Profil użytkownika
Decand

Użytkownik
Offline
  • Miejscowość:
  • Data urodzenia:
  • -
  • -
  • Data rejestracji:
  • Ostatnia wizyta:
  • 31.12.2017 19:13
  • 14.03.2021 17:15
  • Tekstów:
  • Recenzji:
  • Komentarzy:
  • Pomógł:
  • Postów na Forum:
  • Tematów na Forum:
  • Newsów:
  • Postów w Shoutboxie:
  • 0
  • 0
  • 43
  • 21 razy
  • 21
  • 3
  • 0
  • 18
  • Grupy użytkownika:
Ostatnie komentarze Decand
Kilka rzeczy co mnie odstraszyło:

1. "I w tym momencie", "W tym momencie", "Nagle" - co to za paskudny zabieg? Jeżeli akcja dzieje się w czasie rzeczywistym, a nie w przeszłości i przyszłości to taka implikacja nie ma sensu, jeszcze szczególnie na początku akapitów. Logicznym jest, że tekst dalej będzie kontynuował daną myśl, jeżeli narracja ku temu prowadzi, a autor nie wybija człowieka z tropu wrzucając jakąś zmianę w tej narracji. Dla mnie to kompletne zbędne stwierdzenia - ich usunięcie nie zmieni w tekście nic, a przynajmniej estetyka zostanie zachowana.

2. Masz tendencję do pisania, że czegoś nie ma, zamiast opisywać to, co faktycznie jest. Wybija się to już na samym początku gdzie:

Cytat:
Leżę na wy­su­szo­nej, po­żół­kłej tra­wie. Wokół mnie ro­śnie mnó­stwo sta­rych, spróch­nia­łych drzew bez ani jed­ne­go naj­mniej­sze­go list­ka. Nie la­ta­ją owady czy ptaki. Nie sły­chać szcze­ka­nia psa czy choć­by ludz­kiej mowy.


Czy tekst bez ostatnich dwóch zdań straci na wartości? Spodziewam się, że nie. Czytelnik sam w sobie raczej nie zapyta "A czy w tym miejscu były pieski?" dopóki się tego nie przedstawi. Takie dodawanie tylko powoduje, że tekst się wydłuża i szybko przekonuje do tego jak ostatecznie ono się skończy.

3. Używasz na przestrzeni tekstu kilku instancji wielokropka, każde, moim zdaniem, niepoprawne. Proponowałbym w wolnej chwili zainteresować się jego użyciem i tym, ono powinno być faktycznie stosowane.

4. W tekście jest kilka dość śmiesznych, dla mnie momentów.

Cytat:
Cofam ją szybko, co sprawia, że on od razu przestaje świecić i zaczyna patrzeć na mnie z… tęsknotą…?Przynajmniej tak to odbieram, ale może mi się tylko wydawać…

Cytat:
Tutaj. Ptaszek. Malutki. Kolorowy. Nie, to nie może być prawda! Na pewno mi się przewidziało. To po prostu niemożliwe!


Tak ludzie chyba nie mówią, a przynajmniej ja nie miałem okazji. Te wykrzykniki też zwiększają pretensjonalność Twoich wypowiedzi. Moim zdaniem za bardzo próbujesz wywołać u czytelnika zdziwienie podchodząc trochę od d**y strony.

5. Zakończenie - nie wiem w sumie jak go opisać by nie wyjść z jednej strony na niefajnego użytkownika, a z drugiej by przekazać masę krytyki. Motyw snu jest tak obrobiony, że aż szkoda kopać martwego. Niby fajna konkluzja z tą kratą, ale sam motyw kraty jest tak bardzo oczywisty, tak bardzo "in your face", że szukanie drugiego dna w tym tekście jest praktycznie niemożliwe. Jeszcze do tego, że nauczyciel powoduje smutek - jakieś to takie infantylne, banalne, problem dziecka pierwszego świata. Już bym nawet w tym zakończeniu jakiś motyw z sępem rozwinął, że sępami są rodzice bohaterki, którzy, na przykład, ją molestują psychicznie i fizycznie, ale na rozbudowanie takiego zakończenia trzeba czasu. To, jakie jest aktualnie zaprawa trochę o tekst do piosenki Green Day.

No ale jest w tym tekście potencjał. Twoje pisanie, o ile dość mozolne, nie jest trudne i w miarę prosto też da się przez ten tekst przejść. Przecinki zjadasz, ale to już chyba tradycja na Portalu Pisarskim, przy czym ortograficznych błędów nie jestem w stanie zarzucić. Ja bym tylko popracował nad formą i prezentacją całego opowiadania, bo wydaje mi się, że sam koncept ma coś w sobie i całkiem fajnie można byłoby się pobawić z tym pomysłem. Wywaliłbym osobiście zakończenie, pretensjonalizmy i te więzienne pręty na niebie jakoś złagodził by nie były aż tak oczywiste.
Jakaś drobnica co mi się chwyciła:

Cytat:
Tylko do domu, jak za­wsze od dzie­siąt­ków już lat - za­wsze da­le­ko.


Zamiast pauzy przecinek

Cytat:
prze­czy­tać i po­biec…..​do ta­wer­ny „Pod Wra­kiem”


Tu znowu przesadziłeś z wielokropkiem

Cytat:
Sie­dzę więc zatem


Coś tutaj nie gra

Cytat:
prze­sa­dził opi­su­jąc skan­da­licz­ne za­cho­wa­nie się wład­cy wzglę­dem pew­nej mło­dej ak­tor­ki z trupy ak­tor­skiej Mo­lie­ra.


Tu z kolei lekka przesada z jedzeniem przecinków. W sumie na przestrzeni całego tekstu gdzieś te przecinki się zjadły.
Potem w tekście następuje pięć powtórzeń słowa Molier - ciut za dużo i trochę to spowalnia czytanie.

Sam tekst, patrząc na niego jako osobną konstrukcję, odizolowaną od czegokolwiek innego, nie może się utrzymać. Początek opisujący poprzednie przygody podmiotu są przyspieszone, brak w nich rozbudowania tematu, czytelnik nie może przyzwyczaić się do jednej łodzi to już wyskakuje na drugą. Ja rozumiem, że może to zabieg stylistyczny - że sam bohater nie przyzwyczaja się do tego miejsca - ale nawet jeżeli tak było to reszta tekstu tego nie potwierdza ani nie rozszerza tego motywu w żaden sposób. Motyw upada jeszcze dobitniej ze względu na dość zwięzłą formułę. Ta sama formuła niejako zabija zakończenie, z którego, tak naprawdę, nic nie wynika dla czytelnika. Tak jakbyś wyrwał tekst na początku, opublikował i, w sumie tyle. Gdzie tutaj jakaś konkluzja? Jak nie chcesz jej dawać to gdzie w tekście mogę znaleźć, że to będzie miało kontynuacje? Napisałeś "coś" ale mało z tego "czegoś" wynika - tutaj chyba największy pies pogrzebany. Być może w formie kompletnego tekstu całe opowiadanie miałoby sens. Na razie - jakaś taka migawka z tego wyszła, ale za bardzo razi w oczy.
Noc Bogów · 14.08.2019 07:40 · Czytaj całość
Tak się w sumie zastanawiam drogi Przemku co tak naprawdę chodziło Ci w głowie w trakcie pisania tego tekstu. Zawsze fascynuje proces twórczy, jak to człowiek siedzi sobie przed pustą kartą papieru/nowym plikiem w edytorze tekstu i wyskakuje mu myśl napisania czegoś. W ogóle to fajnie się nawet zapowiadało, tak z tytułu i coś czuję, że sama idea też była równie ciekawa, jak tak się na nią popatrzy z góry. Coś mi, jako czytelnikowi, wydaje się, że idea szybko spadła z rowerka i jakoś nie mogła potem już powstać aż do samego końca. Ale po kolei.

Zacznę od takich czysto merytorycznych i niesubiektywnych opinii. Wpierw brakuje mi bibliografii, albo chociaż notatki, na jakich tekstach się opierałeś. Nie mówię już konkretnie o tym artykule, ale w ogóle - jakby popatrzeć tak na artykuły prasy popularno-naukowej to jest w nich tendencja do prezentowania, jeżeli nie źródeł, tekstów, do których autor się odnosi. Inaczej artykuł wygląda bardziej na opinię niżeli akt autentyczny. Druga sprawa - wydaje mi się, że robienie nadmiernej ilości akapitów powoduje, że tekst czyta się opornie - człowiek się rozpędza, bo oczekuje długiego paragrafu, dostaje cztery zdania na krzyż i potem wpada na jednozdaniowy akapit. Nie można przez to uznać artykułu za sprawie czytelny. Mimo wszystko warto byłoby spojrzeć na nie tylko walor informacyjny ale także i na walor estetyczny pracy przy następnej takiej próbie.

No dobra, ale teraz do rzeczy - co mi się tutaj nie podoba. Parę rzeczy. Zacznijmy od tego, że cały tekst jest oparty na eseju, ale nie takim faktycznie eseju, a na tym co się w szkołach licealnych pisze jako rozprawki jak kobieta od "polaka" ma zbyt wielką ambicję zrobienia z kogoś literata. Nie chcę oceniać wieku autora, ale zwyczajnie, tak się nie podchodzi do sprawy. Widziałeś w życiu artykuł, który zaczyna się frazą:

Cytat:
Uczu­cia są na­szy­mi nie­od­łącz­ny­mi kom­pa­na­mi.


Jak już zaczniesz atakować nas takimi oczywistościami (ale zaraz, do tego przejdziemy później) to można z góry zakładać, że coś jest nie tak, no bo jak to - autor za kretyna mnie uważa? Że niby ja nie wiem, że uczucia takie są kurde? No właśnie - traktowanie czytelnika po omacku, takie wysiadywanie wielkiego jaja, ale nie ma tutaj przede wszystkim jakiegoś nakręcenia atmosfery. Takie jedno zdanie nie zmusza mnie do przeczytania dalej tekstu, nie ma w tym jakiegoś nakręcenia, historii, która by mnie pochwyciła. Serio weź pierwszy lepszy artykuł w magazynie i zobacz czy tak się on zaczyna, taką frazą-oczywistością. No nie, więc skąd pomysł na taki początek.

Sam tekst sprawia również wrażenie jakbyś do końca chciał sam przed sobą udowodnić, że chcesz rzeczywiście go napisać. Masz ogromny problem z przekazywaniem informacji do czytelników i często przekazujesz informację, które, moim zdaniem, są zupełnie bezwartościowe. Jakby tak obciąć połowę tego tekstu to mógłby być to dobry szkic na porządny artykuł. Przykłady o czym mówię? Proszę bardzo:

Cytat:
Skąd wła­ści­wie się wzię­ły? Czym są te niby ma­gicz­ne barwy na­sze­go świa­ta, które można doj­rzeć tylko umy­słem? (a wła­ści­wie głów­nie ukła­dem lim­bicz­nym i korą przed­czo­ło­wą?).


Informacja o układzie limbicznym oraz korą przedczołową już nigdy nie zostanie poruszona w dalszej części artykułu. Informacja dla mnie trochę z tyłka, bo może byś chociaż coś rozwinął na ten temat, wytłumaczył? Tutaj ujawnia się Twój problem w pisaniu - otwierasz jakiś wątek, lecz nigdy z niego w pełni nie wyciągasz, nie dokańczasz go. Zaczynasz i zostawiasz. Jak dla mnie, w jakiejkolwiek literaturze, tworzenie wątku, który do niczego nie prowadzi, nie ma dla mnie jakiegokolwiek sensu - nawet w artykule musi być jakaś rezolucja. W tym fragmencie pojawia się też pierwszy przykład dysonansu poznawczego - dla kogo piszesz ten tekst? Dla osób, które nic nie wiedzą o uczuciach czy może dla kogoś, kto o nich wie, ale chce się dowiedzieć więcej?

Cytat:
Ary­sto­te­les, czy So­kra­tes byli bar­dzo mą­dry­mi ludź­mi, lecz od współ­cze­snych neu­ro­lo­gów i psy­cho­lo­gów dzie­li­ła ich ogrom­na


Pierwszy Ford to był w sumie bardzo dobry samochód, lecz od współczesnego Ferarii dzieli go ogromna przepaść. No shit Sherlock - po co takie oczywistości?

Cytat:
Co mówią na ten temat współ­cze­śni psy­cho­lo­go­wie? Co sądzą o emo­cjach, ich źró­dle i po­cząt­ku?


Tych pytań to ja już naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć. Po co one są? Bo nie umiesz z jednego akapitu przejść na drugi? Nie musisz za każdym razem wprowadzać w coś czytelnika - on mimo co ma umysł i czytanie nie sprawia mu problemu. Zamiast zadawać ciągle pytania wprowadź go w coś, co mu na to pytanie odpowie - niech on sam sobie je zadaje. Znowu, takie rozwiązania związane z pytaniami zawiewa zażyłością szkolną.

Cytat:
Po­zwól­cie, że na razie ob­ja­śnię czym, we­dług wielu neu­ro­lo­gów, są te uczu­cia.


Nie, nie pozwalam. :confused:
Pozwól, że teraz napiszę coś na temat tego fragmentu.
Znowu - po co mi to mówisz - skoro czytam artykuł o tym i wiem, że chcesz mi o tych uczuciach powiedzieć (co sugerują akapity powyżej) to na kij drążyć temat? Get on with it!

https://www.youtube.com/watch?v=sXE8LdXzeHM

By być już dobitnie do słownym - czy jak siedzisz jesz kanapkę to mówisz do siebie "Pozwól, że zaraz zjem tą kanapkę, którą sobie wcześniej zrobiłem"? :lol:

Cytat:
Or­ga­ni­zmy ży­ją­ce na tej pla­ne­cie w dłu­giej dro­dze do­bo­ru na­tu­ral­ne­go wy­kształ­ci­ły różne od­po­wie­dzi na tego typu sy­tu­acje. 

Cytat:
Co to ozna­cza? Że różne or­ga­ni­zmy po­sia­da­ją różne za­kre­sy od­czu­wa­nia.  


Redundancja jak byk - staraj się nie pisać o tym samym, szczególnie jak oddziela te dwie kwestie dosłownie jeden akapit.

Cytat:
Jeśli weź­mie­my pod uwagę zwie­rzę­ta gru­po­we - szym­pan­sy, ludzi, wilki i del­fi­ny - po­ja­wia się cała gama uczuć, zło­żo­nych z in­nych uczuć. (A tak na mar­gi­ne­sie - wa­chlarz emo­cjo­nal­ny zwie­rząt zba­da­li­śmy już dawno temu, jed­nak wciąż jest on rów­nie ta­jem­ni­czy dla nas, jak nasz wła­sny układ ner­wo­wy. Mimo tego, jak wy­ni­ka z prac Dar­wi­na Expres­sion of Emo­tions in Human and Ani­mals - O wy­ra­zie uczuć czło­wie­ka i Zwie­rząt - emo­cje ludzi i zwie­rząt opie­ra­ją się na tych sa­mych re­gu­łach, tylko lu­dzie po­sia­da­ją głęb­szy za­kres emo­cji).


Z zasady jak nawias jest kilkukrotnie większy od zdania właściwego powinno się go jednak zamienić na zdanie, bo nawiasy bardzo rzadko (w ogóle?) nie mają rozbudowanej formy - od takich rzeczy są odniesienia.

Cytat:
Może być to za­pach, smak, obraz wi­zu­al­ny, dźwięk, dotyk, albo wszyst­ko naraz.

Cytat:
Wiemy jed­nak, że ów bo­dziec musi naj­pierw zo­stać zi­den­ty­fi­ko­wa­ny przez któ­ryś z re­cep­to­rów (wzro­ku, słu­chu, do­ty­ku, czy węchu).


Jak powyżej - redundancja - powtarzasz się.

Cytat:
Expression of Emotions in Human and Animals - O wyrazie uczuć człowieka i Zwierząt


Proponuję:
Cytat:
"Expression of Emotions in Human and Animals" (pol. O wyrazie uczuć człowieka i zwierząt)

Ciut estetycznej a przynajmniej pauzy mają jakieś logiczną konkluzję.

Cytat:
prze­szło­ści i prze­szło­ści, trzy­ma­ją­cy nas w ry­zach ,,czu­wa­nia i go­to­wo­ści’’


Ten cytat to odniesienie do czyjejś wypowiedzi? Gdzie ona jest?

Cytat:
bar­dzo trud­no zba­dać, po­nie­waż gdyż po­mia­ro­we prze­zna­czo­ne do ba­da­nia uczuć,


Cytat:
Od­po­wiedź po­zo­sta­wiam tobie, czy­tel­ni­ku.


Akurat z faktu, że artykuł jest opiniotwórczy, taka wstawka wydaje się być zupełnie niepotrzebna.

Jakoś nie mogę zauważyć zbyt wielu błędów w kwestii ortografii - najbardziej przejawia się u Ciebie "w ogóle" (jednak pisane osobno) oraz niepotrzebne nazwy własne typu "Kora czuciowa", "Hipokamp". Reszta wydaje się być czystą chociaż, będąc szczerym, mało byłem zainteresowany doszukiwaniem się w tym tekście jakiś błędów bo, jak by na to nie patrzeć, nie ma w nim mega błędów natury czysto pisarskiej. Problemem zdecydowanie jest przekazywanie informacji, co z mojego punktu widzenia jest tutaj najistotniejsze. Bo, powtórzę się, nie wiem czy wiesz komu ten tekst ma być zaprezentowany, do kogo ma trafić. Z jednej strony traktowanie czytelnika jak idiotę, z drugiej wyrzucanie mu nazw medycznych - jakoś mi się to kupy nie trzyma. Bo o ile środek samego tekstu jest całkiem do przeżycia tak za ten początek, koniec (no błagam, pytania bezpośrednio do widza - co to, Dragon Ball?) i te cholerne akapity-pytania powinieneś dostać baty. Nie jestem pewny z czego to wynika, bo nie znamy się na tyle by można byłoby o tym coś powiedzieć. Ale takich kilka rad ja mam, przyjmij bądź nie. Zacząłbym od przeczytania tekstu wielokrotnie przed wypuszczeniem, ale nie okiem autora, tylko czytelnika. Zastanowiłbym się czy jest coś co mi się w tym tekście nie podoba. Poczytałbym artykuły innych ludzi i zobaczył jak oni przyciągają do siebie swoją ofiarę. I, to przede wszystkim, zastanowiłbym się czy faktycznie mam coś fajnego do przekazania i na tym budował swoją treść. Nie na jakiś niepotrzebnych wstawkach o Arystotelesach (do którego i tak nie wrócisz) psychologach (o których już więcej nie wspomnisz) i jakiś dziwnych dywagacjach na temat tego, że zaczniesz coś pisać. Jak to powiedział wielki poeta na zielonym ekranie Just do it. Mi się jakoś nie podoba ten tekst, ale może kiedyś uda mi się przeczytać coś Twojego co wzbudzi mnie do jakiś większych przemyśleń nad treścią niżeli błędami w pisaniu.
Oj Fuksiarz... W ogóle to dzień dobry.

Zacznę od tego, że pseudo-filozoficznego "bełkotu" nie trawię więc proponuje poniżej zamieszczoną krytykę potraktować z odrobiną ironii, aronii i mięty. Tak czy inaczej swędzi i korci by dokopać za ortograficzne bzdety więc zrobię to z ogromną przyjemnością. Chociaż ze sceptycyzmem spoglądam na stwierdzenie "uzasadnioną krytykę". Zobaczymy co dla Fuksiarza jest uzasadnione, a co nie.

A więc tak, powiem wprost - tekst pod względem ortografii, interpunkcji i poprawności piśmarskiej jest paskudny. Brak kapitalizacji liter:
Cytat:
w sta­nie za­re­ago­wać ? Co jeśli nasze

Cytat:
i mo­no­ton­ne... Nie­któ­rzy


Pytajniki po spacjach (serio, kto takich rzeczy uczy? Muszę kogoś skopać za to, najlepiej kogoś z oświaty)

Błędy ortograficzne:
Cytat:
co nie do­ koń­ca

Cytat:
mamy do ­czy­nie­nia

Cytat:
abyśmy zdążyli

Cytat:
Każdy pojedyńczy


Zjadanie przecinków (nagminne!):
Cytat:
Czas. Jest to nieubłagana chwila, jak i jej koniec. Czas jest tym, co nas ogranicza, jak i tym, co nas napędza.

Cytat:
Zamykamy się w pułapce, z której nie możemy wyjść.

Cytat:
Mniej ważne obmyślamy szybko, ponieważ wiemy

Cytat:
Sytuacje, w których musimy podjąć szybki krok przy ciężkim ruchu, są bardzo rzadkie dlatego nie jesteśmy na nie przygotowani.

Cytat:
Jeśli każdy ruch byłby tak samo ważny, bylibyśmy przygotowani dokładnie na wszystko.


I jeszcze parę takich kwiatków by się z pewnością znalazło, ale mi się nie chce. Za to autorowi nie wybaczam, nie wybaczyłbym sobie, więc i Tobie nie wybaczę, bo i po co. Nazizm gramatyczny musi trzymać się dalej i służyć propagowaniu dobrej polszczyzny. Dlatego intensywnie namawiam, aby każdy następny tekst równie amatorski, równie napisany "pod weną". Bo nawet zagwozdki jakoś muszą wyglądać skoro chcesz, by trawili je inni.

Teraz wchodzimy w teren zupełnie subiektywny. Mam nadzieję, że masz galoty ze stali (albo piżamę w psie łapki) bo, mówiąc zupełnie szczerze, przeczytałem i nie wiem o co ci chodziło. Piszesz o czasie, jak miliony przed i miliony po tobie. Nie wprowadzasz dla mnie, jako czytelnika, niczego, czego bym wcześniej nie wiedział na ten temat. Padają trywialne stwierdzenia typu:

Cytat:
Czas. Jest to nie­ubła­ga­na chwi­la jak i jej ko­niec. Czas jest tym co nas ogra­ni­cza jak i tym co nas na­pę­dza.

Brzmi to jak parodia poetów. Kto tak pisał, Sokrates z dwa tysiące lat temu? Gdzie w tym współczesność i twarde podejście do tematu?

Cytat:
Czasu nie możemy zatrzymać jak i cofać.

No shit Sherlock.

Cytat:
Ostat­ni ele­ment, kiedy czas za­sta­je, mo­że­my po­czuć każdą jego część.

Tutaj to już na serio nie wiem o co ci chodzi. Ani to się nie łączy ze zdaniem poprzednim, ani z następnym.

Cytat:
Chwi­le te nie są łatwe, cięż­kie czy po­wol­ne w rze­czy­wi­sto­ści, to tylko dzie­je się w na­szych gło­wach.

Zły szyk. Ja bym to zrobił tak:
Cytat:
Chwi­le te, w rze­czy­wi­sto­ści, nie są łatwe, cięż­kie czy po­wol­ne. Te stary tworzą się w naszych głowach

Nadal nie idealnie, ale przynajmniej nie trzeba się wracać co parę słów, by zrozumieć sens wypowiedzi.

Cytat:
Mniej ważne ob­my­śla­my szyb­ko po­nie­waż wiemy, że nie będą za sobą słały kon­se­kwen­cji i bę­dzie­my mogli de­du­ko­wać w trak­cie danej sy­tu­acji czy zro­bi­li­śmy wła­ści­wie.

Pokomplikowałeś to zdanie.

Cytat:
Waż­niej­sze ruchy są ob­my­śla­ne stop­nio­wo. Każdy po­je­dyń­czy gest aż do końca a potem my­śli­my jak to wy­glą­da w ca­ło­ści.

Co się temu drugiemu zdaniu stało że tak powiem? Po "aż do końca" powinna być kontynuacja jakiejś frazy dotyczącej każdego pojedynczego ruchu. Po co to "a potem"?

Cytat:
Jeśli mamy do czy­nie­nia z bar­dzo cięż­kim ru­chem a nie mamy czasu go prze­my­śleć, po­win­ni­śmy się go pod­jąć?

Taki ruch powinien pójść na odchudzanie, siłownie, dietę zmienić może. No, chyba, że masz na myśli korki. O to winiłbym państwo.
Wiem, co, teoretycznie, chcesz przekazać, ale "ciężki ruch" ma już konotację zupełnie inną, niż byś z pewnością chciał. Zmieniłbym to, poszukał czegoś bardziej konkretnego.

Cytat:
Są typy ludzi, które po­trze­bu­ją sta­tycz­ne­go pola wi­dze­nia w przy­szłość swo­ich celów.

Nie ma czegoś takiego jak "typy ludzi", bo to brzmi tak jakbyś odnosił się do "typów zwierząt". Są "typy osobowości" chociażby, "typy charakterów".

Cytat:
Jest wiele róż­nych in­nych odła­mów spo­łe­czeń­stwa ludz­kie­go, któ­rych za­zwy­czaj nie wi­dzi­my.

Mi się podoba to ostatnie zdanie, bo pokazuje ewidentnie, że ten tekst został urwany w połowie albo fakt, że autor coś nabazgrał i tyle z tego. Panta rhei.

Dla mnie to jest szkic, nic, co można zachwalać, nic, czym można się zachwycać. Mało mówisz mi nowego, a ja właśnie po filozofii oczekuje innego, świeżego spojrzenia. Więc czuję się poniekąd oszukany, bo myślałem, że dostanę czegoś, czego, być może nigdy, nie było. I tak tłamsić to można, ale szkoda czasu na ten tekst. Napisz coś, poprawiaj, sprawdzaj błędy i wrzucaj na PP. A nuż trafi Ci się coś dobrego, a nuż ktoś do rany przyłoży. Ja, niestety, mam ręce zajęte hejtem i odznakami za mój udział w ortograficznym cyrku.
Czas · 18.06.2018 18:46 · Czytaj całość
Trochę mnie ten tekst boli, ale nie do końca z tego powodu, co bym chciał. Znaczy, ja osobiście mam do "przypowieści" taki zarzut, że to takie moralizatorstwo trochę na siłę. Bo, jakby tak spojrzeć, zupełnie odcinając się od konotacji chrześcijańskich, to fakt czy ten Bóg rzeczywiście jest potrzebny i czy mógłby zostać zastąpiony Latającym Potworem Spaghetti? No ale tak, to przypowieść, nie ma co się czepiać.

Do tego co warto:
Cytat:
Gdy historia jest fantastyczna, trzeba zawsze sobie coś wyobrazić, ponieważ zaś i ta jest zmyślona, wymaga wyobraźni.

Powiem wprost - to zdanie zabija ten utwór na starcie. Jakieś dziwne "ponieważ zaś", fakt, że dwa razy mamy "wyobrażenie", jakby synonim nie mógłby zostać zastosowany. Nie wiem, źle się zaczyna, po prostu.

Cytat:
Wyobraźmy sobie zatem: oto Bóg powiedział ludziom: „Ktokolwiek skoczy z okna, z siódmego piętra na ulicy Lipowej dziesięć, dostanie supermoce.”.

Nie wiem czy można "dostać" supermoce. Dodatkowo, ta formuła z podwójnie zagnieżdżonymi dwukropkami - potworność. I jeszcze jedno - kropka przed cudzysłowem jest błędna. To się powtarza w przeciągu tekstu więc warto zwrócić na to uwagę przy następnym podejściu do tego tematu.

Cytat:
Minął czas jakiś: dni, lata, miesiące – czy też lat tysiące.

Dni, po nich lata, a po tych latach miesiące? Przedziwna konstrukcja.

Cytat:
Będę zbawiony, bo przecież z godnie z tradycją i Pismem

zgodnie

Cytat:
„Nie będzie taki zbawiony, bo też nic nie rozumie,a jedynie

, a

Cytat:
Prześledził więc najpierw, dzieje zapisu, by przekonać się czy jest prawdziwy i czy też nie jest czasem jakimś fałszywym

Po pierwsze - przekonać się, czy. Po drugie - nie, redundancja nie jest stylistyczna. To, że sprawdzał czy jest prawdziwa od razu zakłada, że coś może być nie fałszywym.

Cytat:
Odkrył zatem, że dany fragment zachował się w stu siedemdziesięciu rożnych rękopisach starożytnych

róznych

Cytat:
ze szczególnym uwzględnieniem kontekstu literackiego i języka w jakim został on spisany.

języka, w jakim

I tam coś później jest, przede wszystkim, z "dostawaniem" supermocy. Dla mnie to błąd bo takich rzeczy raczej nie da się otrzymać, a z nimi urodzić. Nie wiem też czy nie przypadkiem "super mocy", chociaż nie znalazłem jeszcze opinii na temat poprawnego zastosowania tego słowa gramatycznie. Uogólniając uwagi powyżej - trochę dokładniejszy proofread by się nam obu przydał (bo też miałem za to wczoraj ochrzan). No i sam fakt zaznaczenia końca tekstu jest dla mnie bezsensowny.

Ale problem ogólnie mam z tym problemem formy ponad treścią. Niby wszystko ładnie, fajnie, przypowieść przypowieściowa. Ale, jak dla mnie, ta forma nigdy nie była atrakcyjna i adekwatna do współczesnego stanu. Wykorzystanie jej natomiast może stanowić o jakimś tam snobizmie, chęci przeciętnego moralizatorstwa, niestety, w imię wiary, a nie zdrowego rozsądku. No i sam fakt, że, moim zdaniem, ten tekst mógłby równie dobrze być napisany normalną prozą i nic by sobą nie stracił w przekazie.

Śmiertelnie przeciętny. A wiem, że możesz lepiej i swoim własnym, naturalnym głosem. No, ale ja się tutaj tylko czepiam.
Niby miniatura, niby grafomaństwo, niby słówko podąża za słówkiem, ale brak w tym wszystkim puenty, jakiejś konkluzji, zakończenia. Przeczytałem słowa, ale nic z tego nie wynoszę. Albo mistycyzm za mocny, albo autor nie pofatygował się mi powiedzieć wszystkiego. Może w jego głowie ten tekst wyglądałby lepiej.

Ale za to ortografia-wzór. Chociaż tyle z tego tekstu wyniosłem.
W swojej niezłomnie dziwnej naturze doczepię się dwóch obiektywnych pierdół.

1. Ta adnotacja do "brajla" nie jest zupełnie potrzeba, bo sam "brajl" jest akceptowalnym spolszczeniem i jest szeroko rozumiany jako odniesienie do języka Braille'a.

2. Chyba już drugi czy trzeci raz zauważam u Ciebie (?) przecinek przez "niż", który, moim zdaniem, jest zupełnie niepotrzebny.

A tak to się czyta i się nie męczy. Refleksji u mnie nie wzbudziło, ale też nie stękam, że to złe. Liryczność przekazu (bo w końcu jest jakiś koniec literacki) połączona z potocznym językiem jest dla mnie dziwnym przeskokiem, który mnie, osobiście, się nie podoba jako zabieg. Może przy dłużej formie miałoby to sens. Ale, poza tym, uwag nie mam, bo i po co? Ot, kawałek dobrej miniaturyzacji. I to bez "kolesiarstwa".
Witamy Toyera na portalu i lecimy z grubej rury, czysto subiektywnie, bo obiektywnie to mi się już nie chcę... W ogóle to Decand jestem i mam pewien problem z samozwańczą prozą pisaną przez samozwańczych poetów. Ale po kolei.

Zacznę od faktu, że tekst uniknął sporej ilości błędów natury czysto gramatycznej, ortograficznej czy interpunkcyjnej. Co nie znaczy, że ich nie ma. Kolejny już pojawiający się tu pisarzysta ma Syndrom Zjadania Przecinków. Ciągle ich gdzieś tam brakuje:

Cytat:
Los wielu istnień można zawsze zmienić nawet jeżeli „oczy przyszłości” już o nim zdecydowały.


"zmienić, nawet jeżeli"

Cytat:
Są to tylko sugestie tego co się stanie, jeżeli rzekę wydarzeń puści się jej własnym nurtem bez żadnej ingerencji.


"tego, co"

Cytat:
Dlatego gdy tylko przyszedł moment o którym mówiła przepowiednia, z trwogą zamierzali pozbyć się problemu jaki zwiastowała.


"Dlatego, gdy"
"moment, o którym"
"problemu, jaki"

Cytat:
Orkowie posiadali nadludzką siłę, jednak kosztem rozumu.


Tutaj bym zamienił "posiadali" na "mieli", bo ogólnie posiada się coś, czego można się pozbyć (np. biżuterii, jakiś pierdół), a "ma" się części ciała, zdolności, umiejętności, problemy.

Cytat:
W szałasie w którym światła dostarczał Lumos


"szałasie, w którym"

I tego jest jeszcze więcej, rozsianych przez cały tekst. Przede wszystkim trzeba przysiąść nad tym jeżeli rzeczywiście chce się zaprezentować coś faktycznie a'la początek powieści. W końcu pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Natomiast reszta znaczków, literówek i tego typu grymasów praktycznie nie istnieje. To dobrze, bo daje to nadzieję na to, że reszta Twoich tekstów (których z pewnością nie przeczytam - przepraszam, ale poezja to dla mnie skaranie narodowe, które trzeba wyplenić za wszelką cenę) będzie zachowywać przeciętny, ale akceptowalny poziom. To dobre również z tego względu, że czasem, okazjonalnie, raz na chwilę, pojawiają się tutaj ludzie, którzy cenią sobie treść ponad poprawną pisownie i tak też się bronią swoją słabą prezentacją. Tutaj jednak nie mam większych do niej zastrzeżeń - poza przecinkami: duży plus.

Doczepię się jednak do treści i tępić będę. Czysto stylistycznie. Bić, szarpać, gnieść po udach (bez homoerotycznych wojaży!).

Cytat:
Rok 630 ludzkiej ery, niewielka wioska orków Dar – Therm. To właśnie w tym miejscu, tej pamiętnej letniej nocy doszło do niesamowitego zdarzenia, które miało całkowicie zmienić świat zarówno zielonoskórych jak i wszystkich nacji, zamieszkujących ziemie Ollnatium. A wszystko było zapisane w przepowiedni, którą otrzymała jedna z najwyższych wieszczek ludzkich – Prea Augoria.


Podsumuje jednym zdaniem - czytała Krystyna Czubówna.
To się czyta strasznie sztucznie, nienaturalnie. Nie pamiętam by wstęp do jakiejś fantastycznej powieści komuś w ten sposób wyszedł. No dobra, poza Tolkienem. Ale nigdy nie będziesz Tolkienem. Moim zdaniem takim początkiem wrzucasz czytelnika na głęboką wodę. Ja, człowiek nie mający za grosz pojęcia o fantastyce, czuję się przytłoczony rzucanymi nazwami, które mnie teraz nie obchodzą i które pewnie dalej mnie nie będą obchodzić. Nie wiem czy wrzucanie tych nazw, od tego obcych, tych światów i roku (Jakie znaczenie ma rok? Dlaczego nie może być to "kiedyś"?) przytłacza. Przynajmniej mnie.

Cytat:
Większość jej wizji odzwierciedlała przyszłe wydarzenia, dlatego ludzie nigdy ich nie bagatelizowali.


Czy "wizja odzwierciedlająca przyszłe wydarzenia" nie jest równoznaczna z przepowiednią? Bo skoro tak to powtarzasz drugi raz to samo, co napisałeś w zdaniu poprzednim.

Cytat:
W niekorzystnych warunkach starali się zmieniać los wydarzeń i czasami się to nawet udawało. Żadna przepowiednia nie niesie za sobą stuprocentowej sprawdzalności.


Pomiędzy tymi dwoma zdaniami jest za duży przeskok, jakby czegoś w środku brakowało.

Cytat:
Szczególnie to proroctwo zasiało niepokój w ludzkich sercach. Bo dotyczyło ich samych a dokładniej wielkich zmian jakie miały się wydarzyć w ich dotychczasowym życiu, do których nie chcieli dopuścić.


Znowu - redundancja. Skoro zasiało niepokój to po co dodatkowo informacja, że nie chcieli do tego dopuścić. Dla mnie mówi się to samo przez siebie.

Cytat:
Zmieniona wizja brzmiała tak : „W noc wielce burzową, między grzmotem a błyskawicą narodzi się ork, co zagładę zwiastuje, biel swej skóry zmieni w czerwień krwi swoich braci, strzeżcie się zła wcielonego, jakie jego istnienie przyniesie i zagładę na was sprowadzi.”


Takie gimnazjalne fantasy.
ZRODZI SIĘ TEN KTO SIĘ NARODZI, A JAK SIĘ URODZI TO SIĘ WSZYSTKO ZRODZI. KWIATY BĘDĄ PIERDZIEĆ KAMIENIAMI...
Sama przepowiednia mogłaby zostać wprowadzona jeszcze przed początkiem rozdziału. Byłoby wtedy przynajmniej ciekawiej i mniej wymuszenie. Albo jeszcze lepiej - zachować przepowiedni w tajemnicy do pewnego momentu. Tak to ani suspens, ani delikatność w treści.

Cytat:
Orkowie od razu uwierzyli w słowa kapłanki, którą przekazała im naczelna szamanka zielonoskórych Orda – Gai (po orkowemu: sługa boga)


O, dzień dobry nawiasie! Nie wiedziałem, że jesteś częścią fantastycznej historii o orkach!
Dla mnie takie wtrącenia narratora (dosyć niewytłumaczalne) powinny albo nie istnieć albo pojawić się jako adnotacje. Inaczej psują flow całego tekstu. Ale to tylko ja.
A, jeszcze jedno - czy fakt, że poznamy przetłumaczone imię danej postaci, ma znaczenie dla mnie, czytelnika? Bo ja czuję, że nie ma i szybko o tym znaczeniu zapomnę.

Cytat:
która cieszyła przez nich się o wiele większym uznaniem od jej ludzkiej odpowiedniczki.


"cieszyła przez nich się"? Co to za magiczna, orkowa zapadnia językowa?

Cytat:
Dlatego gdy tylko przyszedł moment o którym mówiła przepowiednia, z trwogą zamierzali pozbyć się problemu jaki zwiastowała.


Ale my już wiemy, że przepowiednia jest boo-boo i trzeba się jej bać. Pisałeś o tym wcześniej.

No dobra, ale mogę siedzieć i się pastwić, ale ogólnie mam jedno zastrzeżenie. Weź książkę fantasy, jakąś taką porządną, i nie Tolkiena. Znajdź mi w niej fragment, który wrzuca czytelnikowi na samym wstępie całą historię świata, do którego się przemieszcza. Takiego czegoś się na wstępie nie robi. Po co do razu odkrywać wszystkie karty czytelnikowi? By się już na początku speszył? Szczególnie, że skoro ma być to coś większego (a sugeruje to sam fakt, że jest to jakaś forma prologu) to dlaczego nie rozłożyć ten klimat, tę historię w przeciągu całego trwania tekstu? Nawalanie na głowę tak od razu po prostu peszy. Peszy i mnie, ale ja mam awersję, może nie rozumiem.

Podsumuje to na podstawie jednego akapitu:

Cytat:
Dzień powoli dobiegał końca, słońce zachodziło za horyzont z ognistą poświatą. Według wierzeń było ono jednym z oczu Sargotha, który obserwuje nim swoich wyznawców. Księżyc zaś to jego drugie oko, które jednak nie każdej nocy jest widoczne. Wierzący uważali, że nie należy się przemieszczać gdy, żadne z oczu nie jest widoczne, ponieważ bóstwo nie obserwuje wtedy poczynań swoich wiernych, a co za tym idzie nie obdarza ich swoją łaską i opieką.


Ja czuję w tym jedynie "Dzień powoli dobiegał końca, słońce zachodziło za horyzont z ognistą poświatą.". Reszta, niestety, jest dla mnie nieistotna na ten moment bo nie mam pojęcia o co chodzi. A można było o tych oczach powiedzieć w jakimś losowym dialogu. Można było zamieścić w czymś uszczypliwym (o, wierszu, co sobie bohater/bohaterka znajdują). W pieśni, w liście, w jakimś mistycznym sraczu. Jakkolwiek inaczej. Język jest przecież po to by bawić się nim, by kreować świat nie w sposób tłumaczenia, a, no, kreatywnie. Podchodzić do tego inaczej, niż podeszli inni. Zaskakiwać, a nie dawać oczywistości prosto pod nos. Czuję, że fantastyka ma być przygodą to pozwól mi do niej dołączyć. Nie pozwalaj mi być pieprzonym historykiem spoglądającym na te wydarzenia z oddali. Ja chcę tam być, pozwól mi tam być. Nie wciskaj mi rzeczy, które sam mógłbym odkryć na przestrzeni mojej podróży z Twoją powieścią. Bo jest takie słowo - niejasność. Nie pozwól mi bym wiedział wszystko. Bo gdy wiem wszystko to czuję się komfortowo. Za komfortowo.

A, no i jeszcze:

Cytat:
Brzmi ono Mor – Khar (biały demon)


Nie mogło być bardziej już oczywiście, że to ZŁO ZŁOWOWATE, prawda?

I tak wychodzi samozwańcza proza pisana przez samozwańczego poetę. Nie jest to koniec świata, ale praca, uważam, powinna być w ten rozdział włożona ponownie.
Kroniki Ollnatium · 08.05.2018 19:12 · Czytaj całość
Kemilk napisał:
Mówienie o braku zaangażowania, moim zdaniem jest normą w korporacjach.
Nie mówi się, w co dana osoba ma być zaangażowana. Zaangażowanie oznacza po prostu w stu procentach poświęcenie się firmie.


Zgoda, ale w prezentowanym zdaniu to tak nie brzmi.

Cytat:
Nieraz decydował się na zwolnienie osób niebędących, według niego, wystarczająco zaangażowanych


Zwalnia osoby wystarczająco zaangażowane? Czy osoby niewystarczająco zaangażowanych? Czy osoby niewystarczająco zaangażowane? Pokłóciłbym się z zamianą właśnie słowa "zaangażowanych" na "zaangażowane" bo brzmi to zwyczajnie lepiej - osoby zaangażowane: nie ma powodu, dla którego mógłbym domniemywać w co te osoby robiły w danym czasie, bo zwyczajnie chodzi o osoby (jakie?) zaangażowane. Drobnostka, tak czy inaczej.

Kemilk napisał:
Druga rzecz, to nie wiem dlaczego bohater opowiadania nie ma z czasem uświadamiać sobie swojej sytuacji. W końcu nowa sytuacja i niecodzienne zdarzenia dają do myślenia i zmieniają sposób postrzegania.


Sprytnyś, bo teraz nie mogę odnieść się do Twojego tekstu. Przez co zabiłeś argument. Ale spróbuję podejść na ślepo do problemu.

Niecodzienne sytuacje czyli sytuacje... Nierealne? Rozumiem użycie takiego argumentu gdybyś opisywał akcję napadu na sklep albo czegoś, co może spotkać każdego z nas. Wtedy bym się zgodził. Ale nie piszesz o czymś tak realnym, bo tworzysz całą swoją historię w czysto fikcyjnej sytuacji. Ale, żeby rozszerzyć swój argument, dam Ci trzy powody dla których uważam, że takie coś zwyczajnie Ci się nie udało:

1. Nie dajesz powodu dla którego czytelnik miałby się zgodzić z takim tokiem narracji. Główny podmiot "dowiaduje" się rzeczy o czymś tak nierealnym w przeciągu dwóch, trzech akapitów. Rozumiem, że to miniatura, ale, bądźmy szczerzy, za bardzo pobieżnie rozpracowujesz to "zapoznawanie się". Gdy czytelnik czuję, że coś jest napisane pośpiesznie to to widać. Nie ma bata by w przeciągu tak krótkiej formy zaprezentować zrozumienie tak dziwnej i fizycznie niemożliwej sytuacji.

2. Sytuacja nie jest realna, ba, jest abstrakcyjna. W jaki sposób jakikolwiek człowiek znajdujący się w takiej przestrzeni mógłby w takim krótkim okresie narracji zapoznać się z tym, co go spotkało? Chyba raz na czas nie znajduję się w przestrzeni tego świata, tego rozdzielenia z ciałem czy jakkolwiek.

3. Zrozumiałbym taki tok narracyjny gdyby bohater ciągu całego utworu przypominał sobie co się z zdarzyło przed tym pojawieniem się w przestrzeni, w której rozgrywa się akcja. Niestety, i wspomnę do punktu pierwszego, nie dajesz czytelnikowi żadnego odniesienia przez co czuję, że, jako czytelnik nie siedzący w Twojej głowie, nie jestem w stanie uwarunkować takiego zachowania postaci.

Widzę, że starasz się teraz, w tej nowej strukturze, jakoś to uporządkować. I bardzo dobrze robisz przy czym nadal uważam, że w tak krótkiej formie zamieszczenie takiego ciągu zdarzeń jest problematyczne. Pomimo wszystko niezłomnie będę twierdził, że pierwsza wersja Twojego tekstu ma fundamentalny błąd z tempem narracji. Bohater dowiaduje się o wszystkim za szybko i w sposób nieregularny. Niby jest w szoku, ale jednak myśli logicznie. Niby panikuje i ciężko mu zrozumieć gdzie się znajduje, ale zaraz potem już wie, że jest tu i tu i ma jakieś tam widzi-mi-się. Moim zdaniem to jest błąd. Możemy tak debatować w nieskończoność, ale, ostatecznie, dla aktualnej wersji tekstu to nie ma żadnego znaczenia.

No i oczywiście, ze względu na to, że tej pierwotnej wersji tutaj nie ma, wygrywam ten argument walkowerem. Dlatego właśnie nie lubię radykalnych poprawek tekstów na PP.
Życie · 06.05.2018 20:22 · Czytaj całość
Tak sobie czytam z rana, bez herbaty, może mnie to rozdrażni. Ogólnie błędów czysto ortograficznych czy interpunkcyjnych (o których nie wspomnę w reszcie komentarza) nie widzę. Może są jakieś szpary pomiędzy, które można byłoby przepchać, ale nie czuję, żeby to było coś poważnego. Więc za to duży plus.

Za to mam sporo minusów do przekazania. Znaczy, "sporo", bo jest ich więcej niżeli plusów. Nadal będę o to bił każdego - dialogi zaczyna się nie od pauz, a od myślników. Najlepiej byłoby jeszcze, żeby w ogóle każdy dialog zaczynał się od nowego akapitu. Da to formie całego tekstu zdecydowanie większego luzu i przestrzeni. Bo jak człowiek widzi taki zaprezentowany kloc to ciężko go ugryźć czasami.

Cytat:
- Witaj.
Zdez­o­rien­to­wa­ny Da­mian za­czął roz­glą­dać się na wszyst­kie stro­ny. Gdzie on jest?
- Nie wiesz, gdzie je­steś? To nie jest wcale naj­waż­niej­sze.
Co to jest za miej­sce? Co się stało? Do­dat­ko­wo czuł się jakoś dziw­nie.
- Gdzie ja jestem?


Zacznę od faktu - czuję, że mieszasz podmioty, nagminnie. Nie wiem skąd taki wytwór, ale pytasz perfidnie głosem nie Damiana, a narratora. No, chyba, że taki miał być zabieg. Przy czym nie wiem czy bym go aż tak pochwalał. Po drugie - jeżeli Damian już w swoich myślach zastanawia się gdzie jest to zadanie pytania "Gdzie ja jestem?" jest redundancją. Czytelnik dostaje dwa razy tą samą informację. Bezsens.

Na przestrzeni tekstu niektóre znaki interpunkcyjne (pytajniki przede wszystkim) poprzedzane są spacjami, co nie jest ani poprawne, ani ciekawe.

Cały pierwszy fragment dialogowy to dla mnie takie lekkie spaghetti. Fajnie, nie dajesz czytelnikowi wyrozumiałości i ciśniesz go w sytuację, o której nic nie wie. To strasznie fajny zabieg GDYBY nie fakt tej przeklętej redundancji podchodzącej pod pewnego rodzaju śmiech. Ile razy Damian może pytać gdzie jest? Ile razy ten "głos" może wspominać o jednym i tym samym. Lepszym byłoby, po prostu, zbudowanie ku temu jakiegoś opisu, czegokolwiek. Jednak, jak pokazuje cała konstrukcja tekstu, strasznie się tego boisz, zupełnie nie wiem dlaczego.

Cytat:
Usłyszał dobroduszny śmiech i w końcu coś w jego głowie zaczęło się otwierać.


Drzwi do supermarketu?

Cytat:
W jeden chwili przez głowę Damiana przeszło całe jego życie.


A to nie jest przez przypadek, że życie "staje przed oczyma"?

Cytat:
- To dzięki tym rękom …


Nie, nie. Wielokropka tak się nie używa. Podczas tego dialogu nie pomijasz niczego, ten dialog nie będzie dalej kontynuowany. Więc jest zupełnie bez sensu. Zmiana tego znaku na kropkę nie zmieni w wymowie nic, nie zmieni nic dla czytelnika.

Cytat:

Damian podniósł przed oczy swoje ręce i zaniemówił. Dlaczego one są tak przeźroczyste?
Mimowolnie zakrył intymną część swojego ciała, rękami, które były przeźroczyste.


Redundancja. Już wiemy, że są przeźroczyste, get on with it.

Cytat:
Teraz wspomnienia nie były już tak łaskawe. Już nie widział przed sobą człowieka sukcesu, który mimo wielu wyrzeczeń osiągnął wszystko.


Patrz powyżej. Niestety, cholernie się powtarzasz na poziomie tekstu. Szkoda.

Cytat:
Nieraz decydował się na zwolnienie osób, niebędących według niego wystarczająco zaangażowanych


Tutaj porobiłeś z przecinkami:

Cytat:
Nieraz decydował się na zwolnienie osób niebędących, według niego, wystarczająco zaangażowanych


Plus - zaangażowanych w co?

Cytat:
Ponownie się rozejrzał. Wszędzie wokół była biel. Nawet podłoga była biała.


Skoro wszędzie była biel to wiem, że nawet i podłoga była biała.

Cytat:
Miał nikłą szansę powrócić na Ziemię, a to, co przeżywał, było prawdopodobnie śmiercią kliniczną.


A postać wie to... Skąd? Jeszcze parę akapitów temu zadawał pytania o tym, że nie wie, gdzie on jest.

Cytat:
Przypomniał sobie, jak umiał ich rozśmieszyć. Pamiętał, jak ojciec zapił się na śmierć, on uciekł z domu, a jego matka ponoć rzuciła nałóg.


Tempo, tempo. Przechodzisz od szczęśliwego momentu do bardzo mocnego w przeciągu jednej kropki. Nie wiem czy to na tyle rozsądny zabieg. Myślę, że lepszym byłoby powolne budowanie napięcia, coraz to mocniej pisząc o gorszych momentach.

Cytat:
- Cholera jasna!
Cisza...
- Wybaczam ci Mamo.
Cisza...
- Wybaczam ci Tato.
Cisza...
- [b]Przepraszam za wszystko złe, co zrobiłem.[b/]
Cisza...
- Panie Boże przepraszam, że cię zwiodłem.
Cisza...
- Zmienię się.
Cisza...
- Naprawdę się zmienię.
Cisza...


Po kij tyle cisz? Po kij te wielokropki?
Zdanie pogrubione jest okropne. Po prostu.

Cytat:
Czyli znowu został sam. Całkiem sam..., tak samo było w dzieciństwie.


Wielokropek działa tak samo jak pojedyncza kropka. Przecinek przez to jest zły, a "tak" powinien zaczynać się od wielkiej litery. Proponuje lekturę na temat utylizacji tego znaku interpunkcyjnego.

Końcówka za to całkiem-całkiem. Daje ładnego kopa, chociaż takie moralizatorstwo prosto w oczy jest, subiektywnie, bardzo tandetne i zbyt mocno kojarzy mi się z dramaturgią grecką. A przecież zaszliśmy z literaturą, naprawdę, daleko.

Ten tekst jest okej, ale trzeba nad nim jeszcze przysiąść. Ten brak proporcjonalności między dialogami, a opisem zabija dla mnie radość z tego tworu (chociaż nigdy fanem dialogów w literaturze nie byłem). Zbyt dosłowny dla mnie to tekst i zbyt nierówny. Z jednej strony zadajesz pytania, na które chcesz, by czytelnik odpowiedział sam (tak to czuję), a z drugiej - odpowiadasz na wszystko właściwie od razu. Osobiście jestem na "nie", ale ta historyjka jest na tyle prosta i moralizatorska, że, w sumie, podejdzie innym z pewnością.
Życie · 06.05.2018 09:47 · Czytaj całość
I przyjechała kawaleria obronna. Chyba wchodzimy w taki stan, w którym zaczynają się dywagacje na temat komentarzy, a nie tekstu.

Silvus napisał:
Może intuicyjnie – bo pytajnik nie wyraża tej samej zmiany, co kropka. Z tego, co wiem (nie mam wykształcenia w tym temacie), kropka oznacza podział dwóch zdań (czyli zmianę=dodanie zdania), a pytajnik "ton" zdania (czyli zmianę "tonu" z oznajmującego na pytający).


I? To jest nadal błąd, po grzyba budować wokół tego jakąś ezoterykę? Dosłownie kilkanaście sekund w Wujku.
https://sjp.pwn.pl/zasady/Stosowanie-lub-pomijanie-spacji-miedzy-literami-a-znakami-interpunkcyjnymi;4836490.html
Ja wiem, że chcesz bronić (nie wiem po co) osobę, która sama ma prawo do obrony przed moimi argumentami. Ale Silvusie, naprawdę, z takim czymś wyjeżdżać? Teraz już naprawdę czuję się jakbym był traktowany jak debil.

Silvus napisał:
Poza sytuacjami, w których chce się podkreślić występowanie danego siedzenia – przykładowo, tego czerwonego czy tego pachnącego skórą, a nie jakiegokolwiek innego.


Po przeczytaniu tekstu zauważyłeś zapewne, że takiego podkreślenia nie ma, więc skąd ten argument? Jakby było to bym się mniej czepiał (chociaż i tak wydźwięk "siedzenia na siedzeniu" jest bardzo niezgrabne).

Silvus napisał:
Wyłączając oczywiście np. kwestie dialogowe: "To co, idziemy?"


Uogólniłem. Przecinek pomiędzy "To" i "co" pojawiają się w momencie, gdy nie ma przecinka po "co". Daje to dwie różne formy zastosowania tych dwóch słów. Ze względu na brak dialogów w tym i w poprzednim skomentowanym przeze mnie tekście zasugerowałem, by je dawała.

Silvus napisał:
Oczywiście, o ile się da. Na przykład ja tak nie potrafię.


Co takie stwierdzenie dało autorce w celu rozwoju swojego warsztatu? Co to stwierdzenie ma wspólnego z przedstawionym tekstem?

Silvus napisał:
Ależ, @Decandzie, tak to czasem się zapisuje. Nie twierdzę, że to nie błąd, ale z drugiej strony - dla mnie jest to ciekawy zabieg, przydający tekstowi jakiejś może, w lepszych przypadkach, oniryczności.


Ale:
weronika371 napisała:
Pani fotograf to osoba która w jakiejś nieokreślonej przeszłości robiła to zdjęcie.


Dalej będziemy twierdzili, że oczywiste mieszanie czasów jest "oniryczne", bo tak się "uważa" skoro sama autorka piszę co innego?

Może następnym razem Silvusie pisz o tekście, a nie o komentarzach? Bo, szczerze mówiąc, takie komentowanie komentarza nie daje nic autorce. Pewnie, będzie pozytywny aspekt, będzie, że Silvus stoi za panią Weroniką, ale nie da jej to nic w kwestii rozbudowywania warsztatu. Lepiej podkreślić pewne kwestie samemu niż obudowywać je przez coś, co inny powiedział, nieprawda?
Piękno · 05.05.2018 16:46 · Czytaj całość
Spotkało się dwóch takich co się rozumieją. Szkoda, że nie rozumiem ani jednego, ani drugiego. A byłoby fajne trio przy herbatce.

weronika371 napisała:
Pierwsze zdanie jest z wikipedii dlatego, że uznałam za stosowne na początku dać taką najzwyczajniejszą w świecie definicję.


Nie mam nic przeciwko samej definicji, a samego faktu, że autorce nie chciało się znaleźć innej definicji. Bo widzisz, owa "definicja" ma problem taki, że na jej podstawie stwierdzasz pewne fakty. Bo trudna, bo taka dziwna i siermiężna. I wszystko fajnie, do tego nie mam nic. Gorzej jednak, gdy człowiek, wklepując sobie w Google słowo "piękno" trafia na to samo, co Ty. Trafia też na inne, prostsze formuły definiujące to słowo. I robi się klops bo tekstu mi się czytać nie chcę, bo co mi więcej autorka może powiedzieć? To czysto subiektywne uczucie, ale, gdyby znaleźć definicję, która rzeczywiście prowokowała do napisania tego tekstu - mógłbym powiedzieć, że autorka robi to z serca, że ma pewne przeciwwskazania. A tak to czuję, że zostało wklepane parę słów na Wujku, kopiuj-wklej i po sprawie. Nie widzę w tym zatem ani serca, ani powodu.

weronika371 napisała:
Co do wyrazu szczegół który wielokrotnie się powtarza to nie wynika to z tego, że nie wiem co to synonim czy powtórzenie, tylko z tego iż jest to celowy zabieg.


Tutaj Ci powiem czuję się potraktowany jak kretyn. Ale spoko, przyjmę ten cios. W ciągu całego tekstu słowo "szczegół" lub jego pochodna padają sześć razy w przeciągu pięciu zdań. Wytłumacz mi więc gdzie w tym "zabieg celowy". Rozumiem rozsianie tego słowa na przebieg. Rozumiem napakowania tych słów w krótkim względzie. Ale tak samo jak nadużywanie słowa "to" w Twoim tekście jest niepoprawne stylistycznie tak i nawarstwienie jednego i tego samego słowa w przeciągu tak krótkiego okresu czasu jest błędem stylistycznym. Bo nieważne jakbyś tego nie ustosunkowała do tego, co Ci się widzi w głowie, to dla mnie, czytelnika nie siedzącego w Twojej głowie, jest to błąd. Bo da się te zdania napisać lepiej. Bo da się te słowa rozrzucić i użyć synonimów (skąd sugestia, że nie wiesz co to synonim?) i nic w treści nie zostało by stracone. Nie ma ani powodu narracyjnego na pojawienie się takiego "zabiegu", ani też sensu stricte logicznego. Jakkolwiek byś mi tego nie wytłumaczyła pozostają dwa scenariusze:

1) albo jest to zabieg stylistyczny i popełniasz błąd nie argumentując jego użycia w przeciągu tekstu (bo rozumiem jakby narracja prowadzona była przez pijaka i jakby majaczył w zdaniach - to jest wytłumaczone i nie ma w tym błędu) + reszta błędów powtórzeniowych również nie jest błędem

2) albo zrobiłaś głupotę i nie umiesz uargumentować tego zabiegu stylistycznego. Tym samym reszta błędów powtórzeniowych są, rzeczywiście, stylistycznie złe i uznajesz, że ten też jest błędem

Wyjście trzecie nie istnieje. Nie w przypadku tego tekstu. Obstawiam, że rację mam w drugim. Chyba, że jakaś dziwna metafizyka Twojego umysłu uargumentuje mi, dlaczego nie mam racji.

weronika371 napisała:
Sorry, ale to brzmi jak komedia. Najpierw czuję niesmak, a potem "ale zaraz-zaraz czytelniku! JA jestem TOLERANCYJNA!". - Ironia ironia ironia


Ironia, aronia, pelargonia.
Powtórzę się ponownie - to, że autor coś uważa nie oznacza, że tak jest. Gdzie, w całej reszcie tekstu, zasugerowane jest, że podmiot pisze ironicznie? Gdzie, w tekście pisanym przez całą jej długość (poza tym fragmentem) poważnie jest nawet element ironiczny? CZy mamy gdzieś jakieś spojrzenie na to, że podmiot jest osobą ironiczną? Chyba rozumiesz, że takie kwiatki, wytworzone bez wytłumaczenia, są stylistycznie niepoprawne, bo brzmią jakby podmiot miał bipolar okazjonalny. Wyobraź sobie, że w przeciągu całego filmu romantycznego traktującego o pięknych i młodych (nie o zespole) pojawia się JEDNA scena prosto z horroru. Narracja po tej scenie wraca do romansów, film w żaden sposób nie argumentuje pojawienia się tej sceny. Sam horror nie wpływa również na stan bohaterów ani na ich dalsze akcje. Czy, Twoim zdaniem, jest to błąd? Bo jeżeli tak to właśnie ta pelargonia jest właśnie tą dziwną, horrorową sceną.

weronika371 napisała:
Ale co, że teraz mówi? Skąd ta pani fotograf się w ogóle wzięła? Siedziała na siedzeniu obok czy jak? - Pani fotograf to osoba która w jakiejś nieokreślonej przeszłości robiła to zdjęcie.


Ale piszesz o niej w czasie teraźniejszym! Piszesz o tym, że siedzisz w autobusie w czasie również teraźniejszym! Sugeruje to więc, że ta pani fotograf jest w TYM SAMYM CZASIE TERAŹNIEJSZYM co podmiot. Aby powiedzieć, że coś dzieje się w przeszłości używa się czasu...
Już naprawdę prościej nie umiem tego napisać. To jest błąd, jakkolwiek byś sobie tego nie uwarunkowała.
O, wiem! Mam przykład! Bo jest różnica między:
Ala ma kota. Pies ma dom. Kot kocha Alę.
Ala ma kota. Pies MIAŁ dom. Kot kocha Alę.

weronika371 napisała:
W sumie to chętnie bym z Tobą porozmawiała bo w końcu jesteś moim pierwszym naczelnym krytykiem, że tak to ujmę.


Zapraszam do napisania do mnie wiadomości prywatnej. O tym tekście już nie mam nic więcej do napisania. Jeżeli nie rozumiesz kwestii, które zawarłem w obu komentarzach to, cóż, sorry. Ale zdecydowanie straciłem wystarczająco dużo czasów nad czymś, nad czym czasu marnować, moim zdaniem, nie warto. Bo sama uznałaś to za "teoretyczny tekścik" bez przekazu. I tak go potraktowałem. Ale mi się już nie chce, naprawdę. Nie o tym tekście, nie tutaj. Ale na rozmowę zapraszam jak najbardziej.
Piękno · 05.05.2018 14:14 · Czytaj całość
Weroniko, będzie długo. OJ długo. Weź popcorn i herbatkę, zapraszam na Masochistę 2.0 Słówko Edition. https://www.youtube.com/watch?v=O5WbFb_Hi3E

Weroniko, jest "lepiej", ale tylko pod względem interpunkcji. I nie wiem czy w ogóle jest lepiej, niż było poprzednio, ale, subiektywnie, jest "lepiej". Przy czym ciężko mi stwierdzić czy faktycznie ten tekst powinien być opublikowany chociażby ze względu, jak stwierdziłaś sama, idei bycia teoretycznym. Mógłbym w sumie trzeci raz użyć tego samego stwierdzenia, ale najpierw się powstrzymam i znów spróbuję podać parę, nazwijmy to, porad od niewykształconego człowieka.

1. Znów masz tendencję do dawania spacji przed pytajnikami. Nie wiem skąd to się wzięło, ktoś, kto uczył Cię polskiego w przeciągu Twojej edukacji nie zauważył takiej tendencji? Może ktoś Cię właśnie tego nauczył? Tak czy inaczej, zasada jest prosta - spacje dajemy jedynie przed pauzami, dla reszty znaków interpunkcyjnych to zwyczajnie dziwny błąd (pewnie są jakieś ekstremalne wyjątki, ale nie zauważyłem). Skoro nie dajesz spacji przed kropką dlaczego uparcie dajesz ją przed pytajnikiem?

2. Czasami zdarzają Ci się takie kwiatki:
Cytat:
Gdy zakrywam palcem prawą połowę zdjęcia widzę zwyczajną kobietę w kwiecie wieku pozującą do zdjęcia.

To zdanie de facto jest okej. Ale tylko de facto, bo brakuje w nim przecinka. Jak widzisz słowa się ze sobą zlewają. Zasada jest w tej kwestii prosta - gdy tworzy się zdanie złożone (a takim zdaniem jest zdanie składające się z więcej niż jednego czasownika) należy wkładać przecinki tak, aby oddzielić między sobą czasowniki. Więc to, jeżeli odbieram dobrze zamysł autorki, powinno wyglądać tak:

Cytat:
Gdy zakrywam palcem prawą połowę zdjęcia, widzę zwyczajną kobietę w kwiecie wieku, pozującą do zdjęcia.


Samo zdanie w ogóle można zamienić, bo stwierdzenie "widzę na zdjęciu kobietę pozującą do zdjęcia" jest takim trochę klejem - pisanie dla pisania. To samo i w tej samej ilości przekażesz, gdy:

Cytat:
Zakrywam palcem prawą połowę fotografii. Widzę na niej zwyczajną, młodą kobietę.


Od razu nie wali po oczach, narracja idzie do przodu, nie ma molestowania się nad tym co autorka sobie myślała jak dawała dwa razy w przeciągu zdania "zdjęcie".

3. Dobrze byłoby, gdybyś dawała przed "a więc", "w które", "na które" przecinek. Zrobiłaś to kilka razy w przeciągu tekstu, ale, ze względu na brak powtarzalności takiej akcji, sugeruję, że to jedynie czysty przypadek podczas nauki. Takie oddzielenia nie tylko są poprawne gramatycznie, ale także pomagają w stylistyce. Tekst staje się bardziej klarowny w odczycie.

4. Pomiędzy stwierdzeniem "To co" jest zawsze przecinek tj. "To, co".

5. Drobna uwaga na przyszłość - "wydaje się być" jest nadużyciem "być". Skoro "wydaje się" to ta akcja istnieje. Nie musi "być" bo samym "wydaje się" przekazujesz dokładnie to samo co "wydaje się być".

Teraz ustosunkuję się do tekstu, do samej jej treści. Czuję, że nadal balansujesz na terytoriach pisania o niczym, tworzenia jakiegoś słodzonego literackiego "czegoś", mającego za zadanie podbudować ego, a nie przekazać niczego czytelnikowi. O, taka grafomania (zapomniałem tego słowa). Ten tekst prezentuje mi, że masz pewien pisarski podryg do tworzenia pseudo-myśli. Zadawania masy pytań nie wytwarzających ostatecznie żadnych odpowiedzi, zrzucania ich czytelnikowi raz po raz, nawet, jeżeli czytelnik nie zaaklimatyzował się jeszcze z tym, co masz mu do zaoferowania. Ale po kolei.

W ogóle to "parskłem" jak przeczytałem, że pierwsze zdanie jest, oczywiście, wzięte z Wikipedii. Nie oceniam tego faktu, ale spodziewałem się czegoś zupełnie innego, mówiąc szczerze. Pomyślałem "może autorka jakiegoś filozofa przeczytała, może będzie krytykować?". Ambicje upadły jednak dwa zdania dalej.

Cytat:
Czy ktoś rozumie co to znaczy ? Ponieważ ja mam wrażenie, że definicja ta została napisana w sposób specjalnie niezrozumiały dla przeciętnego człowieka.


Zadajesz pytanie. Potem na nie odpowiadasz. Czytelnik teraz może uznać Twoją odpowiedź za zgodną z Twoją i iść dalej. Może też uznać, że nie umiesz czytać i porzucić tekst. Trochę podcinasz samą siebie w tej kwestii. To tak jakbyś pytała "Preferujesz białe czy czarne?" po czym stwierdzasz dalej "Bo ja tam lubię białe".

Potem pada seria pytań. U mnie to trochę tak jest z tymi pytaniami, że raz je lubię, a raz nie. Wydaje mi się, że w kwestii w ogóle stylistycznej byłoby lepiej, gdyby te pytania pojawiały się na przestrzeni tekstu. I mogłabyś spróbować coś takiego napisać, kiedyś tam, by sprawdzić, czy to nie pomoże zbudować Ci utworu bardziej zaokrąglonego i bardziej logicznego w sensie narracji. Bo takie masowe rzucanie pytań kojarzy mi się z gimnazjalną rozprawką. A, jak rozumiem Weroniko, nie jesteś w okresie gimnazjalnej edukacji? Pytam dla znajomego...

Cytat:
Siedziałam na tym siedzeniu w tym całym autobusie patrząc na to całe zdjęcie.


Dobrze, że nie w eterze. Ani na rurze wydechowej. "Siedzenie na siedzeniu" to redundancja. Ani ładna, ani stylistycznie ciekawa.

Cytat:
Niesmak. Pierwsze uczucie którego doświadczyłam patrząc na zdjęcie.


Znowu zdjęcie w przeciągu trzech zdań. Okej, jeżeli już na coś patrzymy i dajemy czytelnikowi o tym znać to już nie musimy tego robić (no, chyba, że nagle oczy podmiotu zauważą coś innego) na takiej przestrzeni czasowej. Poczułaś niesmak. I sam "Niesmak." bym pozostawił, bo wiadomo o co chodzi. Skoro patrzyłaś się na zdjęcie i pada "Niesmak." to ja sobie myślę "oho, podmiot coś w tym zdjęciu nie polubił". Czasem bycie nadmiernie dosłownym jest bezsensowne i, co istotniejsze, niepotrzebne.

Cytat:
To zabawne, dlaczego niesmak ?


Patrz: powyżej.

Cytat:
Przecież twarz innego człowieka, twarz zresztą zupełnie zwyczajna nie powinna budzić niesmaku. Homo sapiens, przedstawiciele tego samego gatunku. Kobieta na zdjęciu może jest ode mnie o 30 lat starsza, ale jest człowiekiem tak samo jak ja.


Człowieka, człowieka, człowieka... Wątpliwym jest, że kobieta, nagle, zmieni się w pingwina. Podobny problem jak dwa powyżej + powtórzenia.

Chwila przerwy: https://www.youtube.com/watch?v=Kppx4bzfAaE

Cytat:
Ma twarz, oczy, usta, włosy, może nieco pulchniejszą twarz i nieco mniejsze usta niż jest to nieformalnie uregulowane przez normy piękna


Po co dwa razy opis twarzy i ust? Żeby tekst był dłuższy? Nie wystarczyło po prostu:

Cytat:
Może ma pulchniejszą twarz, oczy, nieco mniejsze usta, włosy,

?

Cytat:
Jestem przecież taka tolerancyjna i empatyczna.


Sorry, ale to brzmi jak komedia. Najpierw czuję niesmak, a potem "ale zaraz-zaraz czytelniku! JA jestem TOLERANCYJNA!".

Cytat:
Im dłużej patrzę na to zdjęcie, tym większy wywołuje ono we mnie niesmak


Wiemy już, że czujesz niesmak. https://www.youtube.com/watch?v=dEtm_Q2LK9g
Zataczasz się w mówieniu o jednym i tym samym. Bezsensu.

Cytat:
Nie chodzi tu o potarganą grzywkę. Nie chodzi o jedno oko większe od drugiego i o przeciwne strony w które te oczy patrzą. Nie chodzi o nieforemny nos i nieudolnie pomalowane czerwoną szminką usta. Chodzi chyba o ogólną dysharmonię tej twarzy i jakiś taki nieporządek.


Czy te wszystkie zdania nie są kontradykcyjne z tym ostatnim? Z tą "dysharmonią" symetrii?

Cytat:
Pani fotograf mówi uśmiech proszę a więc oko posłusznie spogląda w obiektyw, a usta formują wymuszony uśmiech.


Ale co, że teraz mówi? Skąd ta pani fotograf się w ogóle wzięła? Siedziała na siedzeniu obok czy jak?

Cytat:
Każdy szczegół może być analizowany i obdarzony jakimś większym, głębszym sensem, ale to tylko pozory intelektualizmu.


Zdanie idealnie wpasowuje się w to, co napisałem poprzednio w komentarzu. :D

Cytat:
Całość składa się ze szczegółów. Całość analizowana przez pryzmat szczegółów zachowuje swój sens, ale szczegół analizowany jako szczegół, sens swój już traci.


static2.fjcdn.com/thumbnails/comments/I+think+were+forgetting+something+very+important+in+this+whole+_c99a13d7cc30be63dc2599ef12a15a63.jpg

A podobno język polski jest taki rozwinięty i szczegółowy...

https://synonim.net/synonim/szczegół#g3339
https://synonim.net/synonim/szczegół#g6607

Cytat:
A więc co następuję.


Bezsensowne zdanie nie dające nic. Narracja idzie do przodu. Nastąpi następne zdanie. Get on with it...

Cytat:
Analiza zdjęcia pod względem szczegółów nie ma sensu, jest tylko pseudointelektualizmem.


To zdanie już napisałaś i, w sumie, przekazałaś to samo... Każdy szczegół może być analizowany i obdarzony jakimś większym, głębszym sensem, ale to tylko pozory intelektualizmu.

Cytat:
Zdjęcie należałoby więc przeanalizować całościowo. Jeśli więc patrzę całościowo, a więc patrzę najzwyczajniej na świecie, nie analizując i nie zastanawiając się, dochodzę do wniosku, iż to co sprawia, że ta twarz jest brzydka to brak symetrii.


Zacznę od faktu, że piszesz PONOWNIE o tym samym. Po co? Nie wiem. Bo liczba słów musi się zgadzać? Dziwne jest też stwierdzenie, że dochodzisz do jakiegoś wniosku NIE ZASTANAWIAJĄC SIĘ... I ostatni fragment mnie zabija - gadanie tyle o tym jak bardzo brzydka jest dla podmiotu twarz. Już na początku tekstu dochodzisz do wniosku, że twarz jest dla podmiotu brzydka bo jest asymetryczna. Ale w sumie dochodzisz do tej konkluzji po raz drugi i tutaj. Po co? Nie wiem. Może liczba słów musi się zgadzać.

Cytat:
Nasz umysł lubi prawidłowości. To co jest podobne, to co pasuje do siebie, to jest piękne.


Czyli to, co napisałaś na samym początku... Ma podłoże dla tego, co piszesz na końcu. Czuję, że doszedłem do konkluzji z Tobą już kilkanaście (kilkadziesiąt?) zdań temu.

Cytat:
To co nie pasuje, co wydaje się być jakimś dziwnym błędem matki Natury, może celowo popełnioną pomyłką - to jest brzydkie.


Yhm. Tworzysz konkluzję do tekstu. Ale już o tym wiemy. Wiesz, cały ten "niesmak" mówi nam konkretnie o tym samym. Powtarzasz się.

Cytat:
Płytkie i śmieszne to nasze myślenie. Ale nie wywyższam się, jestem jego niewolnikiem w takim samym stopniu jak wszyscy inni.


A to całe gadanie o "pseudo-inteligencji"? To całe pisanie o brzydocie drugiej osoby, o niesmaku do niej? Coś mi się to kłóci.

Powinienem dostać medal z ziemniaka za ten komentarz. Chyba mam tendencje masochistyczne, bo to, co przetrwałem tutaj, stanowić może jedynie o takich tendencjach. Droga Weroniko, w chuj pracy przed Tobą, nie będę ukrywał. Bo nauka zasad interpunkcji to jedno, ale nauka stylistyki i pisania o CZYMŚ to drugie. Można to ze sobą połączyć i sugeruję, byś spróbowała. Pisanie jest wspaniałą formą wyrażenia siebie i pozwala na naprawdę dużo. Dlaczego zaniżasz się i swoje, potencjalnie niewyszlifowane, umiejętności błahym biadoleniem i grafomanią? Zwyczajnie Cię to zaniża, po prostu. Nie pisz pierdół, bo sama pierdół byś nie chciała czytać. Nie dochodź do konkluzji na początku tekstu, by potem sobie zaprzeczać i ponownie do tej konkluzji powrócić. Korzystaj z szerokich zasobów słownictwa w języku polski. I, przede wszystkim - CZYTAJ TO, CO NAPISAŁAŚ. Im więcej będziesz pisać z głowy, bez analizy, bez jakiegoś innego, subiektywnego, spojrzenia na swój tekst, tym częściej pisać gnioty. Napisz coś, odłóż na tydzień, dwa. Wróć do tego ze świeżą głową, przeczytaj tekst. Poprawiaj wpierw stylistykę i wszystkie nadnaturalne powtórzenia. Potem interpunkcje i ortografię. Świat się nie zawali, jeżeli wstawisz dany tekst tydzień później na PP. A tak to tylko rzucasz tekstami, które są z lekka bezsensowne, mają szereg błędów i, nie wiem, oczekujesz, że komuś się to spodoba? Być może tak będzie. Jestem mentalnie starym dziadem, krzyczącym ku chmurom. Ale ten tekst jest do NAPRAWDĘ porządnego rozwałkowania. Nie twierdzę, że nie starasz się, ale, no kurczę, weź się w garść i do roboty, jeżeli rzeczywiście chcesz napisać coś dobrego.

I wiesz, co mnie najbardziej boli? Że chyba mnie ten tekst obchodzi, ostatecznie, najbardziej. I tam mam takie przeczucie - przeczytasz ten dekalog, pewnie i na niego odpowiesz dwoma, trzema zdaniami, które będą bez jakiejś większej wartości... Stwierdzisz, że dalej będziesz próbować się rozwijać, że dziękujesz za komentarz. I rozejdziemy się w swoje strony, bo Ty masz mnie gdzieś, a ja Ciebie nawet nie znam. Ale co z tego tak naprawdę wyniknie, z tego molestowania, które sobie wybrałem? Piękna chyba nie znajdę, nawet tutaj.

PS.
A, no i obligatoryjne - I tak to się ciągnie. I wali po oczach. I w sumie to zabiło dla mnie radość z samego tekstu.
Piękno · 04.05.2018 10:24 · Czytaj całość
Elżbieta Walczak prezentuje: Tekst bez zakończenia.

Akt I:

DECAND (wyniesiony ku górze): Patrz, ja latam! Ciskam burze!


Dobra, do rzeczy. Czy to tekst zły? Dla mnie nie do końca trafia fakt, że w sumie ta historia nie ma końca. Końca końcem końcowi. O, na to warto zwrócić uwagę autorce:

Cytat:
  Napraw­dę mia­łam dosyć. Sie­dzia­łam od pół roku w domu. Im bar­dziej tam sie­dzia­łam, tym wię­cej czy­ta­łam dur­no­wa­tych ksią­żek i oglą­da­łam rów­nie dur­no­wa­te se­ria­le. Ma­te­usz od wielu lat czy­tał wy­łącz­nie po­zy­tyw­ne po­zy­cje li­te­rac­kie: „Czym się kar­misz, tym na­sią­kasz”, „Co da­jesz - wraca”. Tym się kar­mił, tym się na­krę­cał.


I to tylko mały fragment. Jakby autorce brakowało zasobów słownictwa by chociaż ten tekst jakoś... Ubarwić? By nie było takiej tendencyjnej monotonii? Cholera go wie jak to nazwać. Zadziwia mnie ten fakt jeszcze bardziej, gdyż, tak naprawdę, poważniejszych błędów interpunkcyjnych czy też ortograficznych nie ma. Tylko stylistyka leży na łeb na szyję. Ale nad tym trzeba niestety pracować.

Co jeszcze mi przeszkadza? W sumie fakt, że, tak naprawdę, nie wiem o czym jest ten tekst. Czym go się je? Filiżankami z łososi? Fragment wycięty z fragmentu nie pokazuje czytelnikowi nic przedstawiony w formie, którą uznałaś za słuszną. Może to nie jest jakiś nie wiadomo jaki błąd, ale to straszna hiperbolizacja uważać, że powinienem wiedzieć więcej o Twoich tekstach by czytać ten. Jak dla mnie każda taka miniaturka powinna mieć swoją własną podstawę, własne fundamenty. Tego mi tutaj brakuje.

Dobitnie rujnują mnie już dialogi:

Cytat:
A gdyby po­więk­szyć sobie pier­si i wy­je­chać w po­szu­ki­wa­niu przy­gód. W po­szu­ki­wa­niu praw­dzi­wej, nie po­wiem tego słowa na M. Ma­jor­ka, nie Ca­sa­blan­ca. Inni lu­dzie, inny kli­mat. Inny męski, cza­ru­ją­cy, kru­czo­czar­ny Ma­te­usz. Oszu­kam prze­zna­cze­nie. Niech bę­dzie blon­dyn, Bra­dzio Pi­dzio. Si. Albo niech ma brodę, albo coś dłuż­sze­go. Włosy niech będą dłuż­sze. Niech bę­dzie owło­sio­ny cały. Niech to bę­dzie ma­sa­ży­sta – do­tknę­łam swoim ma­łych pier­si. – Nie­wi­do­my ma­sa­ży­sta. Ole! Muszę się odro­bin­kę pod­lać.


Pierwsze zdanie jest pytaniem. Skąd brak pytajnika - tylko złote włosy autorki raczą o tym wiedzieć. Potem padają dwa zdania kontradykcyjne, które niby mają być zabawne, a wychodzi z tego brak konsystencji podmiotu. Albo autorki. Zależy jak się na to patrzy. W tym konkretnym dialogu widać też problem o którym pisałem wcześniej - nadmierne nadużywanie słowa "inne", "długie", "niech będzie", "niech". Jakby nie było innej formy, w której ten monolog mógłby zostać skonstruowany. I, żeby nie było, powtórzenia nie są zabiegiem stylistycznym. Przynajmniej nie wytworzone w taki sposób.

Wprowadzona potem zostaje postać Carmen. Podmiot prawie za każdym razem gdy do niej mówi przemawia do niej w formie "Carmen...". Tak ludzie do siebie nie mówią. Nawet wyimaginowani. To nie czasy high fantasy.

Innym faktem jest nagły przeskok pomiotu sprzed lustra pod telewizor. Doskonała okazja na większy, dokładniejszy opis zastąpiona jest skokiem myślowym autorki, w ogóle nie wytłumaczalnym.

Reasumując - Stęku-stęku, Decandu mówi "nie" temu smętu.
Cieszę się, że się zgadzasz. B)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Abi-syn
30/06/2022 12:53
Hejka jakoś tak, że długo bez podziękowania za komentarz:… »
Brytka
30/06/2022 07:52
EDyta To — dziękuję :) »
wolnyduch
29/06/2022 23:52
Doskonały wiersz, niestety życie nie zawsze niesie ze sobą… »
wolnyduch
29/06/2022 23:50
To, fajnie, że się na coś przydałam, wzajemnie życzę dobrej… »
Yaro
29/06/2022 21:57
Dziękuję za komentarz:) Poprawiłem i jest lepiej, dobrze… »
wolnyduch
29/06/2022 20:30
Jak dla mnie bardzo romantyczny wiersz, z urokliwymi… »
wolnyduch
29/06/2022 20:21
Ładny opis przyrody, nietuzinkowy. Pozdrawiam. »
wolnyduch
29/06/2022 19:58
Msz, w każdym czasie poezja może być przydatna, w tych… »
wolnyduch
29/06/2022 19:50
Bardzo ładny, pełen subtelności, jak dla mnie delikatny… »
wolnyduch
29/06/2022 19:45
Witaj Jarku Też lubię ten film, odwrócę R. Crowe w roli… »
wolnyduch
29/06/2022 19:38
Witaj Jarku Miło, że sięgnąłeś do starszego, można rzec… »
wolnyduch
29/06/2022 19:22
Taka gra, msz nie jest dobra, a wiersz intrygujący.… »
Marek Adam Grabowski
29/06/2022 18:53
Darcon - Niektórzy ganią mnie za wulgaryzmy, inni je… »
stawitzky
29/06/2022 16:03
@Darcon To chyba punkt, który próbuję złapać,… »
Madawydar
29/06/2022 14:17
Bardzo udanie oddany nastrój. Autentycznie powiało chłodem… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:35
Najnowszy:DominikSkibinski
Wspierają nas