Niestety muszę zgodzić się z Elwirą. Bardzo dużo jest do poprawy, ale na szczęście są to rzeczy, które można naprawić. Bo przecież praca czyni mistrzem
Wszyscy kiedyś zaczynaliśmy i nawet elitarne jednostki literackiego społeczeństwa nie umieli z początku pisać dobrze (mam nadzieję).
Polecam dużo czytać, bo raczej nie ma sensu czytać jakichś zapisanych niezrozumiałymi słowami ksiąg odnośnie wszystkich zasad, których trzeba się trzymać. Można użyć tego jako uzupełnienia, ale ja uważam przede wszystkim, że im więcej człowiek książek przeczyta, tym lepszym może być pisarzem.
Z mojej strony tym razem przeciętne, ale mam nadzieję, że następnym będzie wyżej.
Życzę więc owocnej pracy i powodzenia.
Kuros
Cytat:
Każdy może dowolnie sobie wyobrazić jak wyglądała i ile miała lat.
Strasznie prymitywnie to brzmi. Inaczej bym to ujął
Cytat:
jakiś konkretów
jakichś
Cytat:
itp.
Nie żeby to był jakiś błąd, ale w tekstach literackich nie Lubie po prostu skrótów i nie pasuje mi on tutaj
Cytat:
Ale, cóż tak to już jest
Albo:
Ale, cóż, tak to już jest
Albo:
Ale cóż, tak to już jest
Końcówka uderza prostotą i lekko rozczarowuje. Mimo to, pomijając końcówkę, jestem na tak. Można powiedzieć, że w tekście odnajdujemy schludną nieschludność, poprzez liczne wstawki narratora, co bardzo przypadło mi do gustu. Ode mnie dobry.
Jako, że zdeklarowałem się przeczytać już parę dni temu, nie pozostaje mi nic innego jak po lekturze dodać komentarz.
Pierwsze, co mnie strasznie zahamowało, to szyk niektórych zdań. Postawienie "się" w innym miejscu, niż sam czytelnik by je postawił sprawiło, że gubiłem się na chwilę. Może taki szyk sprawiać wrażenie ciekawszego, ale niestety wg mnie utrudnia czytanie.
Inną rzeczą jest formułowanie wypowiedzi niektórych w bardzo nieprzystępne - ma to miejsce przy wysyłaniu zwiadowców, by zniszczyli skalną półkę. Najpierw bohater używa wręcz homeryckich zdań (oczywiście parabolizuję to), a następnie zachowuje się całkiem normalnie. Odrobina wyniosłości może nie zaszkodzi, ale dla mnie było to lekko przesadne.
Pominę błędy gramatyczne, ale zwrócę uwagę na jeszcze jedno. Tak jak już JtN napisał wcześniej, czasem nie wiadomo, który podmiot przypasować do danego orzeczenia. W tym miejscu odsyłam do felietonów Andrzeja Pilipiuka, który w jednym z nich porusza akurat tą kwestię. Nie mówię, że autor ten stanowi dla mnie kompendium wiedzy pisarskiej, ale akurat tamten akapit (zapewne powtarzany w wielu podręcznikach) jest pożyteczny.
Bardzo ładnie zarysowałeś postacie, ale wydaje mi się, że chciałeś ten rozdział jak najszybciej skończyć. Brakuje mi jakichś bardziej barwnych opisów i jakichś stoperów rozładowujących akcję.
Całość oceniam na przeciętne, ponieważ mimo że bohaterowie zostali wg mnie bardzo dobrze zarysowani, to jednak styl kuleje i zbyt często skupiasz się na wybornej akcji, nie ubarwiając znacznie (wiem, wiem, pojawił się opis okolicy i wymienionego wcześniej mycia twarzy) jakimiś, może nudniejszymi akapitami, ale wprowadzającymi w nastrój i sprawiającymi, że razem z wojskiem szturmujemy owy przyczółek.
To chyba tyle z mojej strony. Jeśli pojawią się kolejne części, to z pewnością przeczytam. Choćby dlatego, by przekonać się, jak bardzo posunąłeś się do przodu z swoimi umiejętnościami kreacji świata.
Całość mnie nawet rozbawiła. Zauważyłem kilka literówek, trochę zbędnych, bądź brakujących przecinków, których nie wskażę z braku ochoty na ciągłe odnajdywanie się potem w tekście

.
Troszkę mi brakuje rozbudowania motywu z ojcem. Pojawia się na początku i potem tylko pod koniec. Dowiadujemy się, że bardzo się do siebie zbliżyli, a nie odczuwamy tego, bo prawie nie
wystąpiły między nimi wartościowe dialogi.
Jeśli chodzi o naszych muszkieterów, to choć tekst ma bawić, super-herosi trochę drażnią. Poza tym motyw zabili go i uciekł jest strasznie typowy - chociaż mogłaby znacznie poprawić całość wstawka między śmiercią, a wskrzeszeniem. W końcu dusza bez ciała też ma coś do powiedzenia. Ewentualnie może pospacerować się tunelem w stronę światła
Ogólnie pomijając parę błędów tekst wypadł całkiem dobrze, choć mnie nie zachwycił. I tak właśnie go oceniam.