Łzy bogini - Dru
A A A
Kiedy tylko jutrzenka musnęła złocistymi wargami ostatni stopień kamiennego tronu wszczęto alarm. Bogini zniknęła.
A właściwie uciekła. Yew wiedział to i tym gorzej czuł się, tropiąc ślady drobnych stóp w leśnej ściółce. Była niewiarygodnie szybka. Miał nadzieję, że nie wróci do obozu przed nim- wtedy nie zobaczyłby rytuału i obraził Starszych. Niedobrzer30;
Wpadł twarzą w drgający wir much i komarów. Na chwile oślepiony, ze wstrętem potarł twarz. Prawie dotarł do Ściany Grzmotów. Huk wodospadu sprawił, że zadrżał. Już dawno nie wypuścił się tak daleko. Ruszył, stawiając wolne, krótkie kroki. Ślady były świeże. W gałęziach dębu znalazł kilka długich, białych włosów, powiewających na wietrze niczym babie lato, a a perz, gęsto obrastający brzeg rzeki, dopiero prostował swe łodygi, stratowane przez coś dużego. Zimny nurt wody zmoczył podeszwy jego butów. W oddali śpiewały ptaki, kuna rzuciła się w zaroślach, na chwilę odwracając uwagę od przeciwległego brzegu.
Myślała, że jej nie widzi. Wyłoniła się na chwilę spomiędzy traw i rzuciła do ucieczki. Rozpryskując wodę skoczył za nią. Była jak rącza łania. Czasem widział jej biały cień w plamach słońca, to znów znikała w ciemnej masie lasu. Prawie ją dopadł, już dotykał opuszkami jej włosów. Umknęła w gęstwinę, gdy zza zakrętu wyskoczyło na niego jakieś zwierzę. Przez głowę przebiegła mu myśl, że nawet natura jest przeciwko staremu ludowi. Pochłonęła go kotłowanina szponów i pazurów. Wyszarpnął ostrze i na ślepo dźgał bestię, zakrywając oczy ramieniem i chroniąc nagą pierś szybkimi pchnięciami. Poczuł ból w nodze, ale zignorował go, bijąc i klując, próbując zrzucić z siebie ciężar stworzenia. Wreszcie ostrze trafiło w coś twardego. Pchnął głębiej, a pełen bólu warkot wymierzony prosto w jego twarz oszołomił go na sekundę za długo. Zwinął się w kłębek, gdy ciężka łapa przeorała mu pierś. Spod palców trysnęło lepkie ciepło. Słodka ciemność objęła w posiadanie gasnącą świadomość Yewa, która jeszcze przez chwilę walczyła, aż wreszcie poległ, skuszony perspektywą śmierci.

Jednak nie umarł. W Zaświecie miałby przecież swój łupkowy nóż i na pewno nie czułby tyle bólu. Były go całe pokłady, niczym piętra pól uprawnych. Mógł go rozróżniać, od lekkiego szczypania, przez jęk rozerwanej skóry, walczącej z zespoleniem strupa, poprzez krzyk naruszonych mięśni i wreszcie rozpacz całego, poturbowanego ciała, które błagało o delikatność i ciepło. A ONA siedziała obok, w kucki, nie dotykając ziemi piętami, kołysząc się w przód i w tył. Z rozchylonych warg wydobywała się słodka melodia. Była pięk... nie, była boska. Prawdziwa Bogini, o skórze w kolorze lilii, wachlarzach czarnych rzęs i długich włosach okrywających jej ciało niczym szata ze szczerego złota. Pewnie jej skóra miała miękkość łabędzich piór, a usta smak dojrzałych poziomek. A jednak, schwytał ją! Poczuł, jak rozpiera go duma. Podniósł się gwałtownie, zamierzając złapać ją za ramię. Strup na piersi Yewa pękł i łowca syknął z bólu. Rozwarła szeroko oczy. Miały kolor zimnej, górskiej wody, przelewającej się przez Ścianę Grzmotów. Nigdy nie widział, żeby ktoś miał takie oczy. Odtrąciła jego rękę, jakby to była zeschła gałązka i spojrzała na niego z nienawiścią. Nie otworzyła ust. Słowa trafiły prosto do jego głowy, aż skrzywił się z bólu.
"Głupiec! Zginiesz! Zginiesz sam!"
Jej gniew i nienawiść dudniły mu pod czaszką.
" Tego szukacie?"
Niespodziewanie chwyciła rękę Yewa i wsunęła między swoje nogi. Gwałtownie wciągnął powietrze, gdy dłonią musnął najpierw miękkie wnętrze ud, a potem poczuł ciepłą wilgoć na palcach. Zauważywszy wyraz jego twarzy, cofnęła się gwałtownie.
"Nic nie dostaniecie!"
Przykucnęła nieopodal, zerkając co jakiś czas w jego kierunku. Pierwsze wrażenie minęło i dopiero teraz zauważył, że na jej ramionach i łydkach widnieją drobne rozcięcia, policzek i nos ma brudny, a pod paznokciami kryje się ziemia, którą zaczęła pracowicie wydłubywać.
" Nie gap się, bo zostawię samego! Tamto wróci i zje!"
W mentalnym kontakcie pobrzmiewała groźba, ale też strach. Bała się jego czy bestii?
Prychnęła, a jej niesamowite oczy znów utkwiły się w jego twarzy.
" Bać się jego? Jego zabić jak pędraka!"
Umknął przed jej wzrokiem, zastanawiając się nad własnym losem. Leżał ranny, obolały i zziębnięty... przez nią.
"Też by uciekł"
Cichy kontakt ledwo musnął jego umysł. Siedziała niezainteresowana, grzebiąc palcem w ziemi.
" Kradną co nie ich. A są jak robaki. Robak wspina się po drzewie, choć wie, że za wysokie dla niego. Brudni i źli. Bestie!"
- Dlaczego?- odezwał się po raz pierwszy.
"Głupio pyta. Miała tam zostać? Po co?"
Żebyśmy mogli złożyć cię w ofierze, pomyślał. Żeby obłaskawić Pana W Białym Płaszczu, Co Niesie Lodową Śmierć. Żeby najlepszy łowca w wiosce mógł zaspokoić swoją żądze...
" Jak zwierzęta. Głupie, przesądne i brudne. Porywają nas i biorą, a potem, jakby jaki cel w tym istniał, mordują..."
Splunęła obficie.
"Kiedy przyjdą, jej tu nie będzie. Zostawi im Łowce i tyle ją zobaczą"
Wstała, odwróciła się i ruszyła do lasu. Poderwał się także i zgięty wpół szedł za nią. Dogonił ją tylko dlatego, że zaczekała. Bieg uniemożliwiały ciasne sploty gałęzi.
"Po co idzie?"
- Nie mogę... zrezygnować- syknął, trąc strup na piersi. Spróbował się wyprostować, ale przez to ból tylko się nasilił. Przed oczami zamigotały mu czarne plamy, a biała postać rozmyła na tle puszczy.

" Mówiła, żeby nie szedł"
Leżała obok niego, ściśle przylegając ciałem do jego ciała. Nadeszła noc, cały świat pogrążył się w smolistej czerni. Nie widział jej. Czuł tylko miękkość jej nagiego ciała tuż obok siebie, łaskotanie włosów na swojej piersi, drobną dłoń gładzącą podbrzusze. Natychmiast zesztywniał, rozkoszując się jej bliskością.
" Tak bardzo tego pragnie?"
Ujęła jego dłoń i poprowadziła po swoim ciele. Wciągnął powietrze. Nie widział jej, ale wystarczył dotyk, aby cały zadrżał. Miał w rękach świętość. Delikatną, gładką, niewinną.
"Czuję cię"
Jej mała dłoń natychmiast odnalazła go w mroku.
" Teraz będzie cieplej"
Znalazła się nad nim, a potem zabrała go do świata kolorów, w którym królował ogień i światło. W jej przyspieszonym oddechu zobaczył połacie obcej krainy. Z kolejnymi falami uniesienia rysowały się przed nim ośnieżone górskie stoki, błękitne oczy jezior, stada różnobarwnych ptaków zdobiących niebo niczym tęcza. Wraz z jej przyspieszonym oddechem za białych jęzorów mgły wyłaniały się puszyste lasy pełne zwierzyny, po których biegali złotowłosi młodzieńcy z łukami w dłoniach, a nad wstęgami rzek bawiły się Boginie, jedna piękniejsza od drugiej, ale żadna nie tak piękna jak jego własna, z cudownie zarumienioną piersią. Świtało, gdy ostatnie przyspieszone oddechy zamieniały się w cichy szept. Uśmiechała się, trzepotaniem rzęs starając się ukryć rozkosz. Potem usnęli, przytuleni do siebie, już nie łowca i jego zwierzyna.

Przyspieszyli, gdy gdzieś w puszczy dobiegło ich dalekie echo nawoływań. Prawie biegła, często zostawiając go w tyle. Dogonił ją dopiero, gdy przystanęła. Pod ich stopami rozciągało się łagodne zejście tu pokrytej fioletowym kwieciem dolinie. Chwyciła go za rękę i pociągnęła, ale Yew nie postąpił ani kroku.
" Czemu?"
Pokiwał tylko głową. Tam był świat, którego nie znał. Świat, w którym to on byłby cudzą zabawką, obcym, na którego czyha śmierć.
"Kłamstwo!"
Jej gniew przeszył go niczym najsroższe ostrze. Przycisnęła swoje wargi do jego. Po raz ostatni poczuł cudowną słodycz jej ust. Przez myśl przeszły mu poziomki.
" Nie zabijesz mnie?"
Wiedział, że mógłby to uczynić. Nie broniłaby się. Spojrzał na nią jeszcze raz, na zadarty nosek, szerokie brwi i piegi zdobiące białe policzki niczym drogocenne klejnoty.
Po jej twarzy popłynęły dwie wielkie łzy, które Yew starł wierzchem dłoni.
- Jeszcze się spotkać...
Ruszyła biegiem, nie odwracając się ani nie zatrzymując. Białe włosy powiewały za nią niczym welon. Słońce ozłociło jej skórę i gdy znikała u wylotu doliny, jej ciało po raz ostatni rozbłysło, po czym zgasło, zostając wraz ze słodkim wspomnieniem wilgoć łez na jego dłoni. Wiedział, że znikająca piękność jest bardziej boska niż wszystko, co do tej chwili oglądał. Zakosztował odrobiny miłości i zdobył pewność, że sprowadził na wioskę więcej szczęścia niż kiedykolwiek. A wszystko opłacił dwoma łzami bogini, które były warte więcej, niż całe jego dotychczasowe życie.
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dru · dnia 17.04.2009 10:52 · Czytań: 1082 · Średnia ocena: 3,75 · Komentarzy: 4
Komentarze
Kyu dnia 17.04.2009 23:50 Ocena: Świetne!
Pomijając drobne literówki (wymienione w poprzednim komentarzu), nie zauważyłam większych błędów. Ogólnie bardzo mi się podobało, aż chciałoby się przeczytać następną część. Co Ty na to? Skrobniesz coś? ;>
Nathien dnia 22.04.2009 19:07 Ocena: Bardzo dobre
Jest kilka literówek i jedna erka (na samym początku). A tak to bardzo fajne to opowiadanie. Ciekawe, wydaje się czymś nowym (no może "nowszym";).
Pozdrowienia
Miladora dnia 23.04.2009 03:59 Ocena: Dobre
- Miał nadzieję, że nie wróci do obozu przed nim- wtedy nie zobaczyłby rytuału i obraził Starszych. Niedobrzer30; - spację dodaj po "nim", "erkę" zlikwiduj, poza tym skoro uciekła, to dlaczego miałaby wracać do obozu?
- Na chwile oślepiony - chwilę
- a a perz - jedno "a" do skasowania
- stratowane przez coś dużego. - trochę niezręczne
- na chwilę odwracając/Wyłoniła się na chwilę - powtórzenia
- widział jej biały cień w plamach słońca - raczej białą sylwetkę (cień nie jest biały)
- bijąc i klując, - kłując
- aż wreszcie poległ, skuszony perspektywą śmierci. - chyba jednak nie poległ, raczej może zemdlał
- długich włosach... niczym szata ze szczerego złota. - powyżej było - znalazł kilka długich, białych włosów - a więc białe czy złote?
- A jednak, schwytał ją! - nielogiczne. Skoro zemdlał, a ona zamiast uciec została, jest to sprzeczność.
- Odtrąciła jego rękę, jakby to była zeschła gałązka i spojrzała na niego z nienawiścią. - dlaczego więc została? Brak logicznego powodu takiego postępowania.
- znów utkwiły się w jego twarzy. - styl
- swoją żądze... - żądzę
- Zostawi im Łowce - Łowcę
- Dogonił ją tylko dlatego, że zaczekała. - dlaczego miałaby zaczekać, skoro go nienawidziła? Mało wiarygodne psychologicznie
- zrezygnować- syknął, trąc strup na piersi. - spację dodaj po "zrezygnować" i "trąc strupa", a nie strup. - sugerowałabym użyć innego słowa, bo strup na ranie nie robi się tak szybko, jak to opisujesz
- W jej przyspieszonym oddechu/z jej przyspieszonym oddechem/przyspieszone oddechy/przyspieszyli - powtórzenia
- puszyste lasy pełne zwierzyny, po których biegali - stylistyka
- zejście tu pokrytej - ku pokrytej
- " Czemu?" - bez spacji przed "Czemu" i sprawdź cudzysłów w innych zdaniach, bo też są zbędne spacje
- policzek i nos ma brudny/piegi zdobiące białe policzki - sprzeczność, nic nie było powiedziane na temat tego, że się gdzieś umyli
- Ruszyła biegiem, nie odwracając się ani nie zatrzymując. - przecinek w innym miejscu - Ruszyła biegiem nie odwracając się, ani nie zatrzymując.
- Jej gniew przeszył go niczym najsroższe ostrze. Przycisnęła swoje wargi do jego. - reakcja niezrozumiała
- zostając wraz ze słodkim wspomnieniem - zostawiając
- A wszystko opłacił dwoma łzami bogini, które były warte więcej, niż całe jego dotychczasowe życie. - dla mnie jest to zdanie mało zrozumiałe i mało logiczne.
Dru - masz całkiem dobre pióro i potrafisz sugestywnie pisać. Tak sugestywnie, że prawie nie zauważa się braku logiki, czy sprzeczności psychologicznych w postępowaniu Twoich bohaterów.
Robią wrażenie rzeczywistych ludzi. Ale chociaż są z innego świata, ich reakcje muszą być wiarygodne i konsekwentnie przedstawiane.
Nielogiczny jest też język Bogini, bo skoro porozumiewa się na płaszczyźnie myślowej, to umysł odbiorcy powinien myśli jej "tłumaczyć" na swój język bezbłędnie.
Twoje opowiadanie stwarza wrażenie czegoś wyciętego z jakiejś większej całości, ponieważ zdaje się nie mieć początku, a zakończenie też w zasadzie niewiele tłumaczy i jest jak gdyby urwane i zawieszone w próżni. Stworzyłaś pewien świat i jeżeli zamierzasz opowieści o nim kontynuować, to musisz zadbać od samego początku, by był to świat mimo wszystko logiczny w swoich prawach, gdyż inaczej zapętlisz się i nie ruszysz potem do przodu.
Niewiele błędów robisz, styl jest niezły i wystarczy tylko nieco podszlifować niektóre zdania. Natomiast nad wiernością psychologiczną bohaterów, logiką i konsekwentnym prowadzeniem tekstu powinnaś się jeszcze zastanowić i popracować nad tym.
W sumie mogą to być bardzo dobre i oryginalne opowieści.
Na razie, ze względu na te właśnie sprzeczności jest to dla mnie tekst na "dobry"... ;)
Pozdrawiam i mam nadzieję, że napiszesz więcej... :yes:
Szara dnia 23.04.2009 21:51 Ocena: Dobre
Po przeczytaniu pozostaje niedosyt i pytanie zasadnicze: "O co właściwie chodzi?" Jaki rytuał, dlaczego te łzy są aż tak cenne? Ona była boginią, a on?
Napisane jednak dobrze, ciekawie. Miło się czytało.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
28/02/2024 22:59
Gosposię, Zbysiu, w odpowiedzi na mój komentarz, ująłeś w… »
Kazjuno
28/02/2024 22:13
Zbysiu Zaciekawiłeś mnie powyższym komentarzem. Bliski… »
Jacek Londyn
28/02/2024 19:03
Zdzisławie, z treści fraszki wnioskuję, że pomimo… »
Marek Adam Grabowski
28/02/2024 15:55
Zamiast pisać od nowa wklejam mój komentarz z innego… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:24
Kaziu Nie zrozumiałeś mnie niestety, jeśli chodzi o… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:06
Kaziu To jest niedokończony przeze mnie komentarz, tak jak… »
Kazjuno
28/02/2024 13:26
Sposobów na poderwanie "gosposi" może być wiele.… »
Kazjuno
28/02/2024 13:01
Cieszę się, że przeczytałeś i dzięki za taaaaaaki duży i… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:40
Kaziu Pisałem wcześniej o pomyśle na część 5-tą, już ją… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:14
Roninie Podobała mi się ta miniatura. Chociaż zacząłem od… »
Kazjuno
27/02/2024 23:32
No, Zbysiu, Muszę pogratulować! Nie należę raczej do… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 23:23
Kaziu Nie pamiętam, co czytałem i nie skończyłem… »
pliszka
27/02/2024 23:22
Muszę przyznać, że tekst ten skłonił mnie do szczególnie… »
pliszka
27/02/2024 22:57
Uderzająco prawdziwe i smutne. I nie tylko z miłością tak… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 21:42
Dobry wieczór Pliszko Bardzo Ci dziękuję, że jako jedyna… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 28/02/2024 12:15
  • Dla nas to było takie samo zaskoczenie jak i dla Was ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 28/02/2024 12:00
  • No to śmieszne nie było, już rozwijałem matę i owijałem papierem ryżowym krótkie tanto... ;-]
  • Redakcja
  • 28/02/2024 11:50
  • Wracamy po krótkiej przerwie. Tęskniliście? ;-)
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
Ostatnio widziani
Gości online:22
Najnowszy:joanna_wie