Jest w tym tekście pewna nostalgia, a może bardziej sympatia do Czech i jest, wg mnie, ona dość zasadna.
Wydaję mi się natomiast (oczywiście z może to być tylko moje wrażenie), że Czesi mają w sobie trochę więcej dystansu, nie mają tego bogojczyźnianego nadęcia, jakim cechujemy się my, Polacy (chociaż to też się po mału zmienia).
Dla przykładu jest w Pradze taka rzeźba "Čůrání" - Rzeźba przedstawia dwóch mężczyzn (po 210 cm wzrostu), stojących naprzeciw siebie i oddających mocz do basenu w kształcie Czech. Biodra i penisy mężczyzn są ruchome, a strumień wody może być kierowany przez osoby oglądające za pomocą SMS-ów.
Trudno mi sobie wyobrazić, żeby takie coś mogło zafunkcjonować w Polsce... Taka głupotka, ale myślę, że wiele osób by do tego podeszło, jak do obrony niepodległości...
Też nie byłbym za jakimś gloryfikowaniem Czechów, no bo to różni ludzie, też mają swoje przywary (i taki obrazek wiecznego luzu w stosunku do wszystkiego może nie być do końca prawdziwy), no ale w sumie rozumiem autora tekstu. Mam wrażenie, że generalnie polskie społeczeństwo cechuje się pewnym malkontenctwem w stosunku do narodów i tematów, których nie zna...
Chociaż z drugiej strony... Zastanawia mnie, jak do tego rozumienia Polaków i innych narodów, kultur podchodzą Czesi...