet koty z obrazów w sali wydawały się wstrzymać oddech. Premier Donaldinio drgnął, a jego doradcy zaczęli szeptać gorączkowo. Marszałek Kotłownia długo wpatrywał się w Mruczusia, po czym cicho odchrząknął.

– Wniosek... – zaczął powoli – został złożony.

W tym momencie w całym Sejmie zapadło coś pomiędzy konsternacją a oczekiwaniem. Kamery zbliżyły się na twarz kota-prezesa, który wpatrywał się w oblicze premiera z triumfalnym błyskiem. Czas jakby się zatrzymał. W powietrzu drżało coś nieuchwytnego – zapowiedź politycznego trzęsienia ziemi, albo po prostu kolejnego odcinka narodowego absurdu, który dopiero miał nadejść.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
AlexPretnicki · dnia 28.01.2026 10:35 · Czytań: 169 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 4
Komentarze
Marian dnia 07.02.2026 10:39
Sytuacja polityczna w naszym kraju ( obojętnie kto aktualnie rządzi) od lat jest tak beznadziejna, że szkoda gadać. Dlatego uważam, że takie teksty nie są ani śmieszne, ani mądre - są takie same jak ta sytuacja. Szkoda na nie przysłowiowego czasu i atłasu.
AlexPretnicki dnia 07.02.2026 15:54
Myślę, że tekst wnosi jednak troszkę więcej niż Pana komentarz.

Pozdrawiam i życzę więcej dystansu przy lekturze innych tekstów.
Madawydar dnia 07.02.2026 22:08 Ocena: Dobre
Napisane z fantazją. Ukazany cyrk w okrąglaku w formie zabawnej humoreski. Tekst mogły być nawet niezłym skeczem kabaretowym.

Pozdrawiam

Mad
AlexPretnicki dnia 08.02.2026 00:26
Dziękuję za miłe słowo.
Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
spawngamer
10/02/2026 08:48
Dziękuję za komentarz Jolu. Też pozdrawiam. »
JOLA S.
09/02/2026 23:11
Tekst, jego forma przykuwa uwagę. Jak dla mnie niezwykła.… »
Zbigniew Szczypek
09/02/2026 22:02
Valerio Smakowanie owocu jest jak smakowanie miłości, można… »
spawngamer
09/02/2026 19:20
Dziękuję Berele, tak, dlatego ten obraz nasunął mi sam… »
Afrodyta
09/02/2026 19:17
Zbyszku, Anatomio, bardzo dziękuję za obecność i… »
Berele
09/02/2026 18:51
Tekst nie jest zaangażowany światopoglądowo i jest ciekawą,… »
Berele
09/02/2026 17:30
Bardzo ładny tekst. Podoba mi się, jak „podpaliłeś” to… »
japoneczka
08/02/2026 22:50
Jestem wdzięczna Zbyszku za Twoje komentarze.Dużo się można… »
Zbigniew Szczypek
08/02/2026 18:19
Tetu Ja sobie żartuję ale skoro grożą dziennikarzom, to… »
tetu
08/02/2026 16:33
Nikogo nie zamierzam mordować :) Miło widzieć Zbysia ;)»
Anatomia
08/02/2026 14:31
Dziękuję za refleksję nad moim wierszem Zbyszku. To zawsze… »
Berele
08/02/2026 13:40
»
Berele
08/02/2026 13:00
Spodobałop mi się twoje pisanie, a obraz zaintrygował. W… »
Zbigniew Szczypek
08/02/2026 02:21
"Przedwiośnie" jak nic, kolejne w Twoim życiu? Bo… »
Zbigniew Szczypek
08/02/2026 00:30
Tetu Możesz mnie zabić narodzę się nowy... Tak, najgorzej… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 09/02/2026 22:07
  • Wiktorze - mam jakąś "kotarę" na dole głównej strony, towarzyszącą mi na każdej stronie, Tak samo jakaś ikonka "kurs kreatywnego pisania"-te dwie rzeczy blokują. Ile razy chcę coś napisać, odświerzam.
  • Wiktor Orzel
  • 09/02/2026 15:02
  • Zbyszku, o jakie nakładki chodzi? Podeślesz na maila redakcyjnego screeny?
  • gertruda burgund
  • 06/02/2026 18:48
  • szkoda że MALOWANIE SŁOWEM to tylko pięć tekstów... :( może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?
  • Zbigniew Szczypek
  • 04/02/2026 16:19
  • Czy te nowe nakładki/skórki na stronie są konieczne? przeszkadzają w normalnym korzystaniu ze strony PP? Może na stałe z boku, dla zainteresowanych? A nie nachalnie
  • Zbigniew Szczypek
  • 04/02/2026 16:16
  • Trochę mnie z Wami nie było - serdecznie pozdrawiam!
  • Darcon
  • 04/02/2026 15:20
  • Dla zainteresowanych edytowałem swój wpis w wątku UTWORY konkursu Malowanie słowem.
  • Darcon
  • 09/01/2026 08:00
  • Mamy to. :) Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory :)
  • Redakcja
  • 07/01/2026 13:49
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim Portalowiczom!
  • Kushi
  • 04/01/2026 21:22
  • Wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku dla całego Portalu Pisarskiego <3 :)
Ostatnio widziani
Gości online:130
Najnowszy:frybezowski