Krąg - Nezumi
A A A
- Damian, od ilu to już lat badasz pracownię?
- Czemu pytasz? Przecież i tak znasz odpowiedź? - Odwrócił się i spojrzał na swojego rozmówcę. - Nieważne ile czasu poświęciłem. I tak ciągle nie znam wszystkich sekretów.
- No, ale co właściwie z tego masz, że tak nieustannie zgłębiasz całą wiedzę? Nie mów mi, że nie pragniesz władzy. - "Żebyś tylko wiedział, jakie możliwości stoją przed nami otworem."
- Nie myśl sobie, że nie słyszałem tego ostatniego zdania. Przecież dobrze wiesz, że czytam w myślach. Po za tym ta wiedza to władza. - "A ty tego nie dostrzegasz, przyjacielu. Rok temu obaj chcieliśmy poznać wszystkie tajemnice tego miejsca." - No skończyłem. Nareszcie możemy iść i zapolować - dodał odchodząc od roboczego blatu. - Młody, idziesz? - Pytanie trafiło w pustkę. Już nie było go w pracowni. - "Tak, rok temu byłeś taki jak ja gdy pierwszy raz znalazłem się tu. Najwyższa pora odnaleźć tę iskrę czasu".
Pracownia nie była duża, ale na pewno mogła pomieścić sto osób i dla każdego wystarczało miejsca na naukę czy trening. Było wszystko, co niezbędne by poznawać tajniki magii, jakie się tu kryły za niewidzialną barierą. Dla Damiana przestały się już tam pojawiać nowe urządzenia. Nawet w księgach zabrakło pustych stronic. Jedynie główny wolumin ciągle świecił pustkami, i całe szczęście, bo ciągle jeszcze było tyle do poznania. Sala walki nie miała już żadnych tajemnic, nowych stworzeń do treningów, biblioteka nieustannie zapełniała się książkami, jakie powstają wśród jego rasy. Podobnie było z pokojem alchemicznym czy też pracownią kowalską.
- Ech, dosyć tego rozmyślania po próżnicy. Czas odnaleźć iskrę. - Podniósł ze stołu stalowy kompas z kryształową igłą barwy czystego popiołu. Spojrzał na wskazania i ruszył w stronę drzwi ku pomieszczeniu z uniwersalnym portalem. Zatrzymał się przy zwierciadle, by sprawdzić czy nie powinien poprawić wyglądu.
Był niewysokim brunetem o piwnych oczach z drobną szpiczastą bródką i całkowicie smutnym wyrazem twarzy. Jego wygląd zakłamywał prawdziwy wiek Damiana. Ludzie, nieznający go, twierdzili zawsze, że ma szesnaście, no może siedemnaście lat, co w sumie było częściową tylko prawdą, bo on na tyle właśnie się czuł. Wieczne dziecko w ciele dwudziestoczterolatka. I nic nie wskazywało, by ten stan rzeczy miał ulec w najbliższym czasie jakimkolwiek zmianom. Lekko pchnął drzwi, nie było w nich zamka, bo i po co skoro do pracowni dostęp mieli tylko ci, którzy zostali zaproszeni i pozytywnie zdali test. W każdym innym przypadku takie osoby zapominały o wszystkim, co widziały i słyszały. W pomieszczeniu z portalem nie było żadnych ozdób. Jedyny wyjątek stanowiła szafka, w której znajdowały się klucze otwierające i ustawiające portal na wybranym świecie lub wymiarze. Kompas wyraźnie wskazywał na szafkę, więc Damian natychmiast podszedł do niej zastanawiając się, który będzie mu potrzebny. Przesunął dłonią z kompasem po górnych pułkach, ale igła nawet nie drgnęła. Nieznaczne odchylenia wskazały, że musi dokładnie sprawdzić półkę poświęconą podziemnym krainom.
- Więc to tu się skrywasz iskierko? - Powoli, niezwykle ostrożnie dotykał każdej figurki, a w momencie, gdy dotarł do czarnego pająka kompas niemal całkowicie oszalał. Symbolizował on, bowiem jedną z najniebezpieczniejszych krain dla początkujących, niedoświadczonych wędrowców oraz poszukiwaczy przygód.
Damian jednak nie miał żadnego powodu, by się martwić. Przez pamięć przemknęło mu tylko jego ostatnie pojawienie się w tamtym świecie. Powrót miał niesamowicie ciekawy, drowy to istne przyjemniaczki. Ale dlaczego i za co one go tak ścigały przez połowę pomroku, już dawno zapomniał.
- Trzeba będzie uważać na nie - pomyślał. - A może by tak poprosić Ferię o pomoc? - Pomógł jej przecież odzyskać skradzione jaja. - Chwila, chwila? Przecież obiecałem Lidi, że wezmę ją tam z sobą. - Zabrał figurkę i włożył do kieszeni bluzy, po czym wrócił do pracowni, natychmiast kierując swoje kroki ku zwierciadłu. Obie dłonie położył na ramie i trzykrotnie wypowiedział jej imię. Z początku nie działo się nic, jednak po chwili tafla lustra zupełnie zmatowiała, ukazując gustownie urządzone wnętrze pokoju Lidii ze ścianami i meblami w ciepłych barwach. Można powiedzieć, że miał farta, bo zastał ją u siebie. Ostatnim razem wpadając z nagłą wizytą przyprawił jej rodziców o silne palpitacje serca. Niby jak miał im wyjaśnić że znalazł się w jej pokoju, nie mówiąc, o swoim zainteresowaniu magią? Na szczęście wystarczyło jedno zaklęcie zapomnienia i obyło się bez wzywania policji. Przyłożył czoło do tafli i po chwili jego głowa przeszła na druga stronę.
- Hej Lidia, idziesz ze mną do podmroku? - Musiał gwałtownie schować głowę, by uratować się przed nadlatującym butem. I tak nie uchroniło to jego twarzy przed spotkaniem grubej czarnej i twardej podeszwy glana o wściekle różowej, długiej sznurówce.
- Ej no, za co to było? Przecież sama kiedyś chciałaś bym cię tam zabrał? - Drugiego, lecącego w jego kierunku buta zatrzymał impulsem myśli w połowie drogi, zostawiając go zawieszonego w powietrzu. Dopiero teraz spostrzegł, że jej reakcja miała poważne podstawy do zaistnienia.
- Damian, zboczeńcu, spieprzaj i daj mi się ubrać - fuknęła jak kotka i uciekła za drzwi szafy. Nie pokazując mu więcej jaką ma na sobie bieliznę, była w ten sposób dla niego całkowicie niewidoczną.
- Mężczyźni, ach to wasze wyczucie czasu. Tak poza tym, to w końcu znalazłeś chwilę by mnie tam zabrać. Damian, a czy ty pamiętasz, że dziś są walentynki? - Całkowicie już ubrana wyszła z ukrycia rzucając okiem czy jego głowa znajduje się wciąż tam, gdzie widziała ją po raz ostatni. O dziwo ciągle tam była i przeglądała zawartość szuflady z jej bielizną.
- Nie wiedziałem, że masz aż tak dobry gust, co do ciuchów, a mogłem wyciągnąć cię na zakupy. Nie musiałbym się tak bardzo męczyć z dobieraniem. - Siłą umysłu podniósł wyjątkowo ładne czarne figi z drobną koronką na krawędziach. - O! Te są kusząco ładne. - rzekł bardziej do siebie niż do niej.
- Ty mnie w ogóle słuchasz, czy może jednak wolisz oglądać moją bieliznę? - Z zażenowaniem pokręciła głową.
- Eee, a coś mówiłaś wcześniej? Sorry, ciągle mi dzwoni w uszach po tym jak obejrzałem podeszwę twojego pantofelka - odparł zawieszony w powietrzu sam uśmiech.
- Och, wiesz dobrze, że nie rusza mnie ten motyw z "Alicji w krainie czarów". - Damian dopiero teraz zwrócił uwagę, w co się ubrała. Jej styl ubierania był wystarczająco przeciętny, by każdy zwracał na nią uwagę. Czarna skórzana spódnica sięgająca poniżej kolan do tego równie ciemna koszulka na ramiączkach, zaś całość dopełniały oczy. Kształtem przypominały dwa duże migdały, o tęczówkach barwy szmaragdów.
- U ła, jak zwykle cudnie wyglądasz. - wyraził swoją opinię na temat jej wyglądu.
- Nie chrzań tylko mów prawdę, nie masz z kim iść na imprezę walentynkową? - zapytała już nieco bardziej przyjaźnie. - Więc postanowiłeś, że wybierzesz się na poszukiwanie kolejnej iskry, co akurat pokryło się z tym, że jest ona gdzieś w podmroku. - Jedno jej spojrzenie na niego wystarczyło żeby przekonała się, że nie do końca ma rację.
Jak zwykle Damian stronił od ludzi i unikał spotkań z dziewczynami, nie licząc wspólnych wypraw. Bał się uczuć, które mogły się pojawić w jego umyśle, i odebrać mu czas, jaki poświęcał pracowni i wszelkim sprawom związanym z nią.
- Troszkę się pomyliłaś, ale, dzięki że mi przypomniałaś o dzisiejszym dniu. - rzekł jej uśmiech zawieszony w powietrzu, wyrywając przy tym z zadumy, w jaką popadła.
- Więc przypomniałeś sobie nareszcie o wspólnej podróży. A teraz jesteś tu i czekasz na moją odpowiedź? - zapytała z całkowitym niedowierzaniem.
- No teraz to masz zupełną rację. - Dziwnie się rozmawiało z samymi ustami, ale nie sprawiało jej to problemu takiego jak na samym początku ich znajomości. Gdy pokazwyał swój świat i jego wspaniałości.
- Chyba zdajesz sobie sprawę, że podmrok nie należy do szczególnie romantycznych miejsc na randkę - wiedziała, że jeżeli się nie zgodzi to potem znów będzie musiała czekać aż on ponownie wyruszy do tamtego wymiaru. - Ja jestem umówiona dzisiaj na imprezę do znajomej, więc co ty sobie myślisz, że ot tak nie pójdę. I będę się tłukła po nie wiadomo gdzie, bo kiedyś mi obiecałeś, że zabierzesz mnie z sobą.
- Tak, wątpię by chciało ci się nudzić wśród zwykłych ludzi. Gdy już poznało się tyle niezwykłych miejsc i stworzeń - odparła już cała twarz.
- No to się grubo mylisz, wolę moich zwykłych kumpli niż narażanie własnego tyłka - wyciągnęła do niego dłoń. - Chodź, mam coś ciekawego do pokazania. Znalazłam to w jednym z wymiarów ziemi, ale jeszcze tego nie zidentyfikowałam. - Przyjął jej dłoń i pozwolił się wciągnąć do wnętrza pokoju. Od dawna już nie korzystał ze zwierciadeł do przenoszenia. Wolał bardziej teleportację, która była szybsza i wygodniejsza.
- Co tam masz? - zapytał lekko podniecony i zaciekawiony. - I czemu tego jeszcze nie zidentyfikowałaś, przecież wiesz, że nie przynosimy do naszego wymiaru niczego, co ma niewiadome zastosowanie i właściwości.
- Nie bądź taki mądry, po prostu nie mogłam tego zrobić. Ma to jakąś blokadę przed tego typu czarami. Po za tym ja to nie ty, że poświęcam każdy wolny skrawek czasu by zajmować się magią. - I zaczęła szukać w szafce, po chwili dopiero uświadomiła sobie, że ukryła to w skrytce pod łóżkiem. Parę sekund później stała już z paczką przy biurku. Zawartością zawiniątka były dwa karwasze wykonane z dziwnego błękitnego metalu, proste i bez zbędnych ozdób.
- Wiesz już, do czego one służą? - zapytał, a na jego twarzy zagościł dziecięcy zachwyt jak w momencie otwierania prezentu.
- Mówiłam już, że nie, dopiero niedawno je znalazłam. Ale jak chcesz możesz sam sprawdzić jak działają. - Coś w jej głosie sprawiło ze Damian na chwilę zaczął szukać podstępu. Ale zaraz przestał, bo bardziej go interesowały bransoletki leżące przed nim.
- No to na początek coś prostego. - Z jego dłoni wystrzelił drobny ładunek elektryczny, ale nic się nie stało. Potem próbował jeszcze kilka razy i otrzymywał ciągle wynik negatywny. Żadne zaklęcie, czar czy znak nie dawały efektu. - Fiasko, ktoś się musiał nieźle namęczyć by je tak zabezpieczyć. - Uradowany odpiął mankiet koszuli i założył pierwszą z nich.
- Czy ty aby na pewno jesteś świadom tego, co robisz? Przecież nie wiesz, co są w stanie zrobić i czy w ogóle uda ci się je potem zdjąć. - Patrzyła jak zapina pierwszą z nich, bransoleta ściśle przylgnęła do ręki i przyjęła odpowiednią długość tak by zakryć całą przestrzeń od łokcia do nadgarstka.
- Ładnie leży, chociaż to dziwne, że jeszcze nic się nie stało. A właśnie, czemu mnie nie próbujesz odwieść od tego pomysłu? - zapytał z przekąsem poczym dodał. - To dziwne, że zachowuje się niczym ozdobny karwasz z domeny Felfickich kowali. Ale przecież nie maskują oni właściwości swoich dzieł. - Przerażenie, jakie ujrzał na jej obliczu powiedziało mu wszystko, co chciał wiedzieć. To był podstęp, a Lidia dobrze wiedziała, co się stanie, gdy założy drugą bransoletę.
Nie dała mu żadnych szans na jej zdjęcie, dmuchnęła w stronę jego twarzy błękitnym pyłem, który zamienił się od razu w chmurę gazową. Damian wiedział, że za chwile nie będzie w stanie niczego zrobić i z zapałem szaleńca zaczął ściągać bransoletę. Niestety nie zdążył. Chmura dosięgła jego nozdrzy i wniknęła błyskawicznie do organizmu.
Najpierw zamglił się wzrok, a potem stracił czucie w całym ciele i stał skamieniały, jak przez mgłę widziąc, że Lidia jednym machnięciem dłoni podniosła karwasz z blatu i założyła mu na druga rękę.
- Przepraszam cię Damian. - Była cała czerwona na twarzy do tego stopnia, że nie można było odróżnić jej od koca leżącego na jej łóżku. - Paraliż za chwilę minie, więc nie ma czym się zbytnio martwić - rzekła bardzo zawstydzona tym, co zrobiła. Zaczęła chodzić po pokoju czekając aż minie działanie Hardariańskiego pyłku z korzeni erefrusa pospolitego. Na efekty nie trzeba było czekać. Zaczęło się od tego, że ręce powoli zadrżały a jego ruchy jakby spowolnione powoli przyśpieszały.
- Dobra, co to ma znaczyć? - spytał, choć każde słowo była bardzo przeciągane. - Nie chcę ich zniszczyć, więc mów wszystko szybko i składnie by nie było potem jakiś niedomówień. - Słychać było, że z każdym wyrazem odzyskuje coraz szybciej panowanie nad własnym ciałem. Jego ruchy też znacznie przyśpieszyły, sięgnął do zapięć, ale ich nie znalazł. Tak jakby wtopiły się w karwasze. Z pod opuszczonego czoła patrzył na nią i ogromnie zdziwił go jej wyraz twarzy. - Ty się wstydzisz? Nie no niemożliwe, przecież najwięksi zbereźnicy nie byli wstanie sprawić byś się chociaż zaróżowiła, czy choćby spuściła wzrok.
- No, bo ja - zaczęła jąkając się wyjaśniać swój uczynek. - Chciałam byś mi nie uciekł dzisiejszego dnia, i poszedł ze mną na imprezę do moich znajomych. - Wyrzuciła z siebie jednym tchem i zaczęła nawijać włosy na palec. - Bransolety są magiczne, ale tylko przez dzień. Potem wpadają w stan hibernacji do odzyskania mocy. Blokują twoje zdolności tak, że nie możesz czarować i zdjąć ich do momentu zapadnięcia w letarg.
- Wiesz, to głupie, ale wystarczyło poprosić - odparł zmieszany całą sytuacją poczym podrapał się po głowie by zmusić swoje szare komórki do szybszego myślenia. - Jeżeli nie miałaś z kim iść to przecież nie odmówiłbym kumpeli.
- Ta, uważaj, bo ci uwierzę. - Stanęła naprzeciw niego z dumnie uniesioną głową. - Ciebie ciężko jest wyrwać z pracowni, więc skąd znalazłbyś czas dla mnie. Magia oderwała cię od nas, nie widujesz już praktycznie przyjaciół nigdzie indziej niż w pracowni. - Niebezpiecznie podnosiła głos z każdym słowem, zmuszając Damiana do cofania się przed nią. - Jak się gdzieś wybierasz, to nie idziesz z nami jak dawniej do baru, tylko włóczysz się po nieznanych miejscach w kolejnej szalonej podróży. - Wyrzuciła z siebie, w końcu powiedziała to, co od dawna ją męczyło i nie dawało spokoju.
Damian chciał coś odpowiedzieć. Ale szybko zrezygnował z tego zamiaru i tylko popatrzył na bransolety.
- To, na którą masz tam być? - zapytał poprawiając rękawy koszuli, tak by zakryły jego nowe ozdoby. - Mamy coś wziąć z sobą czy idziemy z pustymi rękoma.
Podeszła do niego i przytuliła się, miała w nosie, co on sobie o tym pomyśli. Przecież jej i tak wolno, bo jest tylko dziewczyną.
- Możemy tak postać trochę? - zapytała by ukryć fakt, że płacze.
W odpowiedzi przytulił ją tylko mocniej do siebie. Tak jakby się bał, że zniknie w powietrzu niczym chmura pyłu, którym wcześniej go potraktowała.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Nezumi · dnia 30.03.2009 18:38 · Czytań: 923 · Średnia ocena: 2,5 · Komentarzy: 9
Komentarze
valdens dnia 30.03.2009 18:43
Dlaczego w czyśćcu - niemały bałagan interpunkcyjny. Odsyłam autora/kę tutaj ---->
http://portal-pisarski.pl/forum/viewthread.php?forum_id=30&thread_id=254

i czekam.
Nezumi dnia 31.03.2009 02:25
http://www.kres.mag.com.pl/czytaj.php?id=17 Odsyłam administratora tutaj. Artykuł pana Kresa o interpunkcji, osobiście za nim i jego twurczością nie przepadam. Ale artykuł przeczytałem uważnie, żeby mieć podstawy do obrony własnej pracy w tym niby bałaganie jaki się zakradł.
Miladora dnia 31.03.2009 03:09 Ocena: Dobre
Nezumi - to przykłady błędów interpunkcyjnych do poprawy i pod tym kątem przejrzyj tekst -
- odpowiedź ? -Odwrócił - bez spacji przed pytajnikiem, spacja przed Odwrócił...
- " Żebyś tylko wiedział, jakie możliwości stoją przed nami otworem." - bez spacji przy cudzysłowie
-Młody idziesz? -Pytanie - spacje przed Młody i Pytanie, przecinek po Młody
- Czas odnaleźć iskrę - podniósł - kropka po "iskrę", Podniósł z dużej litery
- niewysokim, przeciętnego - tak przy okazji to tak zwane masło maślane
- Trzeba będzie uważać na nie. - Pomyślał, a może by tak... - ten zapis jest niezrozumiały - "... uważać na nie - pomyślał. - A może by tak...
-Drugiego lecącego - spacja przed Drugiego i w ten sposób popraw już do końca, bo jest tego typu braków spacji do licha i trochę
- daj mi się ubrać? Fuknęła jak kotka - popraw "... daj mi się ubrać - fuknęła jak kotka..." Po co pytajnik?
- moja bieliznę? - moją (literówka - sprawdź pod tym kątem)
- pantofelka. - Odparł (bez kropki i odparł)
- walentynkową? -Zapytała (zapytała)
-Rzekł jej uśmiech zawieszony w powietrzu, wyrywając przy tym z zadumy, w jaką popadła. - tego zdania kompletnie nie rozumiem
- do pokazania Tobie. - dlaczego Tobie z dużej litery? i nie "tobie" do pokazania, tylko "mam ci coś do pokazania"
- Damian. -była cała czerwona - spacja i Była
Niestety rzeczywiście masz bałagan interpunkcyjny i poprawki Cię nie miną. Przede wszystkim spacje popraw, sprawdź dialogi, bo czasem są w dziwny sposób zapisane. No i literówki także do poprawy. Nie wypisywałam do końca, oczywiście, bo z tymi przykładami dasz sobie już radę. A potem możesz iść do Nieba :D
valdens dnia 31.03.2009 10:50
Eee tam "obrony". Nezumi nikt Cię nie bije, nie musisz się bronić. Mi chodzi tylko o nadanie rąk i nóg tym spacjom jakoś logicznie, bo raz są przed, raz po, a raz obojętnie. I tym podobne.
A co tam pisze Kres o przecinkach, to się domyślam. Pisze, że to czeski film. Ja po części się z nim zgadzam i rzadko zwracam uwagę na interpunkcję. U Ciebie też w sumie nie na interpunkcję zwracam uwagę, ale na bałagan (chaotyczne spacje).

Pozdro, mam nadzieję, ze teraz się rozumiemy. :)
Nezumi dnia 31.03.2009 19:25
Poprawiłem to co wyłapałem. Jak jeszcze coś jest to proszę mi napisac i nakierowac to poprawię.
Miladora dnia 31.03.2009 19:47 Ocena: Dobre
- moją odpowiedź. - Zapytała z całkowitym niedowierzaniem. - popraw wszystkie takie słowa "Zapytała", "Zapytał" na "zapytała, zapytał" z małej litery. No i pokrewne temu też (w dialogach), jeśli jeszcze są błędnie ujęte.
- uwierzę - stanęła naprzeciw - a tu akurat odwrotnie - ... uwierzę. - Stanęła naprzeciw... (kropka i z dużej)
- poprosić -odparł - spacja do poprawy
- otwierania prezętu. - prezentu
- tyłka -wyciągnęła do niego dłoń. - spacja
Przeleciałam sobie po tekście i myślę, że to już wszystko... :D
A Ty się nie martw, tego można się szybko nauczyć - ja byłam niedawno taki sam neptek... :lol:
Miladora dnia 01.04.2009 23:51 Ocena: Dobre
Do licha - a jednak coś mi umknęło jednak -
- nie znający go - nieznający
- I nic nie wskazywałoby ten stan rzeczy... - w tym przypadku - "nie wskazywało, by ten stan rzeczy..."
- by martwić się - by się martwić
- pracowni, natychmiast - dodaj ten przecinek
- na jego ramie - bez "jego"
- wypowiedział jej imię trzykrotnie. - sugeruję - "i trzykrotnie wypowiedział jej imię"
- jaka ma na - jaką
-Nie chrzań - spacja
- nie masz, z kim iść - bez przecinka
- masz zupełna rację. - zupełną
- jakie/jaki - powt.
- niewiadomo gdzie - nie wiadomo czym, albo nie wiadomo gdzie
- Chodź, mam coś - dodaj ten przecinek
- jej dłoń/jej pokoju - powt.
- już nie/wolał już - powt.
- zrobić ma to - sugeruję - "zrobić. Ma to..."
- każda wolną - każdą
- po chwili dopiero/po chwili stała - powt.
- Każde zaklęcie, czar czy znak nie dawały efektu. - Żadne zaklęcie...
- poczym dodał - po czym
- Czy ty, aby na pewno jesteś pewien - bez przecinka
i powt.
- podstęp, a Lidia dobrze - dodaj ten przecinek
- że na chwile - że za chwilę
- zrobić, i z zapałem - niepotrzebny przecinek (przed "i" daje się przecinki dość rzadko)
- Niestety nie zdążył chmura dosięgła - Niestety nie zdążył. Chmura dosięgła...
- wzrok, a potem - dodaj ten przecinek
- mgłę widział, - widząc
- zakłożyła mu - założyła
- więc nie ma, czym się zbytnio - bez przecinka
- sięgną do - sięgnął
- ich nie znalazł, tak jakby - dodaj przecinek
- Z pod opuszczonego czoła patrzył (się) w jej kierunku(,) i ogromnie zdziwił go jej wyraz twarzy. - popraw, usuń to z nawiasów
- byś się, chociaż - bez przecinka
- zaczęła (bardzo zmieszana i) jąkając się wyjaśniać - usuń
- dnia, i poszedł - bez przecinka
- tylko przez dzień, potem - dodaj przecinek
- i ich zdjąć - i zdjąć ich
- Wiesz, to głupie - przecinek dodaj
- poczym podrapał się po głowie by ruszyć swoje - "po czym podrapał się po głowie, by zmusić swoje..."
- miałaś, z kim iść - bez przecinka
- ci uwierzę/nie uwierzy - powt.
- wybierasz, to nie idziesz - dodaj przecinek
Nezumi - to poprzednie to była korekta interpunkcyjna, teraz czas także na styl, no i dokładniejsze przecinki.
Styl często jeszcze nieporadny, nie wypisywałam wszystkiego, bo i tak mnie wykończyłeś, ale nie jest aż tak źle. Zdarza się, że za dużo słów używasz - przejrzyj pod kątem większej zwięzłości i wyrzuć te niepotrzebne bez żalu. Nie rozbudowuj zdań, często lepiej z jednego zrobić dwa dla większej jasności stylu, więc przejrzyj także pod tym kątem.
W zasadzie jakby nic się nie działo specjalnego w tym opowiadaniu, ale ma jednak pewien swój urok i świeżość, które mnie ujęły, mimo braków stylistycznych. Dlatego dobry, no i za to, że nie straciłeś cierpliwości do poprawiania, mam nadzieję, że tę ostatnią porcję też poprawisz... Zresztą sprawdzę... :D
A w rewanżu możesz przeczytać jakieś moje opowiadanie - Tryptyk, albo Kirke, czy Dedala - chyba mi się należy za tyle pracy, no nie? :D
Nezumi dnia 02.04.2009 02:32
No poprawiłem na co zwróciłaś mi uwagę. Plus do tego wyłapałem jeszcze kilka powtórzeń.
Jack the Nipper dnia 12.04.2009 20:00 Ocena: Przeciętne
Podziel na akapity to się łatwej będzie czytało.

Nie za dobry ten początek, bo po kilku fragmentach się przeslizgnąłem, nie czytając uważnie. Przegadane.

Zobaczymy jak bedzie dalej.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Darcon
29/06/2022 10:03
Mocne, bez dwóch zdań, ale też bardzo dobre. Jesteś… »
Darcon
29/06/2022 10:00
Nie wiem, czy poprzednia seria była mniej popularna, ale ta… »
Darcon
29/06/2022 09:06
Bardzo ładne opowiadanie, Joanno, chciałoby się jednocześnie… »
Jacek Londyn
29/06/2022 07:28
"Śpieszmy się dziękować za komentarze, wiersze tak… »
Yaro
28/06/2022 21:41
Świetny film i bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam… »
Yaro
28/06/2022 21:39
GUZIKI /Pamięci kapitana Edwarda Herberta/ Tylko guziki… »
Brytka
28/06/2022 21:06
Z podobaniem, pozdrawiam »
Gramofon
28/06/2022 14:39
Dziękuję, cieszę się, że się podobało. Pozdrawiam. »
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas