Magiczny kamyczek - Lorelay
Proza » Bajka » Magiczny kamyczek
A A A
- Mamo! Ja nie chcę iść do żadnego przedszkola! - krzyczała trzyletnia Kasia.
- Ale córeczko. W przedszkolu jest fajnie. Są inne dzieci z którymi można się bawić, mnóstwo zabawek i pani wymyśla ciekawe zajęcia... - próbowała tłumaczyć mama.
- Naprawdę. W przedszkolu jest super! - przekonywała starsza siostra dziewczynki, Madzia, która miała już siedem lat, chodziła do pierwszej klasy i doskonale wiedziała co mówi.
- Ale ja nie chcę! - upierała się rozżalona Kasia.
Dziewczynka uciekła, usiadła w kącie i rozpłakała się.
- Mamo - szepnęła Madzia na matce na ucho. - A może kamyczek by pomógł?
- Świetny pomysł! Dziękuję córeczko.
***
Następnego dnia mama obudziła rano Kasię.
- Nie wstanę. Nie chcę do żadnego przedszkola - jęknęła mała.
Dopiero teraz zobaczyła, że mama tajemniczo się uśmiecha.
- Dobrze, ale powiedz mi dlaczego nie chcesz.
- Bo tam nie będzie ciebie - dziewczynka przytuliła się mocno do mamy.
- Ależ oczywiście, że będę - odpowiedziała z uśmiechem kobieta.
- Jak to?
Mama wyjęła zza pleców zaciśniętą w pięść dłoń. Otworzyła ją. Leżał tam bardzo ładny, czerwony kamyczek.
- Mam coś dla ciebie. To samo dostała ode mnie Madzia, kiedy po raz pierwszy szła do przedszkola. Ona też się bała, wiesz.
- A co to jest? - dziewczynka wyraźnie zainteresowała się przedmiotem.
- To jest magiczny kamyczek.
- A co on robi? - mała z wrażenia wytrzeszczyła szeroko oczy.
- Sama zobacz.
Kasia wzięła kamyk do ręki i przez chwilę wpatrywała się w niego uważnie. W pewnej chwili rozdziawiła aż usta ze zdumienia. Wewnątrz błyskotki odbijała się uśmiechnięta twarz mamy.
- Widzisz. Dzięki niemu będę z tobą nawet w przedszkolu. Wystarczy, że wyjmiesz kamyk z kieszonki i spojrzysz w niego, a zobaczysz jak się do ciebie uśmiecham. I co, zmieniłaś zdanie? Pójdziesz do przedszkola?
- Tak! - krzyknęła uradowana Kasia i zerwała się z łóżka.
- To chodź się umyć, ubrać i na śniadanie. Tylko szybciutko, bo się spóźnisz.
***
W przedszkolu rzeczywiście było fajnie. Kasia poznała tam dużo nowych dzieci, z kilkorgiem wkrótce się zaprzyjaźniła. Było też wiele wspaniałych zabawek: lalki, pluszowe zwierzątka, klocki, układanki, piłka i książeczki. Pani czytała dzieciom bajki i wymyślała wiele ciekawych zabaw, miała zawsze głowę pełną pomysłów. Kasia wraz z kolegami i koleżankami uczyła się wierszyków, piosenek i rozmaitych gier. Czasem przychodziły jeszcze dwie inne panie, jedna umiała grać na pianinie, a druga pokazywała dzieciom, jak się rysuje i lepi z plasteliny. Wszystkie panie były bardzo miłe i często się uśmiechały. Kasia czasem tęskniła za mamą, bywały nawet chwile, kiedy chciało jej się usiąść w kącie i płakać, ale zawsze wtedy mogła wyciągnąć z kieszeni kamyczek i popatrzeć w niego, a w środku uśmiechała się do niej mamusia. Dziewczynce od razu robiło się weselej.
Z czasem Kasia coraz bardziej lubiła przedszkole i coraz rzadziej było jej smutno. Wiedziała już, że zawsze po obiedzie i bajce mama przyjdzie po nią i zabierze do domu. Mamusia nigdy się nie spóźniała. Dziewczynka nie musiała już tak często patrzeć w kamyczek. W końcu przestała go w ogóle wyciągać z kieszeni. Była tak zajęta zabawą z rówieśnikami, że nie miała na to czasu.
***
Pewnego dnia, mama jak zwykle odebrała Kasię z przedszkola. Po drodze pojechały jeszcze do szkoły, by zabrać Madzię. Kiedy wszystkie trzy wróciły już do domu, mama zabrała się za segregowanie brudnych rzeczy do prania.
- Kasiu, daj mi swój fartuszek w którym chodzisz do przedszkola. Przydałoby się go wyprać.
Dziewczynka posłusznie przyniosła ubranko do łazienki.
- Tylko pamiętaj wyjąć swój magiczny kamyczek, kochanie. Jego nie wolno prać, bo straci swoją moc - przypomniała mama.
Kasia zaczęła nerwowo szperać w kieszonce w poszukiwaniu kamyka. Nagle buzia wygięła się jej do płaczu.
- Co się stało, córeczko?
- Nie mam go - jęknęła mała. - Zgubiłam swój magiczny kamyczek...
- Wcale nie zgubiłaś - powiedziała Madzia wchodząc do łazienki. - Jest tutaj. Wypadł ci w domu już tydzień temu. Znalazłam go, ale zapomniałam ci oddać, a ty nawet nie zauważyłaś, że go nie masz.
- Ojej. Rzeczywiście.
- Widzisz - uśmiechnęła się mama. - To znaczy, że kamyczek nie jest ci już potrzebny. Przyzwyczaiłaś się do zostawania w przedszkolu i polubiłaś je tak bardzo, że przestałaś używać magicznego kamyka. Ale wiesz... synek pani Ewy, naszej sąsiadki, w przyszłym roku idzie do przedszkola. Pewnie też będzie się bał. Może wtedy potrzebować kamyczka. Może mu go oddasz, tak samo jak Madzia tobie?
Dziewczynka chętnie przystała na propozycję i wieczorem poszła z mamą sprezentować kamyczek pani Ewie, która będzie mogła dać go małemu Michałkowi przed jego pierwszym wyjściem do przedszkola.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Lorelay · dnia 07.04.2009 10:45 · Czytań: 2044 · Średnia ocena: 3,83 · Komentarzy: 9
Komentarze
Usunięty dnia 07.04.2009 11:03 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Na prawdę.

naprawdę

Ślicznie i bardzo "dzieckowe". Utrzymane w duchu poprzednich opowiadanek. Powoli zaczyna zbierać się niezły zestaw historyjek dla dzieci. :yes:
Anaris dnia 07.04.2009 15:17 Ocena: Bardzo dobre
Nie wierzę... A więc nie jestem jedyna...! xD

Moim takim kamyczkiem, kiedy chodziłam do przedszkola [a miałam podobne problemy co Kasia] była bawełniana chusteczka :smilewinkgrin: No cóż... Dzieci czasem mają pomieszane w głowie, ale naprawdę mi to pomagało. Być może dlatego, że miałam poczucie, że wzięłam coś z domu i mam to przy sobie :)


A teraz co do tekstu: jak zwykle świetnie napisane, pomysł niezgorszy. Twoje bajki są naprawdę niezwykłe - mają w sobie takie coś, co nie dość, że jest fajne, to jeszcze uczy takie maluszki :D

Mam tylko jedno pytanie: skoro w kamyczku odbijała się twarz mamy, to czy tam było jakieś zdjęcie czy coś? Czy ona sobie to wyobraziła? :p
Bo jeśli tam w środku było zdjęcie, to nie sądzę, by syn pani Ewy chciał wypatrywać w kamyczku twarzy obcej kobiety :)
Lorelay dnia 07.04.2009 19:15
Dzieci mają bardzo bujną wyobraźnię. Wiem, bo sama mam dwoje. Jeśli mama powie trzylatkowi, że w kamyczku odbija się jej twarz, to dziecko w to uwierzy, a jeśli uwierzy - zobaczy tę twarz, choćby jej tam wcale nie było.
Magda250 dnia 07.04.2009 19:26 Ocena: Dobre
Mnie się podobało. Takie krótkie opowiadanie dla małego dziecka.
Anaris dnia 07.04.2009 21:46 Ocena: Bardzo dobre
Ano chyba że tak :D
Jack the Nipper dnia 07.04.2009 23:01 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Na prawdę. W przedszkolu

Naprawdę

Cytat:
Ona też się bała, wiesz.


Chyba by sie przydał znak zapytania na końcu

Cytat:
panie, jedna umiała grać na pianinie, a druga pokazywała dzieciom, jak się rysuje i lepi z plasteliny. Wszystkie panie


2 x panie - drugie zbędne

Ta historia jest doskonała także dla mnie na dobranoc, po całym dniu użerania sie z akwizytorami, niezadowolonymi klientami, glupim sąsiadem czy newsami pełnymi przemocy. Wreszcie nikt nikogo nie morduje, nie okrada na miliony, fałszywie nie oskarża, nie plotkuje i nie zdradza. Bardzo dobre.
Miladora dnia 08.04.2009 04:09 Ocena: Bardzo dobre
Ładnie napisane, choć pomysł nie jest nowy, bo już kiedyś spotkałam się z podobnym tematem w literaturze. Ciekawa jestem, Lorelay, czy to inspiracja czymś innym, czy przypadkowa zbieżność tematów... ;)
Dlatego może mniej mnie zaciekawiło, bo znałam zakończenie. ;)
Ale bdb za przekaz... :D
Lorelay dnia 08.04.2009 06:30
Hmmm... zdecydowanie przypadkowa zbieżność tematów. Tylko teraz, po fakcie, jak już wspomniałaś, to mi się przypomniało gdzie podobny motyw już był :p
ginger dnia 09.04.2009 14:51 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dobre. Podoba mi się klimat - bajkowy, ciepły, typowo dziecięcy. Czytam Twoje bajki z przyjemnością.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas