Trzysetka, cz.2/3 - Zdzislaw
Proza » Inne » Trzysetka, cz.2/3
A A A
Od autora: wspomnienie

(cd. fragmentu wspomnień z nowo pisanej książki)

cd.
W Nieszawie kursował prom przez Wisłę. Pogoda troszkę się popsuła, zaciągnęły chmury i przed Ciechocinkiem spadł mały deszczyk, ale bardziej był orzeźwiający niż dokuczliwy. Po dojechaniu do promu niebo znowu się rozchmurzyło. Na przystani nawet długo nie czekaliśmy na niego. „Kiedy to ostatni raz przeprawiałem się promem? Chyba na Wyspę Sobieszewską” – próbowałem sobie przypomnieć z przeszłości.

Po zejściu na prawy, wschodni brzeg Wisły, skończyliśmy „zjazd w dół globusa” i mogliśmy obrać kierunek powrotny, w stronę Bieguna Północnego. Na szczęście aż tak daleko nie planowaliśmy jechać. Wycieczka nadal była bardzo przyjemna, zwłaszcza że Bartek potwierdził pozostałym trzem harpaganom, iż jedyny dłuższy podjazd będą mieli tylko pod zamek w Golubiu-Dobrzyniu.

To ich podbudowało na duchu, do tego nikt nie narzekał na zmęczenie. Kilometry nawijały się pod koła, pogoda piękna, rozmowy skracały nam czas jazdy. Niedaleko już było do odbicia w bok, w stronę Torunia, dla naszej dwójki „odprowadzającej”, kiedy zobaczyliśmy przed sobą dość długi podjazd. Na szczęście nie wyglądał groźnie. Po dwustu-trzystu metrach dojechaliśmy do szczytu wzniesienia, tylko lekko zdyszani.

Szczyt nie okazał się najwyższym wzniesieniem, tylko zakrętem, za którym był dalszy ciąg podjazdu. Sacrebleu! Nikt nie lubi takich niespodzianek, zwłaszcza że nie miało być „żadnych wzniesień aż do Golubia-Dobrzynia”, a liczniki wskazywały już przejechane dwieście kilometrów.

– Bartek, kurde, to jest płaskie? – Trochę zdyszany, ale przede wszystkim lekko przybity widokiem dalszego podjazdu, podpedałowałem do naszego kierownika wyprawy. – A może jesteśmy już pod zamkiem w Golubiu, co?

– Cholera, nie miało tego być – odparł, wyraźnie zaskoczony. – Kiedy planowałem trasę, pisałem do Wiśniaka, bo już kiedyś tędy jechał. Nic nie napisał o tym, że przed Golubiem będzie jeszcze podjazd.

– No i tak to z planowaniem – podsumowałem i skończyliśmy rozmowę. Dalszy ciąg był nieefektywny; musieliśmy wytężyć siły na podjeżdżanie…

Prawie ostatkiem sił dojechałem, jako trzeci, do szczytu i za wierzchołkiem wzniesienia zobaczyłem stojącą, odpoczywającą dwójkę poprzedników. Ja też, z wrażenia, zatrzymałem się, głęboko oddychając. Poczekaliśmy na pozostałą trójkę, która również z wielką ulgą zatrzymała się na odpoczynek. Ta radość z dojechania szybko im się zmieniła w bardzo niemiłe zaskoczenie, podobnie jak chwilkę wcześniej przeżyła to pierwsza dwójka a następnie ja. Widok, który ujrzeliśmy za zakrętem, wprawił nas w szok a co najmniej w silny wstrząs psychiczny – to nadal nie był koniec wspinaczki, tylko drugi zakręt, który wcześniej skrywał przed naszymi oczami dalszy ciąg podjazdu. To nie było nawet najgorsze – aby już nas całkowicie dobić psychicznie i odebrać nadzieję na wyczekiwany odpoczynek „w czasie jazdy wreszcie po płaskim”, był on dużo dłuższy niż w sumie dwa poprzednie.

Sacrebleu!! Wciurności! A niech to! To jest ten zapowiedziany przez Bartka płaski odcinek trasy aż do Golubia?!

Jednak gderanie ani pretensje do organizatora – kierownika spokojnej wycieczki nic by nie zmieniły w naszej sytuacji. Nie było odwrotu, tylko nacierać, znaczy znowu podjeżdżać. Po krótkiej chwili odpoczynku ruszyliśmy ponownie w górę. Teraz już zmęczenie i tężejące od nadmiernego wysiłku mięśnie łydek szybko zaczęły dawać się we znaki; odgłosy ciężkich oddechów współtowarzyszy niedoli przebijały się przez własne rzężenie. Podjeżdżanie z każdym naciśnięciem na pedały stawało się wolniejsze, jakby operator w kinie spowalniał przesuw taśmy filmowej a nasze charczenie przechodziło również w przeciągły odgłos buczenia. Jeszcze jedno naciśnięcie, jeeszczee raaz… „O maatkoo, czy ta góóraa się nie skoończyy?! Ile jeszcze, nie wyrobięę, chyba stanęę… niee, jeszcze trochę… nie wytrzyymaamm…”.

Wytrzymałem, dojechałem, a właściwie doczołgałem się na samą górę. „Szczyt czy kolejny zakręt? Byle nie to drugie!” – ta myśl kołatała się pewnie w głowach każdego z nas. „Jeśli znowu, to per pedes, nie jadę, będę podchodził!” – podjąłem dramatyczną dla cyklisty decyzję.

Matka Natura okazała się jednak wreszcie łaskawa i to był naprawdę już szczyt wzniesienia, a nie kolejny zakręt. Ze wszystkich ust wyrwał się słyszalny oddech wyraźnej ulgi; brakowało tylko chóralnego okrzyku „hurra!”. Koniec! „Ale niespodziewana niespodzianka – przemknęło mi przez głowę, kiedy tylko unormował mi się trochę oddech. – Dużo cięższy podjazd niż pod Starogród lub zaporę w Wiśle Malince. A może nie. Tu mamy przecież już dwieście kilosów w nogach, to może zniekształcać”.

cdn.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zdzislaw · dnia 11.02.2026 09:09 · Czytań: 124 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
lens
13/03/2026 23:02
A mnie zastanawia skąd wiesz, że w gabinecie... Dzięki że… »
retro
11/03/2026 23:39
Przepraszam, że tak późno wrzucam komentarz, ale musiałam… »
retro
06/03/2026 21:23
Mógłby to być amstaff »
spawngamer
06/03/2026 19:39
Początek brzmi jak wstęp do horroru o psychopacie do słowa -… »
Florian Konrad
05/03/2026 19:32
Dziękuję za super komentarz! »
valeria
04/03/2026 13:33
Myślę, że każdy po swojemu interpretuje:) spoko, moja wiosna… »
Mahen
04/03/2026 09:19
Bo z krytykowaniem jest jak z pisaniem wierszy. Trzeba to… »
retro
03/03/2026 15:36
Gertrudo, wybrałaś trudny obraz, do którego stworzyłaś… »
spawngamer
02/03/2026 20:15
Przeraża mnie trochę Twoja wizja bowiem obraz nasuwa… »
Marian
02/03/2026 18:02
Manuelu, bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz. »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:45
Valerio Może mi się wydaje ale gdzieś to już u Ciebie… »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:21
Lens Bardzo podoba mi się ta gra słów. Nie mam zamiaru… »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:02
Pulsarze Ni to wiersz, ni krytyka ale dotarło do mnie, jak… »
x.jdx
26/02/2026 09:34
Bardzo mnie wciągnął ten świat. Ta mieszanka czułości,… »
retro
24/02/2026 21:29
Obraz przedstawia bawiące się dziewczynki. W pierwszej… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 03/03/2026 11:35
  • Gratulacje! Wrzuciliśmy newsa!
  • Zbigniew Szczypek
  • 01/03/2026 13:50
  • Janusz - serdecznie Ci gratuluję sukcesu wydawniczego i gorąco pozdrawiam - Zbyszek ;-}
  • Janusz Rosek
  • 01/03/2026 09:15
  • Witam wszystkich bardzo gorąco. Chciałbym przekazać Wam, że od dnia 18 marca 2026 roku na rynku wydawniczym dostępna będzie moja książka "Cień nad Wieliczką" w wersji drukowanej. Pozdrawiam.
  • Darcon
  • 15/02/2026 18:12
  • Hej, Wszystkim w ten zimowy wieczór! Właśnie zamieściłem wyniki konkursu "Malowanie słowem"! Czytajcie, gratulujcie i przyjmujcie gratulacje od innych. :) Pozdrawiam.
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:56
  • Niestety, z tych reklam Portal się utrzymuje, ale spróbujemy je wykluczyć tak, żeby nie utrudniały nawigacji, tylko potrzebujemy skrinów
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:53
  • Zbyszku, podeślij skrina na maila redakcyjnego. Polecamy bloker reklam dla Firefoxa, wtedy portal jest wyczyszczony: [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 09/02/2026 22:07
  • Wiktorze - mam jakąś "kotarę" na dole głównej strony, towarzyszącą mi na każdej stronie, Tak samo jakaś ikonka "kurs kreatywnego pisania"-te dwie rzeczy blokują. Ile razy chcę coś napisać, odświerzam.
  • Wiktor Orzel
  • 09/02/2026 15:02
  • Zbyszku, o jakie nakładki chodzi? Podeślesz na maila redakcyjnego screeny?
  • gertruda burgund
  • 06/02/2026 18:48
  • szkoda że MALOWANIE SŁOWEM to tylko pięć tekstów... :( może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty