czy pięć jest większe niż jeden, czyli za co nie kochamy amerykańskich turystów - Domi123
Publicystyka » Felietony » czy pięć jest większe niż jeden, czyli za co nie kochamy amerykańskich turystów
A A A
Od autora: Oto fragment mojej islandzkiej epopei emigracyjnej o roboczym tytule "Migawki z życia emigrantów".

Z punktu widzenia pani z recepcji amerykańscy turyści może i by nawet nie byli jakoś znacznie bardziej wkurwiający niż wszyscy inni turyści (a to jest już i tak wystarczająco bardzo), gdyby nie dwie rzeczy. Pierwszą jest ich głębokie przekonanie – czasem starannie maskowane, kiedy indziej wylewające się niepohamowaną falą bezmyślnej arogancji za każdym razem, kiedy tylko otwierają usta – że Stany są dla całej reszty świata jedynym możliwym punktem odniesienia. Drugą jest fakt, że nie kumają kaloryferów.

Trudno jest mi nawet wyobrazić sobie, jak to jest przyjść na świat w kraju, który do tego stopnia zdominował kulturowo resztę świata, że jadąc gdziekolwiek nie trzeba się nawet zastanawiać, czy będzie się tam można dogadać we własnym języku – bo z góry wiadomo, że będzie można. Pewnie w takich warunkach to się tę arogancję wysysa z mlekiem milkszejków i chłonie przez osmozę, więc raczej nie ma się co dziwić, że przeciętny amerykański turysta nie próbuje choćby paru słów zapamiętać w obcym języku, bo i po co. Zresztą, ja wcale nie o tym chciałam, bo akurat w przypadku Islandii to nie jest żaden problem – wszyscy tu i tak doskonale mówią po angielsku (oprócz tych – wcale nie tak nielicznych – przypadków osób, które mówią wyłącznie po polsku), więc raczej nikomu to nie przeszkadza. Nawiasem mówiąc, Islandczycy są raczej świadomi pewnej – anegdotycznej wręcz – ekwilibrystyki swojej leksyki i raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, żeby turyści łamali sobie języki na „Eyjafjallajökull” albo „Leðurblökumaðurinn” (to drugie to Batman). Więc nie tyle o język ja tu wszczynam tę awanturę, co o różne inne mierniki rzeczywistości – typu waluta, temperatura i jednostki miary – które zdaniem amerykańskich turystów powinniśmy im wszyscy, sami z siebie, z własnej nieprzymuszonej woli, tłumaczyć na te ich numerki i skale. Bo jak oni, biedni, mają się połapać, skoro tu jest wszystko inaczej niż w domu? Przecież oni w tylko w Fahrenheita umieją, a nie w Celsjusza, więc skąd mają teraz wiedzieć, czy jest ciepło czy zimno? (Podpowiedź – raczej zimno). Bo przecież oni nie podróżują w kilometrach, tylko w milach, więc skąd mają wiedzieć, czy to daleko? No i jeszcze ten ich największy, niewybaczalny grzech: „a ile to będzie w dolarach?”. Miewam takie dni, kiedy chce mi się walić pięścią między oczy każdego, kto zadaje mi to pytanie. Nawet, jeśli doskonale wiem, ile to będzie w dolarach, bo odpowiadałam już na to pytanie jakieś siedemdziesiąt razy w ciągu ostatniego tygodnia, to i tak za każdym razem odstawiam to samo, starannie wyreżyserowane przedstawienie: marszczę czoło, pochylam głowę w głębokiej zadumie i mówię: „nie wiem, ale mogę sprawdzić”. Następnie powoli (bardzo powoli!) wchodzę na stronę banku i sprawdzam, ile to będzie w dolarach. Jest to, dodajmy, przedstawienie wysoce edukacyjne, które ma na celu uświadomienie jełopowi, że mógłby to sobie spokojnie sprawdzić sam.

Nie chodzi wcale o to, że brak mi współczucia dla nieszczęsnych, przyjezdnych duszyczek zagubionych w gąszczu zer islandzkiej korony (prawdopodobnie każdego z nas gdzieś, kiedyś, na jakimś początku drogi, wszystkie te tysiące i dziesiątki tysięcy skonfundowały), tylko o to, że nie mogę znieść tego ich aroganckiego przeświadczenia, że to właśnie dolar jest walutą uniwersalną i powszechnie rozumianą. A wszystkie inne waluty to tylko jakieś fikuśne, lokalne kurioza. I że na pewno – skoro już przyszło nam żyć w takim fikuśnym kraju – mamy w głowach przeliczniki, które automatycznie przekładają te śmieszne, islandzkie ceny na dolary (tak, żebyśmy zawsze wiedzieli, ile co kosztuje w „prawdziwych” pieniądzach).

Co do kaloryferów natomiast, to sprawa wygląda tak: amerykańscy turyści solidarnie, egalitarnie i zgodnie jak jeden mąż, nie radzą sobie z pokrętłami. Wchodzą do pokoju i natychmiast rozglądają się za klimatyzacją. Nie znajdują klimatyzacji (bo nie ma), więc wstrząśnięci wracają na recepcję i pytają, gdzie ona. Tłumaczymy, że nie ma i nie będzie, bo jesteśmy w Islandii i klimatyzację generalnie mamy tu w powietrzu. I jak się trafiają te dwa-trzy gorące dni w roku, to sobie po prostu otwieramy okna i wystarczy.

– Czyli nie da się zmienić temperatury w pokoju? – dopytują z niedowierzaniem.

– Da się – tłumaczymy cierpliwie. – W pokoju jest kaloryfer, można zmniejszyć albo zwiększyć ogrzewanie.

– A jak to się robi?

– Pokrętłem.

– Naprawdę? To ja spróbuję – obiecują i odchodzą wyraźnie zaintrygowani perspektywą pokręcenia pokrętłem. Przedsięwzięcie w siedmiu przypadkach na dziesięć kończy się sukcesem. Niestety, pozostałe trzy przypadki po kilku minutach wracają na recepcję, żeby zadać pytanie stulecia:

– Na tym pokrętle są cyferki od jednego do pięciu. Czy pięć jest większe niż jeden?

Muszę przyznać, że mimo zaskakującej regularności występowania jakiejś wersji tej scenki w moim życiu zawodowym, nie znalazłam jeszcze optymalnego sposobu radzenia sobie z nią. Wciąż zdarza mi się parsknąć nieszczęśnikowi śmiechem prosto w twarz albo zastygnąć w oniemiałym bezruchu, nie wierząc w to, co właśnie usłyszałam. Kolega z biurka obok ma znacznie lepszą taktykę: milknie i przykłada palec do skroni, dając gościowi do zrozumienia, że właśnie dokonuje w głowie niezwykle skomplikowanych obliczeń, więc lepiej żeby mu nie przeszkadzać. Po chwili otrząsa się z głębokiego namysłu i z poważną miną profesora fizyki jądrowej oświadcza:

– Tak. Pięć jest większe niż jeden.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Domi123 · dnia 03.03.2026 11:42 · Czytań: 155 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
lens
13/03/2026 23:02
A mnie zastanawia skąd wiesz, że w gabinecie... Dzięki że… »
retro
11/03/2026 23:39
Przepraszam, że tak późno wrzucam komentarz, ale musiałam… »
retro
06/03/2026 21:23
Mógłby to być amstaff »
spawngamer
06/03/2026 19:39
Początek brzmi jak wstęp do horroru o psychopacie do słowa -… »
Florian Konrad
05/03/2026 19:32
Dziękuję za super komentarz! »
valeria
04/03/2026 13:33
Myślę, że każdy po swojemu interpretuje:) spoko, moja wiosna… »
Mahen
04/03/2026 09:19
Bo z krytykowaniem jest jak z pisaniem wierszy. Trzeba to… »
retro
03/03/2026 15:36
Gertrudo, wybrałaś trudny obraz, do którego stworzyłaś… »
spawngamer
02/03/2026 20:15
Przeraża mnie trochę Twoja wizja bowiem obraz nasuwa… »
Marian
02/03/2026 18:02
Manuelu, bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz. »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:45
Valerio Może mi się wydaje ale gdzieś to już u Ciebie… »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:21
Lens Bardzo podoba mi się ta gra słów. Nie mam zamiaru… »
Zbigniew Szczypek
01/03/2026 13:02
Pulsarze Ni to wiersz, ni krytyka ale dotarło do mnie, jak… »
x.jdx
26/02/2026 09:34
Bardzo mnie wciągnął ten świat. Ta mieszanka czułości,… »
retro
24/02/2026 21:29
Obraz przedstawia bawiące się dziewczynki. W pierwszej… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 03/03/2026 11:35
  • Gratulacje! Wrzuciliśmy newsa!
  • Zbigniew Szczypek
  • 01/03/2026 13:50
  • Janusz - serdecznie Ci gratuluję sukcesu wydawniczego i gorąco pozdrawiam - Zbyszek ;-}
  • Janusz Rosek
  • 01/03/2026 09:15
  • Witam wszystkich bardzo gorąco. Chciałbym przekazać Wam, że od dnia 18 marca 2026 roku na rynku wydawniczym dostępna będzie moja książka "Cień nad Wieliczką" w wersji drukowanej. Pozdrawiam.
  • Darcon
  • 15/02/2026 18:12
  • Hej, Wszystkim w ten zimowy wieczór! Właśnie zamieściłem wyniki konkursu "Malowanie słowem"! Czytajcie, gratulujcie i przyjmujcie gratulacje od innych. :) Pozdrawiam.
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:56
  • Niestety, z tych reklam Portal się utrzymuje, ale spróbujemy je wykluczyć tak, żeby nie utrudniały nawigacji, tylko potrzebujemy skrinów
  • Wiktor Orzel
  • 11/02/2026 11:53
  • Zbyszku, podeślij skrina na maila redakcyjnego. Polecamy bloker reklam dla Firefoxa, wtedy portal jest wyczyszczony: [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 09/02/2026 22:07
  • Wiktorze - mam jakąś "kotarę" na dole głównej strony, towarzyszącą mi na każdej stronie, Tak samo jakaś ikonka "kurs kreatywnego pisania"-te dwie rzeczy blokują. Ile razy chcę coś napisać, odświerzam.
  • Wiktor Orzel
  • 09/02/2026 15:02
  • Zbyszku, o jakie nakładki chodzi? Podeślesz na maila redakcyjnego screeny?
  • gertruda burgund
  • 06/02/2026 18:48
  • szkoda że MALOWANIE SŁOWEM to tylko pięć tekstów... :( może jeszcze do 7.02 ktoś się zmobilizuje?
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty