Ostatnie komentarze pociengiel
Nie wiem, czy to się nazywa wenętrznymi rymami, jestem za krótki na takie pisanie.
W trzech tercynach peelka przedstawia i nie zamyka życia, skoro
coś depcze nam po piętach.
Mają one to do siebie, że można, nawet powinno się powtórnie czytać wiersz jak grę w klasy,
dowolnie, to nie zakłoci przekazu
.
Cytat:
noce dośnić byle tylko jeszcze śnić
to nie jest tak, że nasuwa się analogia do Nocy i dni,
takie jest życie, jego niebezpieczna, nieprzemijająca uroda na którą trzeba się naharować.
Wiersz ocean. Pacyfik.
Miłego dnia.
Mój stary zegar bierze wspomnienia.
Najlepsze kasztany
Cytat:
których kwiaty jak żaglówki
płyną z wiatrem poprzez zieleń młodych liści
/cudna fraza/
w każdą wiosnę podchodzą do matury, a my nawet nie do poprawki
jakby z czortowego pobocza innej zawieruszy
i jak sie człowiek nie ruszy
metafora z tyłu
chciałoby się dylu dylu
na spotkanie przygód tylu
no, nie wiem, co mi się stało
Milszego dnia.
Tak, Miladora wyszedł ze mnie wzrokowiec z inwentarzem.
Przepraszam.
Ta Emilia to jest dobry materiał wyjściowy, tekst może pójść w niejedną stronę.
Widzę tu ciekawe spojrzenie, fajne frazy. wszystko nie za dobrze poskładane.
w blond przyrostach
wiosną o kilka tonów jaśniejszą
po różowych elfach
na końcówkach iskry życia
zieleń krzewiąca się z tęczówek
w kawiarni zamawia
szarlotkę dla skrytych demonów
w szarym Bałtyku
i brzeg wciąż zimny
Lilah: ocena przekładu: trzeci wers ostaniej strofy wydłużony niemal jak termin końca świata /ale złośliwość/, może to jakiś idiom.
Za każdym razem, kiedym w myśli twej,
powiesz: ”Nawet wspomnieć nie śmiem.
uriezałem
A teraz najciekawsze spostrzenie /raczej ugruntowanie przekonania/ co do rosyjskiej duszy: od wiernopoddańczej w Oczach czarnych, do Smierdiakowa jednego z Karamazowych.
Dusza patriotyczna od portugalskich brzegów Atlantyku, z którego tankisty wezmą wodę do chłodzenia silników czołgów, aż do granicy z Kanadą na Alasce, sprzedanej Jankesom za kasę na waciki dla Carewny. To jest i pozostanie do renegocjacji.
I potem się ludzie dziwią skąd wziął agent Stirlitz.
No dobra, bo i szumy z rosołu trzeba zdjąć. Ponoć zaraz po tym dobrze jest wcisnąc soku z cytryny bądź limonki.
Miłego dnia,
bo u mienia doździk w okno.
Jestem pod wrażeniem tego, ile szmuglujesz w tym klasycystycznym /dla zmyłki/ przekazie.
Mam sugestie.
1. Zamieniłbym ten upolityczniony i sztampowy sierp księżyca na zwrot:
niebo mieszało w tyglu gwiazdy
wokół księżyca – może śniłam
2. W moim wierszu Łzawienie oka planktonu jest taka fraza:
Kiedyś trafiłem na fotografię znajomej, skaczącej na strzałkę do wody,
z podpisem: ja nad morzem. A ja na fiszbinach jakiejś większej ryby
i push-upu swojej kobiety i łzawią moje oczy, nawet po przetarciu szkieł.
3. Koleżnaka Lilah powinna przetłumaczyć dla prawosławnych kilka twoich tekstów.
Niech i Ałła Pugaczowa coś liżnie.
4. W przejmowanej przeze mnie podstępem kuchni brak moździeża do gwiazdek anyżu.
5. Ahoj przygodo!.
Zobaczywszy tytuł, jakoś rzucił mnie się na oczy obraz Dalego Dwa zegary i w pośpiechu najechałem jak agresor kursorem na wiersz.
Całe życie człowiekowi wystawionemu jak kandydat na wahania małej wskazówki, wydaje się, że jest w niedoczasie.
Doszło do tego, że mam radochę, kiedy wyczerpana bateria powoduje, że mała wskazówka drepcze w miejscu i nic nie może mi zrobić.
Obie nietaktowne, uśpią nas.
Miłego dnia.
róże petyckie pragnące pachnąć uszczęśliwić
z łodygą jak balowa kibić
a ja w agreścię będę stać
i pewnie się zastrzelę
Trzy kobiety, w tym moja, roszczą sobie prawo do niezakostkowanego pół ara podwórka.
Tam już nie ma miejsca, żeby coś wsadzić. Nawet na niedopałek z okna. Podlewają o każdej porze, nawet przed deszczem. Tam, gdzie mokro musi być cywilizacja.
To nie tak miało być.
Moja starsza siostra wieszczyła, że jeszcze nim urosnę, panny będą się o mnie drapać po twarzy.
Kilka, naście lat tak pewnie było.
Mężatki są sfiksowane, albo za wcześnie odpuściły.
Miłego piwo(niobrania).
kto ma owce, ten ma co kce
ja jako człowiek, który trzy razy przeliczył owce,
wiem, że to dzien sprowadza pobudzonych na ziemskie manowce.
zostałem przekonany
żałuję swoich wiosen
powalonych sosen
nie znam się na rymach, uważam oryginał za słaby

śpiew ptaków poniewiera
takie są moje wnioski w wieku poromansowym, technicznym
pozdrawiam
Ченстохова.
W przekładzie trochę to podrasowałaś.
Ma gostek szczęście, że nie żyje, bo by go pewna kobieta obsobsczyła za niekonsekwencję rymów.
Pozdrawiam.
Dobry przekład Lilah.
Czytając tę część od autora, pojawiło mi się skojarzenie z ukrytym grobem Czyngis Chana.
Władcy kraju rządzonego po mongolsku i namiestnicy krajów podległych z jarłykiem od Stalina bali się nawet grobów ludzi od ,,złotych słówi".
Pewnie dlatego prawda to są samorodki z ziemi, niestety rzadkie.
Miłegp dnia brązom nieuspokojonym.
ale rymy,
no i irbis
przez moment pomyślałem, czy u ciebie nie jest z rymami jak z keracją, normalna kobieta mówi w co ja się ubiorę na tym morzem.
a wcześniej inna, miłośniczka surfingu i mąż mistrz szusowania osiągaja kompromis;
jadą nad może, on może zabrać narty albo sanki.
ja, niestety nasze min. kilkudniowe wypady zawsze były na wschód, do rodziców, którzy czekali cary rok/ bimber dojrzerwał jak uczucie/ , albo pomału umierali.
zawsze obowiązek.
zorze dzwoniły
wypylybymy
i niepotrzebne rymy
Pozdrawiam