Uczucia. Każdy je ma, każdy je okazuje — są naturalne. Dzięki nim nasz mały, prywatny świat potrafi rozkwitać albo powoli marnieć. W dzisiejszych czasach kładzie się nacisk na szczerość wobec siebie i innych, na mówienie głośno o tym, jak postrzegamy życie. A mimo to tak wielu ludzi pozostaje fałszywych. Kreowanie się na niezwykle pozytywną osobę, pełną pasji i zainteresowań, jest przecież w cenie. Takich jednostek ludzkość potrzebuje — ale co, jeśli to tylko fasada? Co, jeśli jesteś w tym wszystkim jedynie na chwilę, znudzony, a jednocześnie zabrnąłeś zbyt głęboko, by się wycofać?
Pozwól, że opiszę mój świat — zakłamany, tkwiący w miejscu, bo „tak trzeba”. Towarzyszy mu poczucie, że nie jesteś tam, gdzie powinieneś. Praca, dom, relacje szybko tracą sens i Twoje zainteresowanie. Chciałbyś czerpać z życia garściami, a jednak pokornie spuszczasz głowę. Sam przyznasz — to uwłaczające.
Wróćmy do uczuć. Czujesz zbyt intensywnie. Emocje wybuchają w Tobie jak pożar w suchym lesie. Dajesz się im pochłonąć — ludziom, pasjom, chwilom. Zatracasz się w nich całkowicie, do momentu, w którym wszystko zaczyna zwalniać. Rozmowy stają się codzienne, obecność oczywista, a Ty zaczynasz się nudzić. Nie dlatego, że jest źle. Po prostu przestaje być szybko. Gdy myślisz, że w końcu nadejdzie konstans, pojawia się pustka — nie w drugim człowieku, lecz w Tobie. Skrywasz swoją labilność, dusisz się w jednej formie bliskości, choć zmieniasz jej twarze. Związki pojawiają się szybko — intensywne, nasycone emocjami, obietnicą wyjątkowości. W kilka tygodni potrafisz przeżyć to, co inni budują latami. Zatracasz się bez reszty, idealizujesz każdą napotkaną wadę, każdą różnicę uznajesz za dowód głębi. A potem coś gaśnie. Nie nagle — raczej cicho. I zanim ktokolwiek zdąży zapytać, co się stało, Ty już jesteś myślami gdzie indziej.
Nie chodzi o dostrzeganie negatywów. Tracisz sens w biegu wydarzeń. No właśnie — biegu. Próbujesz nadążyć, znaleźć wspólny rytm, tracąc siły w rozpaczliwym wyścigu szczurów. I wiesz już, że bez względu na kolejne kroki, zmiany i nowe początki, szczęście nie przychodzi na długo.
A co, jeśli spotkasz coś, co odbiega od dotychczasowego schematu? Coś, co nie wybucha, nie pędzi, nie obiecuje świata w kilka nocy. Coś, co trwa. Bez ekscytacji, bez dopasowywania się na siłę. Wiem — myślisz, że wróci dobrze znane poczucie beznadziejności. Zadajesz sobie pytanie: czy na pewno tego chcę? Zwykle wtedy, gdy druga osoba zaczyna zostawać. Gdy planuje jutro, a nie tylko weekend. Gdy przestaje być chwilą, a zaczyna być ciągłością.
To Twój wybór — spróbować czy odejść. Pamiętaj tylko, jak łatwo się przyzwyczajasz. Jak odruchowo robisz i mówisz to, co wypada, okłamując innych i samego siebie. Spójrz na naturalny bieg rzeczy. Samo wyszło. Samo się dzieje. Bez wspomnianych ekscesów. Może to właśnie ta szansa, by było dobrze. A może będzie jak zawsze. Cokolwiek wybierzesz — prawdę znasz tylko Ty.






Pozdrawiam.
może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?Ważne: Regulamin | Polityka Prywatności | FAQ
Polecane: Przeglądaj promocje na książki i komiksy | montaż anten Warszawa | Komercyjne Sesje Rpg - Zielonka k/Warszawy - Mistrz z Gralnią | montaż anten Sulejówek | montaż anten Marki | montaż anten Wołomin | montaż anten Warszawa Wawer | montaż anten Radzymin | Hodowla kotów Ragdoll | ragdoll kocięta | ragdoll hodowla kontakt