W pawlaczu, w który spowija mrok, na górnej półce trzymam kartony, w których mam akcesoria na gwiazdkę. Wtłoczoną w jeden z nich, sztuczną choinkę, namiastkę prawdziwej, gdzie gałązki powyginane są we wszystkie strony, byle je upchać do środka. Nie pachnie. Nie szeleści. Nie opada z igiełek
Udaje.
Dziś jest gwiazdka.
Rozkładam ją.
Wciskam zgodnie z instrukcją poszczególne elementy. Buduje ją od podstaw.
Rozprostowuję poszczególne budulce. Jest coraz wyższa i okazalsza, aż sięga sufitu.
Kolejny karton, tym razem piętro niżej w regale. Tam są różnego rodzaju ozdoby. Bombki, świecidełka, lampki.
Znowu udaję.
Ozdabiam ją.
Przyoblekam wszelkimi tymi dobrami, na bogato, starając się aby nie było żadnego „łysego miejsca” by w końcu opatulić ją lampkami.
Są różne. Nie każda świeci wszystkimi kolorami tęczy.
Jest jedna, która pamięta jeszcze stare dobre czasy, gdy mieszkałem z eks żoną.
Świeci na blado, na biało.
Światłem, które już dawno przeminęło. Historią, która już została opowiedziana i które już nic nie zmieni.
Pozostałe mienią się feerią barw migają w różnych wzorach. Zgodnie z tym jak włączę przełącznik.
Udają radość.
Tak, tak. Cały czas udaję.
W bloku naprzeciwko migają takie same światełka.
Cieszą ludzkie oko. Zapewniając, że tam po drugiej stronie w tych oknach, gdzie błyszczą w tych balkonach, które rozświetlają tętni radość. Miłość. Rodzinne ciepło.
W końcu stanęła.
W pełnej krasie.
Wygląda imponująco, chociaż sztuczna, ale jednak imituje to czego już mieć nie mogę Może i jest piękna, może i wygląda okazale. Może i robi na kimś naprzeciwko wrażenie. Pewno myślą – „Boże, jaka cudowna. Powodzi się facetowi. Na pewno spędzę radosne święta”
To samo myślę o tych ludziach z naprzeciwko.
Jestem zupełnie sam w swoim mieszkaniu.
Sam jak palec.
Nadal kocham swoją Agnieszkę. Moja byłą partnerkę. Odeszła po 6 latach. Nie dogadywaliśmy się względem swoich własnych dzieci. Ona nie cierpiała moich. Ja nie potrafiłem zaakceptować jej córki. Od słowa do słowa powiedziałam zbyt wiele. Przeżyła to bardzo. Przeżyła na tyle, że mimo że mnie kochała uniosła się honorem i się wyprowadziła.
Skoro nie chce moich dzieci i nie toleruje ich, a obdarzone są różnymi wadami to nic na mnie nie znaczy, że może być, a może nie być, jest mi to obojętne. Strasznie płakała. Podziękowała mi za to, że, jestem przynajmniej szczery. W krótkim czasie zrobiła to Co mnie zszokowało.
Kupiła sobie mieszkanie i wyprowadziła się blisko mnie.
Z czasem zrozumiałem jakie to idiotyczne stawiać dzieci, które już są praktycznie dorosłe, żyją własnym życiem, ponad własne dobro, wtedy dopiero pojąłem, jak źle zrobiłem. Że mogłem być szczęśliwy do końca swoich dni przy czyimś boku. Czując czyjś oddech w nocy, śmiać się razem z nią kiedy niekontrolowanie puszczała gazy, trzymając ją za rękę gdy oglądam film, spędzać wolny czas, wtulając się w jej kibić. Nie chodziło o seks. Chodziło o bycie kimś ważnym dla drugiej osoby. Jak to bardzo istotne. I budujące dla człowieka. Kiedy ktoś o nim myśli. Kiedy ktoś się o ciebie martwi, kiedy ktoś uśmiecha się myśląc o tobie. Nie ma nic bardziej wartościowego i wtedy dopiero kiedy to tracimy, być może dopiero te wtedy potrafimy zrozumieć. Tak było ze mną. Żałowałem, że nie walczyłem.
Odkąd z nią zamieszkałem obaj synowie zaczęli coraz rzadziej bywać u mnie.
Dzwoni nagle telefon, młodszy syn. Z ekscytacją uniosłem słuchawkę odebrałem i drżącym głosem, licząc na to, że syn chce, abym przyjechał do nich na wigilię.
– Cześć syneczku wszystkiego najlepszego na święta. Ja…
- Cześć tata, masz dla mnie prezent, kupiłeś tą kamerę co chciałem?
( Moja radość z tego, że dzwoni nagle mija, więc tylko i wyłącznie chodzi o to, żeby się dowiedzieć, czy dostał prezent. Jest mi smutno. Bardzo)
- Tak syneczku tą, którą mi wysłałeś link z aukcji Allegro. Dokładnie tą ci kupiłem. Chciałem, żebyś był szczęśliwy….
Tak bardzo go kocham. Tak bardzo chcę aby okazywał mi uczucia.
- Suuuuuuper tato! Wiesz na to tata Leona dał mi opony zimowe do tej mojej Toyoty? Za darmo Dostałem na gwiazdkę, Jestem szczęśliwy.
Tata Leona. Michał twierdzi, że to najlepszy facet na świecie. Spędza u niego mnóstwo czasu. Facet handluje autami, skupuje je. Robi drobne naprawy, podpicowuje, a potem sprzedaje. Michał i ów Leon, syn tego faceta pomagają przy tych naprawach, jeżdżą my jazdy próbne, robią mnóstwo rzeczy, które mojego syna rajcują. Ja się na tym nie znam. Ja tego nie potrafię.
Kocham go ponad życie, uwielbiam, zrobiłbym dla niego wszystko.
Boli mnie strasznie, że po rozwodzie, by ratować siebie wpadłem w wir pracy. Byłem niedzielnym tatą. Nigdy już mi nie wróci nic tego czasu, który minął. Tego co przeszło obok mnie bokiem. Tych centymetrów jak rósł, jak gubił zęby, jak miał pierwsze rozterki serca. Bo po prostu byłem obok. Byłem gdzieś dalej. Byłem tatą na Weekend. Nic już tego nie zmieni. Nie cofniesz czasu. W żaden sposób nie potrafię zmienić tego stanu rzeczy.
- Mama powiedziała, że nie mogę do was przyjechać, bo idziecie do wujka. Ponoć tam będzie wigilia razem z babcią.
- Trudno, tato, może kiedy indziej się spotkamy? Przecież jeszcze wiele razy będą święta. Nic się nie martw. A u wujka zawsze jest fajnie, dobrze się bawią.
( kurczę się w sobie )
- Tak masz rację lepiej żebyście spędzili te święto w jakiś pogodny sposób. U mnie byłoby nudno. Jednostajnie. Bardzo cię kocham Piotrek. Bardzo.
- Też Cię kocham. Tata muszę kończyć, bo tata Leona dzwoni. Sorry, życzę ci wesołych świąt, pa pa pa.
Gapię się przez okno. W kuchniach i w pokojach krzątają się ludzie pewno przygotowują się do wigilii, rozmawiają ze sobą, sprzeczają się, być może się wyzywają, może opowiadają dowcipy i się dobrze bawią. Nieważne. Są ze sobą. Jakkolwiek są. Ale są ze sobą.
Może patrzą mi w okno, a patrzę na tą moją piękną choinkę, która błyszczy. Jak wieża Eiffle’a w nocy. Myślą, ale fajnie, szczęśliwy facet. Ma wszystko, ma pieniądze. ma powodzenie, ma firmę. Nic tylko zazdrościć.
Drugi telefon.
To starszy syn. Ten starszy. Ten co mieszkał ze mną cztery lata po rozwodzie. Ten z Aspergerem.
- Cześć, tatuś wszystkiego najlepszego na święta. Jak sobie radzisz?
Jakoś żyję Łukasz, mam sernik, sałatkę, makowiec, bigos, wszystko to co powinno być na święta. Siedzę sobie i patrzę w telewizję, ubrałem choinkę…
- Tata, ja wiem, że to głupie i przepraszam cię za to i że ja zawsze dzwonię jak potrzebuję pieniędzy, ale czy ty byś mógł mi wcześniej przelać kieszonkowe i czy masz dla mnie prezent?
- Mam synku, mam oczywiście wszystko to co chciałeś, te gry, które sobie wymarzyłeś.
- O fajnie tato, to przyjadę po nie jak tylko będę mógł dobrze, bo chciałam je zabrać.
- Może chciałbyś zostać u mnie chociaż na jeden dzień?
- Nie, tato, nie, nie, nie będę zostawać, bo potem z mamą jedziemy. Yyy, w góry na narty i yyy, tato, a twój prezent, bo w sumie chciałeś tam jakiś komiks, nie mogliśmy nic znaleźć, ale coś zamówimy po świętach. Obiecuję ci tato. Tato, muszę już lecieć, bo mama prosi, żebyśmy przyszli pomóc w kuchni.
- Dobrze synku, kocham cię bardzo. Wesołych świąt….
Stoję na balkonie. Z zazdrością patrzę w okna obcych ludzi.
Krzątają się po mieszkaniach czekając na bliskich.
Czasem pewno spoglądają w moje okno.
Jak błyszczy moja choinka sądząc, że piękną mam gwiazdkę.
A ja pełzam w przykurczu bólu, z oczyma unurzanymi w cierpieniu w zgliszczach moich myśli.






Pozdrawiam.
może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt