Łowca cz.1 - Rugus
Proza » Długie Opowiadania » Łowca cz.1
A A A
W dalekiej północnej części Ashtaru, dzień powoli zbliżał się ku końcowi. Bezkresne połacie śniegu zalegały tę krainę przez większą część roku, przez co często nazywano ją Białym Pustkowiem. Żyło tu niewiele osób, głównie byli to uciekinierzy z terenów byłego księstwa Ramos, które wskutek wojny o władzę zostało doszczętnie zniszczone przez wojska Burbussa. Władał on niepodzielnie Doranią, graniczącą od południa z Ramos, a jego chęć podporządkowania sobie innych doprowadziła do rzezi. Dobiegające zewsząd wieści o brutalnych mordach i gwałtach spowodowały ogólną panikę. Za wojskiem Burbussa szedł ogień, krew i śmierć. Na skutek tych wieści mieszkańcy w popłochu opuszczali swoje domostwa i kierowali się na wschód do księstwa Kreterii lub też do leżącego na zachodzie Brass. Nieliczni uciekli na północ. Uważali, że prędzej czy później dojdzie do konfliktu pomiędzy żądnym władzy najeźdźcą a sąsiednimi krainami. Liczyli na to, że niedostępne i dzikie puszcze oraz wszechobecny śnieg na północnych terenach Ashtaru skutecznie ostudzi zapał Burbussa. Pomimo swojej nazwy w gęstych puszczach Białego Pustkowia żyło mnóstwo wszelkiej maści zwierzyny, rzadko do tej pory niepokojonej przez ludzi.

Na skraju lasu, pośród śnieżnych kopców klęczała postać, opatulona w dziwnie wyglądający kożuch z futer. Nie zmieniając pozycji jedną ręką wprawnie odpięła od pasa bukłak, a drugą zsunęła gruby wełniany szal osłaniający usta i nos. Był to mężczyzna w wieku około trzydziestu lat. Jednakże ogorzała od słońca i mroźnego północnego wiatru twarz oraz dawno nieusuwany zarost uniemożliwiały dokładną ocenę. Mężczyzna wstając zaczął powoli sączyć cierpką i gorzką zawartość. Skrzywił się, splunął, zaklął pod nosem i przytroczył manierkę z powrotem do paska, przy którym w tej chwili można było zauważyć dwa noże schowane w skórzanych pochwach. Jeden z nich niewielkich rozmiarów, około sześciu palców oraz drugi szeroki na trzy palce a długi na łokieć oprawiony w pięknie zdobioną kościaną rękojeść. Przez plecy przerzucony miał niewielki kołczan, a w nim kilka strzał. U jego stóp leżał prosty łuk z drzewa cisowego, pamiętający lepsze czasy, oraz ciało samicy widłoroga, rzadko spotykanego gatunku w tej okolicy.

Rozejrzał się wokoło, spojrzał na niebo zachodzące ciężkimi ciemnymi chmurami z niepokojem myśląc o czekającej go drodze powrotnej do domu. W końcu schylił się, przełożył łuk przez ramię i z kłopotami podniósł ważącą jakieś dziesięć funtów samicę. Czekało go wyczerpujący marsz z obciążeniem na plecach przez śnieżne zaspy. Myśliwy brodząc po kolana w śniegu przystawał co kilkanaście metrów aby zaczerpnąć tchu i otrzeć z czoła perlący się pot. Gdy w końcu dotarł na miejsce z westchnieniem ulgi zrzucił ciężar na zmarzniętą ziemię. Spojrzał ponownie na niebo i pokiwał głową z niezadowoleniem. Wszedł między pobliskie drzewa, rozgarnął zaspę śniegu i wyszarpnął ukryte tam niewielkie sanki. Po pięciu minutach uporawszy się z przywiązaniem widłoroga ruszył w kierunku osady.

Przedzierając się przez gęsto porośnięty sosnami i świerkami las usłyszał nagle głuchy pomruk dochodzący go z tyłu. Przystanął i powoli obracając się całym ciałem zerknął za siebie, równocześnie prawą ręką sięgając do przytroczonego z lewej strony wielkiego noża, którego pieszczotliwie nazywał tasaczkiem. To co zobaczył zmroziło mu krew w żyłach. W odległości piętnastu metrów stał przyczajony, wielki, wychudzony i zapewne głodny szary wilk. Myśliwy starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów szybko omiótł wzrokiem otoczenie w poszukiwaniu kolejnych osobników z watahy, lecz między drzewami nie zauważył niczego poza białą warstwą śnieżnego puchu. Jego początkowe obawy zelżały nieco. Jeszcze raz przyjrzał się bacznie zwierzęciu. Postrzępione uszy oraz szeroka szrama na pysku, chyba nie do końca jeszcze zagojona, wskazywały na przebytą niedawno walkę. Możliwe, ze celem jej było przywództwo w stadzie i jako przegrany, samiec musiał odejść. Wilk spoglądał przekrwionymi ślepiami to na człowieka, to na przytwierdzonego do sanek widłoroga. Szczerząc kły, jeżąc sierść na grzbiecie i głucho warcząc wygłodniały drapieżnik powoli zaczął zmierzać w kierunku przeciwnym niż obracający się myśliwy, jednocześnie zmniejszając dzielący ich dystans. W chwili gdy znalazł się dokładnie za plecami ofiary z jego gardła wydobył się głośniejszy warkot i zaatakował.

Łowca zareagował instynktownie. Wyszarpnął nóż i obracając się z rozmachem uderzył na oślep. Starał się wyprowadzić uderzenie na wysokości swojego gardła. Niestety cios nie dosięgnął celu. Zwierzę okazało się szybsze. Kły wilka zatopiły się w karku ofiary. Siła zderzenia wytrąciła walczących z równowagi. Mężczyzna upadając, otępiałym z bólu wzrokiem zobaczył wirujące czubki drzew. Ostatnim wysiłkiem, pod przygniatającym go cielskiem napastnika wyszarpnął mały nóż myśliwski i z całą siłą wbił go w bok zwierzęcia, tuż za łopatką. Rozległ się głośny pisk i oba ciała znieruchomiały. Martwy wilk leżał przygniatając nieprzytomnego myśliwego.

Zapadł zmierzch. Z ciężkich ciemnych chmur zaczął padać śnieg, przysypując leżące ciała i rozszerzającą się krwistoczerwoną plamę, cienką jeszcze warstwą puchu. Między drzewami w oddali pojawiły blaski kilku pochodni i słychać było nawoływania. To ludzie z wioski zaniepokojeni nieobecnością myśliwego wyruszyli na poszukiwania.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Rugus · dnia 25.03.2009 11:39 · Czytań: 762 · Średnia ocena: 2,5 · Komentarzy: 6
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Athena dnia 25.03.2009 12:33 Ocena: Dobre
Fabuła raczej omija szerokim łukiem moje gusta, ale sam text dobrze się czyta. :)
Jack the Nipper dnia 25.03.2009 21:05 Ocena: Przeciętne
Cytat:
księstwa Ramos, które wskutek wojny o władzę zostało doszczętnie zniszczone przez wojska księcia Burbussa. Władał on niepodzielnie księstwem


księstwa - księcia - księstwa = powt.

Cytat:
pasa bukłak a drugą


pasa bukłak, a drugą

Cytat:
uniemożliwiały prawidłową ocenę


raczej: dokładną ocenę

Cytat:
rękojeść. Przez plecy


Piszesz o nożu a nagle o plecach - zlewa się to jakby nóż miał plecy.

Cytat:
dziesięć funtów samicę. Czekało go dziesięć


2 x dziesięć - nie powinno byc takiej powtórki.

Cytat:
śnieg. Spojrzał ponownie na niebo i pokiwał głową z niezadowoleniem. Wszedł między pobliskie drzewa, rozgarnął zaspę śniegu i wyszarpnął ukryte tam niewielkie sanki. Po pięciu minutach uporawszy się z przywiązaniem widłoroga do sanek


2 x śnieg
2 x sanki

Cytat:
Ciężkie ciało martwego wilka, leżało przygniatając nieprzytomnego myśliwego.

Zapadł zmierzch. Z ciężkich


ciężkie - ciężkich

Cytat:
sypać śnieg, przysypując


sypać - przysypując - zbyt podobne, raczej: padać śnieg


No tak, napisane właściwie dobrze, tylko że takie trochę bez życia. Najpiero w jakims konflikcie (zarys) potem o mysliwym (szczegół)dobrze pomyslane, tylko gdzie jest powiązanie? Pewnie póxniej bedzie, ale urywasz w niewłaściwym miejscu.
Rugus dnia 25.03.2009 21:42
Mimo, ze starałem się unikać jak ognia powtórzeń wpadki się zdarzyły ;). Dzięki za delikatny rozbiór tego czegoś. Co do

Cytat:
Cytat:
rękojeść. Przez plecy


Piszesz o nożu a nagle o plecach - zlewa się to jakby nóż miał plecy.


Nie zgodziłbym się. Może się mylę, lecz od momentu gdy postać wstała nastąpił krótki opis, co tam na sobie miała. Reszte starałem się poprawić. Z tym nożem w plecach :smilewinkgrin: to w sumie nie wiem. Zobaczymy.

Co do konfliktu trochę się za bardzo rozpisałem, głównym zamiarem było wyjaśnienie skąd tam ludzie się wzięli skoro to pustkowie :lol: , żeby potem nie było, że skoro nic tam nie ma, zimno, pusto i w ogóle tak dziwnie, to po cholerę oni tam siedzą. Nawiązanie będzie, ale chyba jeszcze za małe w stosunku do bohatera.
Asti dnia 26.03.2009 18:31 Ocena: Dobre
Myślę podobnie do Jacka. Po za tym wstęp jest bardzo standardowy dla różnych opowiadań fantasy, i może zniechęcić do dalszego przeczytania. Nagromadzone jest w nim sporo nazw i niewiele wyjaśnień - osobiście, jeśli takie opisy trwają dłużej, uznaję je za kuriozalne.

Opis polowania ciekawy. Czyta się dość lekko, ale musisz jeszcze znaleźć to coś, żeby zaciekawić czytelnika całym opowiadaniem i "wciągnąć" w opowieść.

Całość oceniam na db.
mahuss dnia 28.03.2009 00:30
W zasadzie chyba ciut za krótki fragment, żeby do tekstu jakoś konkretnie się odnieść. Gdyby to był film, to w momencie, w którym część się kończy, pojawiłby się zapewne dopiero napis z tytułem :) Zobaczymy co będzie dalej, póki co pozostawię bez oceny.
ginger dnia 02.04.2009 10:14 Ocena: Przeciętne
Nie jest źle, chociaż... Trochę nudno. Poza krótką walką, która prawdę mówiąc nie wzbudziła we mnie jakichś wielkich emocji, nic się nie dzieje... Idę zobaczyć, co stworzyłeś w części kolejnej ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas