Profil użytkownika
henrykinho

Użytkownik
Offline
  • Miejscowość:
  • Data urodzenia:
  • opole
  • -
  • Data rejestracji:
  • Ostatnia wizyta:
  • 30.01.2013 21:09
  • 21.01.2020 14:04
  • Tekstów:
  • Recenzji:
  • Komentarzy:
  • Pomógł:
  • Postów na Forum:
  • Tematów na Forum:
  • Newsów:
  • Postów w Shoutboxie:
  • 21
  • 0
  • 286
  • 88 razy
  • 47
  • 0
  • 0
  • 4
  • Grupy użytkownika:
Ostatnie komentarze henrykinho
Przeczytałem i z miejsca mam wrażenie takie, że tekst mógłby być bardziej doszlifowany, kilka zdań zawiera niezręczności, zdarzają się braki przecinków, przez co mam odczucie chaosu. Myślę, że może po odłożeniu na parę dni do szuflady i porzeźbieniu w nim dałoby się problemy wyeliminować i język zyskałby na gładkości. Tym bardziej, że narrator ma natłok myśli niesamowity.

Poza tym atmosfera bardzo przytłaczająca. Depresja i bylejakość, te dodatki okraszające samotne życie bohatera, biją na każdym zakręcie. Chciałeś mu mocno dołożyć, w zasadzie każdy akapit to opis beznadziei i tak też to odbieram, smutny wydźwięk ma ta historia i tylko można współczuć facetowi (choć babci też). A może odwrotnie, może to społeczeństwo o wielu twarzach tworzy tak gnuśny klimat do życia? Czy raczej: egzystencji?

Cytat:
Gdy liżę kurwę po kro­czu, gdy prze­płu­ku­ję po niej usta wódką rów­nież pro­jek­tu­ję swój smak Pa­ry­ża. Czy tak sma­ku­je? Czy jego smak jest kurwi?


To dobry fragment, spodobał mi się, dziki i "Bukowski". Ogólnie potwierdza on moje odczucia po lekturze opowiadania, że mocne, ciekawe fragmenty mieszają się ze słabszymi. Jakby utrzymać formę to byłoby super.
Muszę przyznać, że pomysł jest oryginalny. Rozumiem to tak, że młoda matka oddaje siebie dla dobra dziecka, to dość oczywiście, natomiast leśna nieznajoma, archetyp idealnej kobiety-matki, poświęcającej się dzieciom, kuchni czy domowemu ognisku do granic możliwości, przejmuje jej obowiązki, bo tylko ona wie przecież, "co-i-jak". Smutne.

W zasadzie tematyka wiecznie aktualna, bo ta granica między obowiązkami, rodziną a szacunkiem do samego siebie zmienia swoje położenie, przynajmniej w rozumieniu społecznym, w zależności od kraju i czasów, w jakich żyjemy. Warto nie zapominać o sobie, o tym, że jest się wystarczająca dobrą matką czy ojcem, bo w przyszłości nadejdą konsekwencje. Choćby załamanie po wyprowadzce potomstwa z domu. Nietrudno sobie wyobrazić mnogość takich sytuacji. Nie tylko w Zadrzewiu.

Pozdrawiam i życzę kolejnych pomysłów ;)
Na świeżo po lekturze: proponowałbym jednak więcej akapitów, wtedy tekst zyskałby na przejrzystości - myślę, że szczególnie w internecie taki zabieg jest pomocny i zachęca do czytania.

Postać Wiktora jest interesująco zarysowana. Jego relacja z chorą matką (depresja?) i totalny brak charakteru dają historii kopa, ja przynajmniej miałem nadzieję, że facet się otrząśnie i zacznie żyć barwniej i choć w jakimś stopniu ostatni akapit pozwala mu się odbić od dna. Z drugiej strony fakt powstawania upragnionego domu w ślimaczym tempie zdaje się lekko przeczyć końcowemu sukcesowi, a w każdym razie pozostawia niedopowiedzenie.

Silnie narzuca mi się też porównanie samego budynku jak i procesu jego powstawania do postaci Wiktora, który powoli dźwiga się z klęczek, otrzepuje z porażek i jak ta cegła po cegle, w towarzystwie drwin, staje się po prostu "kimś", buduje swoje nowe "ja". Czuję tu inteligenty, celowy zabieg.

W braku dialogów dostrzegam po prostu chęć dokładnego opisania i konwencję, stąd nie mam z tym problemu. Udany zamysł, bez jakiejś wirtuozerii pióra, lecz mi się spodobało. Nawet jako wstęp do dłuższego tekstu, jakiegoś rozwinięcia ;)
Pejzaze nocne · 31.01.2019 08:36 · Czytaj całość
Cholera, to już wiem, skąd takie namacalne wrażenie realizmu miałem w trakcie czytania. Tym bardziej: mocne.
Początek sezonu · 30.01.2019 12:07 · Czytaj całość
Płynie się przez to opowiadanie aż do samego koniuszka. Ciekawie falują tutaj różne emocje, które generuje sytuacja - zaczynasz od brutalnych opisów rzezi, poprzez sielankowe picie w górach, rozkwit miłości i kończysz... jak kończysz. Mocno. Przez taką sinusoidę nie nudziłem się ani chwilę, a chęć poznania dalszych losów (zakładałem właśnie jakieś nakrycie i wydanie kochanków) trzymała cały czas w siodle.
Pytanie otwarte, przynajmniej dla mnie, z jakiego powodu Lidka bała się wody. Zaintrygowało mnie to. Głównie przez powiązanie z jego proroczą wymową.

Bardzo nostalgiczne - rozumiem, że autor za pan brat z Bieszczadami, to czuć - a oprócz tego i życiowo. Styl i wartkość akcji na bdb poziomie, nie ma się nawet czego czepiać. Chciałoby się czasem wziąć flaszkę, wsiąść do takiego busa i ruszyć w góry ;) Mógłbym poczytać "tego" i więcej.
Początek sezonu · 30.01.2019 11:06 · Czytaj całość
Powiem tak. Dobre to było.

Pisząc prościej: nastawiłem się na częste dla opowiadań o miłości przesadne stężenie patosu, a spotkało mnie miłe rozczarowanie i poczucie rozsądnego wyważenia wyrażanych piórem uczuć.
Uważam, że ma to wszystko głębię przekazu, jest też dobrze poprowadzone. Z początku historia idzie (a raczej: zatacza się) torem pijaka-przegrywa, natomiast potem serce Majka ukazuje się w pełnej krasie i gość chęć chlania zgrabnie zmienia w chęć miłości, w niej upatrując wewnętrznego spełnienia.
Zresztą udało ci się zagrać na moim banjo emocji, poczułem tęsknotę i strach straty bohatera. Trochę w tym było obaw o jego przyszłość, myśl o tym, jak trudno przecież taką miłość odnaleźć, że przecież "ideały" są tylko w bajkach, czy też snach, jak tutaj i że generalnie nie istnieją. Jednak ten zwykły kierowca ciężarówki daje radę - skoro on może, to każdy może. Ciekawe zresztą, czy autor się utożsamia, takie myśli również towarzyszą lekturze ;)

Polubiłem się z całym "miejscem" akcji, trochę umocowanym w niebycie. Sam starzec z knajpy "Smętnego" kojarzy mi się z Amerykańskimi Bogami, taki władca snów wkraczający czasem w życie śmiertelnika z buciorami.

Podsumowując - udało się stworzyć refleksyjny tekst, który unika natrętnych, miłosnych wykładni i pozwala, przynajmniej mi, chwilę pomyśleć. Fajno.
Moja od nigdy · 30.01.2019 08:32 · Czytaj całość
Odprężył mnie ten tekst powiem szczerze :) Pewnie to niezbyt zdrowe, ale lubię czytać o partaczach i partactwach, nieudolnych pisarzach i innych takich - może, cholera, się utożsamiam. Najlepiej jeszcze jak piją i świntuszą, jak Henry Miller czy Bukowski.
Ciekawie też "zwinąłeś" do rękawa Jeremy'ego w końcówce, jednak talent (albo pomysł) trzeba mieć do dobrych końcówek. Na plus, zgrabne to, poklnięte też, gdzie trzeba!
Jeremy · 29.01.2019 23:00 · Czytaj całość
Rewelacja. Przeczytałem i w gruncie rzeczy chętnie miałbym do czynienia z czymś większym objętościowo - czymś, co byłoby napisanie w tym stylu, umiejscowione w "tym" świecie. Początkowo - myślałem, że to jakieś "Ed, Edd i Eddy", bo tam też pałętał się średnio rozgarnięty chłopaczek z kawałkiem drewna, jednak Ty skręciłeś w lekki dramat, małą podróż po umyśle młodego, zahukanego gościa. Też super!
Pytanie poza konkursem - jak dużo czasu poświęcasz poprawianiu tekstów? Tj. piję do tego konkretnego, bo "gładkość" niesamowita, jakbyś jednym ciągiem wystukał i nic nie zmieniał "po" wyprodukowaniu ;p

pozdrawiam
Moim zdaniem jest to fabularyzowane narzekanie, podsycane przez zbawienną kpinę, łatwo wyczuć chęć autora do ironizowania - i w tym dostrzegam plusy. Tak się rodzi fajne pisanie, zalążek zdecydowanie jest - wystarczy trochę to wzbogacić, spróbować włożyć może więcej emocji; osobiście zabrakło mi uczłowieczenia narratora w jakiś sposób. Może też przez to, że tekścik krótki.
Natomiast jako pierwsza, portalowa historyjka na pewno zachęca do wypatrywania drugiej. Lekkość stwierdzono, potrzeba jeszcze tematu. Zobaczymy.

pozdrawiam
Cześć.
Sporo tutaj oczywistości, stawiania tez i takiej, hmm, dosyć chaotycznej, nerwowej argumentacji. Jakby autorka chciała wykrztusić wszystko naraz i nagle dostała zadyszki.
Przedstawione problemy są znane, poglądy mniej więcej też trafne i tak dalej, przez co zabrakło mi zaskoczenia, czegoś, z czym mógłbym polemizować.

Cytat:
Dla nich nie liczy się godność człowieka


Dla przykładu - tak dobitne, mocne stawianie sprawy mnie lekko odtrąca. Wolę, kiedy autor chce mnie sprytnie podejść, przekonać do swych racji, a nie strzela z dubeltówki :) Nie wiem, taka rzecz do przemyślenia.

Jak na pierwszy tekst zgrabnie napisane. Wiem przynajmniej, co autorka chciała osiągnąć - tylko ta rozprawkowa forma mnie nie zadowala do końca. Tak mam.

pozdrawiam
(Nie)Zwykli · 20.08.2014 23:28 · Czytaj całość
Dziękuję Miladoro, historia będzie kontynuowana, morderca pochwycony, a poprawki wniesione. ;)

Cytat:
Jeżeli przyszli dobrowolnie na targ, to nie "spędzonych"

Hmm, no właśnie. Problem pojawił się, bo chciałem nadmiernie przybliżyć ludzi do bydła.

Apollo1 - "czekanie na dalszy ciąg" to najfajniejszy komentarz do części pierwszej czegokolwiek :) Dziękuję i pozdrawiam.
Słoma w bucie · 26.07.2014 10:57 · Czytaj całość
Powiem szczerze, że nie lubię historii o RPA ukazywanych od "białej" strony". Uważam, że Afrykańczycy mają sporo prawa zachowywać się tak, jak się zachowują, bo nawet nie nastąpiła jeszcze zmiana pokoleń - niedawno to biały pan miał wciąż prawo wkroczyć do czarnej dzielnicy i powystrzelać pół tuzina miejscowych bez większych konsekwencji. Równo dwadzieścia lat temu przecież neonaziści wycinali jeszcze w pień matki z dziećmi na południowoafrykańskich ulicach, choć, oczywiście, nie usprawiedliwia to akcji odwetowych. Ale afrykanerzy wiedzieli, na co się piszą.

Sama historia oddaje pokłosie tamtych wydarzeń. Moim zdaniem tak pochrzanione relacje społeczne nie zmienia się jeszcze bardzo, bardzo długo; tym bardziej że w głównej mierze wina była zawsze po stronie policji.

lubię historię RPA i interesuję się apartheidem, więc + ;)

pozdrawiam
Nocą na Hillbrow · 26.07.2014 10:53 · Czytaj całość
WholeTruth > Dzięki za wizytę. Mam nadzieję, że ta "wiedza" nie pociągnie mnie na sam dół :p
Pora zacząć mi zresztą czytać poezję!

Paweł Drozd > dzięki za słowa uznania i motywację!
Muszę przyznać, że to najbardziej zaskakująca z fabuł, jakie pojawiły się na "kamienicowym" rynku. Dzięki temu nie nużysz, masz coś nowego do przedstawienia, a i sama interpretacja tematu ciekawa, szczególnie w ostatnim fragmencie, kiedy to Klemens użala się nad swym starczym losem.
Przeczytałem po jakimś-tam-czasie znowu i to chyba był raz przełomowy, bo przy tym podejściu spodobało mi się bardziej.
Wiele, wiele historii przeszło mi przez myśl podczas lektury - gdzieś nawet przewinął się Lovecraft'owski "Reanimator", gdzie "przeszczep" to słowo przewodnie, natomiast skutki takowego okazały się znacznie, znacznie niewygodniejsze niż u Ciebie :)
Za pomysł na "serce" należy się plus.

pozdrawiam
Serce · 02.06.2014 09:32 · Czytaj całość
Ciekawy to zabieg, takie wepchnięcie czytelnika pod pociąg - nie mam pojęcia, jak to ostatnie zdanie na mnie wpłynęło, jak zmieniło percepcję, jednak jest to dość nurtujące ;)
Potrafisz opowiadać, ładnie Ci to wychodzi, nie ma żadnych zawijasów językowych, na czym zyskuje naturalność i szybkość czytania.
Brown być może jest jakąś dziecięcą projekcją jedynie, wyimaginowanym przyjacielem, ale cóż mi do tego, skoro narrator przyznał się do malwersacji? :)
Może fabuła jako taka nie przybiła mnie do ściany, jednak sama konstrukcja tekstu podaje czytelnikowi rękę i zaprasza "do środka", znaczy dobrze.

pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 18:09
Dziękuję za rady. Pozdrawiam »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam serdecznie. »
Florian Konrad
22/05/2022 17:58
Dziękuję i również pozdrawiam. »
Lilah
22/05/2022 17:53
???? »
wolnyduch
22/05/2022 17:46
Re: Lilka Wybacz, mea culpa :) Tak, masz rację, to nie… »
annakoch
22/05/2022 17:20
Dziękuję za odwiedziny i zatrzymanie Lilu. Rozwieszam-… »
valeria
22/05/2022 16:34
rudzik jest słodki. »
Lilah
22/05/2022 15:28
Podoba mi się, Aniu /tak mogę?/. Jednak dni bym rozciągnęła… »
FrancodeBies
22/05/2022 15:19
Jestem pod wrażeniem! Pozdrawiam serdecznie »
Lilah
22/05/2022 15:09
Aleksandro, taki zapis - "szaliczek" nie wygląda… »
Lilah
22/05/2022 14:53
"Zaś" nie jest tu wypełniaczem, zastępuje słowo… »
annakoch
22/05/2022 14:35
Przyroda zawsze miała wpływ na życie człowieka. "Po… »
Aleksandra Kaczmarek
22/05/2022 13:38
Dziękuję za cenne uwagi. Pozdrawiam »
wolnyduch
22/05/2022 13:36
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa i obrazowa proza. Swoją drogą… »
wolnyduch
22/05/2022 13:15
Człowiek jest przywiązany do miejsca zamieszkania i… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas