Niektórzy trafiając drugi raz na tego samego egzaminatora, szli z szerokim uśmiechem witając się, jak z dobrym znajomym. Za drugim razem raczej nie pamiętałem osobnika, chyba że wyróżnił się czymś szczególnym.
- Byłem u pana ostatnio – przywitał się rozbrajająco.
- To dziś już będzie dobrze?
- Postaram się.
- A co pan ostatnio źle zrobił?
- Małe wymuszonko.
Jeszcze inna, jak mnie zobaczyła uśmiechnęła się przymilnie: modliłam się żeby na pana trafić znowu. Niestety ledwo wyjechaliśmy na miasto wymusiła na pierwszym skrzyżowaniu.
Kolejnym razem starsza pani po przerwaniu egzaminu oznajmiła:
- Ja już miałam z panem przyjemność.
- Rozumie, że już u mnie pani nie zdała. No nie wiem, czy można to nazwać przyjemnością – mruknąłem.
Zaczęła się śmiać histerycznie.
- Nie zdałam, ale chociaż mnie pan rozbawił – rzekła na koniec
Pojawiały się osobniki usiłujące kierować ruchem: trąbiły, pokazywały palcem, zatrzymywały pojazd i zapraszały pieszego do przejścia. I zazwyczaj po takim popisie patrzyły na mnie z pełnym satysfakcji uśmiechem czekając na pochwały.
- Ma pan uprawnienia do kierowania ruchem – gasiłem zapędy.
- Nie. No, ale stał, więc kazałem mu przejść.
- Pieszy decyduje, kiedy ma przejść. Nie kierowca. Błąd. Nieprawidłowe zachowanie na przejściu dla pieszych. Zatrzymanie było zupełnie niepotrzebne. Pieszy ma pierwszeństwo na przejściu. A ten stał parę metrów przed przejściem, po lewej stronie. Takim zachowaniem mógł pan spowodować zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu drogowego. Proszę realnie oceniać sytuację.
Sporadycznie pojawiali się zdający niewidzący pieszego. Przechodzień szedł w kierunku jadącego auta, a kierujący nie reagował. W ostatniej chwili hamowałem. Zazwyczaj przyznawali się, że nie widzieli człowieka na przejściu. Takie zjawisko jest wyjątkowo groźne. Ciekawe, co się stanie, jak obok nikt nie będzie siedział, a jeżeli nawet ktoś siedzi to i tak przecież nie ma hamulca.
Inni znowu przeginali w drugą stronę. Jak zobaczył człowieka w okolicach przejścia od razu hamował, nieraz gwałtownie i zazwyczaj bez potrzeby. Też nieprawidłowo i groźnie. Bo pieszy, jak na razie ma pierwszeństwo na przejściu dla pieszych. Inteligentny kierowca zbliżając się do przejścia dla pieszych zachowuje szczególną ostrożność i ocenia, czy pieszy chce przejść, czy będzie czekał.
Skręcił kiedyś chłopak w prawo. Pojawił się chodnik, a za chodnikiem trawnik, na którym bawił się ojciec z dzieckiem. Zbierali kasztany.
Zdający przyhamował ostro.
- Dlaczego zatrzymał pan pojazd? Błąd.
- Ale w pobliżu znajdują się piesi.
- Proszę pana dzielił nas od nich chodnik, nie ma nawet przejścia dla pieszych, i widać wyraźnie, że bawią się.
- Ale mogli nagle wskoczyć na jezdnię.
- Nie mogli. Pana ocena sytuacji w tym przypadku jest wyjątkowo nieprawidłowa. A takim gwałtownym hamowaniem mógł pan spowodować zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu drogowego. Błąd. Z takiej odległości to nawet kangur, by nie doskoczył.
Recydywiści komunikacyjni. Prawo jazdy zabrane za przekroczenie punktów bądź alkohol. W mieście krążyły opinie, że takich traktujemy szczególnie … wymagająco, co oczywiście było plotką.
Połowa z nich jeździła wiele lat, ale na egzaminie tak się bali, że popełniali najgłupsze błędy. Zapamiętałem gościa, któremu po wyjeździe z ośrodka silnik zgasł kilka razy.
Gdy już zdał przestępca komunikacyjny, zazwyczaj pytałem.
- Co pan przeskrobał.
- Punkty. Jechali za mną kiedyś pięćdziesiąt kilometrów i nazbierałem trzydzieści punktów.
- Przecież jest teraz Yanosik i wiele innych programów.
- Mam Yanosika, CB radio, ale jest jak jest.
- Dam panu radę. Yanosik, CB radio i jeszcze trzeba przestrzegać przepisy. I jest pan zabezpieczony.
- Będę uważał. Tyle, co ja się najadłem strachu przez ten egzamin, to nigdy go nie zapomnę. Dziękuję.
Innym razem wyznał szczerze:
- Panie opiłem się i głupi wsiadłem do auta. Rano obudziła mnie policja, bo zatrzymałem się na przęśle mostu i nawet nie poczułem uderzenia.
Niektórzy współczuli.
- Ma pan ciężką pracę.
- Dlaczego?
- Tak ładnie na polu, a pan musi siedzieć w samochodzie cały dzień i użerać się z takimi, jak ja.
- Chyba lepiej siedzieć w samochodzie, niż rąbać przodek w kopalni węgla.
Kiedyś zakaszlałem, a dziewczyna.
- Ma pan alergię. Ja też mam. Jak jestem koło mleczy to od razu kicham i z oczu mi kapie. A po chwili dodała: wie pan, mam dwadzieścia osiem lat i mam raka.
Czy to było branie na litość? Na szczęście jechała dosyć dobrze. I zdała.

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.





Pozdrawiam.
może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt