d.urbanska napisała:
Znakomity tekst. Piękny i bogaty język. Aczkolwiek kilka potknięć interpunkcyjnych. Ale to detal. Urzekł mnie nastrój utworu i wciągnęła narracja. Brawo!
Bardzo mi miło czytać te słowa, dziękuję!
Miladora , ogromnie dziękuję... Jestem zaskoczona tak szczegółową analizą, bo to mnóstwo pracy i czasu poświęconego na ten "sekator"... Dziękuję.
Przejrzę to sobie wszystko na spokojnie, postaram się poprawić zgodnie z uwagami.
Miladora napisała:
Wiem, że każdy autor przywiązuje się do swojego tekstu, co sprawia, że raczej niechętnie słucha jakichkolwiek sugestii o jego ścinaniu, ale często jest to konieczne
Oj to prawda.. serduszko trochę boli

. Ale rozumiem, że taki ból jest potrzebny do wzrostu...
Cytat:
- nieposprzątane -
- masz co jeść, kochaniutka? -
- ale niech pani podejdzie na stołówkę, weźmie sobie szklankę i zrobi herbatę. -
Ten fragment jest przegadany, czyli do solidnego pościnania.
- tutaj chodziło mi o oddanie specyficznego sposobu wypowiedzi takiego starszego pana z recepcji. Może właśnie w takim "przegadanym" stylu, pełnym powtórzeń.
Ale pomyślę sobie jeszcze nad tym.
Miladora napisała:
Zastanowiły mnie fragmenty ze snami:
Cytat:
Długo błądzę plątaniną uliczek starego miasta. Towarzyszą mi jacyś ludzie
Przeszłaś na czas teraźniejszy i narrację pierwszoosobową. Dlaczego?
To był taki zamysł, żeby fragmenty ze snami bardziej zbliżały czytelnika do tych przeżyć - dlatego w pierwszej osobie. Bardziej wciągały w akcję dziejącą się we śnie - a więc pogmatwaną, niezrozumiałą, nielogiczną, bazującą na silnych emocjach, bardziej z trzewi niż z głowy...
Co do drugiego snu - zastanowię się jak z tym czasem. Myślę że lepiej, żeby to było ujednolicone - albo w obu snach czas teraźniejszy (chyba lepiej), albo przeszły.
Czemu ten sen jest o wojnie... No cóż, pisząc najprościej i najszczerzej - to opowiadanie mocno bazuje ta realnych zdarzeniach... i realnych snach. Czemu wtedy śniłam o wojnie? Myślę, że w jakiś sposób był to "język" skojarzeń na wyrażenie tego poziomu niepokoju, sytuacji granicznej, której dane przeżycia dotyczyły... Chodziło mi też o próbę zobrazowania rozkładu. Rozpadu siebie, świata. Wszystko co znane rozpada się na części i jest to przerażające.
Przemyślę sobie to jednak wszystko, mając w głowie Twoje uwagi, i będę edytować.
Ogromne dzięki za zaangażowanie

I bardzo chętnie skorzystam z pomocy, kiedy już poprzerabiam ten tekst.
Miladora napisała:
Klimat tego tekstu rzeczywiście jest wciągający jak na opowiadanie, w którym w gruncie rzeczy niewiele się dzieje. Chyba coś podobnego musiałam już kiedyś przeżyć, skoro tak utkwił we mnie.I chyba nawet wiem co...
No cóż... w uniwersalności pewnych doświadczeń jest jakaś pociecha...
Hm
